Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Prezydent bez wyrazu

przeczytanie zajmie 3 min
Prezydent bez wyrazu Andrzej Duda fanpage

Jest taka osoba w Polsce, która jeszcze kilka miesięcy temu była personifikacją „dobrej zmiany”, oczekiwanej przez dużą część wyborców. Dzisiaj Andrzeja Dudę widzimy jako polityka uzależnionego od swojego lidera partyjnego, a czasem prezentującego się gorzej nawet na tle Beaty Szydło. Jeśli Prezydent nie chce przepaść jak swój poprzednik, powinien wymyślić swoją prezydenturę na nowo.

Prezydentura miała być taka jak kampania. Otwarta, nie tylko dla PiS-u, i budowana w oparciu o szerokie środowiska. Temu miała służyć budowa Narodowej Rady Rozwoju, z którą początkowo wszyscy wiązali duże nadzieje. Dlatego też powołanie umiarkowanego, ale rozsądnego składu Kancelarii – od Marka Magierowskiego (za co Dudzie oberwało się od o. Rydzyka, dla którego autor tygodnika “Do Rzeczy” był zbyt “okrągły”), przez Krzysztofa Szczerskiego czy Adama Kwiatkowskiego.

Prezes PiS-u zdecydował jednak inaczej. Dla niego ważniejsza stała się personalna wojna z kolejnymi instytucjami państwa, wynikająca z jego filozofii politycznej – nie ma prawdziwej reformy państwa bez zmian kadrowych.

I w takich okolicznościach wciągnięcie Andrzeja Dudy w bieżący spór polityczny było czymś nieuniknionym – w końcu prezydent jest tym, przez którego biurko muszą przewinąć się wszystkie ustawy w tym kraju. A może chodzi tutaj o coś więcej niż tylko o określoną hierarchię priorytetów u prezesa PiS-u? Może chodziło także o rozgrywki wewnątrz partii i wykorzystanie konfliktu wokół TK również do prewencyjnej „pacyfikacji” prezydenta Dudy, tak aby zbyt szybko i zbyt daleko nie emancypował się od swojego ugrupowania? Tego rozstrzygnąć nie jesteśmy w stanie. Ale warto chyba taką ewentualność „zawiesić w powietrzu”.

Co z tym politycznym naciskiem zrobił Andrzej Duda? Wydaje się, że na obecną chwilę pogodził się z rolą „notariusza większości parlamentarnej” i gładko ugiął się przed wolą Prezesa. Być może jednak z szerszej perspektywy jest to decyzja polityczne racjonalna. Tym bardziej, że jednocześnie Duda wydaje się mieć duże pole manewru w ramach polityki zagranicznej.

Wystąpienie w ONZ, wizyta w Chinach, sukces w trakcie szczytu klimatycznego – dotychczasowa polityka zagraniczna Andrzeja Dudy stanowi z pewnością jego polityczny i wizerunkowy atut, wskazując, że poza personalnymi wojenkami wokół TK, dzieje się także inna, mniej kontrowersyjna i medialna, ale jednocześnie bardziej istotna z punktu widzenia polskiej racji stanu polityka.

Czy Duda zdecyduje się silniej postawić na samodzielność i budowanie szerszego środowiska wokół Pałacu Prezydenckiego? Z całą pewnością będzie musiał zdystansować się bardziej od rządu w drugiej połowie swojej kadencji. Powód? Walka o reelekcję, która wymaga zdobycia szerszej bazy wyborczej niż elektorat PiS-u.

Jednocześnie należy podkreślić jeden kluczowy fakt – w polityce należy analizować sprawy w dłuższej perspektywie. Z tego puntu widzenia taktyka „bliztkriegu” oraz realizacja najbardziej kontrowersyjnych i konfliktogennych spraw na samym początku kadencji nowego Sejmu, nowego rządu i nowej prezydentury może okazać się skuteczną strategią z perspektywy reelekcji prezydenta Dudy oraz kolejnych wyborów parlamentarnych. W końcu kto będzie pamiętał za 4,5 roku ekscesy wokół TK? Tym bardziej jeśli PiS zdecyduje się zostawić najbardziej „smakowite” dla wyborców „kąski” na koniec kadencji.

W ostatnich dniach coraz głośniejsze stają się głosy mówiące o potrzebie „politycznego resetu” i znalezienia przez Andrzeja Dudę „nowej formuły” prezydentury. Naszym zdaniem na takie deklaracje jest zdecydowanie za wcześnie, bo zamieszanie wokół TK to tylko krótki, kilkutygodniowy wycinek, nawet z perspektywy dotychczasowego fragmentu kadencji prezydenta oraz świadczy jedynie o nadgorliwości politycznych komentatorów i spoglądania przez nich na życie polityczne ze zbyt krótkiej perspektywy.

Tymczasem nowy rok dostarcza Andrzejowi Dudzie dwóch doskonałych okazji do odzyskania „twarzy dobrej zmiany”. Po pierwsze, chodzi o politykę obronną i zagraniczną w kontekście warszawskiego szczytu NATO. Po drugie, w tym roku obchodzimy 1050-lecie Chrztu Polski, co jest okazją dla Dudy na działania w obszarze polityki historycznej i polityki pamięci.