Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mazur: Ostatecznie musi chodzić o człowieka

przeczytanie zajmie 2 min

Epoka gospodarki opartej na wiedzy, wymianie informacji i przemyśle symbolicznym daje nam niesłychanie mało okazji, by cieszyć się trwałymi owocami naszej pracy. Nie inaczej jest w sektorze organizacji pozarządowych. – pisał na łamach ngo.pl Krzysztof Mazur.

„W telefonie przeglądam kalendarz z ostatnich dwunastu miesięcy. (…) Miesiąc po miesiącu, tydzień po tygodniu, dzień po dniu – cały rok płynnie przepływa pod moimi palcami na ekranie smartfonu. Co z tej całej plątaniny aktywności tak naprawdę miało znaczenie? Po czym zostanie za rok choćby ślad? A za dziesięć lat?” – zastanawia się autor.

„Lepiej nie stawiać sobie takich pytań. W świecie ciągłej zmienności mogą one tylko spowodować niezłego »doła«. Jak wielka zaszła tu zmiana w porównaniu do pokolenia naszych rodziców uświadomił mi mój przyjaciel, programista. Jego tata miał zwyczaj zabierać go czasem do swojej pracowni architektonicznej. Pokazywał mu wówczas projekty budynków, nad którymi pracował. Choć działo się to w latach 80., to tamte obiekty szkicowane na dawnych deskach kreślarskich stoją do dziś. Mój przyjaciel także został inżynierem, ale zamiast budynków tworzy architekturę systemów. Ich trwałość jest jednak dużo mniejsza. Wiele projektów tworzonych przez niego nigdy nie zostanie wdrożonych, a jeśli nawet stanie się inaczej, to ich żywot będzie trwał krócej, niż życie motyla. Dlatego czasem przebąkuje, że w sumie to wielka strata, że nigdy nie będzie mógł wziąć swoich dorosłych synów na spacer, by z dumą powiedzieć: »ten most zbudował wasz tata«. – pisze Mazur.

„Nie inaczej jest z nami, działaczami sektora obywatelskiego, których życie toczy się »od projektu do projektu«. Ulotność takiego życia bardzo plastycznie opisał Kuba Szreder w ABC Projektariatu, wpisując ją w naturalny porządek zmian pór roku. Jesienna słota sprzyja pisaniu wniosków i aplikacji. »Projektariusze siadają do klawiatur, rozdzwaniają się telefony, puszczane są w ruch tabele Excel«. Zimą ruszają biurokratyczne młyny, które mielą tysiące propozycji, »separując przyszłość, która się wydarzy, od tej, która pozostanie niezrealizowaną wizją«. Wraz z wiosną i topnieniem śniegów pojawiają się krokusy oraz wyniki konkursów, choć pieniądze na konto spływają przeważnie dopiero na początku lata. »Wrzesień i październik jest sezonem na grzyby, festiwale, wystawy i konferencje. Listopad i grudzień to czas podsumowań i redakcji katalogów. (…) Styczeń to moment rozliczeń (a także oczekiwania na wyroki losu). Cykl się zamyka. Każdy projekt trwa tyle, co żywot motyla«.” – zwraca uwagę były prezes Klubu Jagiellońskiego.

„A jednak jest w nas tęsknota, by nadać naszej pracy nieco większą trwałość. Ania uświadomiła mi kiedyś, że odczuwają ją zwłaszcza ci, którzy »zrobili karierę w sektorze«. Przyszła do jednego z naszych projektów społecznych z otwartej rekrutacji (chyba nawet przez portal NGO.pl!), bo bardzo lubiła pracę z dzieciakami. Szybko jednak okazało się, że ma również talenty organizacyjne, więc zaczęła awansować: liderka grupy wolontariuszy, koordynatorka wojewódzka, ogólnopolska, wreszcie członkini zarządu całej organizacji. Dla Ani taka »kariera« oznaczała jednak, że więcej w jej życiu jest pracy z Excelem i Slackiem, niż kontaktu z żywym człowiekiem. A to właśnie to najbardziej chciała robić. Sensem jej zaangażowania nie była ambicja, by rosły abstrakcyjne wskaźniki, ale zmiana w konkretnym dziecku. Dlatego co jakiś czas wraca do zadań »frontowych«, poprowadzi szkolenie lub zajęcia, bo dopiero tam czuje, że jej praca naprawdę ma sens i przynosi długofalowy efekt. »Nośnikiem« sensu nie jest rozliczony grant, ale konkretny człowiek.” – podsumowuje Mazur.

Tekst został pierwotnie opublikowany na portalu ngo.pl, gdzie Krzysztof Mazur co miesiąc publikuje w rubryce z felietonami.