Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Sokołowski: PiS podważył cały system prawny

Sokołowski: PiS podważył cały system prawny Wikimedia

Polska nie funkcjonuje już w systemie, w którym wiemy, co to jest prawo. Straciliśmy podstawowe elementy wyznaczające jego stabilność i pewność. Dyskutowanie o tym, kto ma w tej chwili prawo do czego, jest dla mnie jak rozmowa dwóch arystokratów o prawach przysługujących im z racji urodzenia, prowadzona w wózku jadącym na szafot podczas Rewolucji Francuskiej. Oni w tej hipotetycznej dyskusji odnosiliby się do jakiegoś rozumienia prawa, które właśnie na ich oczach przestaje istnieć. A to się teraz dzieje w Polsce. PiS podważył cały dotychczasowy system funkcjonowania prawa – mówi w rozmowie z „Gościem Niedzielnym” ekspert  Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego dr Jacek Sokołowski.

[Przeczytaj całą rozmowę]

– System funkcjonowania prawa był niedoskonały i pełen wad. Rządy PiS to reakcja na tę niedoskonałość, ale ta reakcja zniszczyła dotychczasową stabilność. Ona polegała na tym, że o tym, co jest prawem a co nie, decydowały sądy i Trybunał Konstytucyjny. Teraz jednak można dokonać dowolnej wykładni konstytucji. Premier może nie opublikować orzeczenia TK, bo uważa je za niezgodne z prawem, czyli przyznaje sobie kompetencje, które były zarezerwowane dla bardzo wąskiej elity prawniczej. Podobnie postępuje Kancelaria Prezydenta względem SN. To znaczy, że władza sądownicza w swojej dotychczasowej postaci socjologicznie przestała już istnieć – ocenia prawnik i politolog.

– SN broni wcześniejszego rozumienia prawa, bo bez niego stałby się niepotrzebny. I broni go wraz ze wszystkimi jego wadami. To wywołuje gniew części społeczeństwa, reprezentowanej przez PiS. Ten z kolei zapędził się już tak daleko, że postanowił zniszczyć cały system. Prawdopodobnie mu się to uda, z tym że będzie to sytuacja przejściowa – zwraca uwagę ekspert.

– Współczesne państwo nie jest w stanie funkcjonować bez prawa i prawników, bez władzy, która jest w stanie orzec, co jest legalne, a co nie. Tymczasem władza sądownicza przestała nią być, a władza wykonawcza, nawet gdyby chciała przejąć jej uprawnienia, nie może tego zrobić, bo nie będzie na to zgody wystarczająco dużej części społeczeństwa. Z drugiej strony, musimy zdawać sobie sprawę że to jest trend powszechny. Tendencja do oddawania władzy różnym organom technokratycznym, ewolucja demokracji w stronę merytokracji, doprowadziła do tego, że masy zrozumiały, że ich akt głosowania znaczy coraz mniej. Dlatego zaczęły głosować na polityków, którzy obiecują, że zogniskują decyzje polityczne w jednych rękach. Stąd wzrost popularności Orbana, Trumpa czy nawet Macrona – przekonuje Sokołowski.

– W Polsce ten balans na pewno był źle rozłożony. Wyważenie władz było tak skonstruowane, że władza sądownicza była całkowicie autonomiczna. A czym innym jest niezawisłość sędziowska i niezależność sądownictwa. To są różne rzeczy. Niezależność sądownictwa ma służyć niezawisłości sędziowskiej, a nie odwrotnie. W Polsce wywindowano niezależność sądownictwa na niebotyczny poziom. Stąd przekonanie, że to jest „kasta”. Zresztą, powiedzmy sobie szczerze – sędziowie, prawnicy, zawsze będą kastą, bo to elitarny, hermetyczny zawód. W Polsce jednak przybrało to takie rozmiary, że zaczęło być źle odbierane w społeczeństwie. Nie było mechanizmów korygowania błędów popełnianych przez sądy i sędziów. Tym niemniej ja uważam, że wady systemu można było poprawić, nie uciekając się do tak drastycznych metod. Wystarczyłoby ograniczyć sędziom zakresy decyzyjne tak, by dać politykom większą możliwość realizowania woli wyborców. PiS jednak poszedł inną drogą. Postanowił wywrócić stolik. To na dłuższą metę nie da dobrych efektów bo niszczy właśnie tę stabilność: minimalną przewidywalność prawa i procesów sprawowania władzy – mówi ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

– Znaleźliśmy się w punkcie głębokiej zmiany systemowej, być może nawet cywilizacyjnej. Zważywszy, że jest ona elementem szerszego kryzysu współczesnej demokracji liberalnej, to tak naprawdę nie wiemy, czy świat, a my wraz z nim, nie zmierzamy w jakimś nowym kierunku. Po rewolucji francuskiej też nie wiadomo było, w jakim kierunku zmierza ustrój Francji w perspektywie 50 lat. Na pewno nie było już powrotu do ancient regime’u. Sądzę, że teraz nie będzie powrotu do dotychczasowego rozumienia relacji pomiędzy władza polityczną a prawem. Jakiego rodzaju relacja się wyłoni? Trudno powiedzieć. Nie wierzę, że zmieni się to w jakąś prymitywną dyktaturę. Taki scenariusz hipotetycznie istnieje, ale jest mało prawdopodobny. Rzeczywistość jest na to zbyt skomplikowana. Jeden ze scenariuszy mógłby być taki, że dojdzie do dramatycznego zatarcia się mechanizmów państwa, po którym dojdzie do jakiegoś nowego kompromisu elit. Bo bez niego państwo nie może funkcjonować – podsumowuje Sokołowski.