Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Kamil Wons  29 maja 2016

Szkolnictwo narodziło się w klasztorze

Kamil Wons  29 maja 2016
przeczytanie zajmie 7 min
Szkolnictwo narodziło się w klasztorze www.flickr.com/photos/polandmfa

W powszechnej świadomości średniowiecze to okres prymitywizmu i religijnie ugruntowanej ciemnoty, winę za to zaś ponosi oczywiście Kościół Katolicki. Korzenie tego obrazu sięgają czasów Oświecenia i stanowią prostacką recepcję opinii panujących wśród oświeceniowych pisarzy i filozofów. Na przykładzie szkolnictwa w średniowieczu, a w sposób szczególny warunków, w jakich się tworzyło, chciałbym pokazać, jak niesprawiedliwy i, co najważniejsze, niemający oparcia w historycznych faktach jest to pogląd. A raczej pseudointelektualna moda, motywowana światopoglądową wrogością wobec Kościoła.

Zacznijmy więc od początku, czyli od korzeni średniowiecza. Jak wiemy z lekcji historii, przejście od starożytności do średniowiecza wiąże się z upadkiem cesarstwa zachodniorzymskiego. Zazwyczaj nie uświadamiamy sobie jednak skali i skutków tego zjawiska. Degradacja Imperium Romanum, jak i pozostałości po nim, trwała kilka wieków, a w obu tych zjawiskach niepoślednią rolę odegrała tzw. wędrówka ludów. Masy niepiśmiennych, nawykłych do przemocy i stojących na o wiele niższym poziomie kulturowym barbarzyńców (głównie pochodzenia germańskiego) wdarły się w granice cesarstwa siejąc pożogę, aby ostatecznie osiąść na splądrowanych terytoriach. To jednak nie wszystko. Poszczególne plemiona tworzyły wiele swoistego rodzaju organizmów państwowych toczących ze sobą liczne wojny. Skala strat materialnych i ludzkich była ogromna. W kilka wieków unicestwione zostały administracja (pojawić się w Europie miała ponownie dopiero w okresie nowożytności), sieć powiązań gospodarczych i handlowych, gospodarka towarowo-pieniężna oraz szkolnictwo rzymskie.

Aby nie być gołosłownym, posłużę się przykładem miasta Rzymu. Metropolia ta – licząca w szczytowym okresie starożytności około miliona mieszkańców w pełnym średniowieczu, czyli w okolicach roku 1300 – posiadała ich… niespełna 30 tysięcy (dla porównania samo Koloseum mogło pomieścić 50 tysięcy widzów). W średniowieczu w obrębie murów wiecznego miasta (Mury Aureliana) de facto znajdowało się kilka wsi, uprawiano pola i winnice oraz wypasano krowy (w tym w ruinach słynnego Forum Romanum). Pamiętajmy, że Rzym w średniowieczu pełnił ważną rolę, jako siedziba papieża, więc wiele ośrodków miejskich spotkał cięższy los. Drugim poważnym ciosem były najazdy arabskie, które spowodowały swojego rodzaju „amputację” najbardziej rozwiniętych ziem „zachodniego Rzymu”, czyli Hiszpanii i Kartaginy. Dodatkowo gwałtowny rozwój islamu odciął Europę od dostępu do wielu dzieł klasycznych, zgromadzonych m.in. w Bibliotece Aleksandryjskiej czy Pergamońskiej.

W takich warunkach to Kościół podjął ciężką walkę o uratowanie dziedzictwa Rzymu. Proces ten rozpoczął się już na przełomie obu tych epok, a podwaliny pod niego położyli chrześcijańscy uczeni pochodzący z rodzin o żywych tradycjach rzymskich. Szczególnie zasłużoną postacią był Boecjusz (480–524 r., nie mylić z żyjącym w XIII wieku Boecjuszem z Dacji). Anicius Manlius Severinus Boethius pochodził ze starej rzymskiej rodziny senatorskiej, miał kontakt ze starożytnymi szkołami neoplatońskimi, był jednym z ostatnich Ojców Kościoła, wielkim filozofem i uczonym (znawcą języka greckiego, matematykiem, astronomem, konstruktorem). Nazywany jest ostatnim wielkim uczonym starożytności, jak i pierwszym scholastykiem. Zapoczątkował łączenie wiary i nauki oraz wprowadził metodę scholastyczną w nauczaniu. Jego najpopularniejszym w średniowieczu dziełem była rozprawa De Consolatione philosophiae (O pocieszeniu, jakie daje filozofia) – traktat neoplatoński i stoicki.

Kolejną postacią był Kasjodor (485–583 r.), któremu szkolnictwo średniowieczne zawdzięcza przyjęcie starożytnego systemu siedmiu nauk wyzwolonych, podzielonych na triviumquadrivium. Pierwsze składa się z trzech nauk, a mianowicie z gramatyki, retoryki i dialektyki, drugie zaś z arytmetyki, geometrii, astronomii i muzyki. Za św. Augustynem uważał, że duchowny nie jest w stanie we właściwy sposób pojąć Pisma Świętego bez znajomości nauk wyzwolonych, dlatego napisał specjalne kompendium wiedzy dla kleru pt. Institutiones divinarum et humanarum lectionum (Nauki boskie i ludzkie). Założył również w 538 r. klasztor w Vivarium, w którym gromadzono i przepisywano dzieła klasyczne. Klasztor stał się wzorem dla późniejszej działalności benedyktyńskiej.

Ostatni to św. Izydor z Sewilli (560–636 r.), pochodzący ze znamienitej rzymsko-hiszpańskiej rodziny metropolita Sewilli. Poza umacnianiem moralnym i organizacyjnym Kościoła w Hiszpanii, zajmował się on nauką, był autorem encyklopedii organizującej całą ówczesną wiedzę pt. Originum seu etymologiarum libri XX (Początków czyli etymologii ksiąg 20), której trzy pierwsze księgi zawierają wykład trivium i quadrivium, a dalsze: medycynę, prawo, chronologię oraz interpretację Biblii. To niezwykłe dzieło stało się podstawą średniowiecznej nauki.

Początkowo podstawową sieć szkolną tworzyły klasztory – nie licząc klasycznych szkół rzymskich w nielicznych miastach, które jednak całkowicie zaniknęły do VII wieku – było to związane z potrzebą edukacji kandydatów na zakonników, zwanych oblatami. Mimo iż Sobór Chalcedoński (541 r.) zabraniał uczenia w nich osób nierokujących na pozostanie w zakonie, to realia społeczne spowodowały nieprzestrzeganie tego zakazu. Poziom nauczania był bardzo zróżnicowany, niektóre placówki poprzestawały jedynie na poziomie trivium, czasem bardzo okrojonym, inne zaś były w pełni rozwiniętymi ośrodkami naukowymi. Mimo sporego rozpowszechnienia, nauka w nich była sprawą elitarną, a poza oblatami nauczano w nich członków lokalnych rodzin arystokratycznych.

We wczesnym średniowieczu główną rolę odgrywały klasztory benedyktyńskie oraz iroszkockie. O ile te pierwsze są powszechnie znane, o tyle historia irlandzkiego ruchu monastycznego jest mało rozpowszechniona. A jest bardzo ciekawa – wywodzi się on bowiem od… celtyckich kapłanów, którzy jeszcze za czasów Imperium Romanum przyswoili sobie klasyczną naukę oraz metody nauczania od swoich rzymskich sąsiadów, a po chrystianizacji Irlandii przez św. Patryka zaczęli tworzyć dynamicznie rozwijającą się sieć klasztorów na Wyspach Brytyjskich oraz na kontynencie, gdzie rywalizowali z benedyktynami. Ruch ten wydał tak znanych uczonych jak Czcigodny Beda (672–735 r.), przyrodnik i ostatni z Ojców Kościoła, czy Alkuin z Yorku (730–804 r.) uczony, ojciec Renesansu Karolińskiego.

Skoro już jesteśmy przy Alkuinie, to należy wspomnieć o ww. renesansie. Za panowania Karola Wielkiego (768–814 r.) wprowadzono szereg reform. Miało to m.in. związek z powrotem do łaciny klasycznej, gdyż w powszechnym użyciu w tym czasie była tzw. sermo vulgaris, „mowa plebejska”, czyli zdegradowana jej forma pełna naleciałości germańskich. Powodowało to problemy ze zrozumieniem np. Pisma Świętego rozpowszechnionego w czystej mowie starożytnych Rzymian. Zmiany objęły reorganizację nauczania przyklasztornego w celu podniesienia jego poziomu, wprowadzenie minuskuły karolińskiej (bardziej czytelnego rytu pisma) w miejsce majuskuły merowińskiej, utworzenie szkół przykatedralnych w każdej diecezji oraz szkoły pałacowej, która stała się dynamicznym ośrodkiem naukowym. W ramach tych reform rozpowszechniono i utrwalono dzieła klasyczne oraz system nauki według siedmiu nauk wyzwolonych.

Poza siecią klasztorną istniały szkoły parafialne, katedralne i kolegiackie (tworzone przy ważniejszych kościołach, tzw. kolegiatach). Dość wcześnie podnoszono postulaty ich powstawania, już w 529 r. synod w Vaison (współczesna Francja) wydał postanowienie dotyczące zakładania szkół parafialnych, papież Eugeniusz II (824–827 r.) w 826 r. wydał polecenie organizowania szkolnictwa przez biskupów zaś Leon IV (847–855 r.) w 853 r. tworzenia szkół przy każdym kościele parafialnym. Jednak zalecenia te pozostawały często martwe, a powstające szkoły parafialne były takimi tylko z nazwy i zasadniczo przygotowywały jedynie kandydatów na ministrantów poprzez naukę na pamięć kilku modlitw łacińskich. Lepiej przedstawiały się w tym ujęciu szkoły katedralne oraz kolegiackie będące w zasadzie miejscem kształcenia wyższego duchowieństwa, choć przy niektórych z nich powstawały prężnie działające ośrodki intelektualne (jak przy katedrach Notre Dame i w Chartres).

Sytuacja zmienia się dopiero w związku z tzw. renesansem XII wieku. Był on wynikiem rozwoju gospodarczego Europy oraz nasilonych kontaktów ze światem arabskim skutkujących dostępem do dzieł klasycznych. Stopniowy powrót do gospodarki towarowo-pieniężnej powodował rozwój miast i powstanie grupy intelektualistów miejskich. Powstały również zakony żebracze (franciszkanie i dominikanie), które przyniosły odnowę moralną kleru, a ich członkowie odpowiedzialni byli za rozpowszechnienie i rozwój scholastyki. Arabskie ośrodki naukowe na Półwyspie Iberyjskim zapewniały dostęp do dzieł i nauki klasycznej za pośrednictwem uczonych muzułmańskich takich jak Awicenna (980–1037 r.).W Kordobie pobierał nauki przyszły papież Sylwester II (999–1003 r.), któremu Europa zawdzięcza recepcję cyfr arabskich. Drugim źródłem dostępu do dzieł klasycznych znajdujących się w na wschodzie były krucjaty, a w szczególności niesławna czwarta wyprawa krzyżowa zakończona… zdobyciem Konstantynopola, trzecim wreszcie był handel lewantyński.

Wynikiem owego ożywienia intelektualnego były sobory Laterańskie: III (1179 r.) i IV (1215 r.). Dzięki ich postanowieniom następuje gwałtowny rozwój szkolnictwa, jedną z najważniejszych decyzji w tym kontekście był nakaz ustanowienia przez kapituły katedralne beneficjum (rodzaj przywileju, prawo do pozyskiwania dochodów związane z piastowaniem urzędu) w celu utrzymania nauczyciela, który nauczał ubogą młodzież nie pobierając od niej opłat. To wtedy szkolnictwo przestaje być elitarne w rozumieniu dochodowym czy stanowym (choć nadal nie powszechne), nie było problemów w tym aby np. pochodzący z rodziny plebejskiej Stanisław ze Skarbimierza (1365–1431 r.) ukończył szkołę przy Kolegiacie w Skarbimierzu, studia w Pradze i został pierwszym rektorem odnowionej Akademii Krakowskiej. Od mniej więcej XII w. dopuszczeni do nauki w szkolnictwie katedralnym i kolegiackim zostali świeccy, wiek XIII natomiast to początek rozwoju szkół parafialnych. Pod koniec pełnego średniowiecza w Królestwie Polskim, w zależności od diecezji, 90–100% parafii miało swoje szkoły. Co prawda nie osiągały one zazwyczaj nawet poziomu trivium, ale przygotowywały do nauki w dalszych stopniach edukacji. W wieku XV w Polsce istniały 253 szkoły (30 kolegiackich, 16 katedralnych, 37 przyklasztornych oraz 170 parafialnych). Edukacja szkolna w średniowieczu dotyczyła mężczyzn, wyjątkiem były szkoły przy klasztorach żeńskich, kształcące przyszłe zakonnice. Jak już pisałem, podstawą było siedem sztuk wyzwolonych, tj. nauk właściwych dla człowieka wolnego. Były one zmodyfikowaną wersją nauczania antycznego. Niższy stopień, czyli trivium (gramatyka, retoryka, dialektyka) miał na celu naukę pisania i czytania, posługiwania się łaciną, logicznego rozumowania oraz właściwego wysławiania się, w przeciwieństwie do starożytności punkt ciężkości z mów politycznych został przeniesiony na homiletykę. Z racji swoistego kompleksu wobec autorów klasycznych oraz ograniczonych możliwości piśmienniczych (produkcja pergaminu była stosunkowo droga) dominowało odtwórstwo i wzorowanie się na dziełach antycznych. Wyższy stopień nauczania, quadrivium, był wstępem do nauki filozofii oraz teologii, była to nauka o szeroko rozumianych liczbach (arytmetyka, geometria, astronomia i muzyka).

O ile w starożytności nauka miała na celu ukształtowanie dobrego obywatela i przygotowanie do zawodu, o tyle w średniowieczu chodziło o uformowanie dobrego chrześcijanina, stąd silny nacisk na etykę i kwestie duchowe. Podstawową cechą, jaką starano się wpoić, była pokora, a narzędziami ku temu były praktyki ascetyczne, spartańskie warunki bytowania oraz powszechne i dotkliwe kary fizyczne. Te ostatnie były podstawową metodą pedagogiczną, a rózgi pozostawały symbolem nauczycielskiej władzy nad uczniami jeszcze w XIX wieku, pomimo napomnień m.in. św. Benedykta z Nursji i Pawła Diakona (720–799 r.) nawołujących do ostrożności w ich stosowaniu, były one odpowiedzią na wszelki przejaw nieposłuszeństwa czy niezdolności do opanowania, ciężkiego i nieprzystosowanego do umysłowości dziecka, materiału. Wysoka cena książek i ograniczone możliwości piśmiennicze powodowały dominację pamięciowego uczenia się, nauczyciel, który jako jedyny miał dostęp do ksiąg, czytał teksty, które były powtarzane aż do zapamiętania. Stosowano różne metody mnemotechniczne oraz krótkie formy wierszowane, jak bardzo popularne Dystychy Katona (dwu- i czterowiersze zawierające zasady moralne). W bardziej rozwiniętych ośrodkach oraz na uniwersytetach wprowadzano metodę scholastyczną, zwaną również szkolarską, polegającą na przeczytaniu i omówieniu tekstu przez nauczyciela, po czym następowała podparta argumentami dyskusja nad uprzednio przyswojonym materiałem.

Jak widać, mimo wybitnie niesprzyjających warunków, Kościołowi Katolickiemu udało się uratować dla potomności dziedzictwo antyku, jak i rozwinąć z czasem stosunkowo powszechny i egalitarny system szkolnictwa. Prawdą jest, iż posiadał on pewne wady, które doprowadziły do zakwestionowania jego dorobku przez Renesans i Oświecenie, jednak nie należy zapominać o determinantach, jakie go tworzyły, i otoczeniu, w jakim działał. Aż strach pomyśleć, w jakim kierunku podążyłaby Europa, gdyby – zamiast nastawionego na naukę i filozofię chrześcijaństwa – dominację zdobyłoby niepiśmienne i naturalistyczne pogaństwo germańskie.