Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Tomasz Turejko  28 października 2017

Tadeusz Krwawicz – rewolucjonista światowej okulistyki

Tomasz Turejko  28 października 2017
przeczytanie zajmie 8 min

Na zaćmę cierpi około 20 mln ludzi na całym świecie. Stanowi ona najczęstszą przyczynę ślepoty wśród ludzi (ok. 48% wszystkich przypadków), a jej leczenie jeszcze 60 lat temu było nie lada wyzwaniem. Do nierównej walki z tą chorobą stanął Tadeusz Krwawicz – profesor medycyny, syn rusznikarza, człowiek, który studia łączył z pracą w kopalni, a 20 lat później stworzył w opuszczonym mieszkaniu w Lublinie najlepszą klinikę okulistyczną na świecie. Zachodni naukowcy nie wiedzieli, czy to wariat czy geniusz. Po przeprowadzeniu pierwszych operacji nie mieli już żadnych wątpliwości.

„Tato, chcę zostać lekarzem”

Tadeusz Krwawicz urodził się w 1910 roku we Lwowie. Zgodnie z rodzinną tradycją miał zostać górnikiem. W 1931 roku rozpoczął studia na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Studia były trudne, naukę matematyki i fizyki łączył z obligatoryjną na obranym przez niego kierunku pracą w kopalni. Po roku studiów postanowił odbyć poważną rozmowę ze swoim ojcem, który od niedoszłego górnika usłyszał słowa: „Tato, chcę zostać lekarzem”. Ojciec ufając w rozsądek syna, wsparł jego decyzję i w 1932 roku Krwawicz rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. W 1938 roku uzyskał dyplom lekarza, a rok później tytuł doktora medycyny. Jeszcze przed wybuchem wojny został asystentem w Klinice Okulistycznej prof. Adama Bednarskiego.

O jego wyborze zdecydował zupełny przypadek. Krwawicz po uzyskaniu dyplomu chciał zostać chirurgiem, ale słaba sytuacja finansowa zmusiła go do weryfikacji wcześniejszych planów. Kiedy nadarzyła się okazja podjęcia pracy w Klinice, nie zastanawiał się długo.

Wcześniej uprosił profesora, że kiedy tylko będzie miał taką możliwość, będzie chciał opuścić nowe miejsce zatrudnienia i spróbować swoich sił w chirurgii. Po kilku miesiącach praca okulisty wciągnęła go tak bardzo, że szybko porzucił swoje wcześniejsze plany. Niestety karierę u boku prof. Bednarskiego gwałtowanie przerwały wystrzały z pancernika Schleswig-Holstein 1 września 1939 roku.

W trakcie II wojny światowej kontynuował w miarę możliwości pracę w Klinice. Ciągłe naloty na Lwów spowodowały, że Krwawicz udzielał pomocy setkom chorych i rannych. W 1941 roku zmarł jego mentor prof. Bednarski. W tym samym roku Niemcy rozstrzelali profesorów lwowskiego uniwersytetu, w tym m.in. bezpośredniego zwierzchnika Krwawicza – docenta J. Grzędzielskiego. Zamordowany został także prof. Bolesław Jałowy, u którego Krwawicz krótko pracował w Zakładzie Histologii jeszcze przed objęciem stanowiska w Klinice Okulistycznej. W roku 1944 Krwawicz został wcielony do II Armii Wojska Polskiego. Po wojnie zaproponowano mu pracę na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej Curie w Lublinie.

Klinika w opuszczonym mieszkaniu

Rozpoczął się tym samym najważniejszy rozdział w życiu lwowskiego lekarza. Pierwsze trzy lata po wojnie upłynęły mu na wysiłkach utworzenia kliniki okulistycznej działającej w oparciu o lubelski uniwersytet (od 1950 Akademię Medyczną). W 1948 roku zdecydowano, że kierownictwo nad nieistniejącą jeszcze kliniką obejmie Tadeusz Krwawicz. Problemów było naprawę wiele. Brakowało pieniędzy, sprzętu medycznego, przetrzebionych po wojnie kadr, a nawet budynku. Krwawicz z wielkim entuzjazmem rozpoczął pracę nad przydzielonym zadaniem. Pierwsze laboratorium wraz z salami szpitalnymi utworzone zostało w… opuszczonym mieszkaniu. W 1954 roku przeniesiono klinikę do odnowionego pałacyku przy ul. Chmielnej.

Badania prowadzone w klinice dotyczyły m.in. problemów z zakresu immunologii i biochemii tkanek oka oraz chirurgii doświadczalnej. Podczas badań doświadczalnych nad możliwością przechowywania przeszczepów rogówki i soczewki poprzez liofilizację, pojawiła się potrzeba opracowania metody, która pozwalałaby na wydobywanie soczewki z oka bez uszkodzeń. Wtedy Krwawicz wpadł na pomysł zastosowania doświadczeń z krioterapii. Wyniki okazały się bardzo pomyślne. W 1959 roku postanowiono kontynuować badania, a Krwawicz zaproponował zastosowanie krioterapii do leczenia zaćmy.

Pierwsze zabiegi leczenia zaćmy podjęto już w starożytności, jednak operacja ta od wieków stanowiła nie lada wyzwanie ze względu na trudności związane z wyjęciem soczewki ludzkiego oka. Metoda Krwawicza wychodziła tym trudnościom naprzeciw. Po obniżeniu temperatury soczewka była twarda i łatwiej można było ją usunąć z oka, co usprawniło znacząco całą operację.

Ta genialna w swojej prostocie metoda leczenia zaćmy okazała się niezwykle skuteczna. Pierwsi okulary ze zdumienia przecierali polscy lekarze obecni podczas XVII Zjazdu Polskiego Towarzystwa Okulistycznego w Poznaniu w 1960 roku. Kilka lat później zdumiona była już cała Europa.

Rewolucja na światową skalę

Nowa metoda szybko wzbudziła zainteresowanie lekarzy z całego świata. Klinika po klinice, szpital po szpitalu, po obu stronach żelaznej kurtyny lekarze zaczęli leczyć tysiące, a później miliony pacjentów chorych na zaćmę właśnie metodą prof. Krwawicza (rocznie na operacje czekało 17 mln ludzi na całym świecie). Był to „złoty okres” dla światowej okulistyki. Jak sam pisał później prof. Krwawicz: „Połączona wiedza badaczy dawnych i teraźniejszych stworzyły sztukę i naukę, których dążeniem stało się zabezpieczenie podstawowego, ludzkiego prawa do widzenia”.

Nie brakowało również sceptyków. W Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii podchodzono do nowej metody z dystansem. Jeden z brytyjskich lekarzy – prof. Riddell z Glasgow odwiedził nawet lubelską klinikę, gdzie przez kilka dni obserwował szereg operacji z wykorzystaniem kriochirurgii. Pomimo że operacje były udane, brytyjski lekarz nie mógł uwierzyć w to, co widzi na stole operacyjnym. Po powrocie do kraju miał powiedzieć:„Byłem tam dość długo, patrzyłem i widziałem wiele; doszedłem do przekonania, że on jest albo wariatem, albo geniuszem. My jeszcze lepiej poczekajmy”. Pierwsze operacje zaćmy metodą Krwawicza, Brytyjczycy zaczęli przeprowadzać dopiero w 1965 roku.

Odkrycie polskiego profesora zapoczątkowało prawdziwą rewolucję technologiczną w dziedzinie kriochirurgii na całym świecie.

Wtedy właśnie John Bellows, chicagowski okulista napisał: „Rewelacyjne postępy w chirurgii zaćmy, dokonane w ostatniej dekadzie, stanowią rewolucyjny punkt zwrotny w historii okulistyki. Technika krioekstrakcji – opracowana przez Krwawicza – rywalizuje pod względem wartości z epokowym wkładem dokonanym przez Daviela, gdy wykonał on pierwszą ekstrakcję zaćmy w roku 1747. Krioekstrakcja zastąpiła szczypczyki i erizyfak, tak jak postępowanie Daviela zastąpiło reklinację zaćmy (…) Technika ta dokonała prawdziwej rewolucji w chirurgii zaćmy”.

Tym samym to nie Chicago, nie Oxford, nie Stany Zjednoczone, nie Niemcy, nie Francja, ani nawet nie Moskwa – w latach 60. światowym centrum innowacji w zakresie okulistyki była klinika w Lublinie. Ta sama, którą Krwawicz kilkanaście lat wcześniej uruchomił w opuszczonym domu, cudem zaadaptowanym do potrzeb świadczenia usług medycznych.

Prof. Hollwich, prezydent Światowej Akademii Okulistyki, biorąc udział w XXXIV Zjeździe Okulistów Polskich w Lublinie w roku 1980, stwierdził, że „w ciągu ostatnich stu lat decydujący postęp dokonał się w dwu dziedzinach chirurgii okulistycznej: iridectomia von Graeffego w chirurgii jaskry i zamknięcie przedarć siatkówki metodą Gonina. Skłonny jestem uznać krioekstraktor prof. Krwawicza za trzeci wielki krok naprzód, dorównujący dziełom von Graeffego i Gonina. Odtąd w całym świecie zarówno okuliści operujący zaćmę, jak i ich pacjenci odnoszą korzyści z tego postępowania i są mu za to wdzięczni”.

Ojciec polskiej okulistyki

Prof. Krwawicz przeżywał wówczas wspaniały okres w swoim życiu. Zapraszano go i honorowano na całym świecie. Wszystkie ośrodki medyczne i uniwersytety na całym świecie zabiegały o jego wykłady. W 1970 roku w Bogocie został uroczyście odznaczony przez prezydenta Kolumbii Złotym Medalem Barraquer y Barraquer – nadanego mu za osiągnięcia w kriochirurgii. We wspomnieniach prof. Krwawicz zanotował m.in. takie słowa jednego z kolumbijskich lekarzy: „To, że Pan dostał Złoty Medal Barraqura i że Panu nasz prezydent go wręczył w obecności wielu okulistów całego świata, słusznie należało się Panu. Nie wie Pan jednak o tym, że ja chciałem Mu za coś specjalnie podziękować; mianowicie za to, że gdy rano wstaję i golę się, gwiżdżę sobie wesoło, nie jestem bowiem już, tak jak dawniej, pełen napięcia w dzień operacyjny. Wiem bowiem, że dzisiaj moje wszystkie operacje zaćmy będą udane”.

W 1966 roku, podczas kongresu na Florydzie, wybrano go pierwszym prezesem Międzynarodowego Towarzystwa Kriooftalmologii. Otrzymał również wiele nagród i odznaczeń, m.in. Nagrodę Specjalną Międzynarodowego Towarzystwa Kriochirurgii (1968), Nagrodę im. Th. Axenfelda na Europejskim Kongresie Okulistów w Budapeszcie (1972), Światową Nagrodę w dziedzinie chirurgii Nessim Habiffa na Uniwersytecie w Genewie (1974), a także liczne medale za zasługi lekarskie i pedagogiczne.

Kierując przez 34 lata Katedrą i Kliniką Okulistyczną Akademii Medycznej w Lublinie, wykształcił pokaźną liczbę okulistów, z których wielu objęło ordynatury oddziałów okulistycznych w całej Polsce. Dwudziestu ośmiu jego uczniów uzyskało stopień doktora, a ośmiu stopień doktora habilitowanego (7 osób z tego grona posiada aktualnie tytuły profesorskie). Ogółem profesor Tadeusz Krwawicz opublikował 194 prac naukowo-badawczych. Wiele z nich jest po dzień dzisiejszy czytana przez studentów medycyny w wielu ośrodkach akademickich na całym świecie.

Profesor zmarł w 1988 roku w Lublinie. Pięć lat później nadano Katedrze Okulistyki Akademii Medycznej w Lublinie imię profesora Tadeusza Krwawicza. Od tego samego roku przyznawane są Złote Medale Tadeusza Krwawicza, ufundowane przez fundację jego imienia. W roku 2004 Fundacja im. prof. Krwawicza, poparta przez Polskie Towarzystwo Okulistyczne, zaproponowała Międzynarodowej Radzie Okulistyki przekazanie medalu do jej dyspozycji. Propozycja ta została przyjęta i od 2008 r. medal wręczany jest na światowych kongresach okulistycznych.

Dzisiaj w związku z postępem w dziedzinie medycyny zmienił się także sposób leczenia zaćmy. Stosowana jest m.in. fakoemulsyfikacja, wykorzystująca ultradźwięki. Jednak nawet współcześnie, w wielu klinikach, w przypadku podwichnięcia soczewki (np. po urazie) jedyną metodą usunięcia zaćmy może być krioekstrakcja.

Na końcu stał człowiek i jego godność

Profesor Tadeusz Krwawicz to z pewnością jeden z najwybitniejszych autorytetów w dziedzinie okulistyki nie tylko XX wieku, ale prawdopodobnie w całej historii tej profesji. Człowiek, który nigdy nie zdecydował się zostać na Zachodzie, chociaż miał taką możliwość. Nigdy nie wyjechał do żadnej z europejskich czy amerykańskich stolic światowej medycyny, tylko tę stolicę przeniósł na 20 lat do Lublina, gdzie w XIX-wiecznym pałacyku przy ul. Chmielnej okuliści z całego świata uczyli się leczyć jedną z najpoważniejszych chorób narządu wzroku.

Jak sam pisał o swojej pracy profesor Krwawicz, może trochę wzniosłym i nieco patetycznym językiem: „Przywrócić wzrok człowiekowi, nie pozwolić, by do końca swoich dni pozostał niewidomy, to nie tylko sprawa humanizmu, ale wyraz najwyższej cywilizacji społeczeństwa. Tej cywilizacji służy również kriochirurgia zaćmy, z której rozwinęła się nowoczesna kriooftalmologia. Nauka polska posiada w tej dziedzinie światowy priorytet”.

Profesor Tadeusz Krwawicz został pochowany w Kazimierzu Dolnym. Tam, na niewielkim parafialnym cmentarzu spoczywa człowiek, którego innowacyjne odkrycie pozwoliło milionom ludzi na świecie przywrócić wzrok.

Anglojęzyczna wersja materiału do przeczytania na łamach serwisu Visegrad Plus. Wejdź, przeczytaj i wyślij swoim znajomym z innych krajów!