Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Sekularyzacja w wersji polskiej

Coraz więcej danych wskazuje na to, że znaczna część polskiego społeczeństwa uległa już sekularyzacji. Istnieją także podstawy, aby przypuszczać, że proces ten będzie postępował. Co więcej, procesy sekularyzacyjne są najbardziej dynamiczne wśród młodych Polaków, którzy coraz wyraźniej zaczynają odróżniać się od wciąż w dużej części religijnych starszych pokoleń. Czy ostatecznym zwycięzcą okaże się instytucjonalne oświecenie, kulturowy postkatolicyzm czy ponowoczesny irracjonalizm?

Postęp procesów sekularyzacyjnych jest tym wyraźniej widoczny, gdy spojrzy się na przemiany poglądów Polaków na kwestie antropologiczne, którym Kościół poświęca szczególną uwagę: krytykę postulatów środowisk LGBT, nauczanie o niedopuszczalności aborcji czy też promowaną konserwatywną wizję seksualności i rodziny.

Prowadzone od lat studia Centrum Badań Opinii Społecznej (CBOS) pokazują, że w kwestii dopuszczalności aborcji opinie Polaków kształtuje mocniej obowiązujące prawo, niż nauczanie Kościoła; choć poparcie dla dopuszczalności aborcji „na życzenie” jest niskie, to dla aborcji z uwagi na wady płodu wynosi ponad 50% (CBOS 2016). Co więcej, niektóre badania sugerują, że paradoksalnie w następstwie wzmożonych starań o zaostrzenie ustawy o przerywaniu ciąży, opinie Polaków ulegają liberalizacji (IPSOS 2019). Pojawiają się również dane mówiące o rosnącym poparciu dla homoseksualnych związków partnerskich i małżeństw (IPSOS 2019), a wierni pytani o to, co Kościół powinien zmienić w swoim nauczaniu, najczęściej wskazują właśnie na jego antropologiczne elementy dotyczące np. antykoncepcji bądź in vitro (CBOS 2015).

Choć oczywiście każdy z powyższych wyników osobno nie świadczyłby w istotny sposób o pogłębiającej się sekularyzacji, to ich współwystępowanie wydaje się pokazywać trudny do zlekceważenia trend. Trend ten, inspirując się koncepcją Pawła Grada przedstawioną w książce O pojęciu tradycji. Studium krytyczne kultury pamięci, możemy określić jako odchodzenie Polaków od religijnej tradycji, gdzie tradycję rozumie się jako system komunikacji pozwalający na intersubiektywną zrozumiałość przekonań, praktyk i uzasadnień.

Przytoczone dane sugerują, że Polacy przestają posługiwać się wspólnym systemem religijnej komunikacji, gdyż duża część z nich „wierzy na swój sposób”, nie przekonują ich uzasadnienia mające fundament w katolickiej antropologii i mniejsze znaczenie mają dla nich wspólnotowe praktyki religijne. O ile jednak dość łatwo można wskazać, od czego Polacy odchodzą, to trudniej powiedzieć, do czego zmierzają. Celem tego tekstu jest właśnie zarysowanie kilku możliwości, co do przyszłego kształtu polskiej sekularyzacji.

Trzy ścieżki sekularyzacji

Jeśli sekularyzację rozumiemy jako odejście od tradycji religijnej, to wydaje się, że istnieją trzy ścieżki, jakimi można podążać, oddalając się od religijnego punktu wyjściowego. Po pierwsze, sekularyzacja może zmierzać w kierunku zastąpienia tradycji religijnej tradycją areligijną lub wręcz antyreligijną. Po drugie, efektem sekularyzacji może być przekształcenie tradycji religijnej w formację postreligijną. Wreszcie, po trzecie, w wyniku sekularyzacji zaniknąć może zarówno opcja religijna, jak i sekularna opcja antyreligijna, robiąc miejsce dla powstania jakiejś nowej formy myślenia.

Pierwsza z wymienionych wyżej opcji może oznaczać triumf antyreligijnej tradycji oświeceniowej. W jej obrębie religijność jest traktowana bądź jako zbiór błędnych przekonań, które są niezgodne ze współczesną wiedzą o świecie lub jako instytucja społeczna, która choć długo odpowiadała na pewne potrzeby ludzi, to nie spełnia już skutecznie swojej roli w nowoczesnym społeczeństwie. Efektem tak rozumianej sekularyzacji byłoby społeczeństwo, w którym dominuje naturalistyczna wizja świata, najistotniejszą rolę w uzasadnianiu przekonań mają wyniki nauk empirycznych, a w sferze normatywnej kluczową rolę odgrywa świecka – na przykład utylitarystyczna – etyka.

Druga – postreligijna – opcja wiąże się z zachowaniem wybranych elementów tradycji religijnej przy jednoczesnym porzuceniu ich transcendentnego aspektu. W tak zsekularyzowanym społeczeństwie ludzie wciąż mogą mieć dość konserwatywne poglądy na kwestie bioetyczne ze względu na pojęcie „godności osoby ludzkiej”, choć nie wiążą go już z teologicznym przekonaniem o człowieku stworzonym na podobieństwo Boga. Podobnie mogą stosować wiele zasad katolickiej nauki społecznej po prostu dlatego, że uważają, iż prowadzą one do budowy sprawiedliwego społeczeństwa. Co więcej, członkowie postreligijnego społeczeństwa mogą wciąż angażować się w jakieś formy rytuałów religijnych, np. przy okazji ślubów bądź pogrzebów, traktując je jednak wyłącznie jako wartościowy element kultury narodowej.

Najbardziej enigmatyczna wydaje się trzecia z opcji. Trudno dokładnie powiedzieć, jaki nowy wariant może narodzić się ze sporu między świeckością a religią. W polskiej humanistyce wątek ten porusza Miłosz Puczydłowski w pracy Religia i sekularyzm. Współczesny spór o sekularyzację. Twierdzi on, że w świecie Zachodu religijna opcja chrześcijańska i oświeceniowa opcja sekularna współistniały ze sobą tak długo, że obecnie jedna nie mogłaby już istnieć bez drugiej. Przykładowo – zarówno chrześcijaństwo, jak i Oświecenie przyjmują uniwersalistyczną etykę – choć uzasadniają ją w inny sposób – wedle której takie przypadkowe cechy, jak kolor skóry czy narodowość nie różnicują statusu etycznego ludzi. Podobnie, obie tradycje zakładają możliwość odkrycia obiektywnej wiedzy o świecie osiąganej w drodze rozumowania. Trzecia opcja sekularyzacyjna mogłaby więc oznaczać pojawienie się formacji odrzucających elementy wspólne zarówno chrześcijaństwu, jak i tradycji oświeceniowej. Puczydłowski wskazuje tu na ruchy New Age, które mają niewiele wspólnego i z tradycyjną religijnością, i oświeceniową antyreligijnością.

Oczywiście w społeczeństwie takim jak polskie, w którym właśnie zachodzą procesy sekularyzacyjne, wszystkie powyższe trzy typy sekularyzacji mogą występować łącznie. Można jednak zapytać o to, w jakiej formie występują i który z nich zajmuje dominującą pozycję.

Instytucjonalne oświecenie

Oświeceniowy, antyreligijny nurt sekularyzacji przejawia się najczęściej w postaci wprost formułowanych postulatów instytucjonalnych. W szczególności są to projekty odwołujące się do idei świeckości państwa bądź rozdziału Kościoła od państwa, których celem jest pozbawianie Kościoła katolickiego istotnego wpływu na życie publiczne. Do tej kategorii postulatów w pierwszym rzędzie należą te, które wprost odnoszą się do instytucji Kościoła.

Jako przykłady mogą posłużyć projekty zerwania konkordatu, zlikwidowania szkolnych lekcji religii, usunięcia religijnych symboli z budynków instytucji publicznych, czy też te dotyczące sposobu finansowania kościelnych inicjatyw z państwowych pieniędzy. Ponadto z tym nurtem sekularyzacji związane są projekty dotyczące kwestii światopoglądowych, np. dotyczące legalizacji związków osób tej samej płci lub liberalizacji przepisów o przerywaniu ciąży, odnośnie których Kościół wykazuje dużą aktywność na forum publicznym.

Instytucjonalne, oświeceniowe postulaty są częścią programów partii politycznych, obecnie Razem i Wiosny, a wcześniej Ruchu Palikota. Czasami przybierają także formę projektów ustaw zawierających gotowe propozycje reform – jak w przypadku inicjatywy „Ratujmy kobiety”.

Co nie stanowi wyjątku, jej oświeceniowy charakter widoczny jest również w uzasadnieniu. To przede wszystkich odwołanie do liberalnie interpretowanej koncepcji praw człowieka (np. w kwestii legalizacji związków homoseksualnych), eksperckich ustaleń międzynarodowych instytucji (np. w przypadku edukacji seksualnej) oraz powoływanie się na wiedzę naukową – w szczególności projekt „Ratujmy kobiety”, przewidujący nawet sankcje karne za rozpowszechnianie niezgodnych ze stanem wiedzy naukowej informacji na temat aborcji i antykoncepcji.

Wydaje się, że z oświeceniowym nurtem sekularyzacji związany jest wysoki poziom świadomości politycznej. Formułowane są konkretne postulaty reform zmierzających ku świeckości państwa, istnieją wspierające je organizacje polityczne, jasno określone są sposoby uzasadnienia stanowisk w debacie publicznej. Jednakże propozycje formułowane w nurcie oświeceniowego sekularyzmu jak do tej pory nie odniosły sukcesu, projekty ustaw były odrzucane, a popierające je partie tylko z rzadka mogły liczyć na dwucyfrowe poparcie w wyborach. Jak sądzę, jest to spowodowane tym, że dominującą formą sekularyzacji w kontekście polskiego społeczeństwa nie jest oświeceniowa antyreligijność, lecz postkatolicyzm.

Kulturowy postkatolicyzm

Pomimo zachodzących procesów sekularyzacyjnych większość Polaków jest wciąż istotnie przywiązana do kulturowych elementów związanych z chrześcijaństwem. Widać to choćby w statystykach dotyczących obchodzenia głównych świąt religijnych. Pokazują one, że Polacy nie ograniczają świąt do spędzania wspólnego czasu z bliskimi, lecz także dość powszechnie uczestniczą w pasterce i uroczystościach Triduum Paschalnego, podejmują jakieś postanowienia w czasie Wielkiego Postu, a w trakcie wieczerzy wigilijnej odczytują fragment Pisma Świętego (CBOS 2016). Co więcej, większości Polaków nie przeszkadza kulturowy splot religii i sfery publicznej, nie razi ich także obecność krzyża w instytucjach publicznych, nauczanie religii w szkołach czy uczestnictwo księży w uroczystościach państwowych (CBOS 2013).

Z drugiej strony, jak zostało to wskazane we wstępie, zwiększa się odsetek osób, które zamiast podążać za ortodoksją, „wierzą na swój sposób”, a coraz więcej Polaków odrzuca antropologiczne rozstrzygnięcia proponowane przez Kościół.

Wydaje się wiec, że postęp procesów sekularyzacyjnych w Polsce w znacznej mierze nie polega na porzuceniu religii, lecz raczej jej przekształceniu w formę kulturowego postkatolicyzmu. Polacy akceptują kulturową obecność religii zarówno w sferze prywatnej, jak i publicznej, jednakże nie są już ścisłym sensie członkami katolickiej tradycji: porzucają jej niewygodne elementy, dodają własne i szukają nowych, nieortodoksyjnych uzasadnień dla swoich przekonań.

Taki stan może ewoluować w kierunku, który w literaturze socjologicznej określany jest jako „religia przedstawicielska” (vicarious religion). Jest to sytuacja, w której większość społeczeństwa nie wierzy w religijną transcendencję i traktuje religię jedynie jako element kultury, jednak oczekuje istnienia ortodoksyjnej mniejszości, która podtrzymuje trwanie religii. Ci ortodoksyjni przedstawiciele mogą na przykład być odpowiedzialni za organizowanie istotnych rytuałów religijnych (takich jak śluby bądź pogrzeby) lub brać udział w debacie publicznej, dostarczając religijnie inspirowanych, konserwatywnych argumentów.

Powszechna obecność kulturowego postkatolicyzmu jest oczywiście czynnikiem hamującym rozwój oświeceniowego nurtu sekularyzacji. Formułowane z jego perspektywy polityczne postulaty uderzają albo w niebudzące większej kontrowersji kulturowe przejawy religijności, albo są formułowane w języku obcym dla osób, które myślą wedle kategorii zaczerpniętych z chrześcijańskiej tradycji.

Jednakże dominująca pozycja kulturowego postkatolicyzmu jako zsekularyzowanej formy polskości może okazać się nietrwała. W przeciwieństwie do antyreligijnej formy oświeceniowej nie jest ona politycznie samoświadoma. Kulturowy postkatolicyzm nie jest związany z formułowaniem żadnych wyrażonych explicite projektów politycznych, a w debacie publicznej ta forma sekularyzacji jest widoczna dużo słabiej niż wyrazista opcja oświeceniowa występująca z hasłem rozdziału Kościoła od państwa. Kulturowi postkatolicy wydają się być wciąż raczej klasą „w sobie” a nie „dla siebie”.  Niewykluczone więc jest, że jeśli potwierdzi się hipoteza o postępującym procesie sekularyzacji, to forma postkatolicka będzie słabnąć na rzecz formy oświeceniowej, lub na rzecz trzeciego wariantu, który określam jako ponowoczesny irracjonalizm.

Ponowoczesny irracjonalizm

Trzeci nurt sekularyzacji polega na zaniku zarówno tradycyjnej formy religijnej, jak                           i znajdującej się w opozycji wobec niej opcji oświeceniowej. Ich miejsce wypełniają treści, które negują elementy wspólne obu powyższych wielkich narracji. W kontekście polskim było to wyraźnie widoczne w przypadku dyskusji o udzielaniu pomocy bliskowschodnim uchodźcom.

Zarówno oświeceniowo nastawiona lewica, jak i duża część instytucjonalnego Kościoła kierowały się w tym przypadku uniwersalistyczną, racjonalną etyką, zgodnie z którą inni ludzie mają taki sam status etyczny jak my, niezależnie od kulturowych różnic, a naszym obowiązkiem jest udzielenie im jakiejś formy pomocy. Takie stanowiska napotkały jednak na silną nacjonalistyczną opozycję, której wyznawcy zamiast etyki uniwersalnej wybierają etykę relatywistyczną. Zgodnie z nią Polacy nie mają żadnych istotnych obowiązków wobec członków odmiennych kulturowo wspólnot.

Tego rodzaju relatywistyczny nacjonalizm jest tylko jednym z wielu wariantów stojących w opozycji zarówno do tradycyjnej religijności, jak i oświeceniowej świeckości. Zbiorczo całą tę kategorię można nazwać ponowoczesnym irracjonalizmem, jako że jej elementy charakteryzują się odrzuceniem uniwersalistycznych przekonań co do jedności natury ludzkiej i intersubiektywnie poznawalnej rzeczywistości, wątpliwościami co do typowych sposobów racjonalnej argumentacji, a także sceptycyzmem co do instytucji i autorytetów. Znajdzie się tu miejsce dla zwolenników różnorakich teorii spiskowych, ruchów antyszczepionkowych, czy też różnego rodzaju ideologii samodoskonalenia, zaczynając od świeckiego coachingu, a kończąc na osobach otrzymujących telepatyczne wskazania od kosmitów.

Tak jak w przypadku instytucjonalnego oświecenia, postępy ponowoczesnych ruchów są hamowane przez dominującą rolę kulturowego postkatolicyzmu. Jednakże nie jest wykluczone, że ich pozycja może wzrosnąć, jako że mają one zdolność do przejmowania i napełniania własną treścią kulturowych i religijnych symboli oraz praktyk. W przypadku wspomnianej wyżej sprawy uchodźców opcja nacjonalistyczna powoływała się na religijną ideę ordo caritatis, interpretując ją w sposób odmienny od oficjalnej kościelnej wykładni, tak aby wykazać, że Polacy nie są zobowiązani do żadnej pomocy obcym. Wpływy postmodernistycznego irracjonalizmu widać także wśród części księży. Obsesyjne szukanie duchowych zagrożeń, dynamiczny wzrost liczby egzorcystów bez właściwych kompetencji psychologicznych, palenie książek o czarodziejach i pamiątek z wycieczek do Afryki, to wszystko elementy, które z punktu widzenia opcji oświeceniowej są zabobonem, a z perspektywy tradycji religijnej istotnym nieuporządkowaniem, w którym szukanie demonów odwraca uwagę od Boga.

Przyszłość polskiej sekularyzacji

Dominującą obecnie formą polskiej sekularyzacji pozostaje kulturowy postkatolicyzm, w ramach którego Polacy zachowują przywiązanie do elementów tradycji religijnej, ale traktują je wybiórczo, poddają reinterpretacjom lub abstrahują od ich transcendentnych aspektów. Popularność tej sekularnej formy ogranicza rozwój innych, w szczególności oświeceniowej antyreligijności i postmodernistycznego irracjonalizmu.

Jednakże nie można z góry zakładać, że pozycja kulturowego postkatolicyzmu będzie trwała. Z jednej strony, jeśli potwierdzą się hipotezy o bardzo dynamicznej sekularyzacji zachodzącej wśród młodych Polaków, zyskiwać na znaczeniu mogą postulaty opcji oświeceniowej, która w czytelny sposób artykułuje swoje stanowisko, nadając mu formę politycznego projektu świeckiego państwa. Z drugiej strony, kategorie bliskie dla formacji postkatolickiej mogą być stopniowo przechwytywane przez pewne formy postmodernistycznego irracjonalizmu. Tak działo się w przypadku sporów dotyczących pomocy uchodźcom, gdzie ruchy nacjonalistyczne posługiwały się kategorią ordo caritatis lub gdy „zagrożenia duchowe” przechodzą z marginesów do centrum religijnego życia. W konsekwencji, kultura postkatolicka może być stopniowo kolonizowana przez elementy irracjonalne.

Ogólną słabością opcji postkatolickiej jest jej jedynie kulturowy, a nie polityczny charakter. Postkatolikom z jednej strony zależy na jakimś kontakcie z kulturą religijną, a jednocześnie nie odnajdują się już w tradycyjnych instytucjach Kościoła. Jednocześnie, odmiennie niż czyni to formacja oświeceniowa, nie formułują żadnych postulatów politycznych, które wyrażałyby ich wizję roli Kościoła we współczesnej Polsce.

Patrząc na wyniki badań socjologicznych, punktem wokół którego mogłyby ogniskować się polityczne postulaty opcji postkatolickiej, jest rozdźwięk pomiędzy koncentracją narracji kościelnej na kwestiach antropologicznych a oczekiwaniami Polaków, którzy zdają się pragnąć większego zaangażowania w kwestie socjalne (zob. badania prowadzone przez Centrum Myśli Jana Pawła II). Przejście postkatolików od stanu socjologicznej grupy „w sobie” do politycznie świadomej grupy „dla siebie” mogłoby uruchomić procesy, które z jednej strony skutecznie blokowałaby postępy oświeceniowej, jak i ponowoczesnej formy sekularyzacji, a jednocześnie wpływałyby na sposób funkcjonowania polskiego Kościoła.

Esej pochodzi z nowego numeru elektronicznego czasopisma „Pressje” pt. „Polityka Boża”. Zapraszamy do nieodpłatnego pobrania numeru w wersji pdf.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.