Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Radosław Piekarz  15 lipca 2015

Podatkowy festiwal złych pomysłów

dr Radosław Piekarz  15 lipca 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Podatkowy festiwal złych pomysłów Kancelaria Prezesa Rady Ministrów/Flickr.com

Nic nie sprzedaje się tak dobrze, jak obietnice „uproszczenia systemu podatkowego”. Zbliżają się wybory, więc obserwujemy wysyp obietnic politycznych w tym zakresie. Choć większość pojawiających się ze strony partii pomysłów to na razie niezmaterializowane hasła, które trudno w pełni odpowiedzialnie analizować, warto chociaż z grubsza przyjrzeć się ich potencjalnym konsekwencjom.

Niższy PIT dla młodych raczej nie zadziała

Gazeta Wyborcza, powołując się na swojego informatora w rządzie ujawniła, że Platforma Obywatelska planuje wprowadzenie zerowego PIT dla osób poniżej trzydziestego roku życia. Choć oficjalnie politycy PO dementuje te plany warto, choćby ku przestrodze, omówić te koncepcję.

Po pierwsze, pomysł ten wydaje się być niekonstytucyjny, bowiem różnicuje podatników ze względu na wiek. Przypomnijmy: art. 32. ust. 2. stanowi, że Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Tymczasem zgodnie z opisywaną przez media koncepcją osoba przed trzydziestką opodatkowana byłaby 0% stawka PIT, zaś osoba o rok starsza płaciłaby już podatek na zasadach ogólnych.

Jeśli już zabierać się za różnicowanie PIT, to zdecydowanie bezpieczniej byłoby uzależnić stawkę od stażu pracy. 0% PIT mógłby dotyczyć na przykład dwóch pierwszych lat zatrudnienia  – tak jak dziś niższy ZUS przysługuje przez dwa pierwsze lata prowadzenia działalności gospodarczej.

Po drugie, jeśli już wprowadzać taki przepis, to konieczne wydaje jednoczesne zastrzeżenie ustawowego limitu dochodu opodatkowanego stawką 0%. Bez tego ewentualny przepis zwalniających nowych pracowników będzie dawał przedsiębiorcom niemal nieograniczone możliwości optymalizacji podatkowej.

Po trzecie wreszcie, musimy zatrzymać się na chwilę i zastanowić, czy omawiane rozwiązanie przyniesie skutek zakładany przez pomysłodawców. Ich cele wydają się słuszne: chcą oni bowiem, aby młody człowiek, który na początku swojej kariery i tak nie zarabia dużo, nie musiał dodatkowo dokładać się do budżetu państwa. W konsekwencji, dzięki braku opodatkowania, będzie miał więcej dochodu do dyspozycji.

Niestety istnieją wątpliwości, czy w istocie się tak stanie. Dla pracownika ważne jest ile będzie zarabiał netto (tj. po odjęciu wszelkich obciążeń). Dla pracodawcy ważne jest ile będzie musiał zapłacić brutto (czyli wraz ze wszystkimi obciążeniami). Jeśli w chwili obecnej pracownik godzi się na 2000 PLN netto to dlaczego po wprowadzeniu 0% PIT nagle ma żądać więcej dochodu netto? Istnieją niestety obawy, że część lub całość „bonusu od państwa” przejmie pracodawca i obniży koszty wynagrodzeń u siebie w firmie. Stanie się tak zwłaszcza w tych zawodach, gdzie istnieje duża konkurencja na rynku pracy.

Zniżka „antyśmieciówkowa” tylko dla wybranych

Kolejna z opisywanych przez media propozycji podatkowych Platformy przewiduje wprowadzenie specjalnej stawki 15% CIT dla firm które zatrudniają na umowy o pracę określoną ilość pracowników. Przepis ma premiować przedsiębiorstwa, które nie stosują tzw. umów śmieciowych. Pomysł szczytny, ale trudno zrozumieć, dlaczego został ograniczony tylko do podatników CIT.

Musimy bowiem pamiętać, że gros firm to nie spółki kapitałowe (czyli podatnicy CIT), a jednoosobowe działalności gospodarcze lub spółki osobowe, których wspólnicy opodatkowani są PIT. Wprowadzenie niższej stawki dla spółek kapitałowych uprzywilejowuje tę formę prowadzenia biznesu. W konsekwencji możemy spodziewać się zamykania działalności gospodarczych opodatkowanych PIT i przechodzenie przedsiębiorców do spółek kapitałowych. Chyba nie taki był cel pomysłodawców?

Wątpliwe rozstrzyganie wątpliwości

Podczas ostatniego posiedzenia Sejm RP przyjął głośną zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Znów mamy do czynienia ze zmianą tyleż iluzoryczną, co nieprecyzyjną. Po pierwsze, ta zasada istnieje już od 1997 r., tj. od czasu uchwalenia Konstytucji RP: wynika bowiem pośrednio z artykułów 2. i 7. ustawy zasadniczej. Po drugie, przyjęta przez posłów konstrukcja przepisu to kpina z przyzwoitej legislacji. Mówi on, że niedające się usunąć wątpliwości co do treści przepisów prawa podatkowego rozstrzyga się na korzyść podatnika. Nie wiemy jednak, kto ma mieć wątpliwości, aby przepis znalazł zastosowanie. Organ podatkowy czy podatnik? W praktyce organ podatkowy wydając decyzję nigdy takich wątpliwości nie ma- wykluczają to przepisy postępowania. Organ podatkowy prowadzi postępowanie w taki sposób, aby wykluczyć wszelkie wątpliwości. Uchwalony przepis de facto jest więc przepisem martwym.

Licytacja potrwa do jesieni

Kolejne dni to kolejne nowe pomysły dotyczące zmian w podatkach. Jak pokazują wyżej opisane przykłady, większość z propozycji nie stanowi realnych zmian w systemie podatkowym, ale co najwyżej udane produkty marketingu politycznego. Jak bardzo media i politycy nie emocjonowaliby się coraz to nowymi podatkowymi wrzutkami, powinniśmy patrzeć na nie z ostrożnością i dystansem. Festiwal podatkowych obietnic i licytacja na „podatkowe innowacje” potrwa bowiem co najmniej do wyborów parlamentarnych.