Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Trudnowski: Stoimy u progu geriatrycznego populizmu

18-latków w porównaniu z wyborami w 2007 r. ubyła jedna trzecia! A nawet w porównaniu z 2015 r. jest ich mniej o kilkanaście procent. To dobrze obrazuje, jak dużym wyzwaniem jest sytuacja demograficzna. Jestem z tego pokolenia, które w 2007 r. głosowało po raz pierwszy. W moim roczniku – 1989 – było nas ponad 560 tys. Dziesięć lat później urodzonych w 1999 r. jest już tylko 382 tys. Można wyobrazić sobie swoją klasę w podstawówce, odliczyć do trzech i jedną trzecią wyprowadzić. W skali dekady to przepaść, tymczasem rzadko słychać, że te zmiany demograficzne, którymi od lat straszą nas eksperci, już dziś mają ogromny wpływ na nasze życie polityczne, procesy wyborcze, zaangażowanie obywatelskie itd. Siłą rzeczy wpływ młodych ludzi na politykę jest i będzie coraz mniejszy. Oni już raczej nikogo od władzy nie odsuną– mówi w wywiadzie dla Rzeczpospolitej prezes Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski. 

„Dysproporcja demograficzna między młodymi a starymi będzie coraz większa. Rosła więc będzie frustracja młodych ludzi z powodu braku realnego wpływu na kształt sceny politycznej. Starzenie się społeczeństwa jest wyzwaniem samym w sobie, a jeszcze w połączeniu z naturalnie wyższą aktywnością wyborczą osób starszych doprowadzi do tego, że głos ludzi młodych będzie już zupełnie niesłyszalny. Jeśli spojrzymy na przewidywania Głównego Urzędu Statystycznego na rok 2050, to głosy emerytów stanowić będą aż 42 proc. wszystkich głosów, choć dziś to zaledwie 25 proc.! Głosy ludzi poniżej 45 lat stanowić będą jedynie 33 proc. – dziś to aż połowa wszystkich głosujących. Prowadzenie jakiejkolwiek prorozwojowej polityki stanie się wówczas niesłychanie trudne” – zauważa Trudnowski.

„Niedawno mieliśmy zapowiedź tego, jak w przyszłości może wyglądać polityka. Chodzi o tzw. trzynastkę dla emerytów. Politycy zwietrzyli szansę na dodatkową mobilizację tej grupy, która realnie chodzi na wybory, i postanowili wesprzeć jej bieżące potrzeby egzystencjalne kosztem wyzwań rozwojowych. Wszyscy byli za, wstrzymać się albo zagłosować przeciw odważyło się dosłownie kilkoro posłów! Jako Klub Jagielloński bardzo zdecydowanie przeciwko temu protestowaliśmy, zresztą z rozmysłem właśnie w dość młodzieżowym stylu – organizowaliśmy happeningi, przygotowaliśmy nawet trochę prześmiewcze transparenty, w stylu »Żądamy realizacji planu Morawieckiego«. Bo dokładnie taka jest alternatywa: można wydać 11 mld zł na zapewnienie bieżącej mobilizacji wyborczej albo przykładowo sfinansować część Centralnego Portu Komunikacyjnego.”- zwracał uwagę prezes KJ.

„Stoimy u progu geriatrycznego populizmu. Jego pierwszym objawem było obniżenie wieku emerytalnego, drugim – nieszczęsna trzynastka dla emerytów. To nie jest kwestia jakiejś odległej przyszłości, tylko wyzwania tu i teraz. Politolodzy przestrzegają przed tym już od dekad, odkąd tylko na Zachodzie pojawiło się widmo kryzysu demograficznego. Najczarniejsze scenariusze mówią o końcu demokracji, jaką znamy, bo dotychczas znany nam system po prostu przestanie się sprawdzać, gdy dysproporcja demograficzna zaburzy społeczną równowagę. Dlatego od lat staramy się zainteresować Polaków dyskusją na ten temat. Stąd na przykład próby rozpoczęcia dyskusji o solidarności międzypokoleniowej, podjęte przez naszego eksperta Marcina Kędzierskiego, czy popularyzacja idei tzw. głosowania rodzinnego” – mówi prezes Klubu Jagiellońskiego.

„Jeśli spojrzymy na przewidywania GUS na 2050 rok, to nawet przy założeniu, że wprowadzimy głosowanie rodzinne, siła ludzi mających poniżej 45 lat będzie wciąż mniejsza, niż jest obecnie – byłoby zaledwie 43 proc. wszystkich głosów wobec 50 proc. dzisiaj. Głosy emerytów po takiej »premii za dzieci« stanowić będą wtedy 35 proc. wobec 25 proc. dziś. Czyli jest wprost przeciwnie: nawet gdy wprowadzimy głosowanie rodzinne, wciąż będziemy mieli dyktat emerytów. Możemy próbować tylko wyhamowywać ten proces w sposób akceptowalny z punktu widzenia wartości demokratycznego państwa. Patrząc na coraz gorętsze namiętności w zachodnich demokracjach, to jeśli ten bardzo ostry konflikt pokoleniowy nie zostanie zrównoważony jakimś mechanizmem demokratycznym, obawiam się, że gniew młodych wobec starszych może doprowadzić do jakiegoś niebezpiecznego antystarczego radykalizmu, będącego próbą odpowiedzi na dominację geriatrycznego populizmu w życiu politycznym” – przekonuje Trudnowski.

„W Polsce głosowaniu rodzinnemu przypięto łatkę pomysłu jakichś ultrakonserwatywnych katolików, rodzin wielodzietnych itd. Ale jeśli spojrzymy na to, gdzie na poważnie się o tym dyskutuje, to mamy oczywiście Węgry Viktora Orbána, ale też Wielką Brytanię, Niemcy czy Stany Zjednoczone. Nie jest tak, że wszędzie ten temat do debaty wprowadza akurat prawica – czasem to element refleksji o przyszłości demokracji i przeciwdziałaniu populizmowi. Po prostu coraz więcej ludzi zaczyna rozumieć, że jeżeli nie znajdziemy jakiegoś rozwiązania, akceptowalnego w ramach ustroju demokratycznego, które zostanie przyjęte w ramach nowej umowy społecznej, to wcześniej czy później ktoś wpadnie na pomysł, by starszym ludziom w ogóle odebrać prawo głosu. I wtedy dopiero zacznie się jatka” – ostrzega prezes Klubu Jagiellońskiego.