Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Jadwiga Emilewicz  3 grudnia 2015

Rzeczpospolita innowacyjna

Jadwiga Emilewicz  3 grudnia 2015
przeczytanie zajmie 6 min
Rzeczpospolita innowacyjna smif/flickr.com

Innowacje odmieniają dziś przez przypadki wszyscy aktorzy polskiej sceny politycznej. Dzieje się tak z jednej strony dlatego, że jak zawsze silna jest nasza imitacyjna osobowość społeczno-polityczna i „co Francuz wymyśli, to Polak polubi”, a kurs na innowacje został mocno zarysowany w planie przewodniczącego Komisji Europejskiej J.-C. Junckera. Z drugiej jednak nie sposób przejść obojętnie obok 15,5 mld euro leżących na stole i opatrzonych napisem „innowacje”.

Poza sprawną deklinacją politycznej retoryki trudno dziś znaleźć przekonujący program, który doprowadziłby do zmiany struktury polskiej gospodarki. Podstawowe wyzwanie najbliższych pięciu lat polskiej polityki gospodarczej to przejście od modelu montażu, w jakim dziś jesteśmy, do modelu kreacyjnego. Jest to próba karkołomna, biorąc pod uwagę perspektywę czasową, ale nie nierealna. Podstawą do optymizmu są rozrastające się środowiska najmłodszych przedsiębiorców, osiągających pierwsze sukcesy poza reżimem dotacji europejskich. Pomnożenie ich sukcesów jest dziś podstawowym interesem polskiej gospodarki. Bez ich gwałtownego rozwoju trudno będzie nam rozmawiać o stabilizacji systemu emerytalnego, rozwoju rynku pracy czy wydolności budżetu do finansowania służby zdrowia. Dlatego kurs na innowacje jest dla nas obowiązkowym.

Dotychczasowe modele rozwojowe znalazły się w kryzysie. Trapią je te same dolegliwości, co dużą część polskiego życia publicznego.

Sektor innowacyjny nie jest w Polsce rozwinięty ani na miarę naszych możliwości, ani na miarę naszych potrzeb. Uniknięcie „pułapki średniego rozwoju” jest warunkiem sine qua non jakiejkolwiek realnej polityki.

Możliwość przywrócenia niższego wieku emerytalnego bez drastycznych cięć wypłacanych świadczeń, uniezależnienie się od kaprysów międzynarodowych korporacji, wreszcie stworzenie w Polsce warunków, w których zarówno Polacy z imigracji, jak i zdolni i ambitni cudzoziemcy będą wiązać swoje plany życiowe z Polską, wymaga wdrożenia mechanizmów planowania strategicznego w dziedzinie rozwoju innowacyjnego, tak by cały potencjał, jakim dysponuje Polska, był wykorzystywany w sposób najbardziej efektywny. Innowacyjną gospodarkę należy więc traktować jako strategiczne zadanie państwa, tworzące bogactwo kraju.

Po zakończeniu perspektywy unijnej 2007-2013 widoczne są istotne uchybienia. Pomimo dużych nakładów na sektor nauki, nie nastąpiła masowa komercjalizacja badań naukowych. W nadchodzącej perspektywie finansowej 2014-2020 próbuje się naprawić popełnione błędy. Wyraźnie stawia się akcent na przedsiębiorstwa, jako te podmioty, które są fundamentem komercjalizacji badań naukowych i prowadzenia działań B+R (badania i rozwój). Słaby sektor przedsiębiorstw w tym zakresie jest wąskim gardłem, które spowalnia, albo wręcz uniemożliwia przestawienie gospodarki regionalnej na tory innowacyjności.

W rankingu konkurencyjności opracowanym przez Światowe Forum Gospodarcze Polska znajduje się na 43 miejscu na 144 krajów świata. Jednocześnie polska gospodarka jest 24 na liście największych gospodarek świata pod względem wielkości PKB. Stąd też nasze miejsce w rankingu konkurencyjności należy ocenić jako zdecydowanie zbyt niskie. Dlaczego polska gospodarka jest wciąż oceniana jako średnio konkurencyjna? Główną słabością, obok niskiej efektywności rynku pracy, jest innowacyjność. Ten sam ranking umieszcza Polskę na 72 miejscu w świecie pod względem poziomu innowacyjności gospodarki. Jest to wynik gorszy od niemal wszystkich krajów europejskich.

Polska stoi obecnie przed szansą zbudowania innowacyjnej gospodarki według własnej wizji. W tym celu konieczne jest przede wszystkim określenie perspektywy dla polskiej polityki proinnowacyjnej. Perspektywy, którą za „swoją” uznają zarówno przedsiębiorcy, jak i naukowcy, ponieważ to właśnie te podmioty są „silnikiem” innowacyjności.

Po pierwsze, konieczne jest, abyśmy zaczęli myśleć o funduszach unijnych w kategoriach ich inwestowania, a nie wydawania. W ciągu najbliższych pięciu lat musimy zrobić wszystko, aby efektywnie wykorzystać prawie 15,5 mld euro na innowacje z krajowych i regionalnych programów operacyjnych. Jednak jeszcze ważniejsze jest to, aby myśleć o tym, jak będzie prowadzona polityka innowacyjności kraju po 2022 r. Jest to data, po której należy się spodziewać znacznie mniejszych środków strukturalnych, a więc bezpiecznego źródła zasobów finansowych.

Musimy koniecznie doprowadzić do takiej sytuacji, że innowacje w dłużej perspektywie czasu nie będą w większości finansowane ze środków publicznych.

Udział sektora publicznego w Polsce w wydatkach na B+R to ok. ⅔, pozostałe środki zapewnia sektor prywatny. Jak pokazują opracowania eksperckie, w tzw. innowacyjnych gospodarkach proporcje te są odwrócone. Zachętą do podejmowania ryzyka powinna być nie tylko zmiana osobowości przedsiębiorców, ale przede wszystkim ułatwienia ustawowe.

Po drugie, musimy zmienić sposób myślenia o tym, kto jest odpowiedzialny za tworzenie innowacji w Polsce. Przez ostatnie lata panowało przekonanie, że finansowanie badań i rozwoju polega na zwiększaniu efektywności działania firm albo na wspieraniu infrastruktury badawczej w szkołach wyższych. W efekcie dwie grupy o różnych logikach myślenia i działania nadal nie podejmują współpracy. Mamy sieć nowoczesnych laboratoriów, z których jednak nie korzystają przedsiębiorcy. Proste przeniesienie środka ciężkości z uniwersytetów do biznesu prawdopodobnie także nie rozwiąże tej sytuacji. W najbliższym roku będziemy mogli ocenić, czy przedsiębiorcy rzeczywiście odnaleźli badaczy i sfinansowali badania, które służą rozwojowi ich firm. Pierwsze opinie naukowców są raczej sceptyczne.

Czy za pośrednictwem środków europejskich powstanie nowa technologia uszczelniania okien albo nowoczesny kocioł technologii niskiego spalania?

Wątpliwe także dlatego, że oceniający procesy urzędnicy nie oceniają efektów, a procedury. Jednym z czynników koniecznej zmiany jest zatem odwrócenie logiki oceniania innowacji. Administracja rządowa musi patrzeć na innowacyjność gospodarki poprzez efekty, a nie biurokrację.

Po trzecie, skoncentrujmy politykę proinnowacyjną na kilku wybranych obszarach. Tylko dzięki temu interwencja publiczna będzie miała szansę na odniesienie sukcesu. Oczywiście, wymaga to podjęcia niepopularnej w warunkach rynkowych decyzji o wspieraniu jednego sektora gospodarki o największym potencjale stworzenia innowacyjnej wartości dodanej, a w jego ramach podmiotów i instytucji budujących ten potencjał.

Najważniejszymi dziedzinami, gdzie takie innowacje o dużym ciężarze finansowym i technologicznym mogą powstawać, są przemysł zbrojeniowy w zakresie IT, przemysł lotniczy oraz czyste technologie energetyczne.

Przeobrażenia, które przechodzi polski sektor zbrojeniowy, mogą służyć efektywnej realizacji zamówień na modernizację sprzętową armii. W dłuższej perspektywie wsparcie dla kilku wybranych dziedzin, które są finansowane dodatkowo, obok środków europejskich, także z budżetu państwa, pozwoli uniknąć zwijania się sektora badań i rozwoju w tych dziedzinach po 2022 r.

Po czwarte, należy wypracować skuteczny system zachęt dla przedsiębiorstw przeznaczających nakłady na innowacyjność. W pierwszej kolejności powinny to być motywacje podatkowe. Podmioty inwestujące w innowacje w małych i średnich przedsiębiorstwach lub w projekty badawczo-rozwojowe powinny być zwolnione z podatku od zysków kapitałowych, czyli tzw. podatku Belki, do 50%. Zwiększy to udział kapitału prywatnego w finansowaniu innowacji, co przełoży się na wyższą efektywność wydawania środków. Prywatny inwestor w naturalny sposób mocniej jest zainteresowany przełożeniem zastosowania technologii na zysk.

Państwo powinno też wspierać finansowo i strukturalnie zdobywanie przez polskie przedsiębiorstwa patentów europejskich i międzynarodowych. Dotychczasowe działania Narodowego Centrum Badań i Rozwoju w ramach konkursu Patent Plus pokazały, że to uczelnie wyższe, a nie firmy chętniej korzystają z pieniędzy na wsparcie zgłoszeń patentowych poza granicami Polski. Konkursy przewidziane w Programie Operacyjnym Inteligentny Rozwój (POIR) i realizowane przez NCBiR powinny oprócz zwykłego trybu konkursowego mieć zapewnione obudowanie instytucjonalne w postaci zapewnienia wsparcia oficerów patentów. Nie będą oni mieć uprawnień do występowania z wnioskiem patentowym, ale wspomogą daną firmę i pokierują całym procesem, gdy zdobędzie ona dofinansowanie. Konkursy POIR na prace z zakresu badań i rozwoju przedsiębiorstw powinny być połączone z jednoczesną możliwością uzyskania finansowania na dopełnienie procedur patentowych poza granicami kraju. Poza tym procedury w ramach konkursu na europejskie i międzynarodowe patenty powinny być maksymalnie uproszczone, a etap wstępny należy oprzeć się na skrótowych fiszkach projektowych, a nie pełnej dokumentacji konkursowej.

Wreszcie po piąte, konieczne jest zbudowanie nowej instytucji zajmującej się tylko i wyłącznie badaniami stosowanymi, której infrastruktura i wszystkie zasoby dedykowane będą pracom dla gospodarki. Musimy zbudować sieć instytutów badawczo-wdrożeniowych. Nowa instytucja powinna mieć strukturę sieciową, pozwalającą na wykorzystanie istniejącej infrastruktury laboratoryjnej, premiując równocześnie interdyscyplinarne kierunki badań. W pierwszej kolejności niezbędne jest przeprowadzenie audytu infrastruktury laboratoryjnej w oparciu o tzw. „resortowe” instytuty badawczo-rozwojowe przedsiębiorstw oraz parków technologicznych. W dalszej kolejności do tej sieci można włączyć laboratoria uczelni wyższych. Nowe jednostki powinny wystartować ze stuprocentowym finansowaniem publicznym w pierwszym roku działania, a w perspektywie 10-15 lat zejść do 30% finansowania publicznego. Utworzenie tego typu podmiotu pozwoli firmom uzyskać partnera w tych obszarach B+R, których nie będą chciały lub mogły realizować same. Laboratoria te będą także gromadzić badaczy o najbardziej praktycznej orientacji, którzy zyskają dodatkowo lepsze warunki pracy niż na uczelniach wyższych. Instytucja taka nie powinna się kierować logiką akademicką przy zatrudnianiu pracowników – stopnie i tytuły naukowe nie powinny być kryterium zatrudnienia.

Działalność na polu innowacji jest nieuchronnie związana z ryzykiem nieprzewidzianych kłopotów lub wręcz porażki. Jednak efektywne opanowanie złożonego procesu innowacyjnego, wytworzenie pewnego specyficznego typu kultury naukowej, technicznej i organizacyjnej jest warunkiem rozwoju ekonomicznego każdego kraju, jego pozycji w międzynarodowym podziale pracy, a co za tym idzie poziomu życia jego mieszkańców. Można próbować naśladować rozwiązania innych krajów, innych kultur prawnych, ale zazwyczaj nie przynosi to spodziewanych efektów.

Jednym z graficznych symboli Klubu Jagiellońskiego stał się znaczek pocztowy z Polakiem jako pierwszym człowiekiem stawiającym stopę na Marsie. To symboliczne przerysowane pokazuje rzeczywiste aspirację młodego pokolenia, które nie chce już słyszeć o tym, że największym naszym osiągnięciem są kolejne kilometry autostrad czy tysięczny plac zabaw.

Drogi i skwery są niezbędnym warunkiem rozwoju, ale nie jego kresem. Wyobraźnia strategiczna i suwerenna myśl rozwojowa musi stawiać sobie cele wykraczające poza polityczną „bieżączkę”. Jeśli chcemy być bezpieczni, musimy się rozwijać. Innowacyjność nie jest nową polityczną modą, ale koniecznością.

Tekst pochodzi z 40-41 teki „Pressji” pt. „Chcemy więcej”. Zachęcamy do wyboru jednej z trzech opcji prenumeraty pisma.