Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Jakubowski: Reanimacja transportu publicznego to najtrudniejsza z obietnic PiS-u

przeczytanie zajmie 4 min

„Reanimacja polskiego transportu zbiorowego to najtrudniejsza z obietnic, które zostały złożone. Wszystkie pozostałe są banalnie proste. Przelew na 500 złotych potrafi zrobić każdy, zorganizować od nowa transport w całym kraju to wyższa szkoła jazdy” – komentował Bartosz Jakubowski, ekspert ds. transportu publicznego Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, na falach Polskiego Radia 24.

„PKS-y to naprawdę duży problem i to szczególnie dla osób, które, nie mając samochodu, muszą dojechać taką komunikacją gdzieś dalej. Bardzo często rozkład przewoźników wygląda tak, że szczególnie w dni nauki szkolnej mamy dwa kursy – pierwszy o godzinie 7 rano, a ostatni o 15. Gdybyśmy zwiększyli ilość porannych kursów, którymi można dojechać do pracy, to naprawdę byłaby to duża poprawa” – stwierdził nasz ekspert.

„Nie można mówić, że jest za późno na reformę komunikacji lokalnej. Wówczas trzeba byłoby »postawić krzyżyk« na tych prawie 14 milionach ludzi, o których upominamy się już jakiś czas w Klubie Jagiellońskim. To jest liczba osób, które nie mają dostępu do transportu zorganizowanego w Polsce. To są mieszkańcy gmin, w których samorząd nie podjął w ogóle funkcji organizatora takich przewozów. To oczywiście nie znaczy, że tam nie ma żadnego transportu. Zwykle jest tam legendarny PKS »o czwartej za piętnaście«, ale czasem się nie zatrzymuje, bo jest przepełniony i to zwykle uczniami, którzy muszą dojechać do szkoły” – argumentował Jakubowski.

Komentując już bezpośrednio jedną z obietnic złożonych ostatnio przez Prawo i Sprawiedliwość, stwierdził: „Po ogłoszeniu tego postulatu programowego przez PiS czytałem komentarze, które podważały jego sens, posługując się argumentem, że przecież już każdy ma samochód. Jest jednak zupełnie odwrotnie – każdy ma teraz samochód, bo nie miał innego wyjścia, bo tych połączeń po prostu nie było. To jest podobny argument, który ludzie słyszą w urzędach pracy. Wielu ofert nie przedstawia się ludziom, bo oni bez własnego transportu nie mieliby możliwości dojechania do pracy”.

„Kwota, która według obietnicy ma zostać przekazana na transport, jest bardzo dobrze skalkulowana. Za takie pieniądze mielibyśmy w każdej gminie nowiutkie i niskopodłogowe autobusy. Natomiast mniej istotne od standardów autobusów jest to, żeby one po prostu jeździły. Dwa autobusy dziennie to nie jest oferta transportu publicznego, to jest absolutne kuriozum, które nie zdarza się w tej części Europy”– komentował nasz ekspert.

Bartosz Jakubowski na konkretnych przykładach pokazywał również skalę zapotrzebowania na zapowiadane zmiany: „Są na mapie Polski miejsca kompletnie wykluczone z komunikacji autobusowej. I wbrew pozorom nie mówimy tutaj o jakiś miejscach na końcu świata. Choć niewątpliwie takie powiaty jak gołdapski czy sejneński należą do tych najbardziej wykluczonych, bo tam mamy miejsca, gdzie musimy przejść nawet 10 kilometrów pieszo, żeby dojść na przystanek autobusowy, gdzie i tak jest jedno połączenie na dzień i to w ramach dojazdu uczniów do szkoły. Ale nawet w centralnej Polsce znajdziemy podobne sytuację. Przykładem może być gmina Tuszyn w województwie łódzkim, gdzie autobusy kursują tylko wzdłuż głównej drogi krajowej, natomiast z pozostałych miejsc trzeba przejść 5 kilometrów, żeby dostać się na przystanek”.

„Poprawa jakości transportu lokalnego przede wszystkim daje lepsze perspektywy edukacyjne dla ludzi młodych. Nie ma tygodnia, żeby mnie nie informowano, że jakieś połączenie zostało zlikwidowane z dnia na dzień. To jest codzienność tzw. Polski lokalnej, która zdana jest na łaskę przewoźników lokalnych. Pięć lat temu byłem członkiem zespołu, który badał jakość transportu zbiorowego w 9 powiatach. Tylko w jednym z badanych miejsc jest wyraźnie lepiej, w innych sytuacja wygląda zdecydowanie gorzej. To powiat lipnowski, który w 2017 r. rozpoczął organizację transportu lokalnego na własną rękę. Autobusy właściwie przez całą dobę docierają do wielu miejscowości gminnych. I nagle frekwencja przewozowa wystrzeliła w górę. Niestety to ewenement w skali kraju” – zakończył swój występ nasz ekspert.