Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mazur: Patostreaming metaforą polskiej polityki i publicystyki

„Najbardziej w tym wszystkim przerażające jest to, że potrafimy przecież dość dokładnie przewidzieć, kto jak się zachowa. Aktorzy życia publicznego wchodzą w swoją rolę automatycznie. Skrypt zresztą jest gotowy” – mówił były prezes Klubu Jagiellońskiego dr Krzysztof Mazur w rozmowie z Rafałem Wosiem opublikowanej w „Tygodniku Powszechnym”.

„W 2010 r. po tragedii smoleńskiej władza mówiła do opozycji: »Nie grajcie zmarłymi«, »Nie uprzedmiotawiajcie tej tragedii«, »Nie traktujcie tego jako politycznego paliwa«. Opozycja nie posłuchała. Dziś dawna opozycja rządzi i apeluje, by nie grać tragedią. Ale jest w tym wezwaniu niewiarygodna. Więc i ona nie będzie wysłuchana. Jeden z odcinków popularnego serialu Black Mirror opowiada o psychopatycznym artyście przeprowadzającym na społeczeństwie swój makabryczny performens. Realizowany jest straszliwy algorytm. Uczestnicy gry niby są wolni, ale jednak jak po sznurku postępują zgodnie ze scenariuszem. Doskonale wiemy, co by się działo, gdyby gdzieś w Polsce doszło do śmiertelnego ataku na osobę o innym kolorze skóry. Albo ktoś rzuciłby się z nożem na katolickiego biskupa” – wyjaśniał Mazur.

[PRZECZYTAJ CAŁĄ ROZMOWĘ]

„Można powiedzieć, że jeśli utrzyma się ta dynamika, którą mamy dotychczas, to zamordowanie Pawła Adamowicza nie zmieni nic. Przeciwnicy PiS już wcześniej poruszali się w logice »Kto nie z nami, ten przeciw nam«. Jedyne, co się zmieni, to że teraz będą mogli zaostrzyć swój argument i oprzeć go na krwi bezbronnego polityka. W tym sensie nieprawdziwa jest również inna popularna teza, że oto jako społeczeństwo przekroczyliśmy granicę, za którą nic już nie będzie takie samo. Problem w tym, że zazwyczaj twierdzą to osoby, które chcą powiedzieć: »Wreszcie mamy dowody na to, co mówimy od lat«” – zauważył były prezes KJ.

„Nasze elity polityczne musiałyby zareagować jak w Norwegii po zamachu Breivika [w 2011 r. Anders Breivik dokonał dwóch zamachów. Na siedzibę premiera Norwegii i na obóz młodzieżówki Partii Pracy. Zabił 72 osoby – red]. Tam też był ogromny potencjał na opowiedzenie tej historii w kategoriach nowych lat 30. i nacjonalistów, którzy znów strzelają do lewaków. Ale Norwegom udało się przeciwstawić temu inną opowieść. Opowieść o przekroczeniu granicy przemocy, która jest niedopuszczalna. Niezależnie od tego, jakie motywacje nią kierują. W tym sensie Norwegom udało się spuścić z Breivika polityczne paliwo. I zrobić z tego atak na wspólnotę i jej zasady” – argumentuje Mazur.

„Zamiast tego mamy jednak polityczny patostreaming. To dość świeże zjawisko ze świata internetu. Polega na tym, że ludzie robią w internecie rzeczy głupie, oburzające i prowokujące. Sedno sprawy polega na tym, że oni doskonale wiedzą, że robią rzeczy oburzające, niesmaczne i prowokujące. To precyzyjnie skonstruowana psychologiczna zależność. Bo przecież większość oglądających ogląda to właśnie dlatego, że łapie przynętę. Oglądając mówią, że widzą, jakie głupie i prowokujące rzeczy oni robią. I potem jest 1,5 mln odsłon takiego filmiku. Co z kolei daje youtuberom od patostreamingu motywację, w tym również tę bardzo konkretną, finansową, by robić kolejne filmiki. Dla mnie patostreaming już jakiś czas temu stał się metaforą dzisiejszej polskiej polityki i publicystyki” – podsumował Krzysztof Mazur.