Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Rafał Gawlikowski  23 kwietnia 2019

Nie możemy godzić się na robienie ladacznicy z polityki publicznej

Rafał Gawlikowski  23 kwietnia 2019
przeczytanie zajmie 9 min
Nie możemy godzić się na robienie ladacznicy z polityki publicznej www.facebook.com/pisorgpl/

Prezydent Andrzej Duda podpisał dziś ustawę o tzw. trzynastce dla emerytów. Tym samym położył ostatni kamyk na pomniku PO-PiS-owego populizmu, jakim jest ten stworzony wspólnie przez Jarosława Kaczyńskiego i Grzegorza Schetynę pomysł. Dzieje się to przy cichej akceptacji większości opinii publicznej. W tych okolicznościach środowiska reformatorskie i propaństwowe nie mogą milczeć ani zamykać się w komfortowej bańce eksperckich diagnoz i merytorycznych postulatów. Przypominać o budowie sprawnego państwa dla kolejnych pokoleń i bronić racjonalnej polityki publicznej musimy wykorzystując również mniej elitarne formy przekazu. Dlatego szukamy politycznych harcowników, którzy razem z nami będą organizować republikańskie happeningi i nagłaśniać antyrozwojowe działania klasy politycznej.

Przez ostatnich kilka tygodni prowadziliśmy akcję polityczną przeciwko tzw. trzynastce dla emerytów. Kontrowersje wzbudziła forma naszej akcji. Pierwszy raz zdecydowaliśmy się również na bardziej happenerskie sposoby działania. Dlaczego to zrobiliśmy? Bo zmiana rzeczywistości to nie tylko intelektualne eseje czy eksperckie analizy. Jesteśmy przekonani, że troszcząc się o dobro wspólne i apelując o bardziej rozważną politykę publiczną, czasami warto wyjść poza własną bańkę i „strefę komfortu”. Również – na ulicę.

Takich akcji jak ostatnia planujemy w Klubie Jagiellońskim robić coraz więcej. Dlaczego? Bo mamy poczucie, że w ostatnich latach, a w czasie ostatniej kadencji w szczególności, postępuje proces niezwykle niebezpieczny dla naszego demokratycznego życia. Prawo i Sprawiedliwość zdobyło monopol na kształtowanie wyobraźni politycznej Polaków. Nie przez swój geniusz, ale przez dezercję opozycji.

Zmarnowana szansa opozycji

Pamiętacie rok 2015 i propozycję 500+? Przez kraj przetoczyła się ogólnopolska debata. Obóz liberalny podnosił argumenty fiskalne, społeczne, ale też kulturowe. Oczywiście, wiemy doskonale, że i wtedy doszło do wulgaryzacji debaty przypomnijmy choćby słynny tekst wiodącego liberalnego tygodnika o polskich rodzinach rzekomo załatwiających swoje potrzeby fizjologiczne na nadmorskich wydmach. Pomijając jednak te dosyć żenujące wątki, mieliśmy do czynienia ze zderzeniem różnych wizji funkcjonowania państwa. Czas pokazał, że liberalna wizja została zepchnięta na dalszy tor.

W pierwszym okresie kadencji widać było jeszcze jakieś próby odpowiedzi strony liberalnej na ten wyborczy nokaut. W latach 2016-2017 podjęto udaną próbę skupienia uwagi istotnej części Polaków wokół zagrożeń – nie miejsce to i czas, by oceniać czy realnych – dla praworządności związanych ze zmianami w sądownictwie . Wydawało się, że opozycja uczy się na własnych błędach, również w obszarze marketingu politycznego. Po kompromitujących manifestacjach Komitetu Obrony Demokracji przyszedł czas na dużo lepiej przemawiające do wyobraźni politycznej łańcuchy światła.

W środku wakacji 2017 roku stronie opozycyjnej udało się zmobilizować nie tylko dziesiątki tysięcy ludzi w Warszawie, ale też  wyjść poza bańkę metropolitarną i zorganizować podobne wydarzenia w 140 miastach. Całe to polityczne story miało również swój happy end – 24 lipca prezydent Andrzej Duda zdecydował się na zawetowanie dwóch z trzech sądowych ustaw.

Nie bez znaczenia dla tej decyzji był pewnie fakt, że krytycznie na zmiany w sądownictwie reagowali nie tylko „zawodowi obrońcy demokracji”, ale protesty zaangażowały również część wyborców Andrzeja Dudy i Zjednoczonej Prawicy z 2015 r. Sami w środowisku Klubu Jagiellońskiego mieliśmy sporo takich osób, które próby personalnej czystki w sądownictwie potraktowały jako radykalne przekroczenie mandatu „zmiany”, jaki udzielały prawicy swoim głosem dwa lata wcześniej.

Co zrobiła opozycja z tym kapitałem – namacalnym dowodem, że roztropnie prowadzony społeczny opór może zablokować najdalej idące pomysły rządzących? Roztrwoniła go. Z protestów zapamiętała tylko okrzyki „Zjednoczona opozycja!”, które to hasło postanowiła zrealizować w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego. Stworzyła eklektyczny, bezideowy twór od postkomunistów po „postpopisów”.

Głosowali, ale nie cieszyli się

Po drugiej stronie też doszło do przetasowania, ale jak pokazał czas – zaledwie pozornego. Mateusz Morawiecki został premierem kilka miesięcy po zakończeniu protestów. Wydawało się, że Jarosław Kaczyński chce nowego otwarcia. Można było spodziewać się stworzenia bardziej odpowiedzialnego rządu nastawionego na obniżenie temperatury międzypartyjnych sporów i realnych, reformatorskich działań obliczonych na wyjście z tzw. pułapki średniego rozwoju.

Skończyło się… jedną z najbardziej populistycznych ekip rządowych po 1989 r. Może i byliśmy naiwni – ale podobną naiwnością wykazało się chyba również wielu przedstawicieli obozu rządowego. Kolejne zdania odrębne Ministerstwa Finansów pod rządami Teresy Czerwińskiej są chyba najlepszym dowodem na to, że „projekt Morawieckiego” wygląda inaczej niż ten, do którego część technokratów zgodziła się wejść.

Gdy ogłoszono tzw. piątkę Kaczyńskiego można było mieć nadzieję, że strona opozycyjna postawiona pod ścianą będzie zmuszona do sensownej odpowiedzi.

Grzegorz Schetyna, który przecież jako pierwszy zaproponował emerytom „trzynastki”, bez mrugnięcia okiem zaakceptował nie tylko to, że szef PiS zabrał jego sztandarowy pomysł, ale nie miał odwagi zaprotestować przeciwko jego kuriozalnemu wykrzywieniu – zrobieniu z systemowego postulatu wsparcia emerytów jednorazowego, przedwyborczego „świadczenia kiełbasianego”.

Zdecydował się zagrać w grę według reguł narzuconych przez Jarosława Kaczyńskiego i … poparł najbardziej populistyczne – bo nastawiane na prosty, przedwyborczy wpływ na zachowania głosujących – propozycje programów socjalnych, jakie widziała III RP. Zjednoczona opozycja powtórzyła jeden z najbardziej obśmiewanych przez nią scenariuszy politycznej taktyki: za „emeryturą plus” głosowali, ale się nie cieszyli.

Ekspercka praca potrzebuje też happeningów

Nasze zaangażowanie w temat „piątki Kaczyńskiego” nie sprowadzało się do ulicznych happeningów, udziału w procesie legislacyjnym i petycji do Andrzeja Dudy, w której alarmowaliśmy o możliwej niekonstytucyjności projektu „emerytalnej trzynastki”.

Inny z postulatów „piątki” zapewne nie zaistniałby – choć oczywiście politycy PiS to dementują podkreślając, że piszą program „ze zwykłymi ludźmi, a nie jakimiś tam think tankami” – gdyby nie wieloletnia krucjata naszych ekspertów. Bartosz Jakubowski i Maciej Dulak w kwietniu 2018 r. postawili szczegółową diagnozę upadku transportu zbiorowego. Ich przekaz o 14 milionach mieszkańców Polski wykluczonych transportowo przebił się do mediów, a w konsekwencji – zarówno do partii Roberta Biedronia, jak i Jarosława Kaczyńskiego. Wydawało się, że jesteśmy na dobrej drodze do sukcesywnego wyciągania polskiej prowincji z izolacji cywilizacyjnej.

Dlatego też, gdy temat trafił na polityczne salony, razem ze stowarzyszeniem miejskich aktywistów Miasto Jest Nasze zaproponowaliśmy własną piątkę transportową. Niestety, najsensowniejszy na poziomie postulatywnym pomysł został potraktowany najmniej poważnie przez partię rządzącą. W stanowisku, które przedstawiliśmy w ramach konsultacji publicznych projektu, Bartosz Jakubowski ocenił, że zmiany zaproponowane przez rząd doprowadzą do jeszcze większej dezintegracji systemu przewozów. Szczegółową argumentację można przeczytać tutaj. Gorzką wisienką na torcie niech będzie fakt, że rząd ostatecznie ma przeznaczyć na ten cel  jedynie 400 mln zł – połowę z zapowiadanej kilka tygodni temu kwoty.

Jak widać dobrze na przykładzie wykluczenia transportowego mądre diagnozy ekspertów i racjonalizujące postulaty naprawy złych propozycji legislacyjnych przygotowywane przez think tanki trafiają w próżnię, jeśli nie towarzyszy im medialna i obywatelska presja.

Chętnie podjęlibyśmy merytoryczną rękawicę również przy dyskusji o tym, jak wesprzeć emerytów. Zamiast rozwiązywać narastające problemy solidarności pokoleniowej i na przykład szukając takiego modelu rynku pracy, na którym osoby starsze mogłyby zostać dłużej, a jego realia odpowiadały ich, specyficznym i ważnym, potrzebom, rząd uznał, że ponad 9 milionów wyborców przekona do siebie w sposób zdecydowanie bardziej banalny. W historii III RP nigdy nie było tak zuchwałej i cynicznej, a zarazem antypaństwowej propozycji wyborczej.

Co było dla nas szczególnie przykre to fakt, że cała debata wokół naszych protestów została sprowadzona do infantylnych argumentów w stylu „własnej babci nie dasz więcej pieniędzy? Obyś zdychał w biedzie!”.W całej sprawie chodziło przecież o wydanie 11 mld zł w sposób, który nie rozwiązuje w sposób trwały żadnego poważnego problemu społecznego.

Widzieliśmy wyraźnie podczas procesu legislacyjnego, że PiS grał tylko i wyłącznie na mobilizację określonej grupy elektoratu – nie zostały dochowane ani standardy prawne, ani zasady procesu legislacyjnego i konsultacji publicznych. Ustawa była procedowana w sposób niedbały, no bo przecież cel był jasny. Trzeba zdążyć przed końcem kwietnia, żeby pieniądze na konta emerytów wpłynęły przed majowymi wyborami. Podczas komisji senator Prawa i Sprawiedliwości Ryszard Majer z Częstochowy na nasze pytanie o konsultacje publiczne, odpowiedział że przecież rząd konsultował się… z wojewodami.

Wyrwać Polskę z populistycznego dryfu

Cała historia „emerytury plus” – od ogłoszonego na konwencji PO pomysłu Grzegorza Schetyny, a potem przejęcie go i skarykaturyzowanie przez Jarosława Kaczyńskiego na konwencji PiS, przez przyjęcie ustawy przez rząd w trakcie regulaminowych konsultacji, legislacyjną niedbałość i błędy, solidarne poparcie niemal całego parlamentu dla antyrozwojowego wyborczego postulatu aż po podpis prezydenta Andrzeja Dudy pod ustawą, którą ustawodawca lekceważy konstytucyjne prerogatywy Prezydenta RP – to smutny pomnik PO-PiS-owego populizmu. Mówiąc jeszcze bardziej dosadnie, to jawne robienie ladacznicy z polityki publicznej.

My tymczasem wciąż wierzymy, że istnieje coś, co powinno nas wszystkich bez względu na partyjne sympatie łączyć, wszystkim nam służyć. To dobro wspólne.

Wierzymy, że zarówno po stronie rządowej, jak i opozycyjnej, wciąż są ludzie, którzy nie akceptują w pełni populistycznego dryfu, w którym znalazła się nasza debata. Do nich chcemy docierać z naszymi pomysłami, ale i krytyką. Wierzymy, też że tacy ludzie są wśród naszych Czytelników i Sympatyków.

Wiemy, że tysiące takich osób są wśród tych, do których niszowy przekaz think tanków i czasopism idei dotąd nie docierał – i do nich będziemy się zwracać, decydując się na bardziej „partyzanckie” niż dotąd formy wyrazu.

Dlatego też budujemy zespół, który ma bardziej regularnie niż dotąd podejmować niestandardowe działania na rzecz naszych standardowych postulatów – odpowiedzialnej polityki, propaństwowych reform i rozumnej troski o dobro wspólne. Już w środę 24 kwietnia o godzinie 19:00 w warszawskiej siedzibie Klubu Jagiellońskiego organizujemy spotkanie otwarte dla „harcowników politycznych”. Zapraszamy wszystkich, którzy razem z nami chcą hakować system polityczny. Tylko organizując się i zabierając głoś bardziej wyraziście niż dotąd możemy bronić polityki robionej z myślą o kolejnych pokoleniach, a nie kolejnej kadencji.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała wyłącznie dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.