Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kaszczyszyn: Przestańmy uprawiać narodowe egzorcyzmy

„Dyskutując o polskim antysemityzmie tak naprawdę dyskutujemy o sobie, a nie o Żydach. To, co obserwujemy to kolejna odsłona wielkich narodowych rekolekcji. Jedna strona próbuje dokonywać zbiorowych „egzorcyzmów”, mówiąc: »To wy, Polacy, ci okropni, atawistyczni chłopi, zabijaliście tych Żydów siekierami«. Przychodzi druga strona i zaczyna mówić: »Polacy to naród bohaterów i jako naród potrzebujemy drzewka w Yad Vashem, przecież wszyscy ich ratowaliśmy«. Według mnie to jest ślepa uliczka i chocholi taniec, z którego nigdy się nie wyzwolimy. Takie instrumentalizowanie historii jest moralnie niedopuszczalne, bo dyskutujemy przecież o ogromnej tragedii milionów ludzi, a my znowu skupiamy się na sobie. Kto był lepszy, kto był gorszy, kto wydawał, kto ukrywał. Czy było 20 tysięcy szmalcowników czy 40 tysięcy Polaków ratowało Żydów. To jest moralnie niedopuszczalne” – Piotr Kaszczyszyn, redaktor naczelny portalu klubjagiellonski.pl oraz czasopisma Pressje, komentował stan debaty historycznej wokół stosunków polsko-izraelskich w programie „Sądy, przesądy” na TVP 3 oraz TVP VOD.

„Przygotowując 53. numer Pressji zatytułowany Polak–Żyd , udało nam się dojść odkrycia, które dla nas w redakcji było dosyć niezwykłe. W latach 30. XX wieku w Polsce pojawił się pewnego rodzaju fenomen kulturowy, którego dotychczas w Polsce nie było, mimo koegzystencji Polaków i Żydów od kilkuset lat. Pojawiło się młode pokolenie żydowskie, które mówiło i myślało po polsku, a jednocześnie identyfikowało się jako Żydzi pod kątem narodowościowym. Nie chcieli być Polakami, ale chcieli tutaj żyć i samorealizować się w ramach polskiej wspólnoty politycznej.” – tłumaczył znaczenie tytułu 53. teki Piotr Kaszczyszyn.

„Polskie państwo powstało w 1918 r. jako państwo nowoczesne. Co to znaczy? To znaczy, że należało sobie odpowiedzieć na jedno zasadnicze pytanie: W jaki sposób definiujemy wspólnotę polityczną? Wśród wielu odpowiedzi, dwie zasługują na szczególną uwagę, obie też »pochodzą« z Zachodu. Dlatego nie mówimy tutaj o »polskim zacofaniu«, ale o procesach, przed którymi stała cała nasza cywilizacja. Jedna odpowiedź zakładała model obywatelski – ten model był realizowany do 1935 r. przez obóz sanacyjny. A później, kiedy nie mamy już do czynienia ze wspólnotą obywatelską, uniwersalną, niepatrzącą na poszczególne etniczne komponenty, pojawiła się koncepcja wzięta z myśli endeckiej. Wtedy Polak-obywatel został zastąpiony Polakiem-gospodarzem. Na poziomie filozofii politycznej doszło wtedy do bardzo brutalnej, ale równocześnie logicznej konsekwencji. Jeżeli twierdzimy, że nowoczesne państwo polskie ma być państwem etnicznym, to naturalne jest, że nie ma w nim miejsca dla Żydów-obywateli. Nie ma też dla nich miejsca, ponieważ musimy stworzyć nowoczesną gospodarkę, a Żydzi jako grupa społeczna zajmowali określone miejsce w strukturze mieszczańskiej, o czym pisał już w Prześnionej rewolucji prof. Andrzej Leder. I te dwa elementy doprowadziły do sytuacji, w której mieliśmy do czynienia z pewnym niezwykłym modelem tożsamościowym, właśnie Żyda-Polaka, który nie mógł zostać zrealizowany z powodu wybuchu wojny. Los polskich Żydów mógł być zupełnie inny” – stwierdził redaktor naczelny Pressji.

„Pytany o polską politykę historyczną, odparł: „W kontekście II wojny światowej i relacji polsko-izraelskich zrezygnowałbym z mówienia o winie zbiorowej osadzonej na poziomie narodu. To prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której będziemy się licytować, że jak było 20 tysięcy szmalcowników, to już cały naród wyssał antysemityzm z mlekiem matki czy nie? Według mnie rozsądniejsze jest dyskutowanie na poziomie politycznym i wtedy ta odpowiedź jest bardzo jasna. Z jednej strony mieliśmy Niemcy, jako organizatorów przemysłu Zagłady, z drugiej strony mamy Polskie Państwo Podziemne, które wydawało wyroki śmierci za szmalcownictwo. Ale uważam też, że polskie państwo powinno powiedzieć jasno, że PPP stanęło na wysokości zadania, ale jednocześnie ci Polacy, którzy decydowali się na wydawanie Żydów byli zdrajcami wspólnoty politycznej. W takim sensie, że wydali na śmierć nie tylko drugiego człowieka, co z punktu widzenia uniwersalnej moralności jest godne potępienia, ale wydali na śmierć także swoich współobywateli” – mocnym akcentem zakończył swoje wystąpienie Piotr Kaszczyszyn.