Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Stanisław Maksymowicz  10 lipca 2018

Rząd zaczyna kombinować. Rezydenci wznawiają protest

dr Stanisław Maksymowicz  10 lipca 2018
przeczytanie zajmie 3 min
Rząd zaczyna kombinować. Rezydenci wznawiają protest sasint/pixbay

W grze między rezydentami a urzędnikami z ministerstwa zdrowia trwa zacięta walka. Choć wydawało się, że ci pierwsi prowadzą, w końcu zostali wykiwani przez bardziej doświadczonych polityków. I zapowiadają mecz o śmierć i życie.

Historia protestu lekarzy-rezydentów, wynagradzanych z budżetu ministerstwa zdrowia, jest pełna wzlotów i upadków. Przy czym tych drugich jest znacznie więcej. Przypomnijmy, że rezydenci domagają się podwyżek, unormowania sposobu szkolenia i czasu pracy oraz, co dla pacjentów najważniejsze, ogólnego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia powyżej 6% PKB.

Ostatni protest rezydentów pogrążył ekipę ministra Radziwiłła, rzucając cień na jego dymisję. Dialog ministra zdrowia z młodymi lekarzami, którego praktycznie nie było, doprowadził do ogólnopolskiego protestu. Lekarze, nie tylko rezydenci, zaczęli wypowiadać umowy pozwalające im na pracę ponad przepisowy czas (tzw. opt-out), prowadząc czasem do paraliżu pracy oddziałów.

Wtedy na boisko wkroczył nowy zawodnik – minister Szumowski, rozpoczynając swoją kadencję podjęciem rozmów z rezydentami. W świetle kamer zakończył protest, podpisał satysfakcjonujące porozumienie i obiecał jego realizację od 1 lipca tego roku zaczynając od podwyżek, m.in. o 600-700 zł dla rezydentów w zamian za zobowiązanie do pracy w Polsce po zakończeniu specjalizacji przez okres 2 lat. Co ważniejsze, obiecał i zapisał później w nowej ustawie wzrost nakładów na zdrowie i to do 2024 roku, czyli szybciej niż wcześniej zakładano.

Mocne zagranie

Gdy światło dzienne ujrzał projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, przyjęty 5 lipca przez Sejm, rezydenci oskarżyli ministra o brutalny faul. Tym bardziej, że parlament odrzucił wszystkie poprawki Naczelnej Izby Lekarskiej, które wcześniej zarekomendowała posłom sejmowa komisja zdrowia, a które według rezydentów miały zapewnić dotrzymanie porozumień.

Skąd to zamieszanie? W nowych przepisach znalazło się wiele dodanych, nieuzgodnionych zapisów, ograniczających rezydentów i specjalistów. Wśród nich zobowiązanie do pracy w Polsce po zakończeniu specjalizacji przez okres 2 lat, ale… tylko w podmiocie leczniczym finansowanym ze środków publicznych. Okazało się też, że podwyżki dla specjalistów (lekarzy już po rezydenturze, mające wzrosnąć do wysokości 6750 zł) są obostrzone dodatkowymi warunkami, m.in. wymagają od nich zatrudnienia tylko u jednego pracodawcy, czyli w jednym publicznym szpitalu (dodatkowo specjalista będzie mógł pracować m.in. w hospicjach, zakładach opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych oraz w zakładach rehabilitacji leczniczej i opieki długoterminowej).

Dziś wiemy, że gdyby wymóg ten został spełniony, np. w małych szpitalach powiatowych, zasilanych często przez podróżujących specjalistów, zabraknie rąk do pracy. Zabraknie ich  też w przychodniach czy innych placówkach, będących drugą pracą specjalisty. Minister Szumowski zapowiada wyjątki, mające uratować szpitale w mniejszych miejscowościach, ale ograniczenie może uderzyć w pacjentów.

Co więcej, „nowe” środki na ochronę zdrowia posłużą aparatowi urzędniczemu, zasilając Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji oraz Fundusz Rozwiązywania Problemów Hazardowych, czego w porozumieniach nie było. Według rezydentów jest to dowód, że zapowiadany wzrost środków na ochronę zdrowia może być raczej operacją w arkuszu kalkulacyjnym NFZ niż faktycznym zasileniem systemu nowymi środkami.

Dlatego rezydenci wrócili do protestu. „Minister Zdrowia i Rząd PiS zerwali porozumienie z lekarzami. Czeka nas w najbliższym czasie fala protestów i strajków w ochronie zdrowia. Przepraszamy pacjentów za to co nastąpi. Wszystkie inne sposoby zawiodły” – piszą na swojej stronie rezydenci. „Minister zdrowia realizuje porozumienie zawarte z lekarzami rezydentami 8 lutego 2018 r roku, czego potwierdzeniem jest przyjęta wczoraj przez Sejm nowelizacja” – odpowiada ministerstwo. Piłka znów jest w grze.

Dla obserwatora tych rozgrywek niewątpliwie zapowiada się kolejny „ciekawy” mecz, bardzo dynamiczny i z licznymi faulami. Dla nas wszystkich jednak byłoby lepiej, gdyby na boisku grała do tej samej bramki jedna drużyna.