Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Trudnowski: Solidarności potrzebujemy też w trzecim sektorze

przeczytanie zajmie 3 min

„Warto patrzeć na rozwarstwienie wśród organizacji jako na realny problem i starać się artykułować w debacie publiczne kwestie, których nie widać tak dobrze przez pryzmat warszawskich redakcji czy z naszych stołecznych biur. Systemowe, choć mało spektakularne korekty mogłyby okazać się równie skuteczne w wyrównywaniu szans, jak strategiczne przekierowywanie strumienia funduszy. Lobbowanie na ich rzecz jest zatem we wspólnym interesie całego sektora” – w felietonie dla serwisu ngo.pl wskazuje Piotr Trudnowski.

„W Klubie Jagiellońskim od dawna mówimy o potrzebie patrzenia na rozwój Polski przez pryzmat solidarności terytorialnej. Stąd nasz postulat deglomeracji (przenoszenia instytucji centralnych poza Warszawę, a instytucji wojewódzkich z ich stolic do »Polski średnich miast«) i docenienia perspektywy pozawarszawskiej zarówno w debacie publicznej, jak i sferze symbolicznej” – przypomina prezes stowarzyszenia.

„Obszar wsparcia organizacji pozarządowych to jedna z nielicznych dziedzin, w których możemy wskazać realną »dobrą zmianę« w polityce obecnego obozu rządzącego. Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego konsekwentnie przewiduje w swoich programach dodatkowe punkty dla organizacji nowych, małych i pochodzących z mniejszych ośrodków. W efekcie na 539 dofinansowanych w 2018 roku projektów aż 322 trafiło do organizacji mających siedzibę w miejscowościach mniejszych niż 50 000 mieszkańców, a 281 realizowały organizacje, które środki z FIO otrzymały pierwszy raz w swojej historii” – wylicza Trudnowski.

„Reprezentuję organizację, jak na polskie warunki, dość silną i stabilną. Możemy pochwalić się przyzwoitym budżetem, sporą rozpoznawalnością, mówimy w sferze publicznej dość donośnym głosem. Przełomowym momentem w rozwoju naszej organizacji było publiczne ogłoszenie w 2014 roku faktu, że otworzyliśmy warszawskie biuro. Pal licho, że składały się na nie dwa ciasne pokoje, gdzie początkowo pracowała jedna osoba – realnie większość naszego zespołu działała wówczas poza Warszawą (choć w dużych ośrodkach). Okazało się, że owa symboliczna obecność w Warszawie stała się przełomowa: liczba zaproszeń do mediów zwielokrotniła się w ciągu tygodnia, szybko awansowaliśmy też na trzeciosektorowej mapie prestiżu – zaczęto nas zapraszać na przeróżne konsultacje, burze mózgów i seminaria” – wspomina ówczesny współzałożyciel warszawskiego oddziału.

„Warto zastanowić się, jak mają czuć się przedstawiciele tysięcy organizacji, którzy przez lata słyszeli od polityków zapewnienia, że »wsłuchują się w głosy strony społecznej« i otrzymywali od nich zaproszenia na rozmaite szkolenia i konsultacje do Warszawy. Tymczasem w spotkaniach tych ostatecznie i tak brali udział tylko nieliczni przedstawiciele stołecznego NGO-sowego – oczywiście zasłużonego i szczerze etosowego, ale jednak niezwykle hermetycznego – establishmentu” – zauważa prezes.

„Marzy mi się, by NIW-CRSO ostatecznie stało się nie tylko dysponentem funduszy, ale i realnym »mózgiem państwa«, jeśli chodzi o politykę wobec trzeciego sektora. Ujednolicenie zasad – regulaminów, formularzy, warunków realizacji zadań, przeprowadzania konkursów przez podmioty publiczne – zlikwidowałoby z kolei trudności, które od »silniejszych« organizacji wymagają dziś dodatkowej pracy, »słabsze« zaś w praktyce wykluczają z konkurencji. Podobnie byłoby ze zharmonizowaniem kalendarzy dotacyjnych – gdy na przełomie roku otwiera się worek z konkursami, »duzi« pracują co najwyżej po godzinach, a »mniejsi« – zwyczajnie muszą ograniczać swoje ambicje, wiedząc, że ich zdolność do wypełniania kolejnych wniosków jest ograniczona. Podobnie rzecz ma się z terminarzami rozliczeń” – wskazuje Trudnowski.