Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Michał Kłosowski  2 grudnia 2015

Wymyślić przyszłość. Fantastyczna „Noc Książki”

Michał Kłosowski  2 grudnia 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Wymyślić przyszłość. Fantastyczna „Noc Książki” Noc Książki/Facebook.com

Pod koniec XIX wieku nikt nie sądził, że za niecałe stulecie ludzie latać będą w kosmos i powstanie takie narzędzie jak Internet. Na śmiałe dywagacje w często niezwykłych kierunkach pozwalali sobie tylko pisarze literatury fantastycznej. I nieraz wychodziło im to świetnie.  

Aby literatura była prawdziwa, musi mieć w sobie coś z religii. Jeśli zgadzamy się z tezą wyartykułowaną przez Jana Maciejewskiego w artykule poświęconym twórczości Szczepana Twardocha, naturalnym wydaje się założenie, że dobry pisarz, pisarz prawdziwy, musi mieć w sobie coś z proroka. Nie tylko opisywać świat, ale także przewidywać jak będzie on wyglądać w przyszłości, a nawet – w jaki sposób ta przyszłość powinna być ułożona.

W dużym uproszczeniu możemy powiedzieć, że było tak m.in. z pisarstwem Juliusza Verne’a czy innych klasyków gatunku. Najpierw opisywali to, jak ich zdaniem wyglądać będzie świat później, zaś ludzie nauki czy przedsiębiorcy wcielali te wizje w życie – często już po śmierci samych pisarzy. Oczywiście nie w skali 1:1 – twórczość literacka pełniła tu bardziej funkcję pewnego bodźca czy kierunkowskazu, który modelował myślenie wynalazców. Wydaje się, że podobne oddziaływanie powinno mieć miejsce zawsze, kiedy mówimy o prawdziwej, dobrej literaturze.

Pisarze powinni wytyczać ścieżki, odczytywać znaki i wyznaczać cele, do których dążyć będą przyszłe pokolenia. Rolę taką spełniać powinna zwłaszcza szeroko pojęta literatura fantastyczna, a nie tylko nie wprost przywołany gatunek science fiction.

Oczywiście wiele osób powie, że literatura fantasy to nie tylko science fiction. To także wplatanie elementów mitologicznych, magii i nadnaturalnych zjawisk w świat rzeczywisty; to utopie i antyutopie, światy alternatywne. Fabułę i treści przedstawiane przez pisarzy możemy przyrównać do swojego rodzaju modelu, w którym wspomniane elementy pełnią funkcje zmiennych, pod wpływem których, w eksperymencie „książka”, otrzymujemy różne wyniki.

W tym aspekcie interesująca jest pewna marginalizacja literatury fantastycznej, którą można ostatnio zaobserwować zwłaszcza w kręgach intelektualnych. Przez wielu niedoceniania, uważana za „zbyt niepoważną”, jest mimo to niezwykle cenna jako przestrzeń eksperymentalna. Także dziś, kiedy poszukuje się nowej formuły dla postnowoczesnych społeczeństw czy zastosowań (i zagrożeń), dla coraz to nowszych okryć. Marek S. Huberath, pisarz fantasy i fizyk w jednej osobie, podczas Fantastycznej Nocy Książki przyznał, że napisanie Gniazda światów wymagało przepracowania wielu modeli fizycznych, m.in. teorii czasu.

Popularność szeroko pojętej literatury fantasy świadczy też o innym aspekcie – potrzebie przekładu zawiłych treści naukowych, których ilość rośnie w tendencji wykładniczej oraz katalizowania emocji, które rodzą się na styku oczekiwań i obaw pędzącego świata. Tworzenie światów alternatywnych często tłumaczy rzeczywistość zastaną, zwłaszcza zmiany płynące z odkryć naukowych i pokazuje, że inna rzeczywistość jest możliwa, wskazuje alternatywy i kierunki zmiany.

Śledząc drogę pisarza, przygotowującego się do napisania książki, dostrzec można, że wykonać musi on ogromną pracę, niejako syntetyzując całą wiedzę na dany temat, zasysając jednocześnie sposób w jaki przedstawiana jest w mediach czy podawana w społecznej narracji. Pisarz znać musi emocje i potrzeby ludzi, ich obawy i lęki. I grając na tych strunach wskazuje, w którą stronę pójść, jak rozwijać siebie, naukę czy społeczeństwo.

Biorąc to wszystko pod uwagę może warto zastanowić się czy w nie byłoby celowe powołanie prorozwojowej komórki, w której naukowcy i literaci, do spółki ze społecznymi innowatorami oraz przedsiębiorcami, wskazywać będą kierunki rozwoju w szkolnictwie wyższym czy gospodarce, które warte będą uwagi w perspektywie długoterminowej?

Artykuł jest elementem projektu Noc Książki realizowanego przez krakowski oddział Klubu Jagiellońskiego przy współpracy z Małopolskim Urzędem Marszałkowskim.