Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Perowicz  9 września 2018

Warszawa nie jest sportową stolicą Polski

Mateusz Perowicz  9 września 2018
przeczytanie zajmie 6 min
Warszawa nie jest sportową stolicą Polski Fot. Wikimedia

Tegoroczne mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce to kolejna impreza, z której polska kadra wróciła z gradem medali. W Berlinie nasi reprezentanci 12 razy stawali na podium, w tym aż 7 razy na jego najwyższym stopniu. To piękny dowód na to, że nie wszystko w tym kraju musi dziać się w Warszawie. Spośród 15 medalistów tylko Anita Włodarczyk reprezentowała barwy stolicy.

O lekkiej atletyce zrobiło się na powrót głośno w 2009 roku po mistrzostwach świata rozgrywanych w Berlinie, gdzie Polska reprezentacja zdobyła rekordową liczbę 9 medali. Już wtedy pojawiały się porównania do legendarnego wunderteamu stworzonego przez Jana Mulaka. Po niemal dekadzie królowa sportu nadal jest obecna w debacie publicznej. Nie za sprawą sporadycznych sukcesów, a z powodu sukcesywnej obecności w światowej czołówce.

W tym roku zajęliśmy trzecie miejsce w klasyfikacji medalowej halowych mistrzostw świata oraz drugie miejsce w mistrzostwach Europy. Warto dodać, że poprzednią edycję tej imprezy zakończyliśmy na pierwszym miejscu. Do tego dochodzą sukcesy na licznych memoriałach i mitingach Diamentowej Ligii.

Zdeglomerowana dyscyplina

Podczas tegorocznych zawodów w Berlinie reprezentowało nas 86 sportowców z 28 miast. Sześcioro z nich reprezentuje kluby działające w Warszawie. Wśród nich jest multimedalistka, rekordzistka i mistrzyni olimpijska, świata i Europy Anita Włodarczyk. Jednak nie jest to powód do dumy dla warszawskich władz ponieważ klub Anity, Skra Warszawa, to stołeczny pomnik wstydu i kwintesencja stanu warszawskiej infrastruktury sportowej.

W XXI wieku ani razu nie rozegrano lekkoatletycznych mistrzostw Polski w Warszawie. Ostatnio stolica organizowała taki turniej w…  1995 roku. Międzynarodowe imprezy również omijają Warszawę. W 2014 roku halowe mistrzostwa świata zorganizowaliśmy w Sopocie. W 2021 roku zorganizujemy halowe mistrzostwa Europy w Toruniu. Lekkoatletyczne kuźnie mieszczą się gdzie indziej: w Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi czy Bydgoszczy. Na lekkoatletycznej mapie Polski znajdziemy też Powodowo, Goleniów i Domaniów. Reprezentanci między innymi tych miast znaleźli się w kadrze Polski na tegorocznych mistrzostwach Europy w Berlinie. Mimo znikomego wkładu Warszawy w rozwój tej dyscypliny lekkoatletyka stale się rozwija. Z trzech kolejnych mistrzostw Europy (2014, 2016, 2018) przywieźliśmy po 12 medali, a z dwóch ostatnich mistrzostw świata –po 8.

Królowa polskiego sportu

Lekkoatletyka przynosi nam najwięcej medali podczas Igrzysk Olimpijskich. W klasyfikacji wszechczasów ta dyscyplina jest bezkonkurencyjna. Łącznie polscy lekkoatleci zdobyli 57 medali, w tym 25 złotych. Dla porównania znajdujący się na drugim miejscu boks przyniósł Polsce 8 złotych krążków.

W przeciwieństwie do pływania, biegów narciarskich czy piłki ręcznej, gdzie nie udało się kontynuować wybitnych osiągnięć, w wielu konkurencjach lekkoatletycznych doszło do sukcesji.

Srebrnego medalistę z mistrzostw świata w Berlinie Szymona Ziółkowskiego godnie zastępuje Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki. Dwukrotny mistrz olimpijski Tomasz Majewski ustąpił miejsca Konradowi Bukowieckiemu i Michałowi Haratykowi. Z kolei pasmo sukcesów Kamili Skolimowskiej kontynuuje Anita Włodarczyk wraz z Joanną Fiodorow. W dodatku oprócz konkurencji rzutowych, które zawsze przysparzały nam wiele radości, coraz większe sukcesy odnosimy w biegach.

Należy pamiętać o tym, że od szkolnego boiska do międzynarodowych stadionów wiedzie długa i często wyboista droga. Największą rolę odgrywa pierwszy trener, do którego trafiają osoby zdecydowane na uprawianie sportu. To on wybiera utalentowane osoby i kształtuje przyszłych reprezentantów kraju.

To zadanie może być niezwykle trudne bez odpowiedniej infrastruktury i nakładów finansowych na kadry szkoleniowe w regionach. Na szczęście istnieją dwie inicjatywy, które wspomagają rozwój tej dyscypliny w mniejszych miejscowościach.

Systemowe rozwiązania rodzą sukcesy

Jedna z nich to „Lekkoatletyka dla każdego” – program dzięki któremu młodzież może pracować z profesjonalnymi trenerami, którzy są przynajmniej częściowo wynagradzani za swoją pracę. Drugim programem są „Czwartki lekkoatletyczne”, które organizowane są już ponad 20 lat. W ramach tego przedsięwzięcia dzieci w wielu miastach Polski biorą udział w zawodach, podczas których mogą sprawdzić się następujących konkurencjach: bieg na 60 metrów, 300 metrów, 600 metrów, 1000 metrów, skok w dal, skok wzwyż oraz rzut piłeczką palantową.

Ta idea dociera do wielu małych miejscowości. Sam finał tegorocznej edycji, który odbywał się w Łodzi, zgromadził ponad 2 tysiące dzieci z 93 miast. Na medalowym podium stanęły Siedlce, Złotów i Stalowa Wola.

Wydarzenie wychodzi również poza granice Polski za sprawą Międzynarodowego Pucharu Lekkoatletycznego, w którym udział biorą zawodnicy z Litwy, Łotwy, Estonii, Ukrainy, Czech, Słowacji i Węgier.

Według organizatorów „Czwartków lekkoatletycznych” 1/3 uczestników pozostaje przy lekkoatletyce, 1/3 zmienia dyscyplinę, a tylko 1/3 przestaje uprawiać sport (najczęstszą przyczyną jest zmiana szkoły). Na tego typu zawodach sukcesy odnosili między innymi Kamila Chudzik, piłkarz Przemysław Tytoń czy Adam Kszczot, którzy z sukcesami prezentują się na arenie międzynarodowej.

Godna pochwały jest postawa firmy PKN Orlen, która od wielu lat wspiera rozwój lekkiej atletyki. Co ważne, paliwowy gigant wspiera całą kadrę narodową, a nie tylko potencjalnych kandydatów do medalu, jak to miało miejsce w innych dyscyplinach. W dodatku Orlen widoczny jest w obu przywoływanych wcześniej projektach kierowanych do młodzieży. To rodzi nadzieje na osiągnięcie jeszcze większych sukcesów.

Co ważne, w przypadku lekkiej atletyki mamy do czynienia z rozsądnym budowaniem infrastruktury. Zamiast kilku gigantycznych stadionów, których nie sposób utrzymać, mamy liczne, małe  obiekty rozsiane po całej Polsce.

W ostatnim czasie stadiony lekkoatletyczne powstały w Lublinie, Ostródzie, Gliwicach i Katowicach. Z kolei mieszkańcy Gorzowa Wielkopolskiego wystosowali petycję, w której domagają się budowy stadionu lekkoatletycznego w ich mieście. Skalę zainteresowania lekką atletyką mogliśmy oglądać podczas tegorocznej edycji Memoriału Kamili Skolimowskiej, który odbywał się przy pełnych trybunach na nowym stadionie w Chorzowie. To kolejny dowód na popularność tej dyscypliny i kolejny prztyczek dla Warszawy. Program tego samego memoriału, który odbywał się na Stadionie Narodowym, był uboższy, ponieważ nie da się rozegrać na nim wielu konkurencji biegowych.

***

Lekkoatletyka, jak na królową przystało, jest wzorem do naśladowania dla myślenia o polskim sporcie. Po pierwsze, inspiruje szkolenie młodzieży, które regularnie dociera do najmniejszych miejscowości. Po drugie, cieszy rozsądne rozmieszczenie infrastruktury. Zamiast megalomanii mamy niewielkie, ale dostępne i rozproszone obiekty. Po trzecie, mamy duże imprezy przyciągające gwiazdy światowego formatu. Wreszcie zaś – widoczna jest tu namacalna deglomeracja. Jak widać nie wszystko, co dobre, musi dziać się wyłącznie w stolicy.