Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Karolina Porębna  11 września 2018

Skręt w prawo. Kto będzie rządził w Szwecji?

Karolina Porębna  11 września 2018
przeczytanie zajmie 6 min
Skręt w prawo. Kto będzie rządził w Szwecji? Fot. News Oresund, CC BY 2.0, flickr.com/photos/newsoresund/

W niedzielnych wyborach parlamentarnych Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza osiągnęła swój najniższy w historii wynik – 28,4% głosów, podczas gdy od 1911 jej poparcie w głosowaniach nie spadało poniżej 35%. Największym wygranym wyborów okazała się populistyczna i antyimigrancka partia Szwedzkich Demokratów zdobywając historyczne 17,6% głosów, co stanowi przyrost poparcia od poprzednich wyborów o prawie 5 punktów. Przewodniczący Szwedzkich Demokratów oświadczył, że chce mieć wpływ na formowanie się nowego rządu, co oznacza, że prawdopodobnie poprze potencjalny rząd centroprawicowych ugrupowań. Przed wyborami zarówno partie lewicowe jak i prawicowe deklarowały, że nie będą współpracować z SD. W takiej sytuacji wyłonienie większości parlamentarnej może potrwać nawet kilka miesięcy.

Pierwsze takie wybory

Niedzielne wyniki wyborów do Riksdagu, czyli szwedzkiego parlamentu, nie odpowiedziały jednoznacznie kto będzie rządził przez kolejne cztery lata. Według sondażu exit poll przeprowadzonego przez publiczną telewizję SVT rządząca do tej pory Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza (Socialdemokraterna) z premierem Stefanem Löfvenem na czele otrzymała 28,4% głosów. Jest to najniższy w historii wynik tej partii, gdyż od 1911 roku Socjaldemokraci otrzymywali mniej więcej 35-45% poparcia.

Drugą w kolejności jest partia o charakterze liberalno-konserwatywnym czyli Umiarkowana Partia Koalicyjna (Moderates), która uzyskała 19,8% głosów. W porównaniu do 2014 roku jej wynik spadł o 3,5 punktów procentowych.

Największym wygranym wyborów, zgodnie z przewidywaniami, okazała się populistyczna i antyimigrancka partia Szwedzkich Demokratów (Sverigedemokraterna) zdobywając historyczne 17,6% głosów, co stanowi przyrost poparcia o 4,7 punktów procentowych.

Po „wielkiej trójce” kolejne miejsce zajęła Partia Centrum (Centerpartiet) z 8,6% głosów, Partia Lewicy (Vänsterpartiet) –7,9%, Chrześcijańscy Demokraci (Kristdemokraterna) – 6,4%, Liberałowie (Liberalerna) – 5,5% oraz tworząca do tej pory gabinet z Socjaldemokratami Partia Zielonych (Miljöpartiet) z wynikiem 4,3% poparcia.

Listę zamykają inne partie (m.in. Inicjatywa Feministyczna oraz skrajnie prawicowa Alternatywa dla Szwecji) zdobywając 1,4% głosów.

W rejonie sztokholmskim 30% uprawnionych oddało głos na Socjaldemokratów, 17,6% na Moderatów, 15,1% na Partię Lewicy i 9,3% na Szwedzkich Demokratów. Z kolei w Malmö, które często ukazywane jest w mediach jako miasto nie radzące sobie z przestępczością, Socjaldemokraci zdobyli 31,5%, Moderaci 22%, a Szwedzcy Demokraci 17,7% głosów. Jak na Szwedów przystało, frekwencja wyborcza wyniosła aż 84,4% – oddano  6 324 877 głosów,  w tym 79 179 nieważnych.

Co ciekawe, mężczyźni najczęściej głosowali na Szwedzkich Demokratów (24%), kobiety na Socjaldemokratów (29%), a przedsiębiorcy i rolnicy na Moderatów (26%). W przypadku mężczyzn widać zmianę poglądów, gdyż w ostatnich wyborach w 2014 roku, większość popierała Socjaldemokratów (30%).

Co w praktyce oznaczają wyniki?

Najwięcej, bo 101 miejsc w parlamencie przypadnie Socjaldemokratom, Moderatom 70 a Szwedzkim Demokratom 62 miejsca. Dla pierwszych dwóch partii oznacza to utratę co najmniej dziesięciu stałych mandatów, a dla populistów 13 nowych miejsc do obsadzenia.

Poprzedni układ sił w parlamencie opierał się na dwóch blokach: Czerwonym, czyli rządzącej koalicja Szwedzkiej Socjaldemokratycznej Partii Robotniczej z Partią Zielonych i Lewicy, oraz opozycyjnego Sojuszu – centroprawicowego porozumienia Moderatów, Liberałów, Chrześcijańskich Demokratów i Partii Centrum. Na chwilę obecną dotychczasowe koalicje mają w sumie niemalże po tyle samo mandatów: Czerwoni 144, a Sojusz 143.

Wyniki tegorocznych wyborów oznaczają, że kolejne kilkanaście dni będzie poświęcone pertraktacjom, gdyż żadna z partii nie jest w stanie samoistnie stworzyć nowego rządu. Niewykluczona jest również zmiana dotychczasowych bloków koalicyjnych.

Jimmie Åkesson, przewodniczący Szwedzkich Demokratów, oświadczył, że chce mieć wpływ na formowanie się nowego rządu, co oznacza, że prawdopodobnie poprze centroprawicowe ugrupowania. Warto wspomnieć, że przed wyborami zarówno partie lewicowe jak i prawicowe zadeklarowały, że nie będą współpracować z SD.

W takiej sytuacji wyłonienie większości parlamentarnej będzie jeszcze trudniejsze niż dotychczas i może potrwać nawet kilka miesięcy.

Kim są Szwedzcy Demokraci?

Tak burzliwych i emocjonujących wyborów nie było w Szwecji od lat. Fala populizmu dotknęła i zantagonizowała szwedzkie społeczeństwo. Przyjęcie największej liczby uchodźców na 1000 mieszkańców w 2015 roku spowodowało, że poprawność polityczna ustąpiła emocjom, a głównym tematem debaty politycznej została polityka migracyjna oraz asymilacja cudzoziemców na rynku pracy.

Logo przedstawiające uroczą na pierwszy rzut oka niebiesko-żółtą niezapominajkę jest symbolem partii, która wzbudziła największe emocje przy tegorocznych wyborach. Hasłem przewodnim partii Szwedzkich Demokratów jest „Bezpieczeństwo i Tradycja” (Trygghet & Tradition).

Ugrupowanie zostało utworzone w 1988 roku i w swej początkowej działalności utożsamiało się z ideologią faszystowską oraz nazistowską. Obecnie partia na czele z Jimmim Åkessonem (lider od 2005 roku) jawnie odcina się od przeszłości i próbuje budować elektorat zjednując sobie głosy zarówno rodzimych Szwedów, jak i imigrantów.

W przeciągu ostatnich lat, członkowie SD byli zamieszani w wiele incydentów o podłożu seksistowskim, rasistowskim oraz antysemickim. Przykładowo w 2017 roku 14 członków zostało wyrzuconych z partii w związku z ujawnieniem wsparcia finansowego, którego udzielali neonazistowskim ugrupowaniom.

W czym dokładnie tkwi siła przetargowa SD? Partia skupia się głównie na kwestii polityki migracyjnej. W jej postulatach nie ma mowy o programach asymilacyjnych. Zamiast tego proponowanym rozwiązaniem problemu uchodźczego ma być deportacja do kraju pochodzenia, ograniczenie imigracji, zaostrzenie warunków ubiegania się o szwedzkie obywatelstwo, możliwość cofnięcia przyznanego obywatelstwa przyznanego na niewłaściwych zasadach oraz odrzucenie polityki multikulturalizmu.

Jeśli chodzi o politykę zagraniczną, SD opowiadają się za wyjściem z Unii Gospodarczej i Walutowej, przeprowadzeniem referendum dotyczącego członkostwa Szwecji w Unii Europejskiej oraz renegocjacją układu z Schengen.

Wysoki wynik SD świadczy o buncie społeczeństwa przeciwko elitom, które przez lata pozwoliły na piętrzenie się problemów z dostępem do służby zdrowia, szkolnictwem i przede wszystkim asymilacją imigrantów. Co ciekawe, Szwedzcy Demokraci cieszą się dużą popularnością wśród szwedzkiej  Polonii,  o czym świadczą przeprowadzone sondaże przedwyborcze.

Rosnący krytycyzm Szwedów wobec dotychczasowych elit jest bezpośrednim wytknięciem niedociągnięć, które w ostatnich latach ujrzały światło dzienne. Jednocześnie do „upadku Szwecji” droga jest daleka – sytuacja ekonomiczna i wskaźniki gospodarcze świadczą o tym, że Szwecja nadal utrzymuje i będzie utrzymywać wysoką pozycję w rankingach międzynarodowych.

To, kto będzie rządził, z pewnością zweryfikuje czy Szwecja pozostanie wierna socjaldemokratycznym ideałom czy stanie się kolejnym państwem Zachodu, w którym gwałtownie zmienia się krajobraz polityczny.