Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Aleksandra Nowak, Aleksandra Olejak  21 grudnia 2015

Polskie start-upy w liczbach

Aleksandra Nowak, Aleksandra Olejak  21 grudnia 2015
przeczytanie zajmie 4 min
Polskie start-upy w liczbach flickr.com

Czy każdy start-up musi oznaczać tworzenie aplikacji mobilnych na smartfony? Jak wygląda współpraca tego sektora polskiej gospodarki z naukowcami? Gdzie nasze rodzime start-upy szukają źródeł finansowania? Wychodząc od raportu przygotowanego przez fundację Startup Poland, zastanawiamy się nad specyfiką polskiego sektora start-upów. 

Pod koniec 2013 roku falę sensacji na portalach internetowych związanych z nowymi technologiami wywołało pojawienie się projektu maski NeuroOn. Celem maski jest umożliwienie człowiekowi zastąpienia tradycyjnego snu snem polifazowym, tj. kilkoma krótszymi drzemkami w ciągu doby. Pomysłodawcy – dwóch absolwentów Politechniki Warszawskiej i student Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, aby sfinansować budowę maski założyli start-up pod nazwą Intelclinic i uruchomili akcję na międzynarodowym portalu crowdfundingowym. Akcja zakończyła się ogromnym sukcesem – udało się im zebrać ponad 400 tys. dolarów, z czego ok. 60 tys. w ciągu pierwszego dnia obecności na portalu. 

Ostatnio medialny szum wokół maski znacznie ucichł, a na informację o tym, czy NeuroOn naprawdę okazała się być sukcesem, trzeba będzie jeszcze trochę poczekać – w październiku tego roku zostały oddane do użytku pierwsze wersje testowe. Warto jednak zastanowić się co, poza dobrym marketingiem, sprawiło, że projekt maski spotkał się z tak dużym odzewem, a także na ile innowacyjny jest i jak przy okazji funkcjonuje polski system start-upów.

Według danych z raportu przygotowanego przez fundację Startup Poland, sektor polskich start-upów szacuje się na ok. 2,4 tys. podmiotów. Głównym obszarem ich działalności jest rynek oprogramowania (49% ankietowanych), aplikacji mobilnych (24%), handlu elektronicznego (22%) oraz usług internetowych (21%, możliwe było wskazanie kilku branż). Najmniej start-upów związanych jest z robotyką (7%), naukami przyrodniczymi (5%), sztuczną inteligencją (3%) i energetyką (2%). Oczywiście, o ile wciąż możliwe jest stworzenie innowacyjnej aplikacji mobilnej czy platformy www, wyraźnie widoczna jest duża luka w polskim ekosystemie start-upów w obszarze nowych technologii. Współpraca z naukowcami również nie jest mocną stroną polskich start-upów – dotyczy to jedynie 25% ankietowanych, mimo że start-upy związane z nauką są skuteczniejsze w zdobywaniu finansowania zewnętrznego, takiego jak fundusze VC czy środki UE. Niewiele osób korzysta również ze wsparcia inkubatorów akademickich (5%), akceleratorów, czy parków technologicznych (po 10%). Wyniki te świadczą o problemach z komercjalizacją badań oraz innowacyjnością uczelni. 

Podobnie do relacji naukowcy-przedsiębiorcy wygląda współpraca między założycielami start-upów a potencjalnymi inwestorami.

Najczęściej zgłaszanym problemem, z jakim borykają się założyciele start-upów, obok zatrudniania nowych pracowników i polepszenia sieci kontaktów, jest brak funduszy na rozwój swojej działalności.

Dotyczy to aż 60% ankietowanych. Pomimo tego 59% utrzymuje się jedynie z własnych środków, nie korzystając z pomocy zewnętrznych źródeł. Z dotacji UE korzysta 23% start-upów, a dla około 20% źródłem kapitału są anioły biznesu bądź fundusze Venture Capital. Z crowdfundingu korzysta jedynie 3% ankietowanych. W kwestii sprzedaży, modele B2B (Business to Business) oraz B2B2C (Business to Business to Client; łącznie 78%), czyli sprzedaż klientom biznesowym, dominują nad sprzedażą klientom indywidualnym (28%).

Z raportu wynika także, że opłacalna jest sprzedaż na rynku zagranicznym. Firmy, które eksportują produkty poza granice Polski częściej i szybciej uzyskują regularne przychody. W przypadku lokalnych producentów aż 47% przyznało, że po okresie ponad 2 lat nadal nie zarabia na swojej działalności regularnie, podczas gdy wśród eksporterów liczba ta wynosi 18%. Państwa, do których wysyłany jest towar to przede wszystkim Wielka Brytania oraz Stany Zjednoczone. Ważnym odbiorcą są też Niemcy.

W kontekście powyższego raportu ciekawie prezentuje się początkowy sukces projektu NeuroOn. Zespół Intelclinic poszedł bowiem pod prąd aktualnych trendów – niszowa dziedzina, współpraca z nauką, produkt nastawiony przede wszystkim na sprzedaż indywidualnemu klientowi, finansowanie projektu poprzez crowdfunding. Nie należy zbyt pochopnie wnioskować, iż to właśnie te elementy odpowiadają za sukces projektu. Warto pamiętać o tym, że projekt finansował się poprzez portal crowdfundingowy o globalnym zasięgu, a także miał świetnie poprowadzoną akcję marketingową. Wątpliwości może budzić również podłoże merytoryczne oraz sama sensowność zaprojektowanego gadżetu – nie można jednak zaprzeczyć temu, że NeuroOn idealnie wpasował się w lukę istniejącą na polskim rynku start-upów.

To, co w przedstawionym raporcie może niepokoić to niski poziom współpracy nauki z biznesem. Związane jest to z niewielką aktywnością start-upów w obszarze nowych technologii, a co za tym idzie z problemami z innowacyjnością.

Zastanawia też, dlaczego założyciele start-upów tak rzadko korzystają z zewnętrznych źródeł finansowania. Problem może wynikać z nieumiejętności pozyskiwania takich źródeł, niskiej świadomości, jak również z czynników psychologicznych (blokada przed oddaniem choćby części swojego biznesu w cudze ręce). Wątpliwości może budzić również rola inkubatorów i parków technologicznych – pojawia się tu pytanie, kto ponosi winę za niski odsetek start-upowców współpracujących z takowymi: parki czy przedsiębiorcy. Przypomnijmy (dane na rok 2014 – przyp. autorki), że w Polsce istnieją 42 parki technologiczne – dla porównania w Niemczech jest ich ok. 200. 

Dlatego z dużą nadzieją patrzymy na inicjatywy, które mają na celu sieciowanie młodych przedsiębiorców i potencjalnych inwestorów, czy budowę pomostu pomiędzy nauką a biznesem, takie jak np. powstała niedawno platforma Inventorum. Cieszą nas też inicjatywy młodych naukowców, pragnących komercjalizować swoje pomysły. Świetnym przykładem może być Olga Malinkiewicz, laureatka prestiżowego konkursu Innovators Under 35, organizowanego we współpracy z MIT, autorka innowacyjnej i taniej metody wytwarzania ogniw słonecznych i wiceprezes firmy Saule Technologies, czy dr inż. Michał Bieniek – absolwent Politechniki Warszawskiej i prezes zarządu Apeiron Synthesis SA, współautor sześciu międzynarodowych zgłoszeń patentowych. 

Jednym słowem – w świecie polskich start up’ów jest wiele przestrzeni do zagospodarowania dobrymi pomysłami. Z jednej strony stanowi to pewien niedobór, z drugiej natomiast to obszar do ekscytujących eksperymentów. Bowiem natura nie znosi próżni (co pokazuje przykład NeuroOn).