Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Paszcza  27 maja 2019

W sprawie Huawei Europa nie dała się wciągnąć w konflikt chińsko-amerykański

Bartosz Paszcza  27 maja 2019
przeczytanie zajmie 4 min

Unia Europejska przyjęła prawdopodobnie najlepszą strategię w odniesieniu do konfliktu o Huawei. Wprowadza obowiązek sprawdzania bezpieczeństwa urządzeń tworzących szkielet sieci informatycznej oraz dzielenia się wynikami tego dochodzenia z innymi państwami członkowskimi. Nie zakazuje ich wykorzystania w sieciach 5G, jednak zaleca dywersyfikację dostawców. Jeśli ktoś znalazł się kiedyś w sytuacji, w której udało się jednocześnie mieć ciastko i zjeść ciastko, to właśnie UE próbująca pogodzić kwestie cyberbezpieczeństwa z ekonomiczną opłacalnością.

Jeśli czytasz to na Huaweiu – nie wyrzucaj go do śmieci

Na skutek włączenia Huawei (oraz powiązanych spółek) na tzw. Entity List amerykańskiego Departamentu Handlu, część firm takich jak Google, ale również dostawcy podzespołów elektronicznych, jak Intel, Qualcomm czy Broadcom, zawiesiło współpracę z tą firmą, o czym doniósł Reuters. Wojna handlowa staje się coraz gorętsza. Chociaż posiadacze smartfonów Huawei mogą na razie spać raczej spokojnie (będą otrzymywać aktualizacje bezpieczeństwa oraz aplikacji Google, będzie działał też sklep z aplikacjami Google Play), to nie otrzymają np. aktualizacji do nowej wersji Androida. Sam Huawei zapewnia, że na taką ewentualność się przygotowywał i rozwija własną wersję systemu, opartą o dostępny otwarcie kod podstawowej wersji Androida (Android Open Source Project), jednak na nowych smartfonach tej firmy – póki co – nie uświadczymy sklepu Google i aplikacji tej firmy.

Bardziej odczuwalne dla Huaweia może być jednak przerwanie współpracy przez dostawców podzespołów, z których składają się nie tylko smartfony, ale też główny dział generujący zyski firmy – dział urządzeń infrastruktury IT. To właśnie o ten sektor – produkujący m.in. nowe stacje obsługujące standard 5G – od miesięcy toczy się cicha wojna dyplomatyczna. Według informacji Tima Culpana z Bloomberga, właśnie na scenariusz odcięcia od producentów elektronicznych podzespołów kierownictwo firmy Huawei przygotowywało się od roku, gromadząc w tym czasie zapasy podzespołów wystarczające na trzy miesiące produkcji.

Unia (w końcu) dostrzega chińskiego Smoka

W marcu Rada Europejska spotkała się, aby przedyskutować sprawę Chin. To pierwsze spotkanie tej rangi w UE, na którym ChRL jest głównym tematem, od czasu wydarzeń na Placu Tiananmen. To symboliczny moment, w którym państwa Unii zaczynają traktować Chiny jako poważnego rywala światowej rangi. Opublikowany przed szczytem dokument Komisji Europejskiej określa nawet Chiny „systemowym rywalem promującym alternatywne modele polityczne”.

Wypracowanie wspólnej strategii postępowania wobec Pekinu jest jednak wyjątkowo trudne. Kraje unijnej Północy są wyczulone na dyskryminację zagranicznych firm przez Państwo Środka, czy kradzież własności intelektualnej przez tamtejsze firmy. Uwagę zwraca również poziom inwestycji firm chińskich wewnątrz UE.

Z drugiej strony państwa Południa (choć nie tylko) Unii są do Chin zdecydowanie bardziej pozytywnie nastawione. Czternaście państw członkowskich zadeklarowało poparcie dla projektu Nowego Jedwabnego Szlaku. Trzeciego kwietnia do tego grona dołączyły Włochy – co również ma swój wymiar symboliczny. Choć dziś włoska gospodarka przypomina raczej Malucha niż Ferrari, to państwo jest członkiem G7 oraz jednym z „ojców założycieli” UE.

Sprawa Huawei oraz cyberbezpieczeństwa sieci 5G znajduje się w samym centrum tego zamieszania. Amerykanie właśnie jeszcze mocniej włączyli ją do swojej wojny handlowej, od miesięcy naciskają też na swoich sojuszników, aby również wykluczyli chińską firmę z budowy sieci w ich krajach.

Dlaczego możemy być dumni z Europy

UE zasadniczo przyjęło wobec debaty o potencjalnym „szpiegostwie” Huawei postawę wyczekującą. Nie jest to jednak bierna postawa fredrowskiego osła, któremu w żłoby dano. Nie wprowadzono unijnego zakazu używania urządzeń tej firmy do tworzenia sieci 5G. W zamian Komisja Europejska zobowiązała w marcu państwa członkowskie do dzielenia się informacjami na temat cyberbezpieczeństwa urządzeń i stworzenie ram analizowania oraz zapobiegania wynikającym z nich zagrożeniom. W ten sposób Komisja stara się rozwiązać węzeł gordyjski odmiennych interesów.

Reakcja europejskich służb i polityków wydaje się słuszna – przynajmniej biorąc pod uwagę to, co do tej pory wiemy. Służby USA oraz Wielkiej Brytanii rzadko różnią się w podejściu do polityki technologicznej i cyberbezpieczeństwa – tym razem jednak Brytyjczycy wierzą, że poprzez kontrolę kodu programistycznego i sprawdzanie urządzeń firmy Huawei są w stanie zapobiec ryzykom wynikającym z ich używania. Niemcy przyjęli podobną strategię, określając swoje wymagania bezpieczeństwa sieci 5G w specjalnym dokumencie.

Bo oczywiście na drugiej szali znajdują się pieniądze oraz czas. Huawei jest dostawcą znacznej części urządzeń tworzących europejskie sieci telekomunikacyjne. Deutsche Telekom już w styczniu ostrzegał, że zakaz używania urządzeń chińskiego lidera tego rynku może opóźnić wdrożenie technologii 5G w Europie nawet o dwa lata. Inne szacunki mówią, że koszt budowy sieci podniósłby się nawet o kilkadziesiąt procent.

Z punktu widzenia cyberbezpieczeństwa jest jeszcze jedna znacząca różnica między Europą a USA. Światowymi numerami „dwa” i „trzy” w dostarczaniu urządzeń służących tworzeniu sieci są europejskie firmy Nokia i Ericsson, stąd łatwiejsza będzie dywersyfikacja urządzeń w sieciach wrażliwych.

Często narzekamy na trudności UE w tworzeniu spójnej wspólnotowej polityki. W przypadku Huawei wydaje się jednak, że wypadkowa interesów państw członkowskich pozwoliła zbudować… po prostu odpowiednią, samodzielną politykę. Przy braku amerykańskich dowodów na zainstalowane w urządzeniach Huawei backdoory, ryzykowanie spowolnieniem postępu technologicznego i kilkudziesięcioprocentowym podniesieniem jego kosztu wydaje się po prostu nielogiczne. A przecież prawdopodobny jest scenariusz, w którym Donald Trump z Xi Jinpingiem za miesiąc lub dwa osiągają strategiczne porozumienie, również obejmujące Huawei. Wówczas z kosztami decyzji zostalibyśmy my, obywatele UE, niczym Himilsbach z angielskim.

Anglojęzyczna wersja materiału do przeczytania tutaj. Wejdź, przeczytaj i wyślij swoim znajomym z innych krajów!

Artykuł (z wyłączeniem grafik) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zezwala się na dowolne wykorzystanie artykułu, pod warunkiem zachowania informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Dyplomacja publiczna 2019”. Prosimy o podanie linku do naszej strony.

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2019”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.