Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Trudnowski: Opozycja stoi przed dylematem „wspólne listy kosztem szerszego poparcia”

przeczytanie zajmie 5 min
Trudnowski: Opozycja stoi przed dylematem „wspólne listy kosztem szerszego poparcia” Rzeczpospolita

Największy wpływ na wynik wyborów w 2019 roku będą miały dyskusje o kształcie opozycji i jej list wyborczych. Opozycja stoi przed dużym dylematem. Z jednej strony zwycięstwo w wyborach do parlamentu, które mogłoby zostać wsparte przez dołączenie ludowców do wspólnego bloku wyborczego, ze względu na to, że PSL ma geograficznie skoncentrowane poparcie i może dać dodatkowe mandaty tam, gdzie PO i Nowoczesna nie ma na to szans. W przypadku tych wyborów prawdziwie zjednoczona opozycja miałaby szansę wygrać z PiS-em. Ale z drugiej strony, wspólny start w wyborach parlamentarnych przekreśla jakiekolwiek szanse, że PSL odbierze wyborców Zjednoczonej Prawicy – mówił w #RZECZOPOLITYCE prezes Klub Jagiellońskiego Piotr Trudnowski.

Myślę, że PSL jest otwarty, żeby startować wspólnie z PO w wyborach do europarlamentu, ale pod szyldem Europejskiej Partii Ludowej, do której obydwie te partie należą. Jest to problem do Nowoczesnej, która należy do ALDE (partia liberalna), choć nie ma swoim eurodeputowanych. PSL ma świadomość, że wyborcy tej partii są bardzo przyzwyczajeni do szyldu. Jeżeli PSL wystartuje w szerokim bloku partii opozycyjnych i ludowość tego bloku nie będzie podkreślona, to spora część ich wyborców zostanie w domach albo zagłosuje na PiS – dowodził Trudnowski.

Eurowybory są ważne, gdyż mogą wytworzyć jakieś trendy, ale kluczowe są jednak jesienne wybory parlamentarne. Warto zwrócić uwagę, że wraz z pogłębiająca się polaryzacją społeczeństwa, szansa na to, że wyborcy, którzy w 2015 roku zagłosowali na Zjednoczoną Prawicę, teraz zagłosują na Zjednoczoną Opozycję jest niewielka. Pozostanie na scenie politycznych formacji, które mają potencjał centrowy, a taką partią jest PSL, tworzy jedyną szanse do przepływów wyborców między blokami. Jeżeli więc Zjednoczona Opozycja chce pozyskać takich wyborców, to powinna pozwolić PSL stworzyć bardziej konserwatywny blok – analizował prezes Klubu Jagiellońskiego.

Trochę to tak wygląda, że dla Grzegorza Schetyny (jak i Jarosława Kaczyńskiego) bardziej istotne od wyborczego zwycięstwa jest utrzymanie władzy w partii. Kaczyński już od dawna robi wszystko, żeby nie powstało żadne ugrupowanie na prawo od PiSu, a wciągnięcie Nowoczesnej, a ostatnio Barbary Nowackiej pokazuje, że Schetyna kieruje się podobnymi zasadami.

Mimo, że główni gracze sceny politycznej grają na to, żeby polaryzacja rosła, ostatnie wybory pokazały jednak, że jest spory potencjał wyborczy pomiędzy tymi blokami. Ruchy miejskie poza Warszawą zrobiły bardzo przyzwoite wyniki na poziomie 10%, Kukiz w sejmikach też osiągnął niezły wynik, wreszcie są Bezpartyjni Samorządowcy, którzy w przeciwieństwie do Kukiza zdobyli mandaty dzięki koncentracji geograficznej. Wybory samorządowe pokazały, że Polacy szukają alternatywy, mimo, że dostęp do niej jest utrudniony, choćby poprzez strategię mediów głównego nurtu – mówił w #RZECZOPOLITYCE.

Mamy pierwszy rząd w historii, który nie jest koalicyjny i niektórzy eksperci oraz politycy wpadli w pułapkę, że tak musi być już zawsze. Tymczasem powinniśmy wrócić do myślenia, że polska polityka jest polityką koalicyjną i z kimś rządzić trzeba. Obecnie jednak zarówno PiS nie ma potencjalnego partnera ani Grzegorz Schetyna nie myśli o tym, żeby mieć naturalnego koalicjanta, tylko chce wciągnąć PSL na wspólne listy. Pojawienie się ruchu Bezpartyjnych Samorządowców, wciąż niezła pozycja Kukiz’15 czy niezależność PSL pozwala jednak myśleć, że po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych zwycięskie ugrupowania będą zmuszone do rozmów koalicyjnych – mówił prezes stowarzyszenia.

Bezpartyjni Samorządowcy odnieśli duży sukces wyborczy. Przekroczenie ogólnopolskiego progu wyborczego w sytuacji, gdzie ma się struktury tylko w kilku województwach, pokazuje, że mają spory potencjał, który wynika z tego co się wydarzyło w ostatnich latach na polskiej scenie politycznej. Wzrosła polaryzacja, Schetyna dużo ostrzej niż Tusk wypchnął ostatnich konserwatystów z PO i dokonał skrętu w lewo zapraszając choćby Barbarę Nowacką. Przyglądając się poszczególnym członkom BS można dostrzec, że to są ludzie, którzy w 2001 roku zapisywali się do PO i wywodzili się z różnych prawicowych i centrowych ugrupowań. Jako samodzielny byt polityczny będzie im jednak bardzo trudno, a ich dalszy potencjał zależy od tego z kim wejdą w koalicję. Wydaje się, że mają dwie drogi, albo współpraca z Kukiz’15, albo z PSL. Bliżej jest raczej do tego pierwszego – zakończył Trudnowski.