Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Trudnowski  22 sierpnia 2018

Sprostowanie za radość z powodu #PolskaWoda. WARSie, robisz to źle!

Piotr Trudnowski  22 sierpnia 2018
przeczytanie zajmie 6 min
Sprostowanie za radość z powodu #PolskaWoda. WARSie, robisz to źle! Wikimedia

Państwowa spółka odpowiedzialna za catering w pociągach zażądała od nas sprostowania, które zgodnie z Prawem Prasowym opublikowaliśmy tutaj. Nie zmienia to faktu, że uważamy działanie WARS S.A. za absurdalne. Spółka oczekuje, byśmy twierdzili, że akcja społeczna przekonująca, by w państwowych pociągach serwowano polską wodę, nie wpłynęła w żadnym stopniu na fakt, że w kilka miesięcy po jej inauguracji w państwowych pociągach serwuje się polską wodę. Nauka, jakiej nam udzielono jest prosta: pamiętaj obywatelu, Twoje społeczne działanie nie ma żadnego sensu i wartości. Jeśli w Polsce coś zmienia się na lepsze, to tylko decyzjami światłych zarządców państwowych spółek i na podstawie znakomitych regulaminów przezeń tworzonych. Nie wierz, gdy ktoś Ci mówi, że Twoja presja ma sens!

Ustalmy fakty

Przypomnijmy pobieżnie całą historię: na początku roku członkowie Klubu Jagiellońskiego z zespołu aplikacji Pola rozpoczęli akcję #PolskaWoda. „W dużych firmach zagranicznych stałą praktyką jest, że w każdej możliwej dziedzinie pojawiają się produkty należące do firm z danego państwa. Natomiast w Polsce, w kluczowym dla rozwoju kraju przedsiębiorstwie, nie wspomaga się rodzimych firm. Dlaczego? Chcemy zmienić ten stan rzeczy” – napisaliśmy w mediach społecznościowych 1 marca.

Następnie zaczęły się działania: pisma do państwowych spółek i ministerstw, infografiki, szersza analiza tego jak wygląda dla porównania sytuacja w innych państwach i jakie są możliwości prawne kształtowania polityki w tym obszarze. Wreszcie – spotkanie z przedstawicielami WARS, na którym mówiliśmy o wadze patriotyzmu gospodarczego.

Ku naszej radości w wakacje okazało się, że w pociągach, po wielu latach podawania pasażerom wody od największych koncernów, serwowana jest woda od 100-procentowo polskiej firmy. Postanowiliśmy tę wiadomość obwieścić naszym czytelnikom wiedząc, że przyjmą tę informację z entuzjazmem. Nie obyło się bez szczerych wyrazów uznania. „Gratulujemy spółce WARS S.A i mamy nadzieję, że to nie koniec miłych niespodzianek” – napisaliśmy na Facebooku.

Napisaliśmy też krótką notkę na nasz portal. „Wszystko wskazuje na to [podkreślenie: PTR], że odnieśliśmy sukces – od niedawna w pociągach zamiast wody produkowanej przez globalne, zagraniczne firmy serwowana jest woda Ostromecko, której nasza aplikacja przyznaje 100 na 100 możliwych punktów!” napisaliśmy już w lidzie, świadomi, że nie możemy być przekonani w 100% co do swojego sprawstwa. W tytule i w rubryce „w skrócie”, ze względu na ograniczenia liczby znaków, napisaliśmy bardziej jednoznacznie o sukcesie akcji #PolskaWoda. Ktoś może nas oskarżyć o clickbait, ale zwyczajnie w naszej pracy zakładamy, że czytelnicy naszego portalu serwującego dość trudne treści raczej sięgają po całe treści (albo chociaż lidy!), a nie jedynie nagłówki. Zresztą trudno nam mieć wyrzuty sumienia za użycie takiego sformułowania.

Jeżeli prowadzisz akcję, która ma nagłośnić problem i doprowadzić do jego rozwiązania, a kilka miesięcy później – po dotarciu z przekazem do dziesiątek tysięcy ludzi, Twoich pismach i spotkaniach z decydentami – okazuje się, że problem rozwiązano, to trudno nie uznać, że akcja zakończyła się sukcesem.

Otrzymane od kancelarii reprezentującej Warsa sprostowanie stanowi jednak co innego. Według firmy „artykuł (…) zawiera nieprawdziwe, niepoparte faktami informacje na temat wpływu akcji #PolskaWoda zorganizowanej przez Klub Jagielloński na proces zakupowy spółki WARS S.A. Nieprawdą jest, że akcja #PolskaWoda w jakikolwiek sposób wpłynęła na to, że w pociągach PKP serwowana jest woda marki Ostromecko”. Koronnym dowodem ma być fakt, że napisaliśmy o naszych działaniach 1 marca, a „niezależny i oparty na jasnych kryteriach proces zakupowy wyboru wody przez spółkę WARS S.A. został rozpoczęty w lutym 2018 r.”. Brzmi logicznie i przekonująco, prawda?

Obywatelu, nie wyobrażaj sobie za dużo! 

Dlaczego o tym piszemy? Bo to jednak symptomatyczny przejaw myślenia w publicznych instytucjach. Nauka, jakiej nam udzielono jest przecież prosta.

Pamiętaj obywatelu! Twoje społeczne działanie nie ma żadnego sensu i wartości. Jeśli w Polsce coś zmienia się na lepsze, to tylko decyzjami światłych zarządców państwowych spółek i urzędników na podstawie znakomitych regulaminów i przejrzystych procedur przezeń tworzonych. Nie wierz, gdy ktoś Ci mówi, że Twoja presja ma sens!

Nie wyobrażaj sobie, że nagłośnienie przez Ciebie problemu, Twoje pisma i spotkania miały jakiekolwiek znaczenie. Pal licho, że zupełnie za darmo promujesz informację, że polityka zakupowa państwowej firmy zmieniła się na lepsze. Nie ciesz się, że Twoje informacje dotarły do setek tysięcy, jeśli nie milionów odbiorców: poza naszymi mediami społecznościowymi i portalem Klubu Jagiellońskiego trafiły m.in. na stronę główną Wykop.pl, do portalu Wirtualna Polska oraz na łamy ważnego, branżowego Portalu Spożywczego. Co prawda ich czytelnicy dzięki Twojej pracy dowiedzieli się o dobrej zmianie w polskich pociągach, ale raczej powinieneś martwić się faktem, że zasugerowałeś, że Twoja społeczna presja miała tu jakieś znaczenie.

Oczywiście, w działalności społecznej trudno mierzy się sprawczość. Moglibyśmy analogicznie sprostować większość informacji, w których się chwaliliśmy czymkolwiek. Wydaje nam się, że na promowanie patriotyzmu gospodarczego przez obecnie rządzących mieliśmy jakiś wpływ, skoro naszą aplikację w publicznych wystąpieniach chwalą i chętnie wykorzystują prezydent, premier i ministrowie – ale nie mamy na to żadnego dowodu. Kiedy opisaliśmy, jak za publiczne pieniądze stworzono aplikację do promowania patriotyzmu gospodarczego, która nie działa, zapowiedź jej naprawy i przeprowadzenia kontroli wewnętrznej w tej sprawie w instytucji zlecającej też uznaliśmy za sukces – ale przecież nie możemy być pewnie, że tak było.

Wreszcie, buńczucznie uważamy od kilku dni, że skoro na różnych etapach walczyliśmy o zablokowanie zmian w ordynacji wyborczej, a ostatecznie zawetował je prezydent – do którego wcześniej wystosowaliśmy apel z prośbą o to, a który spotkał się z nami na kilka dni przed swoją decyzją – to nasza akcja w tej sprawie zakończyła się sukcesem. Ale przecież nie mamy 100% pewności, że bez naszych działań głowa państwa podjęłaby inną decyzję…

Co Wam szkodzi?

Spójrzmy na sprawę z perspektywy PR-owej. Co właściwie złego byłoby w fakcie, że #PolskaWoda trafiła do pociągów w efekcie obywatelskiej akcji i społecznego nacisku? Wydaje się, że większość firm wykorzystałaby z radością sytuację, w której może pochwalić się: „zmieniamy się zgodnie z Waszymi oczekiwaniami” i cieszyć się, że informacja o konkretnej zmianie rozpowszechnia się viralowo, bez potrzeby inwestowania w promocję jakichkolwiek środków.

Niestety w Polsce w sektorze publicznym myśli się, jak w udzielnych księstwach. „Myśmy podjęli decyzję, więc cała chwała nam się należy”, pewnie z lekką domieszką mało wiarygodnego „przecież mamy znakomite regulaminy i przetarte procedury, z których wynikają najlepsze decyzje”.

Szkoda, że wciąż brakuje myślenia o państwowych firmach w kategorii dobra wspólnego – z akceptacją, że ich politykę mogą, a nawet powinni współkształtować obywatele i klienci.

Ktoś zapyta: skoro uważacie sprostowanie za absurdalne, to dlaczego je opublikowaliście? Po pierwsze: nie wykluczamy, że WARS ma rację i polska woda pojawiłaby się w pociągach bez naszej akcji. Za absurdalne uznajemy po prostu „sprostowanie” informacji o sukcesie akcji, która właśnie do tego skutku miała doprowadzić. Po drugie: uważamy, że nasi Czytelnicy mają prawo zapoznać się z całą sytuację i punktem widzenia firmy. Po trzecie: odmowa publikacji sprostowania rozpoczynałaby czasochłonną i potencjalnie drogą ścieżkę prawną. Prawdą mówiąc: mamy ważniejsze i ciekawsze rzeczy do roboty i mocne przekonanie, że nie po to wspieracie nas finansowo, byśmy w takich sytuacjach marnowali czas w sądach.

Mamy też przeświadczenie, że pracownicy państwowej firmy mogliby się zająć pożyteczniejszymi rzeczami, niż ściganie społeczników za radość ze zmiany, do której starali się doprowadzić. Ale pewnie znów czegoś nie rozumiemy.