Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mazur: W ubiegłą sobotę skończył się w Polsce klerykalizm

„W lutym 2019 roku byłem jednym z 355 sygnatariuszy listu, który wystosował profesor Adam Strzembosz do Komisji Stałej Episkopatu z siedmioma bardzo konkretnymi postulatami, żeby biskupi na poważnie wzięli się za kwestię pedofilii. W odpowiedzi dostaliśmy informacje, że Episkopat sobie radzi i dziękuje za troskę, ale nie potrzebuje naszej pomocy. Myślę, że teraz Episkopat jest świadomy tego, że dopiero dymisja biskupów, którzy ukrywali pedofilów lub przenosili ich z parafii do parafii, pozwoli na odzyskanie minimum zaufania do Kościoła ze strony wiernych, ale również ze strony ludzi spoza niego” – mówi w najnowszym KluboTygodniku Krzysztof Mazur.

„To nie będzie odcinek o filmie Sekielskich, ale o reakcjach po jego obejrzeniu. Moim zdaniem one bardzo wiele mówią o współczesnej Polsce. Na naszym portalu opublikowaliśmy tekst Piotrka Kaszczyszyna, który podkreślał demoniczność zaistniałej sytuacji. Co mnie szczególnie zaskoczyło, to komentarze pod tym tekstem. Bardzo wiele z nich upatrywało źródła zła w celibacie. Nic nie wiemy o życiu w czystości przez całe życie i bez żadnej refleksji stwierdzamy, że jak ktoś całe życie nie może uprawiać seksu, to ostatecznie będzie rozładowywał seksualne napięcie na dzieciach. Żadne statystyki tego nie potwierdzają. Chociażby w filmie pani psycholog stwierdza, że przyczyna bierze się z niedojrzałości emocjonalnej tych ludzi”– mówi Mazur.

„Druga strona również racjonalnie nie podchodzi do tego problemu. Tymoteusz Zych z Ordo Iuris wiązał pedofilię z rewolucją ’68, kiedy pozytywnie wypowiadano się na temat pobudzonych seksualnie dzieci. Tymoteusz, naprawdę nie wiem, gdzie Ty w tym filmie widziałeś seksualnie pobudzone dzieci. Tę linię argumentacyjną kontynuowała Marzena Nykiel na Wpolityce.pl. Upatrywanie problemu pedofilii wśród nauczycieli oraz trenerów sportowych to nie jest temat tego filmu. Mówimy poza tym o księżach, którzy kształtując sumienia wiernych, mają szczególną rolę i dużą odpowiedzialność. Budowanie skojarzenia ksiądz równa się pedofil nie jest winą filmu braci Sekielskich, ale kościelnych hierarchów, którzy od lat zaniedbywali ten problem”– kontynuuje publicysta.

„Czas na polityków. Bartłomiej Sienkiewicz: »Szok po filmie Sekielskiego to początek. Ale to co musi być na końcu, to niezależna od Kościoła komisja badająca przypadki ukrywania pedofilów i państwowe zajęcie Kościelnych archiwów w tym celu. Inaczej zostaniemy z tym na zawsze. Bezsilni. I to jest waga wyborów jesienią«. No tak, nie ma jak wykorzystać cierpienie niewinnych ludzi, aby mobilizować wyborców do uczestnictwa w jesiennych wyborach”– mówi Mazur.

„A teraz druga strona. Jacek Karnowski: »Najbliższa niedziela to będzie ważna data w historii Polski. Nie zawiedziemy naszych kapłanów, i będziemy tam, gdzie należy być w niedzielę, prawda? Nie zagramy w scenariuszu Sorosa, prawda? PODAJ DALEJ«. Czy ja dobrze rozumiem, że organizuje pan teraz plebiscyt, że kto w niedzielę pójdzie do Kościoła, ten jest przeciwko Platformie? Chyba zwariowaliście”– oskarża politolog.

„Ewa Siedlecka z Polityki: »Żeby ścigać pedofilów (także w Kościele) nie trzeba zaostrzać prawa. Przepisy są w tym względzie zupełnie wystarczające. Problem w tym, że nie są egzekwowane ze względu na sojusz ołtarza z tronem«. Problemem zatem nie jest złe prawo, ale brak woli. A tworzenie prawa pod wpływem emocji społecznej zawsze źle się kończy. Obie strony próbują wykorzystać emocje dla doraźnego celu politycznego, rzeczywista krzywda ofiar jest dla nich wtórna”– stwierdza Mazur.

„Paulina Młynarska, aktorka, przypomniała przy tej okazji o swoim traumatycznym doświadczeniu, gdy jako 14-latka grała w filmie Andrzeja Wajdy Kronika wypadków miłosnych. »Jestem jedną z tych osób, które aż do kości rozumieją, jak bardzo nikim jest pojedyncze dziecko, wobec pozbawionego hamulców autorytetu i wszystkich tych, którym ten autorytet jest potrzebny. Którzy od niego zależą, z niego żyją i na bliskości z nim nim budują swoje kariery. Tak działają wszystkie sitwy świata. Katolickie, artystyczne, naukowe, jakie tylko chcesz….« Myślę, że aktorka uchwyciła coś bardzo istotnego. Mamy autorytet, mamy ofiarę i mamy tych, którzy są niemi, którzy widzą tą krzywdę, ale nie są w stanie się jej przeciwstawić, ponieważ za bardzo zależą od środowiska. To nie dotyczy tylko Kościoła i problemu pedofilii. To dotyczy bardzo wielu sfer życia w Polsce. W wielu środowiskach mamy problem i nie potrafimy stanąć po stronie ofiary”– mówi publicysta.

„I na koniec ciekawe i nietypowe głosy ze strony katolickiej, które patrzą na tę sprawę z perspektywy duchowej, a nie tyko ze strony PR-owej. Tomasz Grabowski, dominikanin, szef wydawnictwa W Drodze: »Jedno mnie dziwi. Nikt jeszcze nie zwrócił uwagi, że wydalenie ze stanu duchownego jako zasadnicza kara kościelna nałożona na przestępcę, jest jakimś uszczerbkiem dla laikatu. Niby bycie świeckim to kara? Rozumiem, że chodzi o odebranie możliwości wykonywania święceń, ale to można zrobić i pozostawić w pokucie (np. nakazać pracę na rzecz ubogich czy inną ciężką pracę pod okiem współbraci). Myślę, że takie postawienie sprawy byłoby uczciwsze.« Tak, też mnie to uderzyło. Kościół chce wywalić księży pedofilów i już ma czystą sytuację – posprzątane. Tacy księża po odsiedzeniu wyroku powinni być wyizolowani od wiernych, kontrolowani przez braci, pracując do końca życia w kuchni lub sprzątać kible albo zamiata podwórko. To byłaby dla niego okazja na pokutę, a dla innych sygnał, że nie zostawiliśmy go, choć wstydzimy się za to, co zrobił”– podsumowuje Mazur.