Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mazur: Elity III RP straciły kontrolę nad rzeczywistością

„Elity III RP są dziś politycznie oraz symbolicznie w ogromnej defensywie i chyba trwale utraciły kontrolę nad rzeczywistością. Ugryziony w tyłek żubr, jak napisał swego czasu Jarosław Marek Rymkiewicz, przebudził się i pędzi w niewiadomym kierunku” – pisze na łamach Tygodnika TVP były prezes Klubu Jagiellońskiego dr Krzysztof Mazur.

„Elity należą do tej części społeczeństwa, która najbardziej wygrała na transformacji. Ochoczo poparły przemiany wolnorynkowe, bo ich kapitał kulturowy – lepsze rozumienie zachodniego świat, elastyczność pozwalająca odnaleźć się w zmieniającej się rzeczywistości czy znajomość języków obcych – miał zapewnić im »miękkie lądowanie« w nowej rzeczywistości. To ich łupem miały paść te najlepsze, wysokopłatne miejsca pracy oraz rola liderów politycznych.

W ten sposób elity porzuciły dawny etos inteligencji. Miejsce »niepokornych«, którzy opierali swoją misję dziejową na pomocy słabszym i wykluczonym, zajęły »białe kołnierzyki« skupione na brutalnej walce o własną przyszłość. To na tym najgłębszym poziomie miała dokonać się osławiona »zdrada elit«” – charakteryzuje polskie elity dr Mazur.

„Gorzej, że w rzeczywistości kapitalistycznej świetnie radziła sobie również dawna nomenklatura komunistyczna. Także ona dysponowała przecież odpowiednim kapitałem wiedzy i kontaktów, które pozwoliły jej tworzyć dobrze prosperujące biznesy. A że często polegały one na przejmowaniu i sprzedawaniu z zyskiem dawnego majątku państwowego, to już zupełnie inna sprawa” – zauważa były prezes KJ.

„To musiało rodzić ogromną frustrację i poczucie niesprawiedliwości dziejowej. Kiedyś stoczniowców wyrzucano na bruk za rozrzucanie »bibuły«; w III RP te same osoby przebrane już w menadżerskie garnitury wyrzucały ich pod pretekstem „restrukturyzacji”, która często okazywała się po prostu rozkradaniem majątku państwowego. Przez lata klasa ludowa karmiła się tymi negatywnymi uczuciami, by wreszcie wziąć polityczny rewanż na znienawidzonej elicie. »Jeden tylko, jeden cud: z Szlachtą polską – polski Lud«, mówiono w okresie Solidarności. Cud, jak to cud – nie mógł trwać wiecznie. Po 4 czerwca nikt już w cuda nie wierzył” – wskazuje Mazur.

„I klasa ludowa ma jednak swoje grzechy na sumieniu. Rysowała obraz »łże elit« w wyjątkowo czarnych barwach. W społecznej opowieści patologia uwłaszczenia nomenklatury stawała się normą. Jeśli ktoś zarobił pierwszy milion, to na pewno musiał go ukraść. Elita pieniądza była również obśmiewana na poziomie estetycznym. W filmach, kabaretowych skeczach czy popularnych karykaturach przedsiębiorca zawsze był pokazywany jako nowobogacki „bysnesmen” w białych skarpetkach, który na każdym kroku musiał epatować swoim sukcesem finansowym oraz angielskimi makaronizmami.  Ten posttransformacyjny podział dożywa jednak swoich dni. Coraz mniej opisuje realne napięcia społeczne” – stwierdza.

„Co to oznacza dla polskiej polityki? Trudno dziś powiedzieć. Pewnie jeszcze jakiś czas z przyzwyczajenia będziemy posługiwali się dawnymi schematami. Aż któregoś dnia zauważymy, że przed Sejmem nie protestują już rolnicy, górnicy czy hydraulicy, ale nauczyciele oraz sędziowie. Że inteligent czuje się dziś jak przegrany, a budowlaniec jak zwycięzca transformacji. I co wtedy?” – podsumowuje dr Mazur.