Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Michalina Bojanowska  13 września 2018

W stronę „odwróconego apartheidu”? Sytuacja w RPA coraz bardziej napięta

Michalina Bojanowska  13 września 2018
przeczytanie zajmie 5 min

Kontrowersje wokół reformy rolnej zakładającej wywłaszczenie białych farmerów bez odszkodowania pokazują, że Republika Południowej Afryki nie uporała się dotąd z piętnem „apartheidu”. Stworzony przez Nelsona Mandelę i rządzący do dziś Afrykański Kongres Narodowy zaostrza retorykę i proponuje dyskryminujące białych regulacje widząc utratę poparcia na rzecz rasistowskiej opozycji. Państwo boryka się z wysokim bezrobociem, plagą przemocy, niedawnymi aferami korupcyjnymi i radykalizacją społeczeństwa.

W ostatnim czasie doszło do eskalacji konfliktu pomiędzy czarnymi i białymi mieszkańcami Republiki Południowej Afryki. Jedną z jego przyczyn – a być może objawem – są coraz ostrzejsze wypowiedzi części polityków pod adresem białych obywateli. Wpis na Twitterze Afrykańskiego Kongresu Narodowego, który po wzbudzeniu licznych kontrowersji został skasowany, dobrze oddaje obecny klimat w RPA: „największy błąd, który uczyniliśmy, to taki, że konsultowaliśmy się z mordercami. Biali stanowią 9% proc. populacji i posiadają 79 proc. ziemi”.

Wraz ze zmianą języka przyszła deklaracja dotyczącą przeprowadzenia reformy rolnej bez odszkodowania. Jak argumentuje prezydent Cyril Ramaphosa „przeprowadzenie reformy rolnej w Południowej Afryce jest społeczną, ekonomiczną i moralną koniecznością”. Coraz częściej pada też argument, że ma to być zapłata białych za wszelkie rasistowskie prześladowania.

Otwarta rana apartheidu

Przypomnijmy: argumentacja ta odwołuje się do wprowadzanego przez Partię Narodową od 1948 roku system zwanego apartheidem, który regulował ustawowo podziały rasowe w RPA. Między innymi zakazano małżeństw mieszanych, a dla białych i czarnych powstały oddzielne sklepy. Dwa lata później szefem Afrykańskiego Kongresu Narodowego (AKN), który zaczął walkę o równouprawnienie dla czarnoskórych, został Nelson Mandela. Do zaostrzenia wzajemnych relacji doszło na początku lat 60. Wówczas w czasie demonstracji przeciwko nakazowi posiadania przy sobie paszportów uprawniających obywateli do wejścia na teren innej grupy rasowej zostało zabitych w Sharpeville 70 osób. Dzień ten Organizacja Narodów Zjednoczonych ustanowiła Światowym Dniem Walki z Dyskryminacją Rasową. Rząd zdelegalizował AKN, a Mandela stanął na czele bojówki, która miała za pomocą sabotażu niszczyć instytucje powiązane z władzą białych. Za swoją działalność w 1964 roku Mandela został skazany na dożywocie.

Do zmiany sytuacji doszło w lata 80., kiedy to między innymi za sprawą powstań antyrządowych i postawy Mandeli rząd zaczął wycofywać się z polityki apartheidu. Rozpoczęły się negocjacje między dwiema stronami, które doprowadziły do przeprowadzania demokratycznych wyborów w 1994 roku. Partia Mandeli triumfowała, a on sam został pierwszym czarnoskórym prezydentem RPA. W całym tym procesie niemałą rolę odegrał również współlaureat Nagrody Nobla, polityk Partii Narodowej i poprzednik Mandeli na stanowisku prezydenta Frederik Willem de Klerk, który zdawał sobie sprawę, że rasistowski system jest nie do utrzymania i trzeba w sposób jak najbardziej pokojowy doprowadzić do stopniowego znoszenia go.

Daleko do pojednania

Pomimo, pokojowego przejęcia władzy przez czarnoskórą większość i próby budowania multikulturowego społeczeństwa – wystarczy tylko wspomnieć, że w RPA jest aż 11 języków urzędowych – mniejszość białych zaczęła być coraz bardziej spychana na margines. Przykładem takiego prawa jest nakaz, aby proporcja zatrudnionych w firmach mających podpisane kontrakty państwowe odpowiadała proporcji rasowej w kraju. Dla białej ludności oznacza to, że mogą oni stanowić tylko ok. 8 proc. pracowników.

Ten „tęczowy naród”, jak sami Południowoafrykańczycy się nazwali, szybko napotkał kolejne problemy, które tylko spotęgowały napięcia rasowe w RPA. Do mówienia o jakimkolwiek pokojowym współżyciu jest jeszcze daleka droga.

Warto wrócić jeszcze na moment do roku 1994, kiedy to Mandela po objęciu prezydentury zaznaczał wagę pokojowego współżycia pomiędzy różnymi rasami w RPA. Doszło wówczas do ugody pomiędzy Mandelą a białymi, że sprawa reformy rolnej nie będzie poruszana. Wtedy już rozpoczęły się ataki na farmy białych, na które rząd według poszkodowanych pozostawł obojętny.

Choć ostatnio liczba morderstw i ataków według oficjalnych danych na białych farmerów spadła, to jednak wiele niezależnych organizacji podkreśla, że jest odwrotnie – ich liczba miała drastycznie wzrosnąć w ostatnich kilku latach.

„Siostry krwi” – organizacja zajmująca się czyszczeniem miejsca zbrodni – podaje, że liczba morderstw farmerów w ciągu ostatnich ośmiu latach wzrosła i przekonuje, że zaniżanie danych jest częścią polityki rządu.

Warto jednak podkreślić, że RPA nie należy do grona bezpiecznych państw. W ciągu roku dochodzi tam do 19 000 morderstw, a obraz ten uzupełnia drugie tyle usiłowań zabójstw. Dla porównania liczba zabójstw w Polsce rocznie wynosi trochę ponad 500. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę różnice w liczbie mieszkańców, to i tak ich ilość w RPA jest zatrważająca. Nie bez znaczenia jest też fakt, że morderstwa na farmach charakteryzują się dużą brutalnością i podkreśla się, że oprócz aspektu rabunkowego mają one również podłoże rasistowskie.

Regulacje rasowe à rebours

Zgromadzenie Narodowe uchwaliło parę miesięcy temu ustawę o wywłaszczeniu bez odszkodowania. Aby te przepisy weszły w życie potrzebna jest jednak zmiana konstytucji. Chęć przeprowadzenia tej reformy w taki radykalny sposób jest prawdopodobnie wynikiem spadku poparcia partii rządzącej, która od 1994 dzierży władzę w tym kraju. Warto podkreślić, że temat reformy rolnej jest obecny w debacie publicznej od upadku apartheidu, ale dopiero teraz w główny nurcie zaistniała propozycja przeprowadzenia jej bez odszkodowań.

Sytuacja w RPA nie napawa optymizmem i prowadzi do wzrastania antagonizmów w społeczeństwie. Oprócz tego, że rząd musi borykać się z trudną sytuacja gospodarczą w kraju i wysokim bezrobociem, to musi też poprawić wizerunek władzy po licznych nadużyciach i aferze korupcyjnej, która doprowadziła do dymisji poprzedniego prezydenta Jacoba Zumy.

Równolegle coraz większe poparcie ma partia Bojowników o Wolność Gospodarczą, na czele której stoi Julius Malema, która głosi radykalne i rasistowskie poglądy. Już wcześniej postulowała wywłaszczenie bez odszkodowania. Ich hasła w obecnej sytuacji gospodarczej padają więc na podatny grunt.

Część ekspertów zaznacza, że chęć przeprowadzenia wywłaszczenia przez AKN może być próbą zatrzymania obecnego elektoratu i szansą na odzyskanie byłych wyborców – szczególnie biednych mieszkańców wsi, którzy liczą, że doprowadzi ona do szybkiej poprawy ich sytuacji materialnej. Debatę podgrzewają przymiarki do przyszłorocznych wyborów.

Dzisiaj już widać negatywne efekty, jakie na gospodarkę wywarła zapowiedź przeprowadzenia reformy rolnej. Spadł kurs randa południowoafrykańskiego. Pomimo prognoz analityków, że PKB w RPA wzrośnie o 0,6 proc. w drugim kwartale, to zanotowano jego spadek o 0,7 proc. Farmerzy od początku ostrzegają, że reforma ta może doprowadzić kraj do zapaści gospodarczej i chętnie w tym kontekście przywołują przykład Zimbabwe. Została tam przeprowadzana taka reforma rolna i skutki jej były opłakane. Od 2000 roku (czyli od roku wywłaszczenia) do dziś produkcja rolnicza w tym kraju spadła o 70 proc. Dzisiaj Zimbabwe wycofuje się z niej. Rok temu doszło tam do obalenia Roberta Mugabe, który był prezydentem od 30 lat. Za sprawą polityki nowego prezydenta biali farmerzy zaczęli stopniowo powracać i obiecano im rekompensaty za utracone mienie.

***

Sposób w jaki w RPA proponuje się przeprowadzenie reformy rolnej powoduje napięte stosunki między czarnymi a białymi. Polityka obecnego rządu nie sprzyja łagodzeniu napięć. Zaostrzenie języka w debacie publicznej prowokuje rasistowskie nastroje i prowadzi do sytuacja, że ataki na farmy białych zdają się odbywać za milczącą zgodą władz. Coraz częściej mówi się w tym kontekście o istnieniu „odwróconego apartheidu”. Trudno wyrokować, w jaki sposób rząd przeprowadzi reformę rolną i czy doprowadzi ona ostatecznie – jak twierdzą niektórzy – do wojny domowej, czy jednak uda się przeprowadzić zmiany w sposób pokojowy. Na pewno ogólna atmosfera społeczna i sytuacja gospodarcza RPA nie sprzyja dialogowi.