Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Kamil Sikora  21 czerwca 2019

Hanna Chrzanowska – sumienie polskiego pielęgniarstwa [POLACY INSPIRUJĄ]

Kamil Sikora  21 czerwca 2019
przeczytanie zajmie 6 min

Matka polskiego pielęgniarstwa domowego, blisko współpracująca z ówczesnym biskupem krakowskim, Karolem Wojtyłą, zasługuje na poczesne miejsce w panteonie wielkich Polaków. Poświęcenie Hanny Chrzanowskiej dla drugiego człowieka – szczególnie tego najbardziej potrzebującego – jest przykładem godnym naśladowania.

Opowieść o życiu Hanny Chrzanowskiej warto rozpocząć od końca. Jej pogrzebowi przewodniczył późniejszy papież Jan Paweł II. Żegnana przez tysiące krakowian, spoczęła na cmentarzu Rakowieckim. Jednak jej testament do dzisiaj jest jak najbardziej aktualny. W Rachunku sumienia pielęgniarki możemy dostrzec te cechy, które później wyniosły ją na ołtarze. Jej dokonania dzisiaj nie wylądowałyby na pierwszych stronach gazet i na czołówkach portali, jednak mimo braku medialności, zasadzają się na tym, co najważniejsze: miłości do drugiego człowieka.

Wychowana w miłości

Ignacy Chrzanowski, ojciec Hanny, był uznanym profesorem historii literatury i filologii; wykładał między innymi na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. W pierwszych dnia listopada 1939 roku został aresztowany w ramach akcji Sonderaktion Krakau. Zmarł kilka miesięcy później w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen. Matka Hanny, Wanda Szlenkier, pochodziła natomiast z rodziny, w której bliskie były wartości pomocy ubogim i potrzebującym. Siostra Wandy, razem ze swoim mężem, założyła w Warszawie Szpital Dziecięcy im. Karola i Marii. W swoim pamiętniku Hanna Chrzanowska wspomina: „Wzrastałam w atmosferze pomocy drugim i tak zwanej wówczas dobroczynności jako w najnaturalniejszej aurze”. Rodzice Hanny byli niepraktykującymi chrześcijanami (ojciec katolik, matka luteranka). Nie przeszkadzało im to we wpajaniu Hannie i starszemu o dwa lata bratu Bohdanowi (późniejszy oficer Wojska Polskiego, zmarł w Katyniu) idei altruizmu i humanizmu oraz działalności filantropijnej. Lata dzieciństwa późniejsza prekursorka pielęgniarstwa domowego spędziła w willi dziadków w Wiązowej, nieopodal Warszawy.

Do Krakowa rodzina Chrzanowskich przeprowadziła się w 1910 roku, kiedy ojciec Hanny otrzymał pracę na uczelni. Pierwsze lata edukacji Chrzanowskiej związane były ze szkołą panny Okołowiczówny, a później w latach 1917–1920 kontynuowała naukę w gimnazjum ss. Urszulanek. Po świetnie zdanej maturze pojawiły się pierwsze doświadczenie zawodowe –praca w Klinice Chirurgii przy ulicy Kopernika w Krakowie. To właśnie tam po raz pierwszy opiekowała się chorymi.

Niespełniona polonistka, spełniona pielęgniarka

Hanna nie od razu wiedziała, że pielęgniarstwo okaże się jej powołaniem. Dziedzicząc po ojcu zamiłowanie do literatury, studiowała przez dwa lata polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jednak w trakcie wakacji w 1921 roku dowiedziała się dzięki matce, że w stolicy swoją działalność zainauguruje Warszawska Szkoła Pielęgniarstwa. Choć medycyna nigdy Hanny nie pociągała, to pielęgniarstwo już tak – podjęła więc decyzję o porzuceniu swoich pierwszych studiów. Przykry wypadek sprawił jednak, że studia z zakresu pielęgniarstwa podjęła dopiero wiosną 1922 roku, bowiem w trakcie wycierania kurzu dotkliwie skaleczyła dłonie. Niewłaściwe leczenie przyniosło liczne powikłania, sprawiając Hannie przy okazji ogromne cierpienie – do końca życia jeden z palców pozostał niesprawny. Osobiście wspomina to doświadczenie, dzięki któremu mogła choć na chwilę „poczuć” to, co osoby, którym posługiwała przez całe dorosłe życie.

30 czerwca 1924 roku Chrzanowska otrzymała dyplom, a jeszcze przed końcem studiów zaproszono ją na roczny staż do Paryża z Fundacji Rockefellera. To właśnie we Francji poznała założenia pielęgniarstwa domowego. Po powrocie, z racji umowy Fundacji z Uniwersytetem Jagiellońskim, zaczęła pracę na krakowskiej uczelni. Z Krakowem była zresztą związana do końca życia.

Narodziny pielęgniarstwa domowego i parafialnego

Fenomen Chrzanowskiej polega przede wszystkim na zrewolucjonizowaniu polskiego pielęgniarstwa, które wcześniej było praktykowane wyłącznie w szpitalach. Co więcej, jako jedna z prekursorek domowej opieki nad pacjentami wskazywała, że aby naprawdę pomóc potrzebującemu, należy również zająć się nim na poziomie duchowym czy psychologicznym.

Do Krakowa wraca w 1926 roku i obejmuje posadę instruktorki pielęgniarstwa społecznego w Uniwersyteckiej Szkole Pielęgniarek i Higienistek. Oprócz działalności pedagogicznej, Hanna angażuje się w prace nad ustawą dotyczącą pielęgniarstwa (zostaje przyjęta w 1935 roku). W dwudziestoleciu zostaje także członkiem Polskiego Stowarzyszenia Pielęgniarek Zawodowych, które stało się później częścią Międzynarodowej Rady Pielęgniarskiej. Na ten okres przypada też działalność publicystyczna, pisarska (jest autorką trzech powieści) i naukowa – Chrzanowska pisze o pielęgniarstwie, swoich doświadczeniach, praktykach we Francji czy Belgii. W trakcie niemieckiej okupacji Chrzanowska razem z matką działają w Sekcji Opieki nad Przesiedlonymi Polskiego Komitetu Opiekuńczego. Później staje na czele Działu Opieki Domowej Sekcji Opieki nad Przesiedlonymi i Uchodźcami. Oprócz działalności oficjalnej Hannie nie obca była również aktywność konspiracyjna. Oprócz opieki nad żydowskimi dziećmi, Chrzanowska pomagała szukać pomieszczeń i ukrywać osoby, które miały być wywiezione do III Rzeszy.

Po wojnie reaktywowana zostaje Uniwersytecka Szkoła Pielęgniarek i Higienistek, w której Chrzanowska stara się stworzyć warunki do nauczania. W 1946 roku przebywa na kolejnym stypendium, tym razem w Stanach Zjednoczonych. Po powrocie do Krakowa, odpowiadając na ogromne zapotrzebowanie,  jeszcze mocniej zwiększa skalę domowej pomocy pielęgniarskiej.

Humanizm, czyli człowiek w centrum

Lata 60. XX wieku to początek zinstytucjonalizowania pielęgniarstwa domowego w Krakowie. Ogromną rolę w pomocy potrzebującym odegrali wówczas krakowscy duchowni na czele z biskupem Wojtyłą.

W 1956 roku Hanna Chrzanowska została oblatką benedyktyńską i to właśnie w tych latach należy doszukiwać się jej nawrócenia czy raczej odnalezienia w służbie potrzebującym samego Boga.

Przyszłego papieża spotyka w 1957 roku. Ten od razu zgadza się na podjęcie współpracy na terenie całego Krakowa, a nie tylko w obrębie parafii mariackiej – „w końcu miłość Chrystusa nie zna granic”, jak powiedział ks. Machay pełniący wówczas funkcję archiprezbitera Kościoła Mariackiego w Krakowie. Tak też powstało pielęgniarstwo parafialne. Z roku na rok docierano do coraz większej liczby potrzebujących – w 1970 roku było to blisko 600 osób na terenie całego miasta. Chrzanowska przekonywała kolejnych proboszczów i zakony do niesienia pomocy potrzebującym. Wbrew pozorom nie chodziło o wielkie akcje charytatywne, ale drobne gesty ludzkiej dobroci, jak zorganizowanie czegoś na kształt zanoszenia potraw wigilijnych potrzebującym, czy obdarowywanie ich drobnymi prezentami z okazji imienin. To także coroczne wizyty bp. Wojtyły w trakcie Wielkiego Postu u chorych, organizowanie rekolekcji oraz skuteczna walka o możliwość odprawienia Eucharystii w domu potrzebujących i chorych, co wówczas nie było czymś oczywistym. Wszystko po to, aby ci najsłabsi nie czuli się marginesem społecznym.

Odkrycie Boga w posłudze cierpiącemu

Sama Chrzanowska żyła na co dzień Ewangelią. Jej duchowość była autentyczna i żarliwa. Mimo obowiązku znajdowała czas na codzienną Eucharystię. Odnajdywała Chrystusa w melinach, ruinach, zawszonych i zapluskwionych osobach, które zostały pozostawione samym sobie.

W drugiej połowie lat 60. i aż do swojej śmierci sama musiała zmierzyć się z krzyżem cierpienia w postaci nowotworu. Swoją chorobę przeżywała w ciszy – bez cienia niezrozumienia i goryczy. W trakcie Drogi Krzyżowej w 1971 roku w Trzebini zapisuje: „Chryste, daj, żebym zapomniała tutaj o krzywdzie (śmiesznie małej), jaka mnie spotkała. Daj, żebym tu tylko żyła dla Chorych – dla Ciebie”.

Zmarła 29 kwietnia 1973 roku w Krakowie. W trakcie jej pogrzebu, biskup Wojtyła który przewodniczył uroczystościom, powiedział nad jej grobem: „Niech będą dzięki Bogu miłosiernemu za Twoje życie; niech nagrodą Twoją będzie sam Pan; niech promieniowanie Twojej posługi trwa wśród nas i wszystkich nas nieustannie poucza, jak służyć Chrystusowi w bliźnim. Amen”.

Jeśli zastanawiamy się dzisiaj, jak wypełniać przykazanie o miłości, Hanna Chrzanowska swoim życiem daje świadectwo, że pomoc bliźniemu nie zna żadnych granic.

Tekst oparty na materiałach Piotra Zuchniewicza, Małgorzaty Dziedzic oraz pamiętnikach Hanny Chrzanowskiej.