Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Szarata: Damy radę

przeczytanie zajmie 9 min
Szarata: Damy radę www.flickr.com/photos/igorgriffiths/

Czy wszyscy pielgrzymi zmieszczą się w krakowskich tramwajach? Jak będzie wyglądał ruch na autostradzie A4? Co z dojazdem samochodem do centrum w trakcie właściwych uroczystości? Dlaczego akurat Brzegi? O wyzwaniach transportowo-logistycznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie rozmawiamy z prof. Andrzejem Szaratą. 

W tym roku w Krakowie odbędą się Światowe Dni Młodzieży. Szacuje się, że do miasta przybędzie około 2 milionów pielgrzymów z całego świata. Co jest największą trudnością i na co należy zwrócić uwagę podczas organizowania tak dużego wydarzenia z punktu widzenia logistyki oraz transportu? Czy możliwe jest zorganizowanie go w mieście do którego ma przyjechać trzykrotność liczby jego mieszkańców?

Kwestie logistyki i transportu należy tutaj wyraźnie doprecyzować. Logistyka jest związana z przewozem ładunków, więc w naszym przypadku podczas Światowych Dni Młodzieży będą to działania związane z dowozem żywności, sprzętu nagłaśniającego, materiałów do budowy ołtarza czy też sanitariatów. Natomiast transport pasażerski związany jest z przemieszczaniem się osób, czy to transportem zbiorowym, czy też indywidualnym, z różnych miejsc i ośrodków do punktu docelowego jakim będzie msza.

W przypadku logistyki problem będzie związany z owym radykalnym zwiększeniem ogólnej liczby przebywających w mieście w danym momencie, na co system logistyczny 760-tysięcznego Krakowa raczej nie będzie w pełni przygotowany. Uważam więc, że przez tych kilka dni może być duży kłopot związany z dostawami oraz mogą pojawić się ograniczenia czy przerwy w dostawie pewnych produktów, które dodatkowo będę potęgowane tym, że część układu drogowego będzie wyłączona (lub z istotnie ograniczoną dostępnością), co spowoduje, iż nie wszystkie samochody będą mogły dostać się do miejsc, do których wcześniej normalnie dojeżdżały. Duże sklepy oraz centra handlowe twierdzą, że poradzą sobie ze zwiększoną ilością zakupów i już poczyniły stosowne przygotowania, więc w tej kwestii jakiejś katastrofy być nie powinno, natomiast mogą pojawić się lokalne problemy i trudności z tym związane.

Jeżeli chodzi o uczestników i pieszych, to największym wyzwaniem przy organizacji takich masowych imprez jest zapewnienie bezpiecznego dotarcia do miejsca docelowego dla tak dużej liczby zainteresowanych. ŚDM są wyjątkową w skali światowej uroczystością dlatego, że w relatywnie małym mieście pojawi się sporo ludzi, którzy będą tam przebywali przez cały tydzień, co ma swoje dobre i złe strony. Dobrą stroną jest z pewnością to, że nie pojawią się oni nagle, tylko będą przez kilka dni stopniowo dojeżdżać do Krakowa, a kumulacja nastąpi tak naprawdę w niedzielę na mszy na Polach Miłosierdzia. Będziemy mieć wtedy sytuację, w której zgromadzi się 1–1,5 miliona osób, bo uważam, że to maksymalna liczba pielgrzymów, jaka dotrze do Brzegów. Przemieszczenie do miejsca docelowego będzie dosyć prostym działaniem, ponieważ uczestnicy będą pieszo podążać w wyznaczonym kierunku. Znaczna ich część dojdzie na miejsce już w sobotę ze względu na odbywające się wtedy czuwanie, w kolejnym dniu dotrą pozostałe osoby. Natomiast największym wyzwaniem, które stoi przed organizatorami, jest moment zakończenia uroczystości, w którym nagle 1,5 miliona osób będzie chciało się rozejść do domów. To może powodować dosyć duże uciążliwości dla samych uczestników, ale również dla otoczenia.

Gdyby miał Pan Profesor określić stopień, w jakim miasto będzie obciążone uczestnikami ŚDM – należy się spodziewać całkowitego paraliżu czy jedynie lokalnych utrudnień?

Trudno jest przewidzieć, w jakim stopniu system komunikacji Krakowa będzie obciążony, ponieważ dotychczas Światowe Dni Młodzieży zawsze obywały się w dużo większych miastach albo trwały krócej. Kraków już wcześniej, w trakcie Papieskich Dni Młodych, przyjmował około miliona pielgrzymów z tą różnicą, że wtedy po kilku godzinach po zakończeniu miasto było przejezdne, ponieważ wydarzenie to miało charakter jednodniowy. Natomiast podczas ŚDM będziemy mieć nieco więcej uczestników, którzy spędzą w naszym mieście więcej czasu. Z tych powodów przewiduję, że do paraliżu raczej nie dojdzie, natomiast spotkamy się z bardzo poważnymi utrudnieniami komunikacyjnymi. Bardzo dużą pomocą w tej sytuacji może być jednak fakt, że mieszkańcy są uświadamiani, iż sytuacja może być trudna, a warunki komunikacyjne będą pozostawiać wiele do życzenia. W Krakowie z utrudnieniami w ruchu mamy do czynienia na co dzień, co więc będzie w sytuacji, kiedy część ulic zostanie wyłączona z ruchu, a w mieście pojawi się dodatkowy milion osób? Cała kampania informacyjna, która jest prowadzona sprawiła, że wielu mieszkańców zakłada poruszanie się w tych dniach pieszo lub za pomocą rowerów, lub po prostu wykorzysta przysługujący im w tym czasie urlop. Spodziewam się również, że spora część turystów, którzy nie będą brać udziału w ŚDM, w tym czasie zrezygnuje z przyjazdu do Krakowa. Ponadto zarówno studenci, jak i uczniowie szkół w tym czasie nie będą uczęszczać się na zajęcia ze względu na okres wakacyjny. Uważam więc, że luka, która w ten sposób powstanie będzie mogła być wykorzystana przez pielgrzymów.

Papieskie Dni Młodych, o których Pan Profesor wspomniał, odbywały się w Krakowie. Czy pomysł przesunięcia ŚDM, z punktu widzenia transportu pielgrzymów, poza obszar miasta do Brzegów był dobrym rozwiązaniem i nie przysporzy dodatkowych trudności?

Tutaj akurat istotną rolę pełniły nie względytransportowe, ale przede wszystkim idea ŚDM, która zakłada, że ci młodzi ludzie chcą tworzyć swoją wspólnotę, która będzie spędzać wspólnie czas poprzez nocne czuwanie czy też sam udział w mszach. Gdyby to odbyło się na Błoniach, czyli gdyby Błonia były obłożone tym kilkusettysięcznym tłumem pielgrzymów, którzy będą tam w zasadzie również spać na karimatach, można sobie wyobrazić, co by się stało z centrum miasta. Powstałoby wielkie koczowisko, które doprowadziłoby do paraliżu Krakowa. Tak więc idea wyniesienia tej uroczystości poza Kraków według mojej oceny była powodowana tym, że ci młodzi ludzie będą tam mieć więcej miejsca i przestrzeni, aby skupić się na celu swojej pielgrzymki.

Ponadto jeszcze jakiś czas temu zakładano, że uczestników ŚDM będzie więcej. Kiedy spojrzymy na mapę Brzegów, okazuje się, że jest to doskonałe miejsce ze świetnym połączeniem zarówno drogowym, jak i kolejowym. Niestety w rzeczywistości wygląda to nieco trudniej, ponieważ linia kolejowa i autostrada nie mogą być wykorzystane bezpośrednio do dowozu osób co powoduje sporo utrudnień transportowych, które tak naprawdę pojawiły się po podjęciu decyzji o wyborze miejsca, kiedy zaczęto bardzo szczegółowo działać w kwestiach organizacyjnych w tym obszarze.

Czy z perspektywy czasu, posiadając tę wiedzę, która teraz Pan Profesor posiada, można było w okolicach Krakowa znaleźć lepszą lokalizację do organizacji Światowych Dni Młodzieży?

To jest oczywiście gdybanie, ponieważ jeszcze rok temu sytuacja polityczna w Europie nie była tak napięta jak teraz. Wiele osób niestety z powodów bezpieczeństwa rezygnuje z wyjazdu na ŚDM, co powoduje, że teraz mamy zdecydowanie mniejszą liczbę uczestników, niż wcześniej zakładano. Gdybyśmy wtedy posiadali taką wiedzę, możliwe, że decyzja byłaby inna. Ale to nie ja podejmowałem tę decyzję więc jest to raczej pytanie do organizatorów, dlaczego akurat Brzegi. Ja oceniam to ze swojego punktu widzenia, biorąc pod uwagę swoje doświadczenie w pracy w zespole, który zajmuje się organizacją transportu.

Jeśli chodzi o samą strukturę przewozu uczestników, będą oni przewożeni z poszczególnych diecezji za pośrednictwem pociągów do Krakowa, natomiast z Krakowa komunikacją miejską do miejsca docelowego, z którego resztę dystansu pokonają pieszo. Czy faktycznie tak wyglądają założenia?

Tak. Zakłada się, że są to młodzi ludzie, którzy z założenia wiedzą i są przygotowani na to, że będą pieszo pokonywać pewne odległości. System transportu miejskiego w Krakowie jest w stanie przejąć od 30% do 40% pielgrzymów, natomiast cała reszta będzie musiała piechotą dostać się do miejsca docelowego, co odrobinę ułatwia pracę, ponieważ nie ma oczekiwania, że system transportowy zapewni możliwość podróży każdej osobie. Natomiast z drugiej strony pieszym dużo łatwiej jest się przemieszczać, tym bardziej, że odległości te nie są duże. Z Błoń do Brzegów jest bodajże około 12 kilometrów, więc jest to optymalna odległość, jaką może pokonać młody człowiek w trakcie jednorazowego marszu.

PKP Intercity na czas trwania Światowych Dni Młodzieży zobowiązało się zagwarantować 700 dodatkowych pociągów. Jak to rozumieć – czy pojawi się 700 dodatkowych połączeń, czy 700 dodatkowych składów, które będą obsługiwać podróżnych?

Według mojej wiedzy są to możliwości przewozowe ze strony PKP IC i teraz to musi zostać zderzone z możliwościami infrastruktury, którą mamy w Krakowie. Jeżeli przepustowość systemu kolejowego pozwoli, to pociągi będą pełniły kluczową rolę przy transporcie pielgrzymów do Krakowa. Niestety może się okazać, że przepustowość linii kolejowej oraz wszystkie remonty, które się na nich odbywają ograniczą liczbę pociągów. Myślę jednak, że w tej kwestii trwają ustalenia, które poznamy w przeciągu kilku dni. Warto tutaj zaznaczyć, że częstotliwość swoich kursów zwiększą również połączenia kolei regionalnych, co z pewnością obciąży infrastrukturę i pociągi międzymiastowe będą musiały zostać skoordynowane z ich kursowaniem. Okazało się więc, że podmiotów, które chcą świadczyć swoje usługi, jest bardzo dużo – natomiast możliwości przepustowe są ograniczone.

Czy Dworzec Główny poradzi sobie z taką ilością połączeń?

Zaplanowane jest, aby część pociągów kończyła swój bieg na stacji Kraków Główny, a pozostałe w Krakowie Płaszowie – tak żeby na odcinku głównym między Krakowem a Płaszowem nie dochodziło do nadwyrężenia przepustowości linii kolejowej.

Wracając jeszcze do miasta Krakowa. Zakłada się, że liczba tramwajów, która będzie obsługiwać pielgrzymów ma wzrosnąć do 288, natomiast liczba autobusów wzrośnie do 623. Ma to zapewnić przepustowość na poziomie 57 tysięcy pasażerów na godzinę. Czy wzmożony ruch tramwajowy nie doprowadzi do zatorów na liniach tramwajowych?

Bardzo możliwe, że tramwaje utkną w korkach. Natomiast istnieją linie tramwajowe prowadzone po wydzielonym torowisku, które łączą granice miasta z jego centrum, a na których tramwaje będą mogły się swobodnie przemieszczać. Oczywiście mogą utknąć w centrum miasta na torowiskach wspólnych, ale z drugiej strony policja będzie wprowadzać tu spore ograniczenie ruchu, by zniwelować liczbę pojazdów, które pojawią się w centrum miasta. Te ograniczenia nie wynikają z tego, aby zrobić komuś na złość, tylko ze zdroworozsądkowego podejścia. Jeśli chcielibyśmy wszyscy wjechać samochodem do centrum miasta, każdy stanie w jednym wielkim korku. Zatem policja oraz ZIKIT zaproponowały ograniczenie ruchu samochodowego. Innymi słowy jeśli ktoś musi wjechać z różnych powodów do centrum miasta i nie będzie mieć alternatywy, to oczywiście dostanie taką możliwość z założeniem, że może mieć problem z jego opuszczeniem. Istnieje więc ryzyko powstania korków, ale uważam, że służby będą sobie w stanie z tym poradzić.

W jaki sposób została rozwiązana kwestia miejsc parkingowych dla pielgrzymów? Początkowo brano pod uwagę wariant wyłączenia z ruchu odcinka autostrady A4. Czy jest on nadal aktualny?

Minister Adamczyk podjął decyzję, iż autostrada A4 nie może zostać wyłączona z ruchu, więc nie ma tam mowy o parkingach dla autokarów. Kraków zaplanował i wskazał możliwości wykorzystania dwujezdniowych dróg, w których skrajny odcinek byłby przeznaczony jako miejsce parkingowe – tak jak to miało miejsce podczas mszy papieskich. Ważne jest, że z tych parkingów będą mogły korzystać autokary, które już wcześniej dokonały odpowiedniej rezerwacji. Wszystkim parafiom oraz innym uczestnikom w sposób bezpośredni zostanie wskazane, na której ulicy mogą pozostawić swój pojazd, co pozwoli na zachowanie płynności całego procesu. Wszystkie inne pojazdy, które nie będą posiadać odpowiedniego zezwolenia, po prostu do Krakowa nie wjadą i będą musiały parkować poza miastem, w miejscach, które są również wstępnie wskazane.

Czy skala tego wydarzenia spowoduje również utrudnienia, które będą odczuwalne w całym regionie/województwie/kraju?

Na pewno tak, ponieważ Kraków znajduje się na szlakach północ–południe, wschód–zachód. Autostrada ma pozostać przejezdna, ale według mojej oceny ona i tak zostanie zakorkowana. Wystarczy spojrzeć co dzieje się wokół Krakowa po długich weekendach. Pojawienie się 25 tysięcy samochodów powoduje całkowity paraliż i ogromne utrudnienia w całym mieście, a należy pamiętać, że w trakcie ŚDM tych samochodów będzie znacznie więcej. Więc przejazd przez Kraków moim zdaniem będzie niemożliwy albo bardzo mocno utrudniony. GDDKiA już prezentuje mapy, w których wskazuje alternatywne objazdy, zwłaszcza dla samochodów ciężarowych.

Skoro autostrada i tak prawdopodobnie będzie nieprzejezdna, to dlaczego nie można jej wykorzystać jako parking tak jak wskazywano pierwotnie?

Według założeń na autostradzie A4 za wszelką cenę ma zostać utrzymana przejezdność. Problemem jest jednak fakt, iż w trakcie ŚDM uczestnicy będą starali się z każdej strony dostać do miasta. Drogi dojazdowe ulegną więc wielkim zatorom i problemem będzie sama możliwość opuszczenia autostrady. Dlatego w mojej ocenie, mimo że w początkowej fazie przejezdność może zostać utrzymana, to wraz z upływem czasu ruch się zatrzyma lub będzie bardzo ograniczony.

Na początku rozmowy mówiliśmy, że największym wyzwaniem organizacyjnym będzie moment zakończenia mszy i opuszczenie Brzegów przez pielgrzymów. Jak to będzie wyglądać sytuacji standardowej, a jak w awaryjnej?

Opuszczanie będzie wyglądać dokładnie w ten sam sposób jak przyjazd pielgrzymów. Pielgrzymi stopniowo będą wychodzili ścieżkami, którymi wchodzili. Dodatkowo gmina Wieliczka przygotowała podział na sektory i każdy uczestnik będzie wiedzieć do którego sektora ma trafić, co usprawni cały proces. Natomiast w sytuacji awaryjnej, cały tłum będzie starał się wydostać i rozbiec we wszystkich kierunkach, co powoduje ryzyko, iż ktoś może zostać stratowany, ale niestety przy tak dużych wydarzeniach takie ryzyko zawsze istnieje. Ale tutaj – zarówno ze strony organizatorów, jak i służb rządowych – widać duże zaangażowanie i aspekty bezpieczeństwa będą na pewno utrzymane na bardzo wysokim poziomie.

Czy przy organizacji ŚDM w Krakowie sugerowano się jakimiś rozwiązaniami z Madrytu lub Rio de Janeiro, które w przeszłości również były gospodarzami tego wydarzenia?

Pewne rozwiązania z Dni w Madrycie, jak np. podział na sektory czy też rola transportu zbiorowego, zostały przełożone na nasze warunki. Całe spotkanie miało charakter ogólny, ponieważ samych szczegółów nie da się przenieść na polskie warunki ze względu na zupełnie inną infrastrukturę, wielkość miasta czy też posiadanie metra. Natomiast pewne ogólne założenia oraz wytyczne jak najbardziej zostały wykorzystane.

Rozmawiał Maciej Dulak.