Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Trudnowski: Bez deglomeracji wiele polskich miast będzie potrzebowało finansowej kroplówki

„W Polsce przez lata lokowano siedziby kolejnych urzędów w stolicy, bo z rozpędu kopiowano z jednej ustawy do drugiej artykuł mówiący o tym, że siedzibą danej instytucji jest »miasto stołeczne Warszawa«. Jednak nikt nigdy się nie zastanowił poważnie nad tym, czy Warszawa rzeczywiście jest najlepszym miejscem do prowadzenia wszelkiego rodzaju działalności instytucjonalnej” – mówił w rozmowie z „Rzeczpospolitą” prezes Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski.

„Szereg instytucji publicznych ulokowanych w Warszawie wcale nie ma swoich budynków, historycznie należących do Skarbu Państwa, tylko wynajmuje biura na wolnym rynku. A przepaść, jeżeli chodzi o ceny wynajmu między Warszawą i innymi miastami, chyba jest dla wszystkich oczywista… Stołeczne lokale są przecież kilkakrotnie droższe niż najem takich samych lokali w innych miastach. Instytucje płacą za swoje siedziby horrendalne kwoty, które mogłyby być kilkakrotnie mniejsze w innym mieście. Podobnie jest zresztą z płacami. Wynagrodzenia w administracji publicznej są w Warszawie coraz mniej konkurencyjne i brakuje rąk do pracy, bo korporacje są w stanie dać urzędnikowi dwa razy wyższą pensję. Jednocześnie te same pieniądze wydane na zarobki w Radomiu czy Kielcach ściągnęłyby wielu specjalistów, bo w tych miastach np. 4 tys. zł na rękę byłoby całkiem atrakcyjną ofertą. W Warszawie takie zarobki są kompletnie nieatrakcyjne dla najlepszych ekspertów” – argumentował.

„Niektóre miasta stracą w perspektywie najbliższych 40 lat prawie 30% swoich mieszkańców. Jeżeli nie stworzymy impulsów do osiedlania się w takich miastach, to poniesiemy ogromne koszty związane z utrzymaniem infrastruktury, która nie będzie wykorzystywana. W całej Polsce zbudowaliśmy wodociągi, drogi, szkoły, szpitale i cały szereg innych rzeczy przydatnych dzisiejszym mieszkańcom tych miast, a jak oni się z nich wyprowadzą, to niedługo to wszystko może się stać zupełnie bezużyteczne. Dlatego właśnie tak istotny jest impuls demograficzny, który może dać przeniesienie urzędów ze stolicy do mniejszych miast” – wyjaśniał Trudnowski.

Przeciwnicy deglomeracji często argumentują, że przeniesienie instytucji poza Warszawę utrudni do nich dostęp zwykłym obywatelom. Trudnowski wyjaśnił dlaczego nie zawsze jest to słuszny argument.

„Wystarczy przywołać chociażby przykład Głównego Urzędu Miar, Najwyższej Izby Kontroli czy generalnego inspektora ochrony danych osobowych, i odpowiedzieć sobie na pytanie: jak często zwykły obywatel się tam pojawia? Jedyny słuszny argument to fakt, że część administracji publicznej jest włączona w ogólnopaństwowe procesy decyzyjne, bo np. przedstawiciele rzecznika praw obywatelskich muszą bywać w Sejmie i wyrazić swoją opinię w trakcie komisji sejmowych. Wtedy rozwiązaniem mogłoby być powołanie delegatury danej instytucji w stolicy” – argumentował prezes KJ.

„Czytając programy partyjne różnych ugrupowań, można zauważyć, że postulat deglomeracji w Polsce ma poparcie właściwie wszystkich opcji politycznych. Ogólnie zapisano go w programie PiS, od 2015 roku jest też w programie PO, a od początku tego roku także PSL. Znajdziemy go również w tzw. strategii zmiany Kukiz’15 oraz w programie Partii Razem i Zjednoczonej Lewicy. W trakcie powoływania do życia Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej także Nowoczesna dała wyraz poparcia dla deglomeracji, proponując umieszczenie siedziby tej instytucji w Tarnowie, a nie w stolicy. Często zarzuca się decydentom, politykom i mediom, że są oderwani od rzeczywistości i nie widzą innego świata niż ten warszawski. Zatem fakt, że polska polityka bardziej koncentruje się na mniejszych ośrodkach, wydaje się dobrym zjawiskiem. A dzięki temu także mniejsze miasta, a nie tylko Warszawa, mają szansę pojawić się w debacie publicznej” – podsumował Piotr Trudnowski.