Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Anna Byrska  1 czerwca 2016

Patriotyzm czasu pokoju

Anna Byrska  1 czerwca 2016
przeczytanie zajmie 3 min
Patriotyzm czasu pokoju www.flickr.com/photos/jacekdylag

Polska historia, której uczymy dzisiaj w szkołach, to historia wielkich wojen i polityki. Młodzi ludzie w toku nauczania poznają królów, prezydentów, polityków, generałów i żołnierzy. Haniebnych zdrajców i wielkich bohaterów, tych, którzy Polskę tworzyli oraz tych, którzy ją niszczyli i sprzedawali, a w końcu tych, którzy z poświęceniem o nią walczyli. Co jednak gdy wojna nie przychodzi?

Uczeń szkoły średniej, kończąc edukację, ma więc typowy obraz swojego narodu. Wie, że jesteśmy męscy, heroiczni i waleczni, może niezbyt rozsądni i bardzo przekorni. Potrafimy z największym poświęceniem naprawiać błędy, których uniknęlibyśmy, wyciągając wnioski z przeszłości. Wie też, że gdy nastanie wojna, wielkim kosztem pokonamy każdego, kto sięgnie po naszą wolność (o ile nie przeszkodzą nam w tym politycy). I na koniec znajdzie się też ktoś, kto artystycznie to opisze bądź namaluje.

Co jednak gdy wojna nie przychodzi? Czy naprawdę musimy czekać na kolejne dramatyczne czasy, by móc powiedzieć o sobie: Niezwykli, wielcy, bohaterscy? Czy młody człowiek, wychodząc ze szkoły, ale także szukając inspiracji poza nią, wie jak być patriotą w czasie pokoju? Czy my jako społeczeństwo tworzymy mu takie wzorce? Wzorce, które pokażą, że być „wielkim Polakiem” można nie tylko na polu bitwy.

Tego właśnie chcielibyśmy uczynić w ramach Akademii Nowoczesnego Patriotyzmu – stworzyć lub zainspirować do stworzenia nowego modelu patrioty. Patrioty czasów pokoju, kiedy liczą się przede wszystkim: myśl technologiczna, innowacyjne wynalazki i nieszablonowe myślenie. Z tej idei narodził się pomysł na tegoroczną grę miejską podczas Wielkiego Finału Akademii, na którą zapraszamy uczniów ze szkół uczestniczących w projekcie. Zaczynamy więc od początku, od pokazania, że Polacy to ludzie, którzy wielokrotnie swoim geniuszem wyprzedzali czasy, w których przyszło im żyć.

Trzon gry i główną inspirację stanowi lwowska szkoła matematyczna i cztery postacie o wielkich umysłach – Stanisław Mazur, Stefan Banach, Hugo Steinhaus oraz Stanisław Ulam. To oni sprawili, że Polska w okresie międzywojennym była najjaśniejszym punktem na matematycznej mapie świata. Prócz tego, że byli nieprzeciętnie zdolni, mieli też niezwykle barwne życie, dlatego nasi uczniowie, dowiedzą się nie tylko tego, który z nich stworzył teorię limesowalności, a który twierdzenia analizy funkcjonalnej. Opowiemy im także, dlaczego cała administracja Uniwersytetu Wrocławskiego drżała na myśl o prof. Steinhausie, kto, mimo iż tonął w długach, nie zdecydował się milionowy kontrakt w Ameryce, kto napisał doktorat w pół nocy, a kto zdając egzamin doktorski nawet o tym nie wiedział.

Obok nich, w podobnej formie stawiamy kolejnych bohaterów, o których większość z nas wie niewiele. O ile w ogóle. Czy ktoś z nas jest bowiem w stanie przyporządkować do przynajmniej połowy z tych osiągnięć polskiego uczonego: skroplenie tlenu, teoria dochodu narodowego, analiza funkcjonalna, barwna fotografia, wykrywacz min, kamizelka kuloodporna, mikroprocesor, helikopter, napęd nuklearny do rakiet kosmicznych, bomba termojądrowa, pierwszy telewizor, stabilizator obrazu?

Trochę smutno, jeśli nie. Może więc najwyższy czas to zmienić, zaczynając od siebie i poznając nie tylko bohaterów z przeszłości, ale też tych, którzy dzisiaj zasługują na to miano. Czy wiemy o tym, że najlepszy na świecie łazik marsjański, supermikroskop pozwalający nieinwazyjnie zaglądać w mózg żywym organizmom, czy głębinowy robot, który ma badać składy toksycznej broni zalegającej dno Bałtyku są dziełami Polaków?

My wiemy i chcemy, by absolwenci Akademii również wiedzieli i znaleźli w tych postaciach inspirację. By podczas rozwiązywania zadań i dobrej zabawy, w czasie której sprawdzimy ich umiejętności współpracy, logicznego myślenia, błyskotliwość oraz wiedzę, odkryli w sobie pierwiastek polskiego geniuszu i by byli jednymi z tych, o których za kilka lat, będzie mówiło się – parafrazując przedwojenne powiedzenie – „Pan/i X to Geniusz, musi być Polakiem!”

A jeśli już odkryliście w sobie ów geniusz i macie pomysł na rewolucyjny wynalazek, zupełnie się nie krępujcie. Pamiętajcie tylko, że prawdziwi wizjonerzy nigdy nie mieli łatwo, tak jak Stanisław Mazur, którego żona uważała za nieroba, marnującego całe dnie za biurkiem. Gdy czara goryczy się przelewała i małżonka matematyka jak chmura gradowa nadciągała do Kawiarni Szkockiej, by wyciągnąć z niej męża, ten chował się za kontuarem szatni, kryty przez szatniarza i kolegów, którzy zgodnie twierdzili, że nie widzieli go od wieków. Jeśli jednak i Was ktoś z miotłą w końcu dopadnie, spróbujcie jak nasz bohater, ze stoickim spokojem zapytać: – Bronka, po co ty to robisz?