Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Michał Kłosowski  27 października 2015

Czy książka kryminalna może być narzędziem polityki historycznej?

Michał Kłosowski  27 października 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Czy książka kryminalna może być narzędziem polityki historycznej? Noc Książki/Facebook.com

wywiadzie Łukasza Orbitowskiego Katarzyna Bonda mówi, że trzeba zakopać zwłoki przynajmniej na 5 metrów, a nad nimi pochować psa, aby zbrodnia nie została odkryta. Nie mówi niestety nic o tym jak głęboko zakopać trzeba niektóre spośród obecnych bestsellerów, by nigdy już nie trafiły do rąk czytelników. A szkoda.

Średniowieczny Kraków. Królewski inspektor Kacper Ryx przemierza zaułki miasta w poszukiwaniu śladów zbrodni: cmentarz przy Kościele Mariackim w Krakowie w samym centrum miasta czy niebezpieczne zaułki, w których prym wiodą agenci gildii handlowych, w półmroku zapadającego w sen XIV wiecznego Krakowa realizującego handlowe interesy. Ktoś bardziej dociekliwy zapyta pewnie: to w obrębie Rynku był cmentarz? Czyli że co, chodzimy po trupach? Ano, tak było.

Tymczasem w innym miejscu Galicji, już w XX wieku, miała miejsce zbrodnia, w którą uwierzyć nie mogą ani mieszkańcy Lwowa, ani funkcjonariusze policji. W niewielkiej miejscowości kilkadziesiąt kilometrów od miasta zamordowano całą rodzinę, wykorzystując do tego niespotykane dziś narzędzia. Wszystko wskazuje na morderstwo rytualne. Inspektor Teodor Szacki, by rozwiązać sprawę sięgnąć musi po zakurzone dziś księgi, przeprowadzić wizję lokalną na zapomnianych przez Boga i ludzi wioskach i dostać się do zamkniętego klasztoru klauzulowego, o którego istnieniu mało kto już pamięta, a który to dał początek procesowi zasiedlania tych terenów.

Nie będę zdradzać ani zakończenia serii cyklu książek M. Wollnego o Kacprze Ryxie, ani książki z przygodami inspektora Szackiego. Obie pozycje (a nawet obie serie) warte są przeczytania – nie tylko ze względu na kunszt literacki i warstwę fabularną. Obie z nich powinny być pozycjami obowiązkowymi również jako uzupełnienie lekcji historii oraz ze względu na potencjał budowania lokalnej tożsamości.

Czy książka kryminalna może być narzędziem polityki historycznej?

Odpowiedź na to pytanie zawarta jest w kwestii kolejnej: jak wielu z nas zbudowało swoje wyobrażenie o krajach Skandynawskich, mentalności czy charakterze mieszkańców tych terenów na bazie szwedzkich kryminałów? Nawet pobieżnie tylko znając skandynawską literaturę kryminalną może powinienem bać się odpowiedzi. Domyślam się jednak, że wielu.

Podczas Kryminalnej Nocy Książki Michał Kuźmiński, współautor wydanej niedawno Ślebody (książkę napisał wraz z żoną Małgorzatą) tłumaczył drogę, jaką musiał przejść, by uwiarygodnić fabułę książki. Godziny pracy spędzone nad aktami podobnych spraw, wyprawy na Podhale (akcja toczy się w niewielkiej miejscowości w Tatrach) czy konsultacje z policją, psychologami, kryminologiem… Można pomyśleć, że autorzy książek kryminalnych byliby prawdopodobnie doskonałymi mordercami. To, co najważniejsze to potrzeba oddania rzeczywistości towarzyszącej zbrodni w sposób najbardziej przekonujący i prawdziwy jednocześnie. Właśnie te elementy łączą wspomniane prace.

Niedawno odkryto, że w ludzkim umyśle istnieją specjalne połączenia odpowiedzialne za „narracje”. Powoduje to, że elementy towarzyszące czy wchodzące w skład dobrej fabuły są przez ludzi bardziej zapamiętywane niż np. suche fakty. Dzięki temu m. in. doskonale pamiętamy cytaty Zagłoby czy topografię miejsc, gdzie działy się walki w trylogii Sienkiewicza – wchodzą one w skład narracji, którą przejęliśmy z literatury o I Rzeczpospolitej.

Czemu więc nie wykorzystać obecnie pisanych kryminałów do kształtowania wiedzy na temat historii miejsc?

Seria o Kacprze Ryxie, na bazie której tworzona jest właśnie aplikacja, dostępna w Google Play i App Store, są świetnym przykładem tego, jak elementy świata przedstawionego w literaturze włączać można w budowanie świadomości miejsca. „Kraków z Kacprem Ryxem” mógłby być doskonałym dopełnieniem szkolnych wycieczek po mieście pod warunkiem, że książki te weszłyby do biblioteczki uczniów krakowskich szkół. Podobnych prac jest więcej. Za takim rozwiązaniem przemawia fakt, że Mariusz Wollny, autor Ryxa jest jednocześnie historykiem i topografię średniowiecznego Krakowa oddał na tyle dokładnie, że idąc przez Rynek trudno jest wyrzucić z głowy obrazy przeczytane w książce. A jak wiadomo – im człowiek młodszy, tym bujniejszą posiada wyobraźnię. Proszę sobie wyobrazić, jak kryminały historyczne mogłyby dodać energii w budowaniu świadomości miejsca i ciekawości przeszłości. Czemu akurat kryminały? Poza narracją ważne są również emocje, a tych w kryminałach nie brakuje.

Artykuł jest elementem projektu Noc Książki realizowanego przez krakowski oddział Klubu Jagiellońskiego przy współpracy z Małopolskim Urzędem Marszałkowskim.