Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Mroczek  27 czerwca 2017

Korekta abonamentu nie rozwiąże problemów mediów publicznych

Mateusz Mroczek  27 czerwca 2017
przeczytanie zajmie 5 min
Korekta abonamentu nie rozwiąże problemów mediów publicznych Imamon/Flickr.com

W parlamencie toczą się obecnie prace nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych oraz ustawy o radiofonii i telewizji. Celem nowelizacji jest podniesienie poziomu ściągalności abonamentu radiowo-telewizyjnego. Pomimo słusznych założeń, proponowane zmiany nie rozwiązują najważniejszych problemów. Potrzebujemy zbudowania całego systemu od nowa, ponieważ wokół abonamentu RTV narosło przez lata zbyt wiele negatywnych emocji społecznych i zaniedbań legislacyjnych.

Jak jest dzisiaj

Dochody z abonamentu przekazywane są publicznemu radiu i telewizji na realizację tzw. misji publicznej, czyli podejmowanie różnego rodzaju inicjatyw medialnych, które nie miałyby szans na komercyjny sukces. Media publiczne mają kreować dobre wzorce i wspierać inne instytucje publiczne w dotarciu do obywateli, dlatego nie można ich wyników finansowych porównywać z podmiotami komercyjnymi, których jedynym celem jest osiągnięcie zysku.  

Obowiązek opłacania abonamentu w Polsce ma każdy, kto posiada telewizor lub odbiornik radiowy. Na chwilę obecną opłaca go jednak tylko ok. 13% gospodarstw domowych i ok. 12% przedsiębiorców (dane z uzasadnienia projektu). Przekłada się to na ok. 700 – 750 mln zł wpływów rocznie.

W przypadku Telewizji Polskiej środki z opłaty abonamentowej pokrywają dzisiaj jedynie ok. 20 – 25% rocznego budżetu wynoszącego ok 1,4 mld zł. Resztę TVP musi pozyskiwać prowadząc zwykłą działalność komercyjną. Wedle wyliczeń KRRiT, gdybyśmy chcieli przeznaczać na funkcjonowanie mediów publicznych podobny odsetek PKB, jak rozwinięte kraje europejskie, to poziom finansowania mediów publicznych w Polsce powinien kształtować się w granicach 2,6 – 2,9 mld zł rocznie.

Na tak niską ściągalność abonamentu składa się wiele czynników. Jako najważniejsze wskazać można: po pierwsze anachroniczność, niefunkcjonalność i nieczytelność tego obowiązku (przymus rejestracji odbiorników, mylenie abonamentu ze „zwykłym” abonamentem telewizji kablowej/satelitarnej); po drugie: nieskuteczność egzekucji prowadzonej przez Pocztę Polską; po trzecie: działania polityków, którzy zniechęcają współobywateli do wnoszenia opłat abonamentowych.

Mamy więc do czynienia z ogromnie nieskuteczną regulacją publicznoprawną, co w szerszej perspektywie zaburza zaufanie obywateli do państwa i systemu prawnego. Próby naprawienia tego stanu rzeczy podejmowano już kilkakrotnie. Warto przypomnieć choćby zeszłoroczny pomysł partii rządzącej na ustanowienie obowiązkowej składki audiowizualnej doliczanej do rachunków za prąd. Choć nie wydano w tej sprawie żadnego oficjalnego komunikatu, to prace nad tym projektem zarzucono ze względu na zbyt wiele wątpliwości natury prawnej i praktycznej.

Jak będzie po rządowej nowelizacji

Obecna rządowa propozycja, choć najprawdopodobniej przyczyni się w pewnym zakresie do zwiększenia wpływów z opłaty abonamentowej, to nie rozwiąże powyższych, zasadniczych problemów abonamentu RTV. Przede wszystkim nie doprowadzi do jego unowocześnienia, uczytelnienia i zwiększenia zaufania obywateli do tego rozwiązania. Jej głównym założeniem jest bowiem ustanowienie prawnego domniemania, że jeśli obywatel jest stroną umowy abonamentu/pakietu telewizyjnego (telewizji płatnej – kablówek, telewizji satelitarnych), to posiada w swoim domu telewizor. A jeśli posiada telewizor, to powinien opłacać abonament na media publiczne.

Swoistą konsekwencją powyższego domniemania będzie nałożenie na wszystkich operatorów telewizji płatnej obowiązku przekazywania Poczcie Polskiej danych wszystkich klientów, którzy zawarli z nimi umowę abonamentu płatnej telewizji. Również tych, którzy podpisali umowy przed wejściem w życie nowych rozwiązań.

Oznacza to, że dane ponad 80% gospodarstw domowych, które korzystają z płatnej telewizji zostaną udostępnione operatorowi pocztowemu, który wykorzysta je w celu pobierania opłat abonamentowych (pozostałe 20% gospodarstw odbiera radio i telewizję drogą naziemną, co oznacza, że nie są stronami żadnej umowy).

W związku z tym rozwiązaniem ujawniają się dwa zasadnicze ryzyka. Po pierwsze, pojawia się zagrożenie związane z ochroną danych osobowych, na co zwrócił uwagę m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Dane klientów kablówek/telewizji satelitarnych zostaną niejako bez ich zgody i jakiejkolwiek akceptacji przekazane Poczcie Polskiej. Klienci, zawierając umowy na świadczenie takich usług, nie mieli świadomości, że ich operator w pewnym momencie zostanie zobowiązany do udostępnienia informacji na ich temat organowi „podatkowemu”. Co więcej, Poczta Polska zostanie zmuszona do stworzenia znacznie bardziej rozbudowanej bazy danych o osobach posiadających telewizory i odbiorniki radiowe. Powstanie kolejny, ogromny rejestr państwowy, który będzie funkcjonował jedynie w celu egzekucji anachronicznej opłaty. Nie rozstrzygając, czy takie rozwiązanie jest zgodne z zasadami konstytucyjnymi i unijnymi, trzeba podkreślić, że nie buduje ono zaufania – tak do instytucji państwa, jak i operatorów płatnej telewizji, którzy w oczach swoich klientów zostaną potraktowani jako donosiciele.

Po drugie, omawiana regulacja uderzy tylko i wyłącznie w osoby, które korzystają z telewizji kablowej i satelitarnej. Gospodarstwa domowe, w których ogląda się jedynie kanały telewizji naziemnej, nadal bez większych przeszkód będą mogły uchylać się od opłacania abonamentu.

Niezależnie od słusznych przesłanek stojących za projektem nowelizacji, stwierdzić trzeba, że jest to regulacja fragmentaryczna, nie rozwiązująca realnych przyczyn niskiej ściągalności abonamentu, a do tego niesprawiedliwa społecznie i nieproporcjonalna względem założonego celu.

Warto dodać, że proponowane rozwiązania będę również kosztowne. Projektodawcy szacują, że jednorazowe koszty stworzenia systemu informatycznego przez Pocztę Polską oraz listownego poinformowania abonentów płatnej telewizji o nowych rozwiązaniach mogą wynieść nawet 100 mln zł. Stałe koszty obsługi systemu wyceniono natomiast na ok. 85 mln zł rocznie.

Jak być powinno

Wydaje się, że najrozsądniejszym rozwiązaniem w dzisiejszych realiach technologicznych, powinno być zatem całkowite odejście od anachronicznego modelu opłat abonamentowych uiszczanych z tytułu posiadania telewizora lub odbiornika radiowego, który dodatkowo trzeba zarejestrować. Praktycznie każdy posiada obecnie urządzenia (telefony, komputery, telewizory multimedialne), które umożliwiają odbiór stacji radiowych i telewizyjnych. Nie ma więc potrzeby tworzenia kosztownych i rozbudowanych rejestrów posiadaczy odbiorników, gdyż można przyjąć znacznie praktyczniejsze domniemanie, że każdy obywatel dysponuje urządzeniem zdolnym do odbioru treści medialnych, względnie, że całe społeczeństwo korzysta na tworzeniu i rozpowszechnianiu misji publicznej w mediach.

System pozyskiwania środków na misję publiczną musi zostać zbudowany zatem na nowo i dostosowany do nowej rzeczywistości technologiczno-medialnej. Taki system musi być powszechny, oderwany od faktu posiadania odbiornika, relatywnie prosty i nie nakładający na obywatela żadnych, nowych obowiązków formalnych.

Rozważyć należy – na wzór niemiecki – rozliczenia z tytułu nowej opłaty audiowizualnej w ramach jednolitej stawki doliczanej do podatku od nieruchomości. Podatek od nieruchomości, pobierany przez jednostki samorządu terytorialnego, płacony jest powszechnie przez osoby prawne i fizyczne. Takie rozwiązanie wyeliminuje konieczność tworzenia kolejnych organów egzekucyjnych zajmujących się tworzeniem rejestrów, pobieraniem pojedynczych opłat i podatków. Jednocześnie pobór nowej opłaty audiowizualnej przez samorządy lokalne i przekazywanie pozyskanych środków do KRRiT nie powinny pociągać za sobą znaczących kosztów operacyjnych. Stawka opłaty abonamentowej mogłaby wynosić ok. 10-12 zł miesięcznie od gospodarstwa domowego (mieszkania/domu) i odpowiednio więcej od przedsiębiorców.

W dużym uproszczeniu – przyjmując za Głównym Urzędem Statystycznym, że w Polsce mamy ok. 14 mln gospodarstw domowych, to same przychody z opłaty audiowizualnej z tego źródła powinny przynieść do 2 miliardów złotych rocznie.

Pozostałe środki uzyskane zostałyby z opłat ponoszonych przez przedsiębiorców. Z perspektywy obywatela taki system byłby znacznie bardziej czytelny i prostszy od obecnego. Obowiązek wnoszenia opłat audiowizualnych realizowany byłby bowiem niejako „przy okazji” opłacania podatków od nieruchomości.

Jako komplementarne rozwiązanie można rozważyć wprowadzenie dobrze zaprojektowanej formy opodatkowania działalności komercyjnej – reklamowej (jako przeciwstawnej misji publicznej) prywatnych podmiotów medialnych. Musiałoby to zostać powiązane z całkowitym wyeliminowaniem reklamy, telesprzedaży lub usług pay-per-view z mediów publicznych.

Materiał został pierwotnie opublikowany na stronie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.