Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Jacek Sokołowski  20 lutego 2019

Polityka wymiaru sprawiedliwości na dwójkę [RZĄD POD LUPĄ 2018]

Jacek Sokołowski  20 lutego 2019
przeczytanie zajmie 4 min
Polityka wymiaru sprawiedliwości na dwójkę [RZĄD POD LUPĄ 2018] flickr/kprm

Polityka wymiaru sprawiedliwości w 2018 r. to kontynuacja konfliktu środowiska sędziowskiego z rządem. Fatalnym, długofalowym skutkiem tego sporu będzie również podważenie zaufania do prawa i jego interpretacji. Nie powiodły się również inne ważne reformy – wprowadzenie systemu losowego przydziału spraw oraz przyśpieszenie prac sądów.

Spór o polityczną kontrolę nad sądownictwem –

Sposób powołania nowej Krajowej Rady Sadownictwa, a następnie dokonany przez nią wybór nowych sędziów Sądu Najwyższego, utwierdziły większość obserwatorów w przekonaniu, że zmiany te nie są nakierowane na uzdrowienie sytuacji w sądownictwie, lecz na przejęcie nad nim kontroli politycznej. Skład zarówno KRS, jak i nowo powołanych izb Sądu Najwyższego, został ustalony pod ścisłą kontrolą partii rządzącej. I choć część odpowiedzialności za ten fakt spada na opozycję (która zbojkotowała wybór członków KRS), to jednak forsowanie tych rozwiązań przez Prawo i Sprawiedliwość wbrew całemu środowisku sędziowskiemu należy uznać za błąd. Efektem jest bowiem głęboka delegitymizacja KRS i nowego składu SN w środowisku elit prawniczych, co oznacza, że organy te nie będą zdolne skutecznie pełnić roli regulatorów wymiaru sprawiedliwości.

Konflikt środowiska sędziowskiego z rządem pogłębia nieudolna polityka personalna wobec prezesów sądów powszechnych. W przeważającej części dotychczasowi prezesi zastąpieni zostali ludźmi nie budzącymi szacunku swoich podwładnych, nierzadko o niewielkich kwalifikacjach merytorycznych. Prowadzi to do blokady części sądów, które zamiast usprawnianiem organizacji pracy i metodyki orzekania zajmują się konfliktami personalnymi. Uzupełnieniem tej polityki jest odbywający się obecnie proces nominowania (de facto bezpośrednio przez ministra) rzeczników dyscyplinarnych w sądach powszechnych, budzący silny opór środowiska.

Działaniami tymi ministerstwo osiągnęło efekt dokładnie odwrotny od deklarowanego: zamiast uzdrowić wymiar sprawiedliwości i przywrócić mu sprawność, wprowadziło do niego destabilizujący chaos.

W tej sytuacji wycofanie się obozu rządzącego z budzącej największe kontrowersje części „reformy” (czyli skrócenia wieku emerytalnego sędziów), pomimo strat, jakie przynosi w „twardym” elektoracie i polityce zagranicznej, nie daje nadziei na szybką budowę zdrowego sądownictwa. Spór o konstytucyjność przeniesienia w stan spoczynku sędziów SN doprowadził bowiem do powstania silnej politycznej tożsamości sędziów, którzy aktualnie jako grupa en tous odrzucają – i będą odrzucać – wszelkie próby reform podejmowanych przez obecnego ministra sprawiedliwości. W tej sytuacji nawet wprowadzenie rozwiązań niekontrowersyjnych i rzeczywiście nakierowanych na poprawę jakości i sprawności orzekania będzie trudniejsze niż byłoby przed uchwaleniem ustaw z 2017 r. Jednocześnie większość zasobów posiadanych przez ministerstwo zostało w latach 2017–2018 przeznaczone na przegraną walkę o polityczną kontrolę nad SN, co prowadziło do zaniechania jakichkolwiek reform w innych obszarach.

Fatalnym, długofalowym skutkiem tego sporu będzie również podważenie zaufania do prawa i jego interpretacji. Ponieważ obie strony posługiwały się w nim argumentami odwołującymi się do konstytucji (strona rządowa dokonując wykładni bardzo rozszerzającej, jeżeli nie wprost contra legem), w społeczeństwie zakorzenia się przekonanie, że prawo nie posiada ustalonej treści, w istocie, że treść prawa władna jest dyktować ta strona politycznego sporu, która aktualnie okaże się silniejsza. W dłuższej perspektywie oznaczać to może duże utrudnienia w rządzeniu państwem i w zapewnieniu pokoju społecznego.

Szczególnie obciążającą resort sprawiedliwości okoliczność stanowi fakt, że istniały alternatywne propozycje reformy instytucjonalnej zarówno KRS, jak i Sądu Najwyższego, i były one znane rządzącym. Zignorowali oni projekt reformy KRS poprzez jej demokratyzację (swego czasu promowany również przez PiS), wprowadzający wybór jej członków przez zgromadzenia ogólne sądów pierwszoinstancyjnych. Nie wzięli pod uwagę, że do dokonania zasadniczych zmian w SN wystarczyłoby powołanie nowych izb, bez konieczności usuwania dotychczasowych sędziów; nie byli skłonni zrezygnować z usuwania prezes Gersdorf, pomimo że to właśnie jej osoba (ze względu na konstytucyjne umocowanie) stała się głównym katalizatorem całego sporu. Gdyby wprowadzono te – pozornie skromniejsze – zmiany, nie zostałyby one zakwestionowane przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ani też nie stałyby się paliwem dla upolitycznienia środowiska sędziowskiego.

Zaniedbania i zaniechania –

Nie powiodło się wdrożenie Systemu Losowego Przydziału Spraw (SLPS), który przydziela sprawy, nie uwzględniając dotychczasowego obciążenia sędziów. Zapowiadane są korekty.

Bez zmian pozostaje model opłat sądowych. Ogłoszony przez ministerstwo projekt zmian w opłatach uznać należy za całkowicie nieracjonalny, zakłada on bowiem mechaniczne ich podwyższenie, bez jakiejkolwiek próby stworzenia systemu eliminującego sprawy pieniacze przy jednoczesnym ułatwieniu dostępu do sądu osobom potrzebującym. Pod naporem krytyki projekt ten został wycofany.

Nadal w przygotowaniu pozostaje, zapowiadany od dawna, projekt zasadniczej reformy kodeksu postępowania cywilnego.

Spowolnienie pracy sądów –

Statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości za 2017 oraz za pierwszy kwartał 2018 wyraźnie wskazują, że polskie sądy w trzecim roku rządów Zjednoczonej Prawicy były coraz wolniejsze: wzrósł średni czas trwania postępowania, spadła liczba zakończonych postępowań (przy zwiększonym wpływie), a jednocześnie wzrosła liczba „spraw niezałatwionych”. Wydłużył się również czas postępowań prowadzonych przez prokuraturę, w której liczba spraw starszych niż pięć lat w 2017 wynosiła 209 (dwukrotnie więcej niż w 2015). Ten stan rzeczy jest wynikiem wprowadzonego przez działania ministerstwa chaosu organizacyjnego (zmiany kadrowe) oraz celowego blokowania etatów sędziowskich przez ostatnie 3 lata – ministerstwo wstrzymywało proces naboru nowych sędziów do czasu „zreformowania” KRS.

Artykuł stanowi część raportu „Rząd pod lupą 2018”. Zachęcamy do nieodpłatnego pobrania całej publikacji.