Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Mroczek  31 marca 2016

W Polsce nikt nie koordynuje działań antyterrorystycznych

Mateusz Mroczek  31 marca 2016
przeczytanie zajmie 4 min
W Polsce nikt nie koordynuje działań antyterrorystycznych vanille bourbon/flickr.com

Polska jest jednym z ostatnich krajów w Unii Europejskiej, który nie przyjął jeszcze rozwiązań prawnych pozwalających na koordynację działań służb zwalczających zjawisko terroryzmu. Ogłoszone przez MSWiA założenia tzw. ustawy antyterrorystycznej, jak i samą ideę opracowania takiego projektu, należy zatem co do zasady ocenić pozytywnie. Warto jednak zwrócić uwagę, że niektóre zapisy mogą budzić wątpliwości z punktu widzenia zgodności z konstytucją.

W kilka dni po zamachach w Brukseli, na fali społecznego poruszenia problemem terroryzmu, szef MSWiA wraz z koordynatorem ds. służb specjalnych ogłosili główne założenia przyszłej tzw. ustawy antyterrorystycznej. Co prawda prace w międzyresortowym zespole trwały już od kilku miesięcy, ale w ostatnim okresie nabrały rozpędu. Gotowy akt prawny ma zostać przekazany pod obrady parlamentu na początku kwietnia, tak by nowe przepisy mogły wejść w życie jeszcze przed Światowymi Dniami Młodzieży oraz szczytem NATO w Warszawie.

Z ujawnionych informacji wynika, że kluczowe miejsce w systemie państwowych służb zajmujących się przeciwdziałaniem terroryzmowi ma objąć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która już dzisiaj prowadzi działalność w tym zakresie w ramach Centrum Antyterrorystycznego.

ABW ma uzyskać dostęp na zasadzie tzw. stałego łącza do wszystkich istotnych baz danych będących w dyspozycji organów państwa i samorządów, co w założeniu ma znacznie uprościć i przyspieszyć pozyskiwanie danych koniecznych do „rozpoznawania, zapobiegania oraz zwalczania zagrożeń i przestępstw o charakterze terrorystycznym”. Idea ta zasługuje jednak nie tyle na pochwałę, ile raczej zdziwienie, że w drugiej dekadzie XXI wieku nadal nie funkcjonują w naszym państwie systemy integrujące działania elektronicznych baz danych w instytucjach publicznych. Obawy o zagrożenie dla prywatności obywateli są w tym przypadku nieuzasadnione, gdyż wszystkie te dane i tak są w dyspozycji organów publicznych. A nawet wszystkich internautów, jeśli mówimy o publicznych rejestrach np. osób prowadzących określoną działalność gospodarczą.

Z innych zapisów wynika, że w pewnym zakresie osłabieniu ulegnie ochrona tajemnicy bankowej. ABW uzyska bowiem możliwość żądania od instytucji finansowych danych osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Warto jednak zwrócić uwagę, że już dzisiaj banki – na żądanie szeregu podmiotów – zobligowane są do przekazywania informacji stanowiących tajemnicę bankową (zob. art. 105 Prawa bankowego). Niemniej warto pamiętać, że międzynarodowe siatki terrorystyczne często pozyskują środki na swoją działalność pod przykrywką legalnych inwestycji m.in. finansowych (videgłośny przypadek grupy Czeczenów organizujących w Polsce finansowanie dla Daesh). Monitoring niektórych przepływów pieniężnych jest więc z tego punktu widzenia konieczny.

Pozytywnie, w szczególności z perspektywy modernizowanych obecnie na szczeblu UE zasad współpracy organów krajowych w celu zwalczania terroryzmu, należy ocenić pomysł utworzenia jednolitego dla wszystkich służb wykazu osób mogących mieć pośredni lub bezpośredni związek z terroryzmem. Potrzebne, choć kontrowersyjne, mogą również okazać się nowe uprawnienia organów państwa, pozwalające na natychmiastowe wydalenie z kraju cudzoziemców, którzy stanowią zagrożenie (pozostawiając im możliwość wniesienia odwołania, jednak już spoza terenu Polski). Rozsądne wydaje się również wprowadzenie obowiązku wylegitymowania się dowodem osobistym przy kupnie telefonicznych kart prepaid. Polska jest jednym z nielicznych krajów UE, które pozwalały na tak swobodny obrót nierejestrowanymi kartami SIM, więc w tej dziedzinie dostosujemy się do obowiązującego od lat trendu. Jednocześnie pomysł ten z perspektywy przeciętnego, uczciwego obywatela nie powinien być uciążliwy, a w określonych przypadkach ułatwi identyfikację i lokalizację przestępców.

Równie istotną zmianą ma być możliwość zawieszenia imprez masowych i zgromadzeń publicznych w sytuacji realnego zagrożenia zamachem terrorystycznym. Choć nie znamy jeszcze formy, w jakiej takie „zawieszenia” będą się odbywać, to warto podkreślić, że obecne procedury w tym zakresie okazałyby się niewydolne w przypadku poważnego zagrożenia terrorystycznego. Podobnie zresztą jak dotychczasowe regulacje zakazujące w każdym przypadku przeprowadzania przeszukań i zatrzymań w godzinach nocnych. Ministerstwo planuje znieść ten zakaz w stosunku do przestępstw terrorystycznych, co jak pokazują niektóre przykłady działań francuskiej i belgijskiej policji w stosunku do niedawnych zamachowców, jest kierunkiem słusznym, a przy tym niegodzącym w prawa obywatelskie.

Wątpliwości budzi jednak pomysł wprowadzenia możliwości zatrzymywania za zgodą sądu na 14 dni osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną do czasu postawienia im zarzutów.

Obecnie osobę  podejrzaną zatrzymać można na maksymalnie 48 godzin, a sąd ma dodatkowe 24 godziny na rozpatrzenie ewentualnego wniosku o areszt, przedłożonego wraz z postawionymi zarzutami. Kilkukrotne wydłużenie terminu zatrzymania osób podejrzewanych o terroryzm jest wprost sprzeczne z art. 41 par. 3 Konstytucji oraz wiążącymi Polskę konwencjami międzynarodowymi, które wprowadzają obowiązek jednolitego traktowania wszystkich zatrzymanych, niezależnie od czynu, jaki popełniła dana osoba. Tożsame obawy wynikają ze znacznego zróżnicowania uprawnień służb, które mogą stosować wobec obywateli Polski oraz wobec cudzoziemców. Obcokrajowcy będą mogli zostać potraktowani znacznie „surowiej” niż Polacy, co biorąc pod uwagę sygnały o co najmniej kilkudziesięciu naszych rodakach walczących w szeregach Państwa Islamskiego – niekoniecznie musi okazać się zasadne.

Niezależnie od omówionych wyżej założeń przyszłej ustawy antyterrorystycznej, warto zwrócić uwagę na stosunkowo ogólny charakter kodeksowej definicji przestępstw o charakterze terrorystycznym, która już dzisiaj funkcjonuje w polskim porządku prawnym. Wedle przepisów kodeksu karnego za działalność terrorystyczną uznaje się takie działania jak poważne zastraszanie wielu osób, zmuszanie organów władzy do podjęcia lub zaniechania określonych czynności, wywoływanie poważnych zakłóceń w ustroju lub gospodarce państwa, a także inne czyny „wspomagające” działalność terrorystyczną. Z ujawnionych informacji wynika, że katalog ten ma zostać rozszerzony o sam tylko udział w szkoleniach terrorystycznych. Tak ogólne ujęcie tego rodzaju przestępstw jest konieczne ze względu na wielowymiarowość i nieprzewidywalność problemu terroryzmu, a poza tym odpowiada wiążącym Polskę zobowiązaniom międzynarodowym dot. zwalczania terroryzmu. Warto jednak pamiętać, że wśród niektórych środowisk mogą pojawiać się obawy, iż swobodna interpretacja tego rodzaju zapisów może umożliwić wykorzystanie nowych prerogatyw służb w walce politycznej.

Tekst pierwotnie został opublikowany na stronie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.