Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Musiałek: Zbyt wcześnie, by przesądzać, że nasze drogi zdominują samochody na baterie elektryczne [AUDIO]

– Większość branży motoryzacyjnej od wielu lat obstawia w zasadzie bezalternatywny scenariusz rozwoju branży motoryzacyjnej i nadchodzącą dominację samochodów na baterie elektryczne. Te samochody rzeczywiście pojawiają się coraz częściej na ulicach, może nie w Polsce, gdzie na razie jest ich ledwie kilka tysięcy, ale w niektórych krajach Europy Zachodniej stanowią już znaczącą liczbę. Wciąż jednak wydaje mi się, że zbyt wcześnie, aby przesądzać, że przyszłość motoryzacji stoi pod znakiem takiego właśnie modelu samochodów. Ciekawą alternatywą są samochody wodorowe, które są pozbawione pewnych wad samochodów bateryjnych – wyjaśniał w Radio Kraków w rozmowie z Jackiem Bańką członek zarządu Klubu Jagiellońskiego Paweł Musiałek.

– Jestem sceptyczny wobec przekonania, że technologia, która teraz dynamicznie się rozwija, za dziesięć lat na pewno będzie dominować. Przypominam sobie wiele takich innowacji w różnych branżach, które mimo obiecującego początku nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań – mówił Musiałek.

[ZAPRASZAMY DO WYSŁUCHANIA CAŁOŚCI AUDYCJI]

– Na pewno popularność samochodów elektrycznych w najbliższych latach będzie rosła, ale uważam, że tempa wzrostu nie da się przewidzieć. Byłbym sceptyczny wobec prognoz przewidujących konkretną liczbę pojazdów, ponieważ opierają się one na bardzo arbitralnym założeniu, że większa sprzedaż samochodów przełoży się na ich niższą cenę, gdyż pojawi się efekt skali. Nie bierze się jednak pod uwagę cen kluczowych surowców w produkcji baterii, a nie jest wykluczone, że ich cena będzie rosła. Drugą kwestią jest właśnie technologia wodorowa, która może okazać się efektywniejsza i pod względem popularności może wyprzeć samochody na baterie – argumentował.

– W rozwoju elektromobilności na świecie nie startujemy od zera. Będzie nam bardzo ciężko wyprodukować w Polsce własny samochód elektryczny, który potem trafi do masowej sprzedaży. Pamiętajmy, że elektromobilność dotyczy przede wszystkim zmiany napędu. Samochody elektryczne nie różną się wiele od tradycyjnych samochodów napędzanych benzyną czy silnikami diesla. Dlatego istniejące koncerny motoryzacyjne mają olbrzymią przewagę przy wprowadzaniu na rynek samochodów z nowym napędem. Wyjątkiem jest oczywiście Tesla, ale ciężko oczekiwać, że stworzona od zera polska spółka będzie w stanie być konkurencyjną na takim rynku – wskazywał dyrektor operacyjny Centrum Analiz KJ.

– O ile strategiczny projekt „e-bus” jest uzasadniony potencjałem polskich producentów autobusów, o tyle projekt „samochód elektryczny” takich podstaw nie ma. Stworzenie specjalnej spółki celowej, której zadaniem ma być m.in. kreacja nowych, inkluzywnych modeli biznesowych rozwoju elektromobilności w transporcie indywidualnym, należy uznać za decyzję bardzo kontrowersyjną – podsumował Musiałek.