Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Lewicki: Czy pochłonie nas chiński kapitalizm roju?

przeczytanie zajmie 3 min
Lewicki: Czy pochłonie nas chiński kapitalizm roju? Depositphotos

„Tylko zachodnia etyka dzieli nas od koszmaru, jakim będzie rozwój techniki według zasad »czystego« kapitalizmu. Europa już niebawem ulegać będzie intensywnej »konfucjanizacji« poprzez ideały niosące w pakiecie roztopienie jednostki w sile kolektywu.” – pisze w najnowszym numerze magazynu „Plus Minus” Grzegorz Lewicki, autor czasopisma „Pressje”.

Przyszłość zachodniej etyki wisi na cywilizacyjnym włosku

„Choć dziś światowa opinia publiczna krytycznie reaguje np. na badania związane ze szkodzeniem płodom czy wdrażanie technik masowej inwigilacji, to jednak globalny konsensus etyczny w nauce nie wisi w próżni. Jest i od zawsze był wypadkową sił cywilizacji – czyli grup państw o podobnych wartościach.” – zwraca uwagę Lewicki.

„Przez ostatnie kilkadziesiąt lat my, część kultury Zachodu, nie byliśmy tego świadomi. Wszystko dlatego, że przyjęte normy etyczne gwarantowała przewaga Zachodu. To właśnie Zachód, mniej więcej od rewolucji przemysłowej XVIII wieku, intensywnie promieniował wartościami na inne cywilizacje, takie jak islamska na Bliskim Wschodzie czy konfucjańska w Azji Wschodniej. Ale Zachód słabnie. Konsekwencją będzie nie tylko ekspansja geopolityczna, ale też etyczna. Świat, w którym dominuje dziś indywidualistyczna etyka zachodnia, stanie się światem dwóch konkurencyjnych etyk.” – przekonuje autor.

Świt autorytarnego kapitalizmu

„Paradoksalnie motorem rozwoju etyki Wschodu będzie logika czystego kapitalizmu i jej prymat zysku. To właśnie kapitalizm buduje mosty między Zachodem i Wschodem. Podczas gdy Zachód od dawna oferował światu pakiet »kapitalizm plus liberalna demokracja«, najpotężniejsze państwo Wschodu, Chiny, oferuje pakiet »kapitalizm plus komunistyczny autorytaryzm« – a więc coś, co wydawało się do niedawna taką sprzecznością jak czarny śnieg. Ale działa. I Wschód będzie tym kapitalizmem kusił: »Chcesz wejść na nasz rynek? Proszę bardzo, dostosuj się do nieliberalnych reguł i zarabiaj, albo do widzenia«.” – pisze Lewicki.

[PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ ARTYKUŁU]

„Taką właśnie ofertę złożono w Chinach firmie Google: albo cenzurujecie, albo znikacie z rynku. Google miał twardy orzech do zgryzienia i na razie nie wszedł na chiński rynek z wyszukiwarką ukrywającą strony nt. praw człowieka, religii czy demokracji. Jednak jak długo jeszcze?” – zastanawia się współpracownik czasopisma „Pressje”.

„Wraz z rozwojem Azji na naszych oczach rodzi się postliberalny kapitalizm roju, którego efektywność opisywał już Aldous Huxley w Nowym wspaniałym świecie. To kapitalizm, w którym stabilność jest ważniejsza od spontaniczności, bezpieczeństwo od wolności, a grupa od jednostki. W pełni zgodny z filozofią konfucjańską. Jego ekspansja doprowadzi do świata, w którym indywidualizm nie zginie, ale rozpłynie się, zemrze śmiercią naturalną. A nauka zostanie »uspołeczniona«, ściśle kontrolowana i przestanie być niepodległym wysiłkiem wolnych dusz.” – przekonuje Grzegorz Lewicki.

Nowy chiński świat stworzony przez zachodnie technologie

„Choć w Chinach codziennie dochodzi do co najmniej kilkuset masowych demonstracji w związku z korupcją, nadużyciami władzy czy wynagrodzeniami, nikt nie protestował, kiedy władza zaczęła śledzić każdą myśl obywateli dzięki najnowszym technologiom. System ten działa trochę jak Facebook – każdemu obywatelowi przypisywane są »lajki«, czyli punkty zaufania – nie tylko za własne praworządne działania (płacenie podatków, niekaralność), ale też za konkretny profil zawodowy (więcej np. za pracę w państwówce), a nawet za pochodzenie czy krąg znajomych: jeśli w twojej rodzinie albo guanxi, szerszej sieci kontaktów, jest ktoś zaufany, automatycznie dostajesz więcej punktów, ale jeśli ktoś jest podejrzany, to odium spada też na ciebie – i dostaniesz punkty ujemne za ojca, siostrę czy kolegę z pracy. W ten sposób partia kreuje nie tylko posłuszeństwo, ale też wzajemną kontrolę (nie chcesz mieć do czynienia z ludźmi, których działanie ci szkodzi!).” – wyjaśnia Lewicki.

„To wszystko stało się możliwe dzięki zdobyczom technologii, takim jak: geolokalizacja śledząca twój ruch; profilowanie twojej historii w internecie dające dostęp do myśli i potrzeb; system rozpoznawania osób w tłumie, dzięki danym z 200 mln kamer; śledzenie historii zakupów w sklepie, a wreszcie sztuczna inteligencja osądzająca działania obywateli, przydzielająca punkty w skali 0–900 i spajająca system w świetnie działającą całość.” – pisze autor tekstu.

Starcie dwóch kapitalizmów

„Dziś jeszcze kapitalizmowi roju (made in China) przeciwstawiamy kapitalizm znoju (made in Europe and USA) – czyli opartą na personalizmie i teodycei wizję człowieka zmagającego się ze światem, za pośrednictwem swojego unikalnego, niepodzielnego »ja«. Ale wobec gwałtownego wzrostu Chin oraz konfucjańskiej Azji nadchodzi ekspansja kapitalizmu roju. Na razie nie wiadomo jeszcze, czy spenetruje on świat do tego stopnia, co kapitalizmu znoju.” – przekonuje Lewicki.

„Musimy jednak pamiętać, że tak jak Chiny ulegają dziś westernizacji poprzez ideały chrześcijańskie, niosące w pakiecie godność jednostki, tak Europa już niebawem ulegać będzie intensywnej »konfucjanizacji« poprzez ideały niosące w pakiecie roztopienie jednostki w sile kolektywu. Oczywiście sam termin »konfucjanizacja« nie zawsze jest adekwatny do opisu tej dynamiki, ma jednak często dużą wartość poznawczą. W każdym razie wieści o sukcesie kontroli społecznej w Chinach rodem ze snów Platona będą działać na wielu Europejczyków jako dodatkowa zachęta.” – sugeruje autor.

„Być może z czasem dojdziemy do wniosku, że Wschód oferuje rozwiązania atrakcyjne i od znoju przejdziemy do roju w imię użyteczności tego drugiego rozwiązania. Nie byłoby to nic niespotykanego – w imię użyteczności Zachód nieraz korzystał z owoców postępu nauki zbudowanej na krzywdzie. Dlaczego dziś miałby odmówić wykorzystania owoców postępu techniki budowanego na totalitarnej inwigilacji?” – zastanawia się Lewicki.

„Czy trzeba zatem bronić się przed filozofią roju, żyjącego w stabilnej wielojedni? W moim przekonaniu tak – na razie. Bo choć w dalszej, transhumanistycznej perspektywie ten system może być dla nas zbawienny, to jego globalne wdrożenie dziś miałoby opłakane skutki. Jakie? Zamiast odpowiedzi przywołajmy film science fiction Wyspa, w którym ludzkie klony ze sztucznie wtłoczonymi wspomnieniami hodowane są na przeszczep organów dla ludzi w realnym świecie. Co jakiś czas klony wybierają się »na wakacje«, kończą pod skalpelem organobiorcy i giną. Ale dzięki temu ci »prawdziwi« ludzie żyją dłużej i dostatniej. Straszne? Niekoniecznie. Jeśli ważniejszy jest rój od jednostki, to zamiast się krzywić, należałoby raczej krzyknąć: dlaczego nie!” – kończy współpracownik „Pressji”.