Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mazur: AGROunia. Nowa Samoobrona czy „żółte kamizelki” po polsku? [VIDEO]

przeczytanie zajmie 5 min

„Michał Kołodziejczak, lider AGROunii, sprawę stawia jasno: jeśli nie będzie drastycznie, to nie można przebić się ze swoim przekazem. Inne, pokojowe działania jego organizacji – jak rozdawanie jabłek na 8 marca – nie zyskiwały posłuchu. Dopiero wstrzymanie ruchu na środku Warszawy przez 2 godziny zwróciło uwagę opinii publicznej na problemy rolników. Czy AGROunia jest nową nadzieją dla polskiej wsi?” – pyta Krzysztof Mazur w najnowszym KluboTygodniku.

„Polityczne związki Kołodziejczaka nie są jasne (…) Czy lider unii chce zbudować coś nowego, czy może dołączyć do jakiejś innej nie-PiS-owskiej opcji politycznej? Jedna narracja mówi, że czeka on na wyniki Konfederacji w wyborach europejskich. Jeśli przekroczą 5%, to na jesieni AGROunia połączy się z Konfederacją i zbuduje ludowo-konserwatywny blok na prawo od PiS-u i przeciwko PiS-owi. Świadczyć o tym ma chociażby filmik z targów rolniczych w Kielcach, na których wystąpił Liroy, Korwin i Kołodziejczak. Widać, że między nimi jest wyraźna, polityczna chemia. Kołodziejczak chciałby politykami wyraźnie wstrząsnąć, a Liroy mówi, że wreszcie Konfederacja ma stowarzyszenie rolników, z którymi może współpracować” – argumentuje Mazur.

„Funkcjonuje jednak też inna interpretacja mówiąca o tym, że AGROunia może zbudować sojusz z bardziej liberalno-lewicowymi ruchami miejskimi. Świadczyć ma o tym fakt, że Jan Śpiewak, lider tego typu ruchów miejskich w Polsce, bardzo bronił AGROunii za protest w Warszawie i to wbrew tym warszawiakom, dla których zablokowanie na dwie godziny części miasta było przekroczeniem granicy. To na pierwszy rzut oka egzotyczny sojusz, przecież nic nie łączy rolników i ruchów miejskich poza buntem przeciwko obecnej władzy. Istnieje jednak wspólna płaszczyzna. Jest nią lifestyle. Bardzo popularne są przecież wśród wielkomiejskiej hipsterki zakupy na bio-bazarach (…) Takie miejsca często łączą się z możliwością zjedzenia śniadania na otwartym powietrzu. Wrażliwość może być więc podobna, skupiona wokół slow food, wokół alterglobalistycznych wartości. Można wokół tego budować jakąś polityczną jedność” – stwierdził Krzysztof Mazur.

Okazało się jednak, że to nie jedyna narracja, jaką próbuje się opisywać ten ruch, bo jak stwierdził Mazur: „Oczywiście wraz ze wzrostem popularności rosną również plotki wokół tego ruchu. Szczególnie media przyjazne PiS-owi mówią o tym, że AGROunia to nic innego jak rosyjska agentura na wsi. Rzeczywiście, środowisko Kołodziejczaka domaga się bliższej współpracy gospodarczej z Rosją, ponieważ jest to w interesie polskich rolników. Po drugie, pojawia się argument, ze podobny model był w przypadku Samoobrony. Po trzecie, nikt za bardzo nie wierzy w to, że AGROunia jest finansowana oddolnie przez samych rolników, dlatego że jednym z problemów polskiej wsi jest indywidualizm, a zatem nie wierzy się w to, że rolnicy są sami w stanie finansować tę organizację. Kolejne manifestacje, pomoc prawna w momencie procesów, płacenie mandatów, to są wszystkie kwestie kosztowne i ktoś musi za to płacić. AGROunia odpowiada natomiast, że dotychczasowe działania nie generują dużych kosztów, a zawód rolnika jest sezonowy, więc potrafią wygospodarować na to swój czas”.

„AgroUnia wyrasta ze słusznego gniewu i ze słusznej diagnozy. Rzeczywiście, sytuacja rolników jest bardzo trudna i nawet 1/3 z nich może stracić pracę w perspektywie najbliższych 10 lat. Za tą słuszną diagnozą nie idą propozycje, które mogłyby poprawić sytuację polskich rolników. Postulują oni, aby 51% towarów sprzedawanych w wielkopowierzchniowych sklepach było wyprodukowanych w Polsce. To jest regulacja, która jest bardzo trudna w polskich warunkach, bo na drodze stoją unijne regulacje” – ocenił Krzysztof Mazur.

„To stowarzyszenie to kolejny wymiar popularnego dziś na Zachodzie sprzeciwu wobec globalizacji. Mieszkańcy amerykańskiego Detroit, gdzie upadł przemysł, a gdzie później głosowano na Trumpa, organizatorzy ruchu „żółtych kamizelek” we Francji, zwolennicy brexitu w Wielkiej Brytanii, czyli mieszkańcy przede wszystkim prowincji, to wszystko przejawy tego samego, antyglobalistycznego buntu. Widać to również na polskiej wsi” – wpisywał AGROunię w szerszy kontekst Krzysztof Mazur.