Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Longin Graczyk, Alicja Wielgus  15 maja 2016

Graczyk: Mogą być prywatne, mogą być społeczne

Longin Graczyk, Alicja Wielgus  15 maja 2016
przeczytanie zajmie 7 min
Graczyk: Mogą być prywatne, mogą być społeczne www.flickr.com/photos/demandaj

Biblioteki prywatne działające publicznie to odpowiedź na źle funkcjonujący system bibliotek państwowych. Bunt bibliotekarzy związany z rozdźwiękiem między zapisaną w ustawie misją bibliotek publicznych a ich rzeczywistą działalnością, spowodował, że  bibliotekarze sami zaczęli zakładać biblioteki prawdziwie misyjne. O zjawisku tworzenia i prowadzenia prywatnych bibliotek w Polsce, ich organizowaniu i podtrzymywaniu oraz o ideach motywujących bibliotekarzy z Longinem Graczykiem, kulturoznawcą, współautorem projektu „Biblioteki osobne” realizowanego przez Fundację Ari Ari, rozmawia Alicja Wielgus.

Biblioteki prywatne, czyli jakie?

Najważniejsze jest rozróżnienie dwóch formuł – biblioteki prywatnej, w znaczeniu prywatnego księgozbioru udostępnianego publicznie, od biblioteki społecznej, czyli niepublicznej organizowanej przez jakiś zbiorowy podmiot. Skala zjawiska w przypadku księgozbiorów, które są upubliczniane, a tym samym istnieją w obiegu wypożyczeń, to w tej chwili 8 księgozbiorów w całej Polsce. Z kolei bibliotek społecznych istnieje obecnie około 60, w badaniach, które prowadzimy w ramach projektu „Biblioteki osobne”, udało nam się dotrzeć do 31 z nich.

To, co stanowi o bibliotece, to jej udostępniony księgozbiór. Biblioteki ze wszystkich form działalności kulturowej wydają się najbardziej zbliżone do takiej czystej formy „prowadzenia działalności” – jeśli biblioteka jest prywatna, to niekoniecznie komercyjna, jeśli społeczna to społeczność determinuje powstanie i rozwój danej biblioteki. Dużym problemem,  dla bibliotek niepublicznych,  jest ogromna konkurencja ze strony państwa i jego wszelkich przedsięwzięć budżetowych.

Biblioteki prywatne wypełniają pewne luki, a ich właściciele dość sceptycznie odnoszą się do działalności bibliotek publicznych. Bardzo często zakładają swoje ośrodki „biblioteczni renegaci”, czyli ludzie, którzy byli bibliotekarzami, mają doświadczenie związane z tymi instytucjami, ale nie do końca odpowiadała im formuła bibliotek publicznych, w których rządzi biurokracja. Często zresztą ci ludzie wysuwają zarzuty, że biblioteki publiczne nie są żywe, są „daleko od ludzi”.

Podstawą założenia i prowadzenia biblioteki prywatnej jest oczywiście misja. Z jednej strony chodzi o przekazanie dorobku, dziedzictwa, przechowanie i przekazanie zbiorów, niekoniecznie wyłącznie młodszym pokoleniom. Z drugiej strony działalność bibliotek prywatnych wiąże się ze społecznością, tworzeniem wspólnoty. Te dwa aspekty wyraźnie pojawiają się w wypowiedziach bibliotekarzy prywatnych.

View post on imgur.com

W przypadku bibliotek publicznych też mówimy o misji… 

Oczywiście, że tak. Biblioteki publiczne powinny spełniać misję, ale czy faktycznie ją realizują? Jeśli nawiązywać do tego, co mają zapisane w statucie biblioteki publiczne, a jak działają, to możemy mówić o sporym rozdźwięku między deklaracją a działalnością. I to bardzo mocno podkreślają bibliotekarze, którzy postanowili założyć własne biblioteki. Starają się budować swoją działalność, wychodząc z takiej pozytywistycznej „pracy u podstaw”. Bo owszem, biblioteki publiczne mają wyznaczoną misję; przechować, przekazać, udostępnić dobra kulturowe, a zarazem zachować trwanie wspólnoty, ale w wypowiedziach prywatnych bibliotekarzy pojawia się wiele wątpliwości, czy ta misja jest wypełniana w rzeczywistości.

Biblioteki prywatne więc wypełniają pewne „luki” i nie chodzi tu o to, że bibliotek publicznych jest za mało, ponieważ w każdej miejscowości, w której pojawiła się biblioteka prywatna, zazwyczaj istnieje biblioteka publiczna lub inny, podobny ośrodek. Problem dotyczy z jednej strony sprofilowania, z drugiej samego odbiorcy. Powstają biblioteki prywatne, zawierające w swoich zasobach gry planszowe, książki tylko z zakresu fantastyki czy utwory komiksowe właśnie dlatego, że biblioteki publiczne nie mają takich zbiorów. Ale też z drugiej strony, jeśli nie wyróżniają się księgozbiorami, nie oferują czegoś innego, to pełnią drugą funkcję – „wspólnototwórczą”. Spajają lokalną społeczność – coś, czego nie zrobiły działające w tych miejscach biblioteki publiczne.

View post on imgur.com

Załóżmy jednak, że dojdziemy do etapu, w którym program Instytutu Książki „Biblioteka+”obejmie wszystkie biblioteki publiczne. Bibliotekarze będą wyszkoleni do prowadzenia działalności kulturalnej, biblioteka będzie przyciągać społeczność, bo będzie nowa i ładna.

Przyczyny funkcjonowania bibliotek prywatnych nie znikną. I w sensie społecznościowym, i specjalistycznym. Z pewnością prywatni bibliotekarze napotykają dużo więcej trudności, przede wszystkim finansowych. Jeśli polityka lokalna nie jest im przychylna, nie mają nawet tytułów [statusów] prawnych umożliwiających sięgnięcie po takie środki jak te, które są przeznaczane na „Biblioteki+”. Sam ten program zwiększa oczywiście poziom zainteresowania książką, być może poprawi poziom czytelnictwa, ale z pewnością nie zapewni tego, co oferują biblioteki specjalistyczne. Przykładem niech będzie oferta biblioteki w Pszczynie – Biblioteki Muzeum Prasy Śląskiej. Zachowany tam specjalistyczny zbiór gromadzi gazety i egzemplarze wydawnictw regionalnych, zawiera starodruki związane z historią regionu. Z pewnością tego nie zapewnią nawet najlepiej funkcjonujące biblioteki publiczne.

View post on imgur.com

Jak na co dzień funkcjonują takie biblioteki?

Biblioteki prywatne utrzymują się przede wszystkim z nakładów darczyńców. Prywatnymi księgozbiorami zajmują się najczęściej ludzie starsi, będący już na emeryturze, wkładają w działalność dużo poświęcenia i pasji. Biblioteki społeczne są organizowane w zbiorowym wysiłkiem, kilku, kilkunastu osób, czy to jest stowarzyszenie, fundacja czy instytucja, która działa przy jakimś kole zainteresowań.

Koszt utrzymania takiej biblioteki związany jest z lokalizacją, objętością zbioru i zaangażowaniem ludzi, którzy współtworzą taki ośrodek. Najczęściej prywatne biblioteki zorganizowane są w mieszkaniach właścicieli, ta przestrzeń domowa zamienia się w publiczną na chwilę wypożyczeń. Społeczne biblioteki mają problemu z lokalizacją, w przypadku stowarzyszeń najczęściej wykorzystują jedno ze swoich pomieszczeń.

Ciekawym przykładem utrzymywania działalności prywatnej biblioteki był  przypadek z Łodzi.  Biblioteka  założona w1898 przez prywatnych księgarzy [Łódzka Wypożyczalnia Książek], przetrwała trzy pokolenia, została niestety zamknięta ostatecznie około 2013. Utrzymywała się z abonamentów, osoby zapisane w bibliotece wnosiły miesięczną składkę. Taki model finansowania biblioteki funkcjonował jeszcze w dwóch przypadkach w Polsce, ale w tej chwili zaniknął. Można za to spotkać jeszcze biblioteki utrzymujące się ze składek stowarzyszeniowych.

Minimalne obłożenie bibliotek tygodniowo to ok. 50 osób. Wypożyczenia są raczej sezonowe, czyli przed weekendem i przed świętami. Działalność  tych bibliotek w większości przypadków polega na udostępnianiu księgozbiorów po godzinie 16.00, czyli po godzinach pracy.

View post on imgur.com

Cenne zbiory wymagają szczególnej troski, a przede wszystkim skatalogowania. Prywatni bibliotekarze mają ku temu środki, czy to finansowe czy czasowe?

Biblioteki wyspecjalizowane mocno się wyróżniają ze swoimi zbiorami i im bliżej współczesności, tym więcej takich bibliotek z niszowymi wydawnictwami. W Lublinie jest Biblioteka Fantastyki im. S. Lema, w Poznaniu  Biblioteka Klubu Fantastyki Druga Era, czy Biblioteka Anarchistyczna zawierające zbiory drugiego obiegu, czy „zinów”, są też biblioteki ewangelickie, a nawet ekonomiczna. Na przykład na Dolnym Śląsku trafiliśmy na  biblioteki posiadające księgi z XVII wieku. Takim zbiorom poświęca się oczywiście więcej uwagi, książki są poddawane konserwacji i innym zabiegom. W przypadku egzemplarzy wyjątkowych, zabiega się o dublet albo przynajmniej o skopiowanie, przy jednoczesnym puszczeniu w obieg czegoś, co jest kopią, a nie oryginałem. Dotyczy to przede wszystkim dzieł historycznych i kartografii. Takie zbiory traktuje się z największym pietyzmem.

Kwestia katalogowania to ogromny problem  prywatnych bibliotekarzy, głównie ze względu na możliwości czasowe. Zdają sobie sprawę z tego, że digitalizacja jest koniecznością, ale nie są w stanie zrobić wszystkiego. W każdej takiej bibliotece prywatnej istnieje co najmniej 4 tys. egzemplarzy, a często jest to dużo więcej.

Natomiast jeśli chodzi o konserwację zbiorów… Występuje tutaj pewien problem, ponieważ państwo nie wspiera prywatnych właścicieli nienależących do stowarzyszeń, fundacji czy Kościołów.  Aby państwo mogło przeznaczyć środki publiczne, zbiory muszą być wpisane w rejestr zabytków. Oczywiście nie można zmusić właściciela do zarejestrowania danej księgi, a on sam nie zawsze chce, ponieważ wtedy traci nad nim kontrolę, nie może  na przykład swobodnie sprzedać. Więc z jednej strony wszelka renowacja, konserwacja są wpisane w prawo, z drugiej potrzebny jest do tego rejestr, którego właściciele się obawiają. Trudno rozwiązać ten problem, ponieważ jedna i druga strona się zabezpiecza.

Praktycznie niemożliwym jest oszacowanie zbiorów w „przepastnych” archiwach Kościoła katolickiego w Polsce. Zbiory są prawdopodobnie niezwykłe, znamy tylko fragmenty badań osób, którym udało się dotrzeć do kilku bibliotek klasztornych, np. w Tyńcu pod Krakowem. Badacze  opisywali rzeczy niesamowite,  potrafili dotrzeć do księgozbioru liczącego 50 tys. woluminów i tyle zdołali policzyć, ale co dalej, w innych klasztorach, bibliotekach kościelnych? Tego nie wiadomo, a ile jest jeszcze takich miejsc, do których nie udało się dotrzeć, które są kompletnie nieskatalogowane.

Sytuacja prywatnych bibliotek przypomina stan prywatnych muzeów w Polsce. Na przykładzie muzeów, które badamy od kilku lat, mogę powiedzieć, że z ponad 1000 istniejących muzeów prywatnych i ponad 1000 społecznych, łącznie istnieje ponad 2000 tys. muzeów nie państwowych, nie samorządowych. Na zarejestrowanie zdecydowało się nieco ponad 100, czyli nawet nie 1/10 poddała się rejestracji – większość muzealników żałuje, bo korzyści żadnych (w postaci dotacji), a obowiązków mnóstwo.

Żeby skuteczniej i lepiej zachować zbiory unikatowe znajdujące się w bibliotekach prywatnych, musiałoby dojść do porozumienia właścicieli księgozbiorów z państwem, a do tego trzeba jeszcze stworzyć dobry, kompleksowy system prawny i finansowy, zabezpieczający obie strony.

View post on imgur.com

Rozmawiała Alicja Wielgus.

Więcej o badaniach prywatnych instytucji kultury na stronach:

http://bibliotekiprywatne.pl/

http://muzeaprywatne.blogspot.com/

http://www.muzeaspoleczne.ariari.org/