Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Zapomniana „Rzeczpospolita Wielkopolska”

W okresie od 8 stycznia do 12 sierpnia 1919 roku na terenie zaboru pruskiego istniało równolegle drugie państwo polskie. Na jego czele stała Naczelna Rada Ludowa, a twórcami były polskie elity narodowe. Na krótko przed oficjalnym włączeniem Wielkopolski do II Rzeczpospolitej, Polacy z zaboru pruskiego stworzyli w swojej dzielnicy prawdziwie nowoczesne państwo, wyprzedzając Sejm Ustawodawczy RP w przyznaniu praw wyborczych kobietom.

Wielkopolanie biorą narodowe sprawy w swoje ręce

Wkrótce po wybuchu Wielkiej Wojny zawiązał się w Poznaniu tajny Komitet Obywatelski, zwany też Kołem Towarzyskim. W jego skład weszli polscy posłowie do sejmu Prus i parlamentu Rzeszy, przywódcy najważniejszych wielkopolskich stowarzyszeń i redaktorzy niektórych gazet. Środowisko to było powiązane z Narodową Demokracją. W styczniu 1916 r. poszerzono jego skład m.in. o przedstawicieli Pomorza i Śląska, tworząc Międzypartyjny Komitet Obywatelski. Nawiązano kontakt z Warszawą i Krakowem, zaś jeden z działaczy MKO, Marian Seyda, został wysłany jako przedstawiciel do Centralnej Agencji Polskiej w Lozannie, a następnie wszedł w skład Komitetu Narodowego Polskiego w Paryżu. W lipcu 1918 r., po kolejnym rozszerzeniu składu, Komitet zmienił nazwę na Centralny Komitet Obywatelski, z którego inicjatywy  w wielu powiatach zaboru pruskiego powstały powiatowe komitety obywatelskie.

Tuż po wybuchu rewolucji listopadowej w Niemczech, 11 listopada 1918 r., Komitet ujawnił się pod nazwą Tymczasowej Naczelnej Rady Ludowej, a wybranemu następnego dnia Tymczasowemu Komisariatowi powierzono wykonywanie jej czynności do momentu powołania stałej Rady. Komisarzami zostali: ks. Stanisław Adamski, patron Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych (gromadzącego polskie spółki kredytowe), prezes rady nadzorczej Drukarni i Księgarni Świętego Wojciecha, późniejszy biskup katowicki; Wojciech Korfanty, pochodzący ze Śląska poseł do parlamentu niemieckiego, a w przyszłości m.in. prezes Stronnictwa Pracy; Adam Poszwiński, redaktor wydawanego w Inowrocławiu „Dziennika Kujawskiego” i członek rady głównej tajnej Ligi Narodowej.

Trzeba pamiętać, że w tym samym czasie, na fali niemieckiej rewolucji listopadowej, na obszarach zamieszkałych przez Polaków zaczęły powstawać liczne rady robotnicze, chłopskie i żołnierskie, których skład był często mieszany lub wręcz w przeważającej części niemiecki. Ze względu na ich rewolucyjny charakter, często sprzyjały one interesom polskim, jak stało się w przypadku Poznania, gdzie 12 listopada polsko-niemiecki Wydział Wykonawczy Rady Robotniczej i Żołnierskiej odwołał niemieckiego nadburmistrza Poznania, Ernsta Wilmsa, którego zastąpił polski adwokat, Jarogniew Drwęski. Poprzez rady żołnierskie Polacy uzyskiwali też pewien wgląd w funkcjonowanie wojska niemieckiego. W Poznaniu działacze związani z Polską Organizacją Wojskową Zaboru Pruskiego za pośrednictwem Rady Robotników i Żołnierzy przejęli kontrolę nad tworzeniem kompanii Służby Straży i Bezpieczeństwa, oddziałów o charakterze porządkowym, pozostających na żołdzie niemieckim. Z drugiej jednak strony, w wielu innych miejscowościach, jak na przykład w Bydgoszczy, zmajoryzowane przez Niemców rady stały się ośrodkiem zwalczania polskich dążeń.

Działacze polscy skupieni wokół Tymczasowej Naczelnej Rady Ludowej, poszukując legitymizacji podjętych działań, odwołali się do autorytetu osób mających wyborczy mandat społeczności lokalnej, czyli posłów zrzeszonych w Kołach Polskich w sejmie pruskim i parlamencie niemieckim. To właśnie oni, w manifeście opublikowanym w poznańskiej prasie 15 listopada, poinformowali oficjalnie o powstaniu nowych organów władzy: „Doniosłość chwili wymaga skupienia wszystkich sił narodowych i podziału brzemienia odpowiedzialności na koła najszersze. Przyszła Polska ludowa będzie i ludem tylko stać może. Dlatego powstają za zgoda naszą Rady Ludowe zogniskowane w Naczelnej Radzie Ludowej. Ich rozkazów każdy Polak bezwzględnie słuchać powinien”.

Sejm Dzielnicowy niczym… spółka handlowa

Działając na tej podstawie, Tymczasowy Komisariat zwołał na 3 grudnia Polski Sejm Dzielnicowy, którego zadaniami miał być wybór Naczelnej Rady Ludowej, jako zwierzchniej władzy Polaków „aż do chwili objęcia dzielnic naszych przez Rząd Polski”, określenie zasad jej działalności oraz potwierdzenie polskich żądań narodowych. Jednocześnie Komisariat nakazał, by istniejące w poszczególnych powiatach komitety obywatelskie ujawniły się pod nazwą powiatowych rad ludowych. Ich ostateczny skład miał zostać zatwierdzony podczas wieców wyborczych, podczas których wybierano delegatów na Polski Sejm Dzielnicowy. Z kolei powiatowe rady ludowe miały nadzorować wybory do gminnych (czyli wiejskich) i miejskich rad ludowych.

Zadaniem wszystkich tych organów było reprezentowanie polskiej ludności i czuwanie nad utrzymaniem ładu, porządku oraz bezpieczeństwa publicznego. Zalecano im także współdziałanie z radami żołnierzy i robotników oraz uzupełnienie ich składów o polskich przedstawicieli. Nie odżegnywano się przy tym od współpracy z dotychczasowymi władzami. Powierzono im też troskę o żołnierzy, wracających z wojska albo przemieszczających się przez obszar ich działalności, jak również nakazano zająć się „wracającymi rodakami zakordonowymi”.

Przeprowadzenie wyborów, w porozumieniu z Polskim Centralnym Komitetem Wyborczym, zlecono polskim komitetom wyborczym, działającym w poszczególnych prowincjach Niemiec. Oparto się więc na strukturze dobrze znanej Polakom mieszkającym w Cesarstwie, ponieważ od wielu lat komitety te odpowiadały za samoorganizację polskich środowisk w trakcie różnego rodzaju wyborów.

Co najistotniejsze, bierne i czynne prawa wyborcze uzyskali wszyscy Polacy, bez różnicy płci, którzy ukończyli 20. rok życia i zamieszkiwali „na ziemiach, objętych dotąd granicami państwa niemieckiego”. Wiemy, że Prowincjonalny Komitet Wyborczy na Wielkie Księstwo Poznańskie, precyzując zasady przeprowadzenia wyborów na podległym sobie obszarze zarządził, by jeden delegat przypadał na 2500 polskich mieszkańców, a jednocześnie zlecił powiatowym komitetom wyborczym przygotowanie list kandydatów. Co najmniej połowa kandydatów miała reprezentować „stan włościański i robotniczy wiejski i miejski”.

Wybory do Sejmu Dzielnicowego odbyły się pomiędzy 16 listopada a 1 grudnia, przy czym często miały one formę wiecu, na którym zatwierdzano wcześniej ustalone listy kandydatów. Niemniej znane są sytuacje, gdy zebrani na wiecach wyborczych dokonywali zmian w przedstawionych listach delegatów. Według ustaleń historyków, wybrano łącznie 1399 posłów, w tym: 526 z Wielkopolski, 431 ze Śląska, 262 z Pomorza Gdańskiego, 133 z terenów położonych w głębi Niemiec (głównie Nadrenia, Westfalia i Hesja), 47 z Warmii i Mazur. Ostatecznie na obrady dotarło ok. 1100 delegatów. Wśród wybranych przedstawicieli znalazło się co najmniej 75 księży katolickich i 129 kobiet. Oznacza to, że polskie kobiety mieszkające w Niemczech uzyskały i zrealizowały swoje prawa wyborcze szybciej od mieszkanek terenów objętych kontrolą rządu warszawskiego, gdzie odpowiedni dekret ogłoszono 28 listopada 1918 r., a wybory przeprowadzono 10 lutego 1919 r.

Plany przeprowadzenia Polskiego Sejmu Dzielnicowego nie uszły uwadze strony niemieckiej. Trzeba jednak pamiętać, że w ówczesnej sytuacji wewnętrznej Rada Pełnomocników Ludowych, czyli niemiecki rząd, nie była w stanie uniemożliwić jego zwołania. Co więcej, Wielkopolanie dysponowali środkiem nacisku, jakim była groźba wstrzymania dostaw żywności do Berlina. Podczas negocjacji, prowadzonych 19 listopada w Poznaniu i 29 listopada w stolicy, przedstawiciele Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej zadeklarowali, iż Sejm nie będzie stosował metody faktów dokonanych i nie zadeklaruje oderwania ziem polskich od Niemiec.

Było to skądinąd zgodne z linią polityczną środowisk skupionych w Tymczasowej Naczelnej Radzie Ludowej, które powołując się na trzynasty punkt programu prezydenta Wilsona stały na stanowisku, iż polskie tereny państwa niemieckiego odzyskają niepodległość dzięki ustaleniom konferencji pokojowej. Obawiano się wręcz, że ewentualna akcja zbrojna może zostać odebrana przez strony obradujące w Paryżu jako próba wymuszenia pewnych ustaleń. Jasna deklaracja strony polskiej stwierdzająca, że Sejm Dzielnicowy ma mieć „charakter narodowo-organizacyjny, a nie prawno-państwowy” zadecydowała o wyrażeniu zgody na jego obrady przez stronę niemiecką rządową. To oznacza, że zgromadzenie uzyskało swoistą legitymizację również na gruncie prawa niemieckiego.

Prof. Jerzy Ozdowski poszukiwał źródeł koncepcji Sejmu Dzielnicowego w tradycjach Polski przedrozbiorowej, zaś prof. Andrzej Gulczyński uważa, że nawiązywano do sejmików oświatowych i gospodarczych, które za zgodą zaborcy odbywały się w Wielkopolsce. Wydaje się jednak, że opisując samoorganizację Polaków w Niemczech należy zwrócić uwagę na inną koncepcję tego drugiego badacza, zgodnie z którą polscy działacze nawiązywali przede wszystkim do świetnie sobie znanej organizacji spółek akcyjnych.

W takim wypadku rolę członków stowarzyszenia pełniliby wszyscy Polacy mieszkający na terenie Rzeszy, funkcję zebrania delegatów spełniałby Sejm Dzielnicowy, radą nadzorczą byłaby Naczelna Rada Ludowa, a zarządem spółki – Komisariat. Zważywszy na kluczową rolę, jaką w opisywanych wydarzeniach odgrywał znany działacz spółdzielczy, patron Związku Spółek Zarobkowych i Gospodarczych, ks. Stanisław Adamski, koncepcja prof. Gulczyńskiego wydaje się mieć silne podstawy.

Wydział Wykonawczy Rady Ludowej na miasto Poznań wydał 29 listopada odezwę do polskiej ludności stolicy Wielkopolski, regulującą życie miasta w czasie trwania obrad Sejmu. To kolejny dowód na realną władzę, jaką posiadały już wówczas polskie środowiska polityczne, wyrastającą z ich społecznego autorytetu. We wspomnianej odezwie nie tylko apelowano o ozdobienie domów symbolami narodowymi i okazanie gościnności, ale nakazywano wypełnianie poleceń Straży Ludowej, paramilitarnej organizacji porządkowej, istniejącej od paru tygodni. Miał to być obywatelski obowiązek, dowodzący dojrzałości społeczeństwa: „Wykażmy, że jesteśmy karni, że umiemy podporządkować się tym władzom, któreśmy sami sobie obrali, a sprawimy, że całość wypadnie po myśli naszej, jak sami zamierzyliśmy z góry”. Wzywano również polskie przedsiębiorstwa, by zwolniły pracowników „w dniu 3 grudnia w godzinach od 7 rano do 2 po południu”, w celu umożliwienia im włączenia się w działania Straży Ludowej lub wznoszenia modlitw „za pomyślność Polski i owocność obrad sejmowych”. Do klientów apelowano z kolei o wstrzymanie się od zakupów i załatwiania swoich interesów we wspomnianych godzinach.

Jak się wydaje, zalecenia te zostały faktycznie przez poznaniaków uszanowane, dzięki czemu dni obrad Sejmu Dzielnicowego, czyli od 3 do 5 grudnia, miały w Poznaniu charakter polskiego święta. Szczególnie silne wrażenie musiał wywrzeć na obserwatorach przemarsz delegatów ulicami miasta, którzy po Mszy sprawowanej przez arcybiskupa gnieźnieńskiego i poznańskiego, Edmunda Dalbora (często tytułowanego Prymasem) z fary poznańskiej, udali się do sali obrad plenarnych.

„A w tym zamęcie zabór nasz stanął jako wyspa, której z jednej strony grozi zalew niemiecki, a z drugiej strony fala niezgody i zamętu”

Zgodnie z porządkiem obrad, ogłoszonym już 25 listopada przez Komisariat, każdego dnia Sejmu odbywało się posiedzenie plenarne, a wciągu dwóch pierwszych dni także posiedzenia w komisjach, których zdaniem było wypracowanie stanowiska, będącego podstawą do podjęcia uchwał sejmowych. Już sam zakres tematów, które wyznaczono komisjom, wskazuje, iż przywódcy zgromadzenia chcieli poruszać nie tylko tematy związane z powstaniem Naczelnej Rady Ludowej czy sytuacją w zaborze niemieckim. Obok komisji organizacyjnej i komisji rugów wyborczych, odpowiadających za przebieg Sejmu, powstały komisje: polityczna, do naglących spraw społecznych i robotniczych, do spraw administracji i publicznego bezpieczeństwa oraz do spraw oświaty i szkolnictwa.

Zanim delegaci zajęli się konkretnymi zagadnieniami w komisjach, wysłuchali sprawozdań komisarzy z dotychczasowej działalności. Referaty te nie tylko przedstawiały okoliczności powstania Tymczasowego Komisariatu i strukturę jego wydziałów, ale też prezentowały program polityczny przywódców polskich, ukierunkowując dalsze poczynania Sejmu Dzielnicowego.

Ks. Adamski zaznaczył w swoim przemówieniu, iż tworzone w zaborze niemieckim instytucje polityczne mają mieć charakter przejściowy, ale jednocześnie powinny obejmować swym działaniem całokształt polskich spraw. Podkreślił także, że Komisariatowi zależało na demokratycznych i „ludowych” podstawach polityki, tak „ażeby szerokie warstwy kół robotniczych i włościańskich oraz kobiety, przy tworzeniu władzy wybitny i należny miały udział”.

W polityce zewnętrznej przyjmowano konieczność oczekiwania na ustalenia kongresu pokojowego co do kształtu polskiej granicy zachodniej. Wynikało to ze świadomości słabości militarnej Polaków, jak i obaw, że ewentualny czyn zbrojny zostanie uznany za próbę stosowania polityki faktów dokonanych, co mogłoby odnieść skutek odwrotny od zamierzonego, odwracając sympatię państw Ententy od spraw polskich. Było to o tyle ważne, że ks. Adamski wyraźnie akcentował konieczność oparcia się na koalicji: „Na pomoc stąd oglądać nam się wolno i oglądać się na nią powinniśmy, gdyż pomocy nam tej potrzeba”.

Komisarz Adamski przedstawił także stanowisko Naczelnej Rady Ludowej, wyłożone wcześniej podczas pertraktacji z rządem niemieckim. Strona polska deklarowała powstrzymanie się od walki zbrojnej do czasu ustaleń kongresu pokojowego; chęć zgodnego współżycia z ludnością niemiecką, o ile ta nie należała do „nielicznej klasy urzędników i agitatorów hakatystycznych”; utrzymanie dostaw żywności w głąb Niemiec; zadbanie o spokój i bezpieczeństwo wszystkich mieszkańców, niezależnie od ich narodowości. Od strony niemieckiej oczekiwano: zgody na tworzenie polskich organizacji i przeprowadzanie wieców i zgromadzeń; prawa do kontroli urzędów i urzędników przez polskich kontrolerów; odprawienia funkcjonariuszy, którzy w poprzednim okresie prezentowali antypolskie stanowisko; spolszczenia szkół oraz nieprzysyłania do dzielnic zamieszkałych przez Polaków oddziałów Heimatschutzu, złożonych z żołnierzy pochodzących z innych obszarów.

W konkluzji swego przemówienia ksiądz Adamski przeciwstawił chęć „zgodnej i jednolitej pracy”, zauważaną wśród Polaków zamieszkujących Niemcy, polaryzacji, jaką można obserwować w pozostałych częściach Polski. „A w tym zamęcie zabór nasz stanął jako wyspa, której z jednej strony grozi zalew niemiecki, a z drugiej strony fala niezgody i zamętu. Oczy wielu, bardzo wielu prawych Polaków z wszystkich stron naszej Ojczyzny zwracają się ku Wam. (…) i widzą w was ostoję i ratunek dla całej Polski, i dlatego od naszego Sejmu tak bardzo wiele zależy, nie tylko dla naszych dzielnic, ale dla całej Polski”.

Polskie elity zaboru pruskiego patrzą na Radę Regencyjną oraz rządy Daszyńskiego i Moraczewskiego

Drugiego dnia obrad endecki poseł na sejm Rzeszy, Władysław Seyda, w późniejszych latach m.in. I prezes Sądu Najwyższego, wygłosił referat pt. Pogląd na położenie polityczne Polski. To ważny tekst, który ukazuje, w jaki sposób polskie elity z zaboru niemieckiego widziały aktualną sytuację zewnętrzną i wewnętrzną ojczyzny.

Przede wszystkim wyraził on przekonanie o ostatecznej klęsce wojennej Niemiec i niemożliwości wznowienia działań wojennych. W związku z tym podtrzymywał zdanie o spokojnym oczekiwaniu na ustalenia traktatu pokojowego, który realizując zasadę samostanowienia narodów, powinien ustalić korzystne dla Polski granice z Niemcami.

Istotniejsze treści przynosi część przemówienia dotycząca kształtującej się państwowości polskiej. Poseł Seyda jednoznacznie zauważa, że Królestwo Polskie, powołane przez państwa centralne na podstawie Aktu 5 listopada, nie było w istocie państwem polskim. Z tego też powodu neguje rolę Rady Regencyjnej jako rządu narodowego. Stwierdza więc dalej: „Historyczny rozwój rzeczy jest taki, że Rada Regencyjna swój początek wzięła od państw centralnych, że była wytworem dyplomacji państw centralnych bez woli narodu polskiego. Rada Regencyjna oddała władzę komendantowi Piłsudskiemu, a więc i jego władza nie pochodzi z woli narodu”.

Mimo tak radykalnego postawienia sprawy, poselskie Koła Polskie z zaboru niemieckiego przyjęły zaproszenie Rady Regencyjnej i wysłały swoich delegatów do Warszawy celem utworzenia „trójdzielnicowego rządu narodowego”. W międzyczasie jednak powołano do życia rząd Ignacego Daszyńskiego, którego szybko zastąpił Jędrzej Moraczewski. Politykom z zaboru niemieckiego zaproponowano objęcie trzech ministerstw, jednak, jak stwierdził Seyda: „Po jak najsumienniejszym zbadaniu wszystkich warunków, musieliśmy odmówić wzięcia udziału w gabinecie, gdyż nie mogliśmy uzyskać gwarancji, że polityka rządu na zewnątrz i na wewnątrz pójdzie w tym kierunku, który uważamy za konieczny dla dobra narodu”.

Koła poselskie uważały bowiem, że rząd powstały w Warszawie ma charakter partyjny, lewicowy i dąży do rewolucyjnych przemian społecznych. Ich zdaniem w aktualnej sytuacji rząd powinien mieć charakter jak najszerszej koalicji oraz skupiać się na zapewnieniu ładu, stworzeniu aparatu administracyjnego i silnej armii, a ponadto opierać swe działania na współpracy z Ententą. Reformy społeczne, których konieczności nie odrzucano, powinny być wprowadzone przez sejm konstytucyjny.

Wizja niepodległej Polski według Sejmu Dzielnicowego

  1. Polska robotników, chłopów i kobiet

Na podstawie dyskusji w komisjach, Sejm Dzielnicowy przyjął szereg uchwał, w których określał zarówno oczekiwane zasady działania dzielnicy w okresie przejściowym, jak i całej nowo powstającej Polski. Podtrzymując zdanie posłów, Sejm skierował do rządu warszawskiego i Józefa Piłsudskiego rezolucję w sprawie powołania rządu koalicyjnego. W podjętej uchwale politycznej wnoszono do państw koalicyjnych nie tylko o przywrócenie Polski w jej przedrozbiorowych granicach, ale także o przyłączenie ziem, które już wcześniej od Polski odpadły, a które zamieszkuje ludność polska.

Powoływano się tutaj zarówno na zasady prezydenta Wilsona, jak i na swoistą sprawiedliwość: „Gdyby wobec tego nie przyznano Polsce prawa do wszystkich odwiecznych siedzib ludu polskiego w różnych czasach od Polski oderwanych ziem, byłoby to nie tylko zatwierdzeniem rozbiorów, ale także uświęceniem polityki bezprawia i gwałtu, jakich się na ludności polskiej celem zupełnego wytępienia jej dopuszczano”. Jednocześnie Sejm Dzielnicowy przyjął rezolucję, zgodnie z którą żądał, by nie podejmowano żadnych decyzji dotyczących dzielnic Niemiec zamieszkałych przez Polaków bez zgody i współudziału mieszkańców tych terenów.

W sprawach dotyczących wizji przyszłej Polski Sejm postulował powołanie rządu cieszącego się szerokim poparciem społecznym, który będzie prowadził politykę demokratyczną i ludową, angażując do pracy przy odbudowie państwa szerokie warstwy ludności. Podkreślono, że jednym z „koniecznych warunków zdrowego rozwoju społeczeństwa” jest przyznanie kobietom pełnych praw wyborczych, ale także ostrzegano przed szerzeniem się idei bolszewickich. W jednej z najciekawszych rezolucji, którą warto przytoczyć w całości, zadeklarowano swoistą „negatywną” zasadę pomocniczości: „Polski Sejm Dzielnicowy oświadcza się przeciwko wszechwładzy państwa w dziedzinie życia publicznego, społecznego i kulturalnego”.

  1. Kwestia robotnicza i ustawodawstwo socjalne

Jak wskazuje „Dziennik Polskiego Sejmu Dzielnicowego w Poznaniu w 1918 r.” w komisji dla naglących spraw społecznych i robotniczych toczyły się dość ożywione dyskusje, które jednak nie znalazły odzwierciedlenia w przyjętej rezolucji, bardzo ogólnie deklarującej poparcie dla działań rządu polskiego, zmierzających „do zapewnienia stanowi robotniczemu szerokich praw obywatelskich i politycznych, sprawiedliwego uregulowania czasu i warunków pracy, wydajnej opieki i pomocy społecznej dla słabych i do pracy niezdolnych, zupełnej swobody zrzeszenia się, łatwego dostępu do źródeł wiedzy i kultury, uzyskania mieszkań swobodnych i zdrowych”.

Zdecydowanie bardziej konkretne ustalenia zapadły w kwestii opieki nad powracającymi z frontu żołnierzami, choć i tu miały one charakter trudnych do zrealizowania postulatów. O ile jeszcze zalecenie tworzenia biur pośrednictwa pracy czy uruchomienia prac interwencyjnych mogły zostać wprowadzone w życie, jeśli pozyskano by właściwe finansowanie, o tyle zachęta do otwierania zamkniętych w czasie wojny zakładów pracy, rozwijania istniejących i zakładania nowych przedsiębiorstw, była trudna do wyegzekwowania. Zakładano, że wiele miejsc pracy pojawi się w rolnictwie i obróbce drewna. Co ciekawe, rezolucja sejmowa zakładała, iż „należy ustanowić prawne wsparcia na brak pracy, z uwzględnieniem stosunków drożyźnianych”. Chodziło tu o jakiś rodzaj zasiłku dla bezrobotnych, wypłacanego w okresie miedzy powrotem z wojska a znalezieniem pracy. Ostateczne prawne uregulowanie tej kwestii pozostawiono przyszłemu rządowi Polski.

Szeroka dyskusja dotyczyła kwestii zabezpieczeń robotniczych. Była to o tyle istotna kwestia, że środowiska niemieckie często straszyły polskich robotników utratą wypracowanych w Niemczech praw do ubezpieczeń społecznych, czyniąc z kwestii ekonomicznej środek nacisku w sprawie narodowej. Przyjęta w tym wypadku uchwała jest o tyle ciekawa, że jednoznacznie pokazuje, iż delegaci widzieli swoją rolę znacznie szerzej, niż tylko jako regulatorów tymczasowego statusu dzielnicy. W tej rezolucji podjęli wprost pewne deklaracje w imieniu państwa polskiego:

„I. Wychodząc z założenia, że ludność z powodu zmiany przynależności państwowej nie może być poszkodowana w swych interesach materialnych, Sejm Dzielnicowy oświadcza, że państwo polskie opłacać będzie bez najmniejszych uszczupleń wszelkie renty i odszkodowania tym swoim poddanym, którzy na mocy prawodawstwa niemieckiego uprawnieni byli do ich pobierania.

II. Niezależnie od tego państwo polskie rozbudowywać będzie istniejące już ubezpieczenia socjalne w duchu odpowiadającym potrzebom ludności roboczej (…)”.

Chodziło tu między innymi o wprowadzenie obowiązkowych ubezpieczeń na wypadek choroby, kalectwa, starości i bezrobocia dla gorzej zarabiających; ustanowienie zasiłków pieniężnych w przypadku choroby, uzupełniających prawo do opieki lekarskiej i środków leczniczych; wprowadzenie specjalnych ustaw chroniących kobiety w ciąży i w połogu. Organizacja ubezpieczeń społecznych powinna zdaniem delegatów opierać się na samorządzie ubezpieczonych.

  1. Edukacja

Dość szczegółową wizję rozwiązania kwestii edukacyjnych przedstawiła komisja do spraw oświaty i szkolnictwa. Jeśli chodzi o kwestie aktualne, to podnoszono przede wszystkim konieczność szybkiego spolszczenia szkół, przy czym dopuszczano nauczanie niektórych przedmiotów w języku niemieckim w szkołach ponadpodstawowych, gdzie problemem mógł okazać się brak odpowiedniej polskojęzycznej kadry.

O wiele więcej miejsca poświęcono w rezolucjach pożądanemu systemowi szkolnemu w powstającej Polsce. Jednym z podstawowych postulatów delegatów było oparcie go na szkołach wyznaniowych. Nie chodziło tu o placówki tworzone bezpośrednio przez dane związki wyznaniowe, lecz o szkoły, w których nauczyciele i uczniowie są jednego wyznania i narodowości. Uważano, że niemiecka szkoła międzywyznaniowa wyrządziła szkody duchowe i wychowawcze młodym ludziom, dlatego opowiadano się za szkołą o ściśle określonym profilu. Oczywiście naukę religii pozostawiano władzom odnośnych wyznań.

Opowiadano się za tym, by państwo polskie wprowadziło obowiązek szkolny dla dzieci w wieku od 7 do 14 roku życia. Oczekiwano, że państwo będzie zakładać bezpłatne szkoły publiczne, utrzymywane z pobieranych przez państwo podatków szkolnych.

Deklarowano, iż: „Polski Sejm Dzielnicowy uznaje zgodnie z prawem przyrodzonym, że rodzice są pierwszymi i naturalnymi wychowawcami swych dzieci, że państwo nie jest jedynie uprawnionym czynnikiem wychowania, że szkoła tylko wyręcza i zastępuje rodziców we wielkim tym dziele.” Stąd rodzicom miało przysługiwać prawo wyboru dowolnej placówki szkolnej i wpływania na szkołę poprzez radę rodzicielską.

Szkoły ponadpodstawowe powinny być otwarte dla wszystkich dzieci, posiadających odpowiednie zdolności, niezależnie od statusu majątkowego czy społecznego ich rodzin. Po raz kolejny wychodzono z roli zgromadzenia Polaków w Niemczech, debatujących o aktualnej swej sytuacji, gdy stwierdzano: „Zgodnie z zasadami wolności Polski Sejm Dzielnicowy zapewnia rodzicom poparcie słusznych i sprawiedliwych ich praw i to rodzicom wszystkich narodowości, należących do państwa polskiego”.

Deklarowano także wparcie dla rozwoju naukowego, społecznego i ekonomicznego „stanu nauczycielskiego”, powierzanie zadań inspektorów obwodów szkolnych osobom odpowiednio przygotowanym i mającym doświadczenie pedagogiczne oraz zapewnienie nauczycielom wpływu na kształt szkolnictwa.

  1. Rolnictwo, emigranci, bezpieczeństwo publiczne

Ze względu na rolniczy charakter Wielkopolski, prace komisje rolniczej budziły spore zainteresowanie. Podjęte uchwały miały jednak znów charakter dość ogólny. Uchwalono, iż należy ułatwiać osiedlanie się osobom „mającym dostateczne wiadomości rolnicze i tyle zasobów pieniężnych, ile potrzeba na dostateczną wpłatę i prawidłowe gospodarzenie”. Przyszłe państwo polskie powinno kierować sprawą osadnictwa, stworzyć własne instytucje służące parcelacji, umożliwić osadnikom branie kredytów i ułatwienie ich spłat, poddać kontroli prywatną parcelację i zadbać o dostateczną ilość ziemi przeznaczonej do parcelacji. Ziemianie z zaboru niemieckiego zgłosili gotowość podporządkowania interesów stanowych interesom narodowym, gdyby brakowało ziemi do parcelacji.

Odpowiednia uchwała dotyczyła istotnej społecznie kwestii emigrantów zarobkowych. Wbrew oczekiwaniom części społeczeństwa, delegaci nie zachęcali emigrantów do natychmiastowego powrotu w rodzinne strony, choć dostrzegali liczne korzyści ekonomiczne z ich powrotu. Polecono jednak, by wydział ds. wychodźstwa zajął się organizacją i planowaniem ruchu reemigracyjnego.

W kolejnej uchwale ponownie zażądano od rządu niemieckiego natychmiastowego usunięcia urzędników występujących wrogo przeciw polskości oraz poddania kontroli działalności urzędów przez przedstawicieli polskiej ludności w tych miejscowościach, gdzie ona zamieszkiwała. Podkreślono, że „przejęcie administracji i sądownictwa w przyszłej Polsce jest jedną z rzeczy najważniejszych”, dlatego oczekiwano od Polaków ofiarnego stawienia się do dyspozycji rządu polskiego.

Brzemienna w skutki okazała się rezolucja dotycząca bezpieczeństwa publicznego. Nakazano w niej tworzenie formacji Straży Ludowej w każdej miejscowości. Każdy obywatel cieszący się nieposzlakowaną opinią, mający od 18 do 50 lat miał honorowy obowiązek wstąpić do Straży Ludowej. Zalecano, by w ich tworzeniu oprzeć się na starszych żołnierzach, członkach Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, skautach i członkach bractw strzeleckich. Radom ludowym pozostawiono możliwość reklamowania od służby i ustanawiania ewentualnego wynagrodzenia. Żołnierzom polskim zalecano, by wstępowali do tworzących się oddziałów służby straży i bezpieczeństwa (Wacht-, Sicherheitsdienst) lub kompanii granicznych. Już kilka tygodni później okazało się, jak istotne były to decyzje, kiedy to właśnie członkowie Straży Ludowej i Polacy z kompanii służby straży i bezpieczeństwa przystąpili jako pierwsi do Powstania Wielkopolskiego.

Jak widać z przedstawionych uchwał i rezolucji Polskiego Sejmu Dzielnicowego, delegaci na nim zebrani podejmowali zagadnienia zarówno odnoszące się do bieżącej sytuacji zaboru niemieckiego, jak i do wizji przyszłej, zjednoczonej Polski. Proponowane przez nich rozwiązania mają charakter dość nowoczesny, często nawiązujący do dobrze znanych im wzorców niemieckich. Uważano, że przyjęte w państwie polskim rozwiązania ustrojowe nie mogą być gorsze od tych, z którymi spotkali się w Rzeszy niemieckiej.

Wielkopolska pod rządami Komisariatu

Najistotniejszym zadaniem powierzonym Sejmowi Dzielnicowemu był wybór Naczelnej Rady Ludowej. Komisja organizacyjna przedstawiła delegatom listę osiemdziesięciu kandydatów, na której dokonano pewnych zmian, a następnie przyjęto ją jednogłośnie w całości. Na liście znalazło się 27 osób z Wielkopolski, 13 z Prus Królewskich, 5 z Warmii i Mazur, 28 ze Śląska, 7 ze środowisk z głębi Niemiec. Co ciekawe, wybrano po dwóch zastępców z Wielkopolski, Prus Królewskich i Śląska, choć ich wybór nie był wcześniej planowany.

Zaraz po zakończeniu Sejmu odbyło się posiedzenie Naczelnej Rady Ludowej, podczas którego wybrano sześcioosobowy Komisariat. W jego skład weszli: ks. Stanisław Adamski i Władysław Seyda z Wielkopolski, Wojciech Korfanty i Józef Rymer ze Śląska, Stefan Łaszewski z Pomorza oraz Adam Poszwiński z Kujaw. Powołano do życia dwa podkomisariaty: w Gdańsku i Bytomiu, na czele których stanęli odpowiednio komisarze Łaszewski i Rymer. Jak ustalił Krzysztof Dembski, możemy potwierdzić zaledwie cztery posiedzenia Naczelnej Rady, w istocie pełnię władzy dzierżył Komisariat.

Zasady działania rad ludowych, Naczelnej Rady i jej Komisariatu, ustaliły „Ustawy politycznej organizacji Polaków zamieszkałych w dotychczasowych granicach Rzeszy Niemieckiej”, uchwalone na Sejmie Dzielnicowym. W artykule pierwszym tego dokumentu umieszczono definicję, która ilustruje obraz samoświadomości wspólnoty politycznej Polaków z zaboru niemieckiego: „Polacy i Polki, przynależni państwowo do Rzeszy Niemieckiej, a czujący się członkami całego narodu polskiego, łączą się w zrzeszenie celem stworzenia dla siebie jednolitego przedstawicielstwa tymczasowego”.

Odnajdujemy w niej wszystkie dobrze znane nam wątki. Z jednej strony wyraźna deklaracja charakteru narodowego organizacji i podkreślanie jedności z resztą Polski, z drugiej świadomość tymczasowego charakteru podejmowanych działań. Po trzecie dążenie do bycia „oficjalnym” głosem Polaków w Niemczech, ale też przyjęcie w tym celu formy działania, która nie miała wprost określonego charakteru politycznego. Jak stwierdził Krzysztof Dembski: „Na pozór więc ustawa przypominała bardziej statut spółki akcyjnej niż organizacji politycznej, lecz równocześnie, pod pewnymi warunkami, stwarzała nieograniczone możliwości interpretacyjne”.

Dotyczyło to zwłaszcza pozycji Komisariatu. O ile bowiem w „Ustawach…” kompetencje takich organów zrzeszenia, jak Sejm Dzielnicowy i Naczelna Rada Ludowa zostały określone wyłącznie w stosunku do samej organizacji, o tyle Komisariat był „przedstawicielem i władzą wykonawczą zrzeszenia”, stąd mógł też działać wobec podmiotów zewnętrznych. Wprawdzie pewne kompetencje „zewnętrzne” miały też miejscowe rady ludowe, ale ich władza była ograniczona terytorialnie, a w swym działaniu podlegały one Komisariatowi, który mógł też zlecać im pewne zadania.

Oczywiście, zastosowanie takiej formuły działania wynikało z przyjętej taktyki politycznej, która nakazywała nieakcentowanie zewnętrznych wyrazów dążeń niepodległościowych, przy jednoczesnym realnym przejmowaniu części władzy. To dokonywało się zresztą już od połowy listopada, zarówno poprzez zdobywanie wpływu na rady robotnicze i żołnierskie, jak i bezpośrednio pod szyldem rad ludowych.

„Wielkopolskie państwo powstańcze”

Sytuacja zmieniła się radykalnie wraz z wybuchem Powstania Wielkopolskiego. Jego spontaniczny początek i szybki rozwój spowodowały, że dopiero po kilku dniach środowiska polityczne zareagowały na nowy obraz sytuacji. Najpierw 3 stycznia 1919 r., Naczelna Rada Ludowa podczas swego plenarnego posiedzenia przyjmuje uchwałę, w której stwierdza: „Zważywszy, że wypadki dni ostatnich wykazały, iż jedynie NRL w dzielnicy naszej faktyczną posiada możność zachowania ładu i porządku oraz bezpieczeństwa życia i mienia mieszkańców bez różnicy wyznania i narodowości, NRL uchwala: Aby sprostać zadaniom chwili obecnej, konieczne jest, żeby NRL objęła władzę publiczną”.

W ślad za tym, Komisariat ogłosił 8 stycznia znacznie dalej idące obwieszczenie. Ogłoszono w nim przede wszystkim, iż na skutek „wydarzeń ostatnich dni” władza i administracyjna, i wojskowa przeszła na Polaków. Stwierdzano, że ani struktury rządowe, ani rady robotnicze i żołnierskie nie są w stanie sprawować władzy, dlatego przejmuje ją Komisariat, który jednak zaznacza, że należy pozostawić „ostateczne uregulowanie sprawy polskiej konferencji pokojowej”.

Dalej Komisarze stwierdzają, iż wszystkie urzędy oraz zapasy i zasoby należące do państwa przechodzą pod ich władzę i kontrolę. Wzywają urzędników do pozostawania na swoich stanowiskach, ludność do zachowania spokoju, a żołnierzy do podporządkowania się rozkazom naczelnego dowództwa i wskazanych przez niego przełożonych. Ludności niemieckiej i żydowskiej zagwarantowano bezpieczeństwo i zatwierdzono kontrolerów przy urzędach, ustanowionych przez rady robotniczo-żołnierskie. Zapowiedziano również wydawanie dalszych zarządzeń.

Fakt, iż nie określono obszaru terytorium, na którym rządzi Komisariat wskazuje na próbę utrzymania swego wpływu również poza Wielkopolską. Szybko jednak okazało się, że jego realna władza obejmuje wyłącznie obszary zajęte przez powstańców. Dość łagodne sformułowanie o przejęciu zarządu i administracji w okresie do podpisania traktatu pokojowego wskazuje na dalsze dążenie do niezaogniania relacji z rządem niemieckim, pomimo toczących się walk. Mimo wszystko jednak trzeba podkreślić, że w tym właśnie momencie Komisariat staje się de facto rządem Wielkopolski, sprawującym władzę z nadania ludności polskiej. Dopiero w nocie z 21 stycznia, skierowanej do państw Ententy w związku z próbami zawarcia rozejmu, Komisariat stwierdza wprost, że przejął pełnię władzy publicznej w swoje ręce, chcąc utrzymać ład i bezpieczeństwo na podległym mu obszarze.

Podpisanie 16 lutego 1919 r. rozejmu w Trewirze miało o tyle istotne znaczenie, że oznaczało uznanie ograniczonej podmiotowości „wielkopolskiego państwa powstańczego” na arenie międzynarodowej. Jak wyjaśniał prof. Dembski, poprzez podpisanie tego aktu Polacy z Wielkopolski nabyli status strony wojującej. Ponieważ co do istoty było to przedłużenie rozejmu w Compiègne z dodanym punktem dotyczącym Poznańskiego, wiązało się to z uznaniem wojsk powstańczych za wojska sojusznicze, a sprawującego nad nimi polityczną kontrolę Komisariatu za odpowiednik rządu. Wskazują też na to działania podejmowane przez Komisję Międzysojuszniczą – kierowaną przez ambasadora Noulensa – przysłaną do Wielkopolski, aby nadzorować przestrzeganie rozejmu. Zmierzała ona do szczegółowego uregulowania relacji pomiędzy rządem w Berlinie a Komisariatem nie tylko w kwestiach wojskowych, ale także gospodarczych, socjalnych czy politycznych.

Przede wszystkim trzeba jednak zaznaczyć, że począwszy od 8 stycznia 1919 r. Komisariat NRL działał jako organ państwowy, realnie sprawując władzę nad obszarem objętym Powstaniem Wielkopolskim. Istniały wprawdzie podkomisariaty w Bytomiu, Gdańsku i Bydgoszczy, ale w istocie były one tylko organami zrzeszenia, działającymi wyłącznie w stosunku do zainteresowanych Polaków. Pod tym względem sytuacja w Poznańskiem wyglądała zdecydowanie inaczej. Tutaj Komisariat pełnił funkcje władzy wykonawczej i ustawodawczej jednocześnie: wprowadzał własne normy prawne, uchylał dotąd obowiązujące przepisy, tworzył i znosił organy państwowe, definiując też ich właściwość terytorialną i rzeczową, mianował urzędników, a także stosował prawo łaski. W czerwcu 1919 r. w obliczu zagrożenia nowym atakiem wojsk niemieckich, Komisariat, działając w oparciu o ogłoszoną przez siebie ustawę, wprowadził stan wyjątkowy na podległym sobie obszarze.

Począwszy od rozejmu w Trewirze, przestano nawet zachowywać pozory jakiejkolwiek zależności od Berlina. Gdy wiosną 1919 r. rząd niemiecki próbował wprowadzać na terenie Wielkopolski nowo ustanawiane przez siebie przepisy administracyjne, Komisariat wprost ogłosił w swoim oficjalnym biuletynie, Tygodniku Urzędowym, że od momentu przejęcia przez niego władzy na podległym mu terenie nie obowiązują żadne przepisy wydawane przez władze Prus i Niemiec. Z kolei mocą jednego ze swych rozporządzeń przypisał sobie prawo do obsadzania wszystkich stanowisk urzędniczych. Oczywiście, wiele szczegółowych przepisów prawa obowiązywało nadal na terenie Wielkopolski, ale tylko ze względu na fakt, że poprzez uznanie ich przez Komisariat weszły do nowego porządku prawnego.

Władza Komisariatu była sprawowana kolegialnie, przez co najmniej dwóch wspólnie działających komisarzy. Każdemu z członków tego rządu podlegały pewne wydziały odpowiadające kluczowym resortom, podzielone na sekcje z przypisanymi decernentami. I tak w styczniu 1919 r. istniały: Wydział Gospodarstwa Krajowego, obejmujący sekcje finansów, aprowizacji, komunikacji oraz handlu i przemysłu; Wydział Organizacji i Propagandy podzielony na sekcje organizacji, oświaty, rolnictwa i pracy; Wydział Polityki i Wojska posiadający sekcje polityki i bezpieczeństwa publicznego; jednosekcyjny Wydział Administracji i Sądownictwa. W kolejnych miesiącach następował dalszy, bardzo intensywny rozwój tej struktury. Jedynie funkcje „ministerstwa spraw zagranicznych” od początku przekazano Komitetowi Narodowemu Polskiemu w Paryżu.

Już 9 stycznia utworzono także nowy organ centralny, Główny Urząd Żywnościowy, a następnie Urząd Rozdzielczy, gospodarujący zapasami towarów i surowców. Przejęto także niemiecką Komisję Kolonizacyjną, zmieniając jej nazwę na Urząd Osadniczy. Należy pamiętać, że Komisariatowi podlegało również Dowództwo Główne Sił Zbrojnych b. zaboru pruskiego, a także Urząd Wojskowy. Przy landratach, zarządzających powiatami, ustanowiono nieistniejący dotąd urząd starosty, któremu początkowo powierzono jedynie nadzór nad policją. Ponieważ jednak te dwa stanowiska wolno było łączyć, wkrótce tempa nabrał proces usuwania niemieckich landratów i przejmowania ich funkcji przez polskich starostów. Zasadniczo jednak struktura urzędów terenowych nie uległa zmianie, co więcej, jeszcze przez długi czas wiele stanowisk urzędniczych było obsadzanych przez Niemców.

Kiedy w marcu 1919 r. podczas negocjacji z rządem Paderewskiego, dotyczących przygotowań do zjednoczenia z resztą Polski, podnoszono tę sytuację jako zarzut względem administracji wielkopolskiej, strona poznańska miała dać do zrozumienia, że w jej przekonaniu interes ludności, jakim jest dobrze działająca administracja, przeważa nad wąsko rozumianym interesem narodowym. Dopiero 15 maja język polski stał się językiem urzędowym, choć język niemiecki mógł być nadal stosowany jako pomocniczy.

Jeśli chodzi o organy władzy lokalnej, to do końca stycznia zlikwidowano rady robotniczo-żołnierskie, natomiast wszystkie miejscowe rady ludowe pozbawiono wszystkich kompetencji władczych i pozostawiono im jedynie funkcję doradczą. Takie postawienie sprawy wynikało przede wszystkim z faktu, iż rady ludowe zostały powołane po to, by wywierać nacisk na administrację niemiecką, tymczasem ta, przejęta przez Polaków, przestała istnieć. Po drugie, w stałej sytuacji zagrożenia wojennego rady ludowe, próbujące wpływać na wywodzące się z ich terenów oddziały wojskowe, powodowały spore zamieszanie w tym newralgicznym obszarze. Jeśli chodzi o samorząd terytorialny, to szybko rozwiązano sejmik prowincjonalny, zaś Wydział Prowincjonalny uzupełniono nominowanymi przez Komisariat Polakami. Sejmiki powiatowe również uległy rozwiązaniu, zastąpione pochodzącymi z nadania starosty wydziałami powiatowymi. Z kolei na miejsce rozwiązanych rad miejskich i wiejskich wprowadzono nowe rady, wybrane w wyborach lokalnych, przeprowadzonych według nowej, ogłoszonych przez Komisariat ordynacji.

Zjednoczenie Wielkopolski z Polską

Stosunek elit wielkopolskich do władz warszawskich podlegał w okresie po wybuchu Powstania różnorodnym przemianom. Początkowo kontynuowano krytykę rządu Moraczewskiego jako organu nieposiadającego ogólnopolskiego mandatu. Stąd na posiedzeniu Naczelnej Rady Ludowej 3 stycznia 1919 r., po którym ogłoszono przejęcie przez nią władzy w Wielkopolsce, zgłoszono propozycję nowego unormowania ustroju Polski w okresie przejściowym.

Jak relacjonował „Kurier poznański” z 5 stycznia 1919 r. „(…) postanowiono podjąć inicjatywę w kierunku utworzenia Naczelnej Rady Narodu Polskiego, któraby obejmowała wszystkie dzielnice, skupiała wszystkie stronnictwa i stała się wyrazem opinji całej Polski w sprawach polityki zewnętrznej i wewnętrznej. Miałaby zadanie organu kontrolującego póty, póki nie zbierze się Sejm. Składałby się z 100 członków, z których 25 stawiałaby dzielnica nasza, 25 Galicja a 50 Królestwo” [pisownia oryginalna].

Ta propozycja, czerpiąca zapewne z doświadczeń dzielnicy pruskiej, nie spotkała się z odzewem innych środowisk, i dlatego szybko upadła. Z punktu widzenia środowisk poznańskich stała się nieaktualna po 16 stycznia 1919 r., kiedy to powstał rząd Ignacego Jana Paderewskiego, uznawany za realizację postulatu rządu prawdziwie koalicyjnego. Dano temu wyraz w specjalnym telegramie do Józefa Piłsudskiego, w którym dziękowano mu za ten „ważny krok ku konsolidacji całego narodu”. W pierwszych dniach lutego 1919 r., po negocjacjach toczących się od grudnia, udało się dojść do porozumienia w sprawie udziału reprezentacji zaboru pruskiego w Sejmie Ustawodawczym. Na podstawie specjalnego dekretu Naczelnika Państwa zasiedli w nim polscy posłowie do parlamentu Rzeszy. Dopiero 1 czerwca 1919 r. przeprowadzono w Wielkopolsce wybory 42 posłów, którzy dołączyli do składu parlamentu.

Jednocześnie toczyły się dyskusje na temat przyszłego zjednoczenia byłej dzielnicy pruskiej z resztą Polski. Początkowo zdawało się, że Komisariat będzie zmierzał do jak najszybszego scalenia. Jednak po pewnym czasie ujawniły się centralizacyjne tendencje warszawskie, z którymi musiała już mierzyć się Galicja. Zaczęto krytycznie oceniać niektóre szczegółowe rozwiązania wprowadzane w Rzeczypospolitej, oceniając je jako gorsze od przyjętych w Wielkopolsce. Dlatego Komisariat zaczął opowiadać się za zachowaniem jak najdłużej odrębności dzielnicy w ramach jednego państwa, co z kolei spotkało się z negatywnym oddźwiękiem kół warszawskich, widzących w tym zagrożenie dla spoistości Polski.

Po długich pertraktacjach 1 sierpnia 1919 r. Sejm uchwalił „Ustawę o tymczasowej organizacji zarządu b. dzielnicy pruskiej”, na mocy której powołano do życia Ministerstwo b. Dzielnicy Pruskiej. Jego zadaniem było przeprowadzenie stopniowego scalenia tego obszaru z resztą Polski, dlatego ministerstwo to przejęło uprawnienia Komisariatu i dokonało jego likwidacji. Urzędnicy Komisariatu przeszli do nowego urzędu, którego pierwszym ministrem został były komisarz Władysław Seyda. W ciągu dwóch lat ministerstwo zrealizowało swoje zadanie i w kwietniu 1922 r. zostało zlikwidowane.

Rzeczpospolita Wielkopolska

Krzysztof Dembski w konkluzji przywoływanej tu często pracy Wielkopolska w początkach II Rzeczpospolitej. Zagadnienia prawnoustrojowe stwierdza, iż w okresie od 8 stycznia do 12 sierpnia 1919 r. (data wejścia w życie ustawy z 1 sierpnia) mieliśmy do czynienia z istnieniem na terenach podlegających władzy Komisariatu Naczelnej Rady Ludowej drugiego państwa polskiego. Drugiego nie w znaczeniu konkurencyjności względem późniejszej II Rzeczypospolitej, lecz po prostu innego, istniejącego równolegle. Byłoby więc ono odrębną formą organizacji politycznej narodu polskiego, której zaistnienie wynikałoby po prostu ze specyficznych okoliczności społecznych, prawnych i politycznych, w jakich znalazł się zabór pruski pod koniec I Wojny Światowej.

Nawet jeżeli uznamy taką interpretację za zbyt daleko idącą, a „wielkopolskie państwo powstańcze” za twór tylko quasi-państwowy, nie sposób nie patrzeć z podziwem na dorobek polskich środowisk politycznych zaboru niemieckiego. Ich wizja państwa, wyrażona w uchwałach Sejmu Dzielnicowego, a realizowana w rządach Komisariatu, stanowiła zwieńczenie drogi do niepodległości, jaką przeszli w ciągu XIX wieku Polacy zamieszkujący obszar Rzeszy Niemieckiej. Czy po zjednoczeniu z resztą kraju wizja ta wpłynęła na kształt II Rzeczypospolitej, to już temat na inną dyskusję.

Esej pochodzi z nowej z teki elektronicznego czasopisma „Pressje” pt. „Niech żyje Polska Ludowa!”. Zapraszamy do nieodpłatnego pobrania numeru w wersji pdf.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.