Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Paweł Wiejski  8 lipca 2015

Prekariat wchodzi do polityki. Syriza, Podemos, Szkocka Partia Narodowa

Paweł Wiejski  8 lipca 2015
przeczytanie zajmie 6 min
Prekariat wchodzi do polityki. Syriza, Podemos, Szkocka Partia Narodowa jewishcurrents.org

W polskich mediach pojęcie prekariat ma już ugruntowaną pozycję i jest odmieniane przez wszystkie przypadki. Jak dotychczas nie zaowocowało jednak jakąkolwiek zmianą. Inaczej rzecz się ma w części państw europejskich. Przyjrzyjmy się więc poczynaniom pierwowzorów partii Razem: greckiej Syrizie i hiszpańskiemu Podemosowi, a także wyrastającej z nieco innych podstaw Szkockiej Partii Narodowej.

Syriza w ostatnich tygodniach nie schodzi z czołówek gazet. Negocjacje z europejskimi wierzycielami przybrały dramatyczny obrót. Aby umocnić swój mandat negocjacyjny, charyzmatyczny lider Syrizy Aleksis Tsipras zorganizował referendum. Mimo niezrozumiałego pytania, napisanego specjalistycznym językiem i odwołującego się do nieaktualnego projektu porozumienia, Tsipras osiągnął cel. To, co zdarzy się w ciągu najbliższych miesięcy, zadecyduje o dalszym kształcie eurostrefy i Unii Europejskiej.

Spośród partii, które według twórcy pojęcia „prekariat” Guya Standinga najpełniej reprezentują interesy tej grupy, Syriza jest bez wątpienia najbardziej wpływową. Jednak redukowanie jej do partii prekariatu jest nadużyciem. Jej korzenie sięgają głębiej, działania zaś od początku wymierzone były raczej w źródła problemu, o którym pisze Piotr Kaszczyszyn. Koalicja Radykalnej Lewicy (w skrócie SYRIZA) powstała w 2004 roku jako zbiór partii lewicowych: od socjaldemokratów, przez Zielonych, organizacje feministyczne, aż po trockistów i eurokomunistów. Tak szerokie spektrum poglądów politycznych przez lata sprawiało, że Syriza nie potrafiła zdobyć silnej pozycji na greckiej scenie politycznej. Przełomowy okazał się rok 2012, kiedy w majowych, powtórzonych wyborach (parlament poprzedniej kadencji nie zdołał wyłonić koalicji rządzącej) ugrupowanie już jako jednolita partia wywalczyło drugie miejsce.

Wybory z 2015 roku to historia znana ze wszystkich mediów – Syriza zdobyła 37% głosów, co zapewniło jej dwukrotnie więcej mandatów niż w poprzedniej kadencji oraz rządy w egzotycznej koalicji z prawicową partią Niezależni Grecy (ANEL).

Skąd wziął się tak spektakularny wzrost popularności Syrizy? Guy Standing prawdopodobnie powiedziałby, że to kwestia „upodmiotowienia się prekariatu”. Oczywiście to spore uproszczenie. Wydaje się, że odwoływanie się do haseł związanych z niepewnością zatrudnienia było tylko jednym z elementów retoryki Syrizy. W o wiele większym stopniu ugrupowanie to sprzeciwiało się polityce zaciskania pasa (austerity) narzucanej przez Troikę. Nie ma tu miejsca na scharakteryzowanie całej debaty dotyczącej tego, czy surowe cięcia i oszczędności rzeczywiście są dobrym sposobem na rozwiązanie jakiegokolwiek kryzysu. Faktem jest jednak, że w Grecji nie zadziałały, co przyznaje nawet niekojarzony z lewicowymi sympatiami magazyn „Forbes”. Odkąd Grecy po kryzysie z 2008 roku zaczęli przyjmować proponowane przez Troikę reformy, PKB spadło o ponad 20%, bezrobocie wzrosło z 7 do 25%, a wśród młodych sięgało nawet 60% (obecnie ustabilizowało się na poziomie 50%). Polityka oszczędności miała doprowadzić do spadku długu publicznego. Zamiast tego przyniosła jego wzrost – ze 105% PKB w 2008 roku do 177% obecnie.

Program polityczny Syrizy opiera się na czterech ogólnych postulatach: opanowania kryzysu humanitarnego, odbudowy gospodarki i wprowadzenia sprawiedliwego systemu podatkowego, zwalczania bezrobocia oraz przekształcenia systemu politycznego w bardziej demokratyczny.

Konkretne propozycje wykształcały się w starciach z wierzycielami. Początkowo zakładano m.in. darmową elektryczność dla gospodarstw domowych poniżej progu ubóstwa, gwarancje dla lokatorów i posiłki dla najbiedniejszych obywateli. W trakcie negocjacji pojawiały się postulaty podniesienia „podatku solidarnościowego” dla najbogatszych, zwiększenia podatku od dóbr luksusowych oraz uszczelnienia systemu podatkowego. Jak dotychczas większość postulatów zostało zrealizowanych w ograniczonym stopniu albo wcale. Każda ich część jest przedmiotem twardych negocjacji z Troiką.

Nietrudno zauważyć, że wzrost popularności Syrizy współtowarzyszył upadkowi greckiej partii socjaldemokratycznej PASOK. Od 1981 roku partia ta zdobywała pierwsze lub drugie miejsce w wyborach. W 2012 roku została obarczona winą za wprowadzenie „bolesnych reform” Troiki, co doprowadziło do wyniku mniejszego o 31 punktów procentowych w porównaniu do poprzedniej kadencji. W tym samym czasie Syriza zyskała 22 punkty procentowe. W 2015 roku PASOK ledwo wszedł do greckiego parlamentu, zdobywając 13 mandatów. Brytyjska prasa ukuła nawet pojęcie mające reprezentować to zjawisko: pasokifikacja.

Nowe pojęcie, choć trudne do wymówienia, okazało się przydatne w trakcie tegorocznych wyborów w Wielkiej Brytanii.

Porażka Partii Pracy była w dużej mierze winą Szkockiej Partii Narodowej (SNP), która zdobyła 56 z 59 szkockich mandatów.

W poprzednich wyborach Szkocja prawie w całości wspierała Partię Pracy. Poza patriotycznymi czy narodowymi postulatami związanymi z większą autonomią, SNP nie unikało krytyki wobec polityki zaciskania pasa. Zdaniem jej aktywistów, Partia Pracy od czasów Tony’ego Blaira wpisywała się w ogólny nurt neoliberalnych reform: zwalczania związków zawodowych, prywatyzacji usług publicznych, cięć podatków dla najbogatszych i uelastyczniania prawa pracy. SNP proponowało zamiast tego inwestycje w „zielone” technologie, zatrzymanie prywatyzacji National Health Service (odpowiednika naszego NFZ) oraz programy płatnych staży dla młodzieży świeżo po studiach. Sukces SNP wynikał po części z mobilizacji, jaką przeszła ta partia przy okazji referendum o niepodległość Szkocji. Mimo, że Szkoci zdecydowali się pozostać w Zjednoczonym Królestwie, SNP udało się utrzymać aktywność swoich zwolenników. Postulatem SNP pozostaje więc większa autonomia lub wręcz niepodległość Szkocji. Ponadto tematem szeroko komentowanym w kampanii wyborczej stała się przyszłość brytyjskiego programu atomowego Trident. Utrzymanie 4 atomowych łodzi podwodnych generuje ogromne koszty, które zwiększą się jeszcze wraz z wymianą floty, konieczną przed 2020 rokiem. SNP zdecydowanie sprzeciwia się kontynuacji tego programu w tej formie.  

Czy SNP można nazwać partią prekariatu? Z pewnością odrzuca ona system, który doprowadził do zwiększenia niepewności i niestabilności pracy. Nie można jednak pominąć ani wątków narodowych, ani postulowanej ochrony szkockiego przemysłu. Partia prekariatu wydaje się być pojęciem zbyt wąskim, aby można je tu było zastosować.

Takich wątpliwości nie budzi Podemos. To do tego ugrupowania partia Razem otwarcie się odwołuje, począwszy od sposobu organizacji i programu, a skończywszy na kolorystyce i logo. Podemos powstał ze zgliszczy ruchu Indignados, hiszpańskich oburzonych protestujących w lecie 2011 roku. W ciągu tego okresu między 6,5 a 8 milionów Hiszpanów demonstrowało na ulicach miast przeciwko najwyższemu bezrobociu w strefie Euro i cięciom w wydatkach społecznych. Mimo ogromnej skali, zdecentralizowanej i organizowanej głównie przez Internet inicjatywy nie udało się przekuć w trwałą polityczną organizację. Dopiero gdy protesty ucichły, w styczniu 2014 roku powołano Podemos. Deklarację programową podpisało 27 członków założycieli, z silną reprezentacją politologów zajmujących się Ameryką Łacińską. Wśród nich był oczywiście późniejszy lider, Pablo Iglesias, adiunkt na madryckim uniwersytecie.

Podemos może stanowić wzór partii prekariatu z wielu powodów.

Jego program jest skonstruowany wokół problemu niestabilności pracy i ochrony ludzi pozbawionych przywilejów socjalnych. Na sztandarach niesie proponowany przez Guya Standinga bezwarunkowy dochód podstawowy. Proponuje też ponowne obniżenie niedawno podwyższonego wieku emerytalnego (z 67 na 65 lat), zmniejszenie nierówności dochodowych, pomoc dla zadłużonych obywateli, a w sprawach europejskich – reformę Europejskiego Banku Centralnego przez dodanie do jego celów dążenie do pełnego zatrudnienia. Podemos pozbawiony jest też cech specyficznych dla Syrizy i SNP: nie jest ani skoncentrowany na polityce zagranicznej, ani na kwestiach narodowych. Fascynacja liderów Ameryką Południową sprawia, że Podemos proponuje innowacyjne rozwiązania, takie jak budżet partycypacyjny. Z drugiej strony prowokuje to oskarżenia o otrzymywanie wsparcia od niedemokratycznych reżimów. Sam Iglesias pracował jako konsultant dla rządów Boliwii i Wenezueli.

Jak na razie Podemos nie osiągnął takiego sukcesu jak Syriza. W wyborach do Parlamentu Europejskiego partii udało się uzyskać 8% i wprowadzić 5 reprezentantów. W niedawnych wyborach samorządowych Podemos nie wystawił własnych kandydatów, lecz wspierał organizacyjnie lokalne ruchy, przede wszystkim związane z ochroną lokatorów. Ahora Madrid stało się dzięki temu drugim największym ugrupowaniem w radzie miasta stolicy, natomiast Ada Colau – aktywistka organizacji chroniących lokatorów – wywalczyła fotel mera Barcelony. Prawdziwy test przyjdzie wraz z wyborami do Kortezów jesienią tego roku. Sondaże zmieniają się dynamicznie, należy jednak zauważyć, że Podemos jest już drugą najliczebniejszą partią w Hiszpanii.

Powyższy wywód nie wyczerpuje tematu. Pominiętych zostało bardzo wiele partii i organizacji nazywanych lub każących się nazywać partiami prekariatu. Warto wspomnieć o tureckim HDP i włoskim Movimento 5 Stelle. Ze wszystkich przykładów podanych powyżej wynika kilka wniosków, być może przydatnych dla partii Razem. Po pierwsze, samo odwoływanie się do prekariatu nie wystarcza do wygrania wyborów. Po drugie, europejska lewica z całą pewnością będzie się zmieniać, nawet w krajach, gdzie stare partie socjaldemokratyczne wydają się mieć ugruntowaną pozycję. Po trzecie, gołym okiem widać, że „tradycyjna” polska lewica jest w kryzysie. W ciągu najbliższych lat okaże się, czy ten kryzys można nazwać pasokifikacją.