Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Karolina Olejak  31 sierpnia 2015

Jak zmieniać polskie szkoły bez zmiany ustaw

Karolina Olejak  31 sierpnia 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Jak zmieniać polskie szkoły bez zmiany ustaw Howard County Library System/Flickr.com

Silne państwo nie istnieje bez sprawnego systemu edukacji – nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Spór o pożądany, publiczny bądź prywatny charakter szkolnictwa, kwestia bonu edukacyjnego, kontrowersje wokół „6-latków”, wątpliwości dotyczące sensowności gimnazjów, próba „reanimacji” szkolnictwa zawodowego. To tylko niektóre z systemowych problemów i wyzwań, jakie stoją przed polską edukacją podstawową i średnią. Aby nie popaść w całkowitą apatię, postanowiliśmy przyjrzeć się kreatywnym i innowacyjnym rozwiązaniom stosowanym w polskiej szkole publicznej już teraz. Nowe metody nauczania historii, programowanie dla najmłodszych, szkolne sklepiki prowadzone przez samych uczniów. Rozwiązania systemowe to jedna strona monety. Jej rewersem musi być jednak oddolna aktywność dyrektorów, nauczycieli i uczniów.

Z tegorocznego raportu NIK wynika, że w ok. 43% szkół nie ma pracowni, w której podczas lekcji informatyki z jednego komputera korzysta tylko jeden uczeń. W wielu placówkach w województwie lubuskim uczeń do dyspozycji w klasie ma ok. 1m2 przestrzeni. W raporcie czytamy również o problemach z zapewnieniem sprzętu i infrastruktury sportowej czy dostępem do zajęć dodatkowych. W dużej mierze jest to konsekwencja nieproporcjonalności przyznawanych gminom środków do skali zadań, jakie składa się na ich barki. O tej finansowej nieadekwatności pisaliśmy również w temacie tygodnia poświęconym samorządowym innowacjom wdrażanym w życie na przekór systemowym przeszkodom.

Gdzie szukać narzędzi do walki z edukacyjnymi trudnościami? Na przykład w systemie zewnętrznych dotacji: grantów ministerialnych, kuratoryjnych, ale również w konkursach organizowanych przez fundacje społeczne banków czy prywatne instytucje.

Gimnazjum we wsi Miasteczko Krajeńskie w województwie wielkopolskim tym sposobem zdobyło pieniądze i dobrze je wykorzystało. Uczniowie uczestniczą w projekcie ,,Tutor- przewodnik i doradca”. Program polega na indywidualnej pracy ucznia z pedagogiem. Poza normalnymi zajęciami uczniowie pod kontrolą pedagogów wykonują dopasowane do ich możliwości i potrzeb zadania. Tutor czuwa nad spójnością zdobywanej wiedzy i stara się dopasować dodatkowe aktywności do zainteresowań konkretnego ucznia. W zależności od potrzeb, gimnazjaliści uczestniczą w dodatkowych zajęciach, wykonują zadania domowe czy otrzymują do przestudiowania lektury, dzięki czemu znacznie wykraczają poza sztywno ułożony program nauczania i mają szanse znacząco poszerzyć wiedzę z wybranej dziedziny. Cały program wymaga dużego zaangażowania zarówno nauczycieli jak i uczniów, ale poza zdobytą wiedzą, pozwala czerpać z indywidualnych doświadczeń pedagogów.

Innym przykładem jest gmina Buk, w której przedszkolaki uczą się języka angielskiego w ramach innowacyjnego programu „Tablit” obejmującego dziewięć czterotygodniowych projektów edukacyjnych. Kolejne projekty obejmują tematy związane z przyrodą a każdy z nich ma swój temat przewodni, np. woda. Dzieci w trakcie zajęć wykonują różne doświadczenia, obserwują proste zjawiska fizyczne czy reakcje chemiczne a w międzyczasie za pomocą specjalnych tablic interaktywnych uczą się angielskiego – wszystko przy wykorzystaniu nowoczesnego sprzętu do e-learningu. Program przewiduje zajęcia dla trzech grup wiekowych, dzięki temu zapewnia ciągłość i systematyzuje zdobywaną wiedzę. Projekt powstał przy współpracy z Uniwersytetem Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Zamiast sztucznych projektów, z których nikt realnie nie korzysta, warto zaangażować organizacje i stowarzyszenia w usystematyzowaną, zintegrowaną z programem szkoły współpracę. Przykładem takiego działania jest gimnazjum w Kadzidle (woj. mazowieckie), gdzie dyrekcja szkoły na stałe współpracuje z grupą rekonstrukcyjną, organizując ,,żywe” lekcje historii. Ponadto dzieci biorą udział w grach organizowanych przez Instytut Pamięci Narodowej. Nauczyciele i kadra pedagogiczna czuwają nad tym, aby działania przeprowadzane w szkole były spójne z programem nauczania. Dzięki temu pieniądze wydawane są w zaplanowany sposób. Nauka powinna pozostać kompetencją sprawnie działającej szkoły, ale długoterminowa współpraca z jedną organizacją pozwala rodzicom i nauczycielom wspólnie tworzyć, realizować a ostatecznie również kontrolować jasno określony program. Dzięki temu eliminujemy sytuacje, w której w szkole działa mnóstwo stowarzyszeń, których program i jednorazowe inicjatywy (czasem nawet bardzo atrakcyjny) są niedopasowane do potrzeb uczniów a często równie niemożliwe do skontrolowania.

Nawet najbardziej słuszna krytyka nie może stanowić usprawiedliwienia dla bezczynności. Dlatego wyszukując przykłady kreatywnych rozwiązań w ramach istniejącego, pełnego mankamentów systemu, chcieliśmy pokazać, że można. Chociaż oprócz walki z systemowymi ograniczeniami, wiąże się to nieraz z wyjściem przez dyrektora czy nauczycieli z bezpiecznego minimum. Dodatkowy wysiłek, ale z pożytkiem dla uczniów. A o to ma przecież chodzić.