Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Maria Libura  7 marca 2016

To nie będzie rewolucja. Projekt „75+”

Maria Libura  7 marca 2016
przeczytanie zajmie 3 min
To nie będzie rewolucja. Projekt „75+” jamie/flickr.com

Projekt „75+” zakładający wprowadzenie darmowych leków dla seniorów nie jest rozwiązaniem rewolucyjnym – funkcjonuje ono w wielu krajach UE. Z drugiej strony, poziom współpłacenia przez pacjentów za leki refundowane kształtuje się w Polsce na poziomie 40% i należy do najwyższych w Europie. W tej sytuacji wyróżnienie grupy uprawnionej do darmowych leków oznacza jedynie pojawienie się „wyspy dostępności” w systemie, w którym dostęp ten jest i tak relatywnie niski.

Zgodnie z przyjętym przez rząd 10 lutego projektem, pacjenci po ukończeniu 75. roku życia będą uprawnieni do bezpłatnych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych z tzw. listy „S”. Lista ta będzie specjalnym wykazem, ogłaszanym obwieszczeniem przez ministra zdrowia, i z założenia ma zawierać leki dedykowane osobom starszym. Pierwszy taki wykaz ma zostać ogłoszony przed 1 września 2016 roku. Według zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia, wykaz leków będzie stopniowo poszerzany, w kolejnych latach wzrastać ma także przeznaczona na ten cel pula środków finansowych.

W uzasadnieniu projektu „75+”  Ministerstwo Zdrowia argumentuje, że wychodzi w ten sposób naprzeciw potrzebom ok. 3 milionów seniorów, którzy na leki wydają znaczną część swoich budżetów domowych.

Według danych IMS Health, wartość leków zakupionych przez tę grupę wiekową w 2015 roku osiągnęła zawrotny poziom 4,3 miliarda PLN, z czego 860 milionów PLN przypadało na leki refundowane. W rezultacie w ubiegłym roku każdy senior statystycznie przeznaczył na leki łącznie ok. 120 PLN miesięcznie. Wydatki na same leki refundowane objęte programem „75+” to ok. 25 PLN.

Biorąc pod uwagę przeciętną wysokość emerytur, dla wielu seniorów leki są zbyt kosztowne. Sęk w tym, że problem ten nie dotyczy wyłącznie osób powyżej 75. roku życia.

Zgodnie z danymi „Diagnozy społecznej” z 2015 roku 13,4% pacjentów w Polsce rezygnuje z wykupienia leków. Problem ten dotyka przede wszystkim rodzin wielodzietnych oraz pacjentów utrzymujących się z rent i zasiłków: z zakupu leków rezygnuje 16,8% emerytów, 17,7% rodzin wielodzietnych, 33,3% rencistów i aż 40,7% gospodarstw utrzymujących się ze źródeł niezarobkowych.

Z tego powodu w krajach, w których zwolnienia z dopłat do leków refundowanych funkcjonują od dawna, obejmują one obok seniorów także dzieci i młodzież, kobiety w ciąży, a w niektórych systemach również pacjentów z pewnymi chorobami przewlekłymi oraz osoby spełniające określone kryteria dochodowe. Sama definicja grupy docelowej w projekcie 75+ wydaje się zatem mocno arbitralna.

Co więcej, z danych firmy IMS Health wynika, że poziom średniej odpłatności za leki na receptę w Polsce wynosi 40,3%. Z kolei OECD wskazuje, że udział wydatków prywatnych w całkowitych wydatkach na leki refundowane i te bez recepty w Polsce wynosi aż 62%, czyli najwięcej spośród krajów regionu. Przy tak wysokim udziale płatności „z własnej kieszeni”, jaki ma obecnie miejsce w naszym kraju, ryzyko wykorzystania projektu „75+” przez osoby nieuprawnione ze wskazanych powyżej grup wydaje się o wiele poważniejsze niż nadużycia spowodowane nadmierną konsumpcją darmowych leków, o którą podejrzewa seniorów wielu krytyków projektu.

Zresztą w projekt wbudowano mechanizmy mające takim nadużyciom zapobiegać – darmowe recepty będą mogli wystawiać jedynie lekarze i pielęgniarki POZ.

Według ministra zdrowia lista „S” ma obejmować głownie leki na receptę, które już teraz są objęte 30−50% refundacją, przede wszystkim leki tanie, a także wybrane leki przeznaczone przede wszystkim dla osób starszych.

W tym kontekście pojawia się jednak pytanie, czy wprowadzone zabezpieczenia nie ograniczą skutecznego wykorzystania programu przez grupę docelową.

Analizując problem refundacji leków, warto przywołać przykład Holandii, w której niemal wszystkie leki na receptę dostępne są dla pacjentów nieodpłatnie (pod warunkiem, że kupujemy najtańszy zamiennik). Darmowy dostęp nie generuje tam nadmiernego popytu na leki – wydatki na leki w przeliczeniu na mieszkańca są w Holandii o 14% niższe od średniej dla Europy Zachodniej. W Holandii jednak pełna refundacja wprowadzona została jako element dokładnie przemyślanego systemu, a nie rozwiązanie doklejone jak nowa łata do starego ubrania. Należy mieć nadzieję, że projekt „75+” stanie się w Polsce pretekstem do poważnej dyskusji o dostępności leków dla pacjentów w ogóle. Tylko w tym kontekście debata publiczna nad proponowanym rozwiązaniem nie zostanie zepchnięta na boczne tory rozważań o rzekomej lekomanii lub uprzywilejowaniu seniorów, a skupi się na zasadniczym problemie, jakim jest relatywnie wysoki poziom współpłacenia pacjentów za leki w naszym kraju.

Tekst pierwotnie został opublikowany na stronie Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.