Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Brzyski  27 lipca 2015

Alkohol po polsku

Bartosz Brzyski  27 lipca 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Alkohol po polsku materiały prasowe

Jak co roku, Kościół katolicki w Polsce ogłasza sierpień miesiącem trzeźwości. W tym czasie zachęca wiernych do całkowitej abstynencji alkoholowej. Wszystko to z powodów negatywnych konsekwencji niedostatków polskiej kultury picia. Kłamstwem jest, że jesteśmy najbardziej rozpijaczonym narodem Europy, ale prawdą jest, że dopiero uczymy się, jak robić to z głową.

Pozbawionym sensu jest odnoszenie ilości spożywanego alkoholu w Polsce do średniej światowej, a ta w naszym kraju jest dwukrotnie wyższa. Po pierwsze dlatego, że Europa ma najwyższy wskaźnik spożycia alkoholu ze wszystkich kontynentów i na jej tle jesteśmy średniakiem. Po drugie, należy wskazać szczególne, historyczne uwarunkowania. Kolejne badania potwierdzają, że kraje położone na wschód od Żelaznej Kurtyny mają istotnie większy procent spożycia alkoholu na mieszkańca. Przy polskich 12,5 l. na mieszkańca wyprzedzają nasz Czechy i Słowacja, Węgry, Ukraina, Rumunia, Rosja, Litwa, Mołdawia, oraz Białoruś z rekordowym wynikiem 17,5 litra na osobę. Jednak polskie doświadczenia z czasów PRL, chociaż sprzyjało alkoholizacji społeczeństwa, nie jest jego jedynym wytłumaczeniem.

Niestety musimy się uderzyć w piersi i spojrzeć prawdzie historycznej prosto w oczy. Chociaż wielu uważa to za hasło komunistycznej propagandy, to jednak rozpijanie chłopów przez szlachtę nie jest wyssane z palca. Propinacja, która dała szlachcie monopol na sprzedaż alkoholu na jej ziemiach, była jednym ze źródeł jej dochodów i skutkowała chęcią maksymalizacji zysków przez zainteresowanych. Chociaż przybierała różne kształty, to bezpośrednio skutkowała wzrostem spożycia i uzależnień wśród chłopstwa. Co ważniejsze przywilej szlachecki ustanowiony pod koniec XV wieku, znieśli dopiero zaborcy, z końcem wieku XIX. To przedział czasowy o wiele większy niż 45 lat trwania PRL-u, który jedynie trafił na wcześniej „użyźniany”, podatny grunt.

Od 25 lat jesteśmy jednak krajem niepodległym, który podlega procesom znaczących zmian społecznych i kulturowych. Kultura picie nie pozostała więc od tego procesu wolna i przechodzi systematyczną ewolucję. W 2014 roku ukazał się Raport KPMG pt. „Rynek napojów alkoholowych w Polsce”,z którego, że z roku na rok zwracamy co raz większą uwagę na to co pijemy. Spada spożycie wódki, a na czele stawki plasuje się piwo, które zajmuje prawie połowę rynku. Coraz częściej jednak wybieramy trunki z polskich lokalnych browarów, eksperymentujemy ze smakami i rodzajami, co odbija się pozytywnie na lokalnym przemyśle. Najwięcej też, bo aż o 56% wzrosła sprzedaż win gronowych. Jak twierdzą autorzy raportu, jest to skutek rosnącego segmentu premium i średniej klasy alkoholi. Dotyczy to także wódki, która do tej pory postrzegana raczej jako źródło „woltów”, coraz częściej wybierana jest smakowa z obniżoną zawartością alkoholu. Częściej sięgamy też po likiery i nalewki.

Uwarunkowania historyczne i patriotyzm gospodarczy z dobrze zmrożonym polskim piwem w ręce to nie wszystko. Niemniej istotne są prawne uwarunkowania dotyczące przemysłu alkoholowego i samego jego spożywania. Dlatego proponujemy spojrzenie na prawne aspekty związane z alkoholem w trzech odsłonach. Po pierwsze, zajmiemy się kwestią jego opodatkowania, po drugie zastanowimy się nad sensownością lub jej brakiem w przypadku obecnych przepisów dotyczących spożywania alkoholu w miejscach publicznych, po trzecie sięgniemy do barku naszego wujka i przeanalizujemy jak wygląda prawna specyfika przygotowywania domowych nalewek. Na koniec najmocniejsze alkohole. Dlatego przyjrzymy się jak wyglądają próby polskich producentów, mające na celu stworzenie z tego 40-procentowego trunku „alkoholu luksusowego”.

Jeszcze w 2004 roku Pezet rozpoczynał swój utwór „Szósty zmysł” słowami:

Czysta wódka, cały stół w ogórkach, browar i gorzka żołądkowa.
Ja zostaję tu do jutra.
To tradycja narodowa jak pieprzony karp i kutia.
Smirnof, Bols i Lodowa w naszej krwi jak Kuruniowska.
Zupa w nim.
W naszych starych, w których ten ustrój żył.
I wolność naszych twarzy, kiedy ten ustrój gnił.
Wolność młodych twarzy nie zdających sobie sprawy,
Co mimo wszystko ten ustrój w nich zostawił.

I mimo, że dla wielu ten utwór nadal należy do najlepszych portretów Polski lat 90-tych, to wszystko wskazuje na to, że wspomniana „tradycja narodowa” powoli acz nieubłaganie, traci na aktualności.