Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Adam Kirpsza  10 grudnia 2018

Lepiej razem niż osobno. Polsko-niemiecka współpraca w Parlamencie Europejskim

Adam Kirpsza  10 grudnia 2018
przeczytanie zajmie 11 min
Lepiej razem niż osobno. Polsko-niemiecka współpraca w Parlamencie Europejskim Flickr.com

Skuteczność naszych posłów do Parlamentu Europejskiego pozostawia wiele do życzenia. Pomimo tego, że Polska posiada szóstą co do wielkości liczbę eurodeputowanych, to w siódmej kadencji PE zajęliśmy dopiero dwudzieste miejsce pod względem osiągniętych sukcesów w głosowaniach. Nie ma w tym nic dziwnego biorąc pod uwagę choćby mizerną liczbę polskich deputowanych piastujących kluczowe dla kształtowania agendy legislacyjnej stanowiska sprawozdawców projektów legislacyjnych oraz koordynatorów grup politycznych. Pomimo tego trzeba zwrócić uwagę na jeden istotny fakt – współpraca z Niemcami zwiększa nasze szanse na legislacyjny sukces w PE. Podobnie jest w przypadku współpracy Niemiec z polskimi posłami.

Wbrew powszechnym przekonaniom Parlament Europejski nie jest tylko instytucją dekoracją, lecz jest wyposażony w szereg kompetencji istotnych z punktu widzenia funkcjonowania całej Unii Europejskiej. Reprezentuje bezpośrednio obywateli na poziomie Wspólnoty, kształtuje w zasadzie na równi z Radą (reprezentującą interesy rządów państw członkowskich UE) prawodawstwo UE, bierze udział w uchwalaniu rocznego budżetu UE i wieloletnich ram finansowych, a także posiada liczne uprawnienia nominacyjne (np. prawo do wybierania przewodniczącego Komisji Europejskiej) czy międzynarodowe (m.in. wyrażanie zgody na zawarcie umów międzynarodowych przez UE).

Jakie frakcje polityczne rozdają karty w Parlamencie Europejskim?

Posiadanie tak istotnych kompetencji oznacza, że kluczowe znaczenie mają czynniki wewnątrzinstytucjonalne wpływające na kształt stanowiska legislacyjnego tej instytucji. Jest ono ustalane w czasie głosowań, w których biorą udział grupy polityczne. Ogółem w PE działa osiem frakcji – Europejska Partia Ludowa Chrześcijańscy Demokraci (EPP), Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów (S&D), Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ECR), Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE), Zjednoczona Lewica Europejska – Nordycka Zielona Lewica (EUL/NGL), Zieloni/ Wolny Sojusz Europejski (G/EFA), Europa Wolności i Demokracji Bezpośredniej (EFDD) i Europa Narodów i Wolności (ENF). Według badań ok. 65% stanowisk legislacyjnych PE jest przegłosowywanych przez koalicję EPP, S&D i ALDE (tzw. superwielka koalicja), 5% przez koalicję EPP i S&D (tzw. wielka koalicja), 15% przez koalicję EPP, ALDE i ECR (tzw. koalicja centroprawicowa) oraz 15% przez koalicję S&D, ALDE i G/EFA (tzw. koalicja centrolewicowa). Powyższy układ koalicji powoduje, że – jak pokazuje wykres nr 1 –najczęściej głosowania wygrywają EPP, ALDE i S&D, natomiast pozostałe frakcje mają wyraźnie niższy odsetek skuteczności.

Grupy polityczne nie są jednak monolitami, gdyż składają się z delegacji narodowych – zrzeszeń deputowanych pochodzących z poszczególnych państw członkowskich, których cechuje bliskość ideologiczna. Oznacza to, że stanowisko frakcji w głosowaniu jest funkcją porozumienia pomiędzy jej grupami narodowymi. W tym sensie delegacje narodowe wpływają w sposób pośredni na stanowisko legislacyjne całego PE.

Odsetek głosowań, w których stanowisko większościowe danej frakcji zostało uwzględnione w głosowaniu w siódmej kadencji PE (2009–2014). Źródło: portal votewatch.eu. ENF powstała dopiero w ósmej kadencji PE.

Polska i Niemcy – zestawienie sił

Niemcy i Polska należą do największych delegacji narodowych w Parlamencie Europejskim. Nasi zachodni sąsiedzi dysponują największą liczbą parlamentarzystów w tej instytucji – 96, co stanowi 12,8% wszystkich deputowanych. Na początku obecnej ósmej kadencji PE (2014-2019) 34 posłów z tego kraju należących do CDU/CSU zasiadało w największej grupie politycznej – EPP, 27 deputowanych z SPD znajdowało się w drugiej co do wielkości frakcji – S&D, 6 posłów było w trzeciej co do wielkości ECR, 4 deputowanych zasiadało w ALDE, 8 posłów w EUL/NGL, 13 deputowanych w G/EFA, 1 poseł należał do EFDD, 1 do ENF, a 2 było niezrzeszonych. Jak wynika z powyżej zamieszczonego wykresu, posłowie niemieccy dominują w dwóch największych grupach politycznych w PE – EPP i S&D. W pierwszej są największą delegacją, stanowiąc 15,4% wszystkich członków, podczas gdy w S&D zajmują drugie miejsce (za Włochami) z udziałem na poziomie 14,1%. Ponadto mają zdecydowanie najwięcej posłów w szóstej co do wielkości G/EFA (26%) oraz drugą reprezentację (15,4%) w piątej co do wielkości EUL/NGL.

Natomiast Polska posiada szóstą pod względem liczby parlamentarzystów delegację w PE (po Niemcach, Francji, Wielkiej Brytanii, Włochach i Hiszpanii). Obecnie nasz kraj reprezentuje 51 posłów, co stanowi 6,8% wszystkich deputowanych. Na początku ósmej kadencji PE najwięcej, bo 23 posłów należących do Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zasiadało w EPP, 5 deputowanych z SLD-UP było w S&D, 19 deputowanych z PiS było członkami ECR, 2 posłów należało do ENF, 1 do EFDD, a 1 był niezrzeszony. Jak wynika z wcześniej zamieszczonego wykresu, polscy posłowie są drugą delegacją w największej grupie politycznej – EPP oraz w trzeciej co do wielkości ECR.

Podsumowując, posłowie z Polski i Niemiec dysponują łącznie 147 z 751 dostępnych mandatów, co daje liczbę 19,6% wszystkich deputowanych. W przypadku wypracowania spójnego stanowiska oba państwa dysponują zatem poważną siłą głosu, która może przeważyć szalę w głosowaniach. Jednocześnie posłowie z tych państw są dominującymi delegacjami narodowymi w trzech największych i najbardziej wpływowych frakcjach PE – EPP, S&D i ECR. Łącznie stanowią oni 25,8% wszystkich członków EPP, 16,7% deputowanych S&D oraz 38,5% posłów ECR. Dzięki wzajemnej współpracy polegającej na uzgadnianiu wspólnego stanowiska mają zatem przemożny wpływ na treść finalnego stanowiska tych frakcji. A ponieważ, jak wspomniano powyżej, wymienione trzy grupy polityczne tworzą między sobą koalicje, które najczęściej wygrywają głosowania w PE, możliwość wspólnego kształtowania ich stanowisk przekłada się na większy wpływ na finalne stanowisko legislacyjne PE, a tym samym na większy sukces Polski i Niemiec.

Jak wygląda dystrybucja najważniejszych stanowisk w PE?

1. Sprawozdawcy projektów legislacyjnych

Z racji wielkości delegacji posłowie z Polski i Niemiec powinni mieć relatywnie największe szanse na otrzymywanie kluczowych stanowisk w PE. Najważniejszym z nich jest funkcja sprawozdawcy projektu. To on sporządza sprawozdanie z poprawkami do projektu, które jest potem głosowane na posiedzeniach komisji PE i plenarnym. Ponadto sprawozdawca jest liderem zespołu, który reprezentuje PE w trilogach. Są to nieformalne, tajne negocjacje między przedstawicielami PE, Rady i Komisji, w czasie których osiągane są porozumienia w sprawie projektu.

Według badań 95% tych kompromisów legislacyjnych jest potem formalnie uchwalana bez żadnych poprawek przez PE i Radę, stając się prawem UE. Oznacza to, że w rękach sprawozdawcy znajduje się potężna i nieformalna władza kształtowania legislacji UE.

W siódmej kadencji PE (2009–2014) posłowie z Niemiec otrzymali najwięcej, bo 17,4% sprawozdań rozpatrywanych w zwykłej procedurze ustawodawczej (najważniejsza i najczęściej stosowana procedura uchwalania aktów prawnych w UE), podczas gdy deputowani z Polski tylko 4,4%. Niemcy byli zatem wyraźnie nadreprezentowani – uzyskali zdecydowanie więcej sprawozdań, niż by to wynikało z wielkości ich delegacji (12,8%). Różnica wynosząca 4,6 punktów procentowych jest – obok Portugalii (4,9 pkt. proc.) – największa, co oznacza, że Niemcy byli najbardziej uprzywilejowani w tej kwestii ze wszystkich delegacji narodowych. Biorąc pod uwagę wpływową pozycję sprawozdawców w procesie legislacyjnym UE, można stwierdzić, że Niemcy miały największe możliwości kształtowania wyników negocjacji nad aktami prawnymi UE, a tym samym forsowania własnych preferencji w PE.

Polscy deputowani byli natomiast skrajnie niedoreprezentowani. Mimo że w siódmej kadencji PE reprezentowali w sumie 6,8% ogółu posłów, otrzymali zaledwie 4,4% sprawozdań. Niedoszacowanie wynoszące 2,4 pkt. procentowych jest najwyższe ze wszystkich delegacji narodowych, co oznacza, że Polska była najbardziej poszkodowana. Wynik ten nie jest jednak zaskoczeniem – według badań w dwóch ostatnich kadencjach PE (szóstej i siódmej) posłowie z nowych państw członkowskich byli wyraźnie dyskryminowani w otrzymywaniu sprawozdań. Reasumując, w porównaniu do Niemiec deputowani z Polski mieli znacznie mniejsze możliwości wpływania na legislację UE oraz forsowania własnych rozwiązań za pośrednictwem sprawozdawców projektów legislacyjnych.

2. Koordynatorzy grup politycznych

Obok sprawozdawców istotną rolę w PE odgrywają koordynatorzy grup politycznych. Ich zadaniem jest dbanie o dyscyplinę, zapewnianie spójności stanowisk w czasie głosowań, nadzorowanie aktywności posłów oraz – przede wszystkim – decydowanie, którzy posłowie i z jakich frakcji będą sprawozdawcami, członkami Prezydium PE czy przewodniczącymi komisji.

W obecnej, ósmej kadencji PE Niemcy są skrajnie nadreprezentowani również na tych stanowiskach. W dwóch kluczowych frakcjach – EPP oraz S&D – kraj ten posiada zdecydowanie więcej koordynatorów, niż by to wynikało z wielkości ich narodowych delegacji. W EPP aż 35% wszystkich koordynatorów jest z Niemiec, mimo że posłowie z tego państwa stanowią 15,4% członków tej frakcji, podczas gdy w S&D zajmują oni 40% takich stanowisk, choć reprezentują 14,1% deputowanych tej frakcji. Co istotne, Niemcy są także uprzywilejowani w tej kategorii w ALDE, która odgrywa główną rolę w procesie budowania koalicji wygrywających w czasie głosowań. Tylko w jednej frakcji – ECR – posłowie z tego państwa są widocznie niedoreprezentowani, nie dysponując żadnym koordynatorem, mimo że stanowią trzecią delegację narodową z 11,4% udziałem.

Nasz kraj jest wyraźnie niedoreprezentowany, jeśli chodzi o wybór koordynatorów, i to we wszystkich kluczowych frakcjach. Na początku ósmej kadencji PE Polska dysponowała zdecydowanie mniejszą liczbą takich stanowisk w EPP, S&D i ECR, niż wynikałoby to z  wielkości naszych narodowych delegacji.

Swoista „dyskryminacja Polski” w tej trzeciej frakcji jest poważnym zaskoczeniem. Mimo że posłowie PiS są drugą co do wielkości delegacją w ECR, stanowiąc 27,1% jej członków, posiadali tylko 20% wszystkich koordynatorów. Niedoszacowanie w tej frakcji wynoszące 7,1 pkt. procentowych jest największe spośród wszystkich badanych grup. Reasumując, Polska ma zdecydowanie mniejszy niż Niemcy wpływ na selekcję sprawozdawców, egzekwowanie lojalności i narzucanie własnego stanowiska całej frakcji.

Kto wygrywa głosowania w Parlamencie Europejskim?

Kolejną intrygującą kwestią jest analiza zwycięzców i przegranych w głosowaniach w PE. W siódmej kadencji PE największą skutecznością wykazały się: Rumunia, Słowenia, Niemcy, Litwa, Finlandia oraz Bułgaria. Obecność w tym gronie Bułgarii, Rumunii, Słowenii czy Litwy może zaskakiwać, ale trzeba podkreślić, że znaczna większość posłów z tych państw była członkami trzech frakcji w PE – EPP, S&D oraz ALDE, które – jak pokazano powyżej – wygrywają najwięcej głosowań w PE. Natomiast największymi przegranymi były: Wielka Brytania, (zaledwie 65% głosowań wygranych), Dania, Czechy, Szwecja oraz Malta. Również w tym przypadku grono przegranych nie zaskakuje. Są to bowiem państwa cechujące się największym eurosceptycyzmem, których delegacje do PE – poza Szwecją i Maltą – są rozproszone pomiędzy grupami politycznymi PE.

Niestety musimy także odnotować wyraźne różnice w skuteczności Polski i Niemiec w PE. W siódmej kadencji PE Polska znalazła się dopiero na 20. miejscu, uzyskując sukces w 86% głosowań. Jest to wynik niesatysfakcjonujący, biorąc pod uwagę fakt, że nasz kraj zajmuje przecież szóste miejsce pod względem liczby posłów w PE. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku Niemiec. W badanym okresie państwo to zajęło 3. miejsce, mogąc się poszczycić skutecznością w 93,3% głosowań. Potwierdza to pogląd o dominującej roli Niemiec w PE.

Powyższe wyniki dostarczają nam tylko pewnego ogólnego obrazu sytuacji, dlatego warto pójść dalej i sprawdzić, jak to wygląda w przypadku konkretnych kategorii tematycznych. W siódmej kadencji PE Polska najlepiej sobie radziła w głosowaniach dotyczących sześciu polityk: regionalnej, budżetowej, rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów, rozwoju, kultury i edukacji oraz zagranicznej. Dobre wyniki polscy posłowie uzyskiwali również w głosowaniach dotyczących rolnictwa oraz spraw prawnych, w których wygrali 98,9% głosowań. Natomiast najgorzej Polska radziła sobie w głosowaniach nad projektami należącymi do trzech polityk: ochrony środowiska naturalnego, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności, rybołówstwa oraz praw kobiet i równouprawnienia (FEMM). W tych kwestiach delegacji polskiej udało się wygrać kolejno 77,3%, 84,9% i 87,3% głosowań, a więc poniżej średniej.

Podobnie jak Polska Niemcy wygrały w siódmej kadencji PE wszystkie głosowania plenarne dotyczące polityki regionalnej, rozwoju, kultury i edukacji, budżetu oraz spraw zagranicznych. Natomiast najgorsze wyniki Niemcy uzyskiwali w czterech dziedzinach: rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów, handlu międzynarodowego, ochrony środowiska naturalnego, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności oraz praw kobiet i równouprawnienia. W materiach tych stanowisko posłów niemieckich było przeforsowane w kolejno: 90,7%, 88,5%, 88,4% i 87,3% głosowań, a więc wyraźnie poniżej średniej dla wszystkich polityk (93,3%).

Jak wygląda zgodność Polski i Niemiec w czasie głosowań?

Mimo że w debacie publicznej często wskazuje się na istniejące i trudne rzekomo do przekroczenia rozbieżności interesów Polski i Niemiec, zgodność posłów z tych państw w czasie głosowań w PE jest dość wysoka. Jak pokazuje wykres nr 2, średnio ok. 81% deputowanych polskich i niemieckich głosowało identycznie w siódmej kadencji PE (próba liczy 1982 głosowania).

Co jednak istotne, w badanym okresie miały miejsce pojedyncze głosowania, w których spójność Polski i Niemiec była bardzo niska (zob. linia minimalna zgodność na wykresie nr 2). Najniższy poziom osiągnęła ona w 2012 r. w czasie głosowania nad zgłoszoną przez deputowanego z Polski Sławomira Nitrasa poprawką nr 63 do dyrektywy w sprawie wspólnotowych przepisów ramowych dotyczących opodatkowania produktów energetycznych i energii elektrycznej. W głosowaniu 89% posłów polskich ją poparło, a 10% głosowało przeciw, podczas gdy wszyscy posłowie niemieccy zagłosowali przeciw. W efekcie zaledwie 10% posłów polskich i niemieckich głosowało tak samo.

Zgodność polskich i niemieckich posłów w czasie głosowań w siódmej kadencji PE (2009–2014). Źródło: na podstawie portalu VoteWatch Europe, http://www.votewatch.eu.

Zgodność Polski i Niemiec w PE jest jednak silnie uwarunkowana materią głosowanego projektu. Największą zgodność obu delegacji zaobserwowano w dwóch politykach: rozwoju oraz kultury i edukacji. Wysoki poziom zbieżności był także widoczny w sprawach zagranicznych, budżetu, rynku wewnętrznego i ochrony konsumentów, rozwoju regionalnego  i prawnych. Natomiast największe rozbieżności możemy znaleźć w głosowaniach dotyczących ochrony środowiska naturalnego, zdrowia publicznego i bezpieczeństwa żywności oraz równouprawnienia. Widoczna jest również niewielka spójność interesów Polski i Niemiec w dziedzinie przemysłu, badań naukowych i energii (trzecie miejsce od końca).

Czy Polsce opłaca się współpracować z Niemcami ?

W tym miejscu można postawić pytanie: czy większa lub mniejsza zgodność interesów Polski i Niemiec ma wpływ na ich sukces w głosowaniach w PE? Inaczej mówiąc: czy współpraca między tymi krajami, polegająca na zbliżaniu własnych stanowisk, przynosi im większe i obopólne zyski legislacyjne w czasie głosowań? Aby odpowiedzieć na te pytania, przeprowadzono analizę statystyczną w formie regresji logistycznej. W skrócie, zbadano, jaki wpływ na sukces oddzielnie Polski i Niemiec w PE ma zgodność ich stanowisk, przy kontrolowaniu oddziaływania innych czynników, takich jak: ważność głosowanego projektu, wewnętrzna spójność posłów z Polski oraz Niemiec, frekwencja deputowanych z tych krajów w głosowaniu, procedura legislacyjna oraz materia głosowanego projektu (według komisji PE). Obliczenia przeprowadzono na bazie danych POLGER_EP zawierającej wyniki głosowań plenarnych w siódmej kadencji PE dotyczących aktów ustawodawczych (rozporządzeń, dyrektyw i decyzji uchwalonych w zwykłej lub specjalnej procedurze ustawodawczej). Baza jest dostępna na stronie internetowej projektu POLGER.

Z przeprowadzonej analizy wynika, że zgodność stanowisk z Niemcami ma pozytywny i istotny statystycznie wpływ na sukces Polski. Inaczej mówiąc, Polska jest znacznie bardziej skuteczna w PE, jeśli nasi posłowie zawierają koalicję z Niemcami, to jest prezentują wspólne stanowisko w czasie głosowania albo zbliżają do siebie swoje stanowiska. Według wyników wzrost poziomu zgodności Polski i Niemiec w głosowaniu o jednostkę, czyli o 1 punkt procentowy, skutkuje wzrostem szansy na sukces Polski w PE aż o 26%. Ponadto zgodność polsko-niemiecka samodzielnie wyjaśnia aż 48% wariancji sukcesu Polski. Oznacza to, że prawie połowa skuteczności Polski w PE jest uzależniona od poziomu spójności oraz jakości współpracy z Niemcami. Co więcej, analiza wskazała, że korzyści legislacyjne ze współpracy z niemieckimi deputowanymi pojawiają się przy każdej kooperacji, bez względu na materię danego głosowania.

Analiza ujawniła również wpływ innych czynników na sukces Polski w PE. Po pierwsze, mamy większe szanse na przeforsowanie swojego stanowiska, jeśli nasi posłowie głosują spójnie. Tymczasem dwie kluczowe partie – PO i PiS – znajdują się w dwóch różnych grupach politycznych (EPP i ECR) i często zajmują rozbieżne stanowiska, tożsame z pozycją swoich frakcji. Według analizy takie podziały znacznie ograniczają szanse na potencjalny sukces Polski. Po drugie, im więcej polskich posłów bierze udział w głosowaniu, tym mniejsza jest szansa na sukces naszego kraju. Jest to zaskakujące, a dowodzi, że polska delegacja ma poważne problemy albo z budowaniem spójnego stanowiska w warunkach wysokiej frekwencji jej posłów w głosowaniu, albo z przeforsowaniem swojego stanowiska w sytuacji wysokiej spójności połączonej z wysoką frekwencją jej deputowanych. Po trzecie, analiza wykazała, że sukces Polski w PE nie zależy istotnie od ważności głosowanego projektu. Co nie zmienia faktu, że generalnie Polska ma raczej trudności z forsowaniem swojego stanowiska w czasie głosowań nad projektami o szczególnej wadze dla UE.

Czy Niemcom opłaca się współpracować z Polską?

Wyniki przeprowadzonej analizy wskazały, że współpraca polsko-niemiecka, rozumiana jako zbliżanie swoich stanowisk, jest nie tylko bardzo opłacalna dla Polski, ale również dla Niemiec. Analiza wykazała, że większa zgodność stanowisk z Polską ma pozytywny i istotny statystycznie wpływ na sukces Berlina. Według wyników zbliżenie stanowisk Polski i Niemiec o jednostkę (1 punkt procentowy) skutkuje wzrostem szansy na sukces Niemiec w PE aż o 28%.

Czy pozytywny wpływ zgodności Polski i Niemiec na sukces Niemiec zależy od materii głosowanego projektu? Podobnie jak w przypadku Polski, pozytywny efekt zgodności posłów polskich i niemieckich jest widoczny w prawie wszystkich politykach UE. Jednakże w odróżnieniu od Polski, w co najmniej czterech obszarach – ECON, ENVI, TRAN i LIBE – zauważalne są odstępstwa, czyli głosowania, w których Niemcy uzyskały pełen sukces mimo niskiego, mniejszego od 50%, poziomu zgodności z Polską. Wynik ten nie jest dobrą informacją dla Warszawy. Dowodzi bowiem, że w obszarach, które są dla Polski szczególnie ważne, takich jak sprawy ekonomiczno-finansowe, polityka energetyczno-klimatyczna, transport czy imigracja, Niemcy mogą być skuteczne bez koalicji z Polską, podczas gdy Polska bez Niemiec ma wyraźnie mniejsze szanse na przeforsowanie własnego stanowiska. Po raz kolejny zatem widać, że sukces posłów niemieckich jest mniej zależny od koalicji z Polską niż sukces deputowanych polskich od współpracy z Niemcami.

Ciekawe wnioski możemy wyciągnąć z analizy pozostałych zmiennych. Po pierwsze, Niemcy są bardzo skuteczne w głosowaniach dotyczących spraw o szczególnej ważności dla UE. O ile zatem badanie dotyczące Polski pokazało negatywny, choć nieistotny statystycznie, wpływ ważności na sukces Polski, o tyle w przypadku Niemiec efekt tego predyktora jest odwrotny. Uzyskany rezultat może świadczyć zarówno o silnej determinacji i mobilizacji Niemiec w odniesieniu do najważniejszych głosowań w PE, jak i o skuteczności stosowania taktyki ekonomii sił, czyli koncentracji zasobów na głosowaniach kluczowych kosztem tych mniej istotnych. Po drugie, podobnie jak w przypadku Polski, kluczowym predyktorem sukcesu Niemiec w PE jest wewnętrzna spójność. Po trzecie, znów podobnie jak w przypadku Polski, frekwencja posłów niemieckich w głosowaniach nie przekłada się na wzrost ich sukcesu. Oznacza to, że paradoksalnie im więcej posłów niemieckich bierze udział w głosowaniach, tym mniejszy jest sukces Niemiec.

Artykuł przedstawia wyniki projektu badawczego POLGER realizowanego ze środków Polsko-Niemieckiej Fundacji na rzecz Nauki. Jego celem była m.in. analiza stanu i znaczenia współpracy delegacji Polski i Niemiec w Parlamencie Europejskim. Więcej informacji i analiz znajduje się na stronie internetowej projektu: http://www.jmc.inp.uj.edu.pl/polger.