Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Kaszczyszyn  14 stycznia 2019

Polityka to sprawa życia i śmierci

Piotr Kaszczyszyn  14 stycznia 2019
przeczytanie zajmie 2 min

Śmierć jest momentem radykalnym, bo pozwala nam ostrzej oglądać świat, w którym żyjemy. Jej obecność, przynajmniej na krótką chwilę, odsuwa na bok to, co powierzchowne. Zabójstwo Pawła Adamowicza pokazuje, że polityka może być sprawą życia i śmierci.

Przez ostatnich 10 lat żyliśmy w przekonaniu, że w Polsce polityka może przyjąć jedną z trzech form.

Za czasu rządów Platformy Obywatelskiej było to technokratyczne zarządzanie, apolityczna „polityka ciepłej wody w kranie”, w ramach której „nie robimy polityki, budujemy mosty”. Polityczność miała być czymś sterylnym, kwestią technicznej sprawności i sprawą oddaną w ręce merytokratycznej elity.

Dojście do władzy Prawa i Sprawiedliwości pokazało inne oblicze polityki uprawianej jako dystrybucja społecznego szacunku. Kampania z 2015 roku udowodniła, że polityka to coś więcej niż realizacja infrastrukturalnych inwestycji, że stawką w politycznej grze może być poczucie godności obywateli.

W cieniu tych dwóch sposobów rozumienia tego, co polityczne funkcjonuje trzecie ujęcie rodem z serialu House of cards. Z tej perspektywy polityka to symulakrum, świat nieprawdziwy, spreparowany, medialny spektakl, w którym chodzi o jak najskuteczniejsze manipulowanie odbiorcami-wyborcami. W tym ujęciu polityka to sprawa władzy, interesów, intratnych stanowisk i lukratywnych synekur. Słowem, cyniczna gra dla najsilniejszych.

Śmierć Pawła Adamowicza wywraca stolik. Podobnie jak zabójstwo Marka Rosiaka z 2010 r., czy Gabriela Narutowicza w początkach II Rzeczpospolitej. Morderca gdańskiego prezydenta krzyczący o „torturowaniu przez PO”, pokazał, że na końcu polityki, za jej technokratycznym, godnościowym i medialnym obliczem, stoi perspektywa śmierci. Przy całym szaleństwie i zbrodniczości, przyjęcie przez sprawcę argumentacji z tego, co polityczne, wskazuje, że w polityce nie chodzi o zabawę słowem, że za medialnym spektaklem i biurokratyczną rutyną postępują zdecydowanie poważniejsze konsekwencje. Z tej perspektywy śmierć Pawła Adamowicza to wołanie o umiarkowanie i wezwanie do wzięcia większej odpowiedzialności przez klasę polityczną. Polityka może mieć bowiem śmiertelne konsekwencje.