Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
dr Jakub Janus  7 lipca 2015

Greckie referendum z pytajnikiem. Jaka droga wyjścia z kryzysu?

dr Jakub Janus  7 lipca 2015
przeczytanie zajmie 5 min
Greckie referendum z pytajnikiem. Jaka droga wyjścia z kryzysu? Forsal.pl/Twitter.com

Wydaje się, że referenda powinny przynosić klarowne rozstrzygnięcia ważnych społecznie kwestii. Tak wyglądałoby to zapewne w innych okolicznościach, ale kryzys zadłużenia publicznego państw strefy euro nauczył nas przez ostatnie pięć lat, żeby nigdy nie mówić „nigdy” nawet najbardziej fantastycznym scenariuszom. Do takich zaliczyć trzeba pytanie społeczeństwa o przyjęcie warunkowych planów pomocowych, których ważność wygasła kilka dni wcześniej, za pomocą referendum, które nie jest wiążące. Mimo że orzekanie o tych kwestiach w ramach plebiscytu owiane jest oparami absurdu, którego nie powstydziliby się Słonimski i Tuwim, nie można wykluczyć, że dzięki jawnie konfrontacyjnemu podejściu, Grecji uda się poprawić swoje położenie. Oto pytania dotyczące pięciu istotnych obszarów, na których może odbić się referendalne „nie”.

1. Jak zmieni się pozycja negocjacyjna Grecji w stosunku do głównych wierzycieli?

Zakładając, że grecki rząd nie blefował dokonując politycznego balansowania na krawędzi i będzie konsekwentnie przestrzegał odrzucenia przez ponad 60% społeczeństwa propozycji Troiki, to w przyszłych negocjacjach z wierzycielami nie może wykonać już ani kroku w tył. Jednocześnie, greckie referendum nie miało konstruktywnego charakteru. Powoduje raczej oczekiwania różnych wariantów nowego otwarcia, mogącego wyprowadzić obie strony z impasu. W tym obszarze, być może po zmianie na stanowisku ministra finansów, referendum może przynieść greckiej stronie upragnioną inicjatywę. Z makroekonomicznego punktu widzenia, niezmienna pozostaje kluczowa dla Grecji kwestia, czy poniesione dotąd oraz przyszłe koszty dostosowań fiskalnych (również w postaci spadku PKB i wzrostu bezrobocia) będą niższe niż te wynikające z potencjalnego wyjścia tego państwa ze strefy euro. Część ekonomistów, wśród nich James Galbraith, twierdziło przed referendum, że pytanie o poparcie planów pomocowych Troiki jest zawoalowanym odniesieniem do akceptacji trwania Grecji w strefie euro. W rzeczywistości, pula opcji dostępnych dla Grecji będzie zależała od sposobu wykorzystania przez rządzących referendum jako karty przetargowej.

2. Jak zmieni się pozycja negocjacyjna wierzycieli w stosunku do Grecji?

W myśl popularnego powiedzenia, jeśli jestem ci winien sto złotych, to mój problem, ale jeśli milion – twój. W ostatnich miesiącach, ta stara prawda zdawała się nie trafiać do wierzycieli greckiego długu, co znalazło wyraz w komentarzu Angeli Merkel o ich „nadzwyczaj szczodrej” postawie. Przekonana o swojej sile, Troika zastosowała wobec Grecji strategię, którą Paul Krugman określił jako „odwrócony Corleone”: złożyła Grecji propozycję, której ta nie mogła zaakceptować. Nawet Krugman, sam zdeklarowany przeciwnik polityki konsolidacji fiskalnej (austerity) nie jest jednak pewien, jaka wartość umorzenia greckiego długu byłaby wystarczająca do zakończenia przedłużającego się kryzysu. Od 2010 r., kiedy greckie problemy wyszły na jaw, struktura podmiotów utrzymujących grecki dług obejmowała głównie banki komercyjne państw strefy euro. Obecnie lwia część greckich papierów dłużnych znajduje się w rękach publicznych (rządów państw strefy euro i Europejskiego Banku Centralnego) oraz Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W tej sytuacji, znaczenia nabiera formalna i nieformalna rola nie tyle struktur europejskich, ale rządów poszczególnych państw, przede wszystkim Niemiec, których liderzy będą chcieli odzyskać dominującą pozycję. Ostatecznie, przyczyną wzajemnego szantażu stały się koszty „strzyżenia” długu, które poniosą podatnicy, a od tego uchronić chcą się wszystkie rządy.

3. Czy „nie” oznacza zmniejszenie skali przyszłej konsolidacji fiskalnej w Grecji?

Oś sporu pomiędzy greckim rządem a Troiką dotyczy podziału ciężaru dostosowań koniecznych do wyprowadzenia kraju z kryzysu. Grecja ponosi koszty głębokich programów oszczędnościowych, a wierzyciele – umorzenia długu tego kraju, przy czym obie strony negocjacji uważają wzajemne ustępstwa za niewystarczające. Nie ulega wątpliwości, że w niewielkiej gospodarce, jaką jest Grecja, wygenerowanie nadwyżki w pierwotnym (oczyszczonym z wpływu wahań koniunkturalnych) deficycie budżetowym, które jest w tym wypadku konieczne do zmniejszenia stosunku zadłużenia do PKB, wiąże się z wysokimi kosztami społecznymi. Występujące w całej strefie euro tendencje deflacyjne wzmacniają negatywne oddziaływanie dostosowań na gospodarkę, podnosząc realną wartość długu. Nawet opublikowana przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy analiza stabilności greckiego długu rozwiewa wyrażane m.in. przez Niemcy nadzieje, że jednostronne dostosowania będą wystarczające i greckie finanse publiczne ustabilizują się bez umorzenia części zadłużenia przez wierzycieli. Wielokrotnie dało się słyszeć głosy, że de facto Grecja jest krajem niewypłacalnym, który podtrzymuje terminową spłatę swoich zobowiązań tylko dzięki zewnętrznej pomocy. Jeżeli w wyniku referendum Troika zdecyduje się na jakąkolwiek restrukturyzację greckiego długu, to będzie to największy sukces referendalnej zagrywki premiera Ciprasa.

4. Czy wynik referendum zmieni sposób przeprowadzania konsolidacji fiskalnej w Grecji?

Większość najnowszych badań empirycznych prowadzi do wniosku, że fiskalne „zaciskanie pasa” przeprowadzone poprzez cięcia wydatków publicznych rodzi koszty niższe od tych programów, które wymagają podwyżek podatków lub zwiększenia „szczelności” systemu podatkowego. W praktyce, część dostosowań, jaka ma być dokonana za pomocą zmian strony wydatkowej lub dochodowej budżetu państwa to szukanie równowagi „na ostrzu noża”. Grecki rząd jest obecnie nieprzychylny zarówno jednemu, jak i drugiemu rozwiązaniu. Dodatkowo istnieje oczywiście możliwość pozyskania środków na spłatę zadłużenia przez sprzedaż publicznych przedsiębiorstw, ale politycy partii Syriza są niechętni prywatyzacji greckiego przemysłu. W grę nie wchodzi również przejęcie greckich aktywów znajdujących się zagranicą. Ekonomista Piotr Stanek zaproponował również na Twitterze – choć z przymrużeniem oka – aby niezbędne środki pozyskać zakładając hipotekę na jedną z greckich wysp, jak Kreta czy Kos, co nie byłoby wydarzeniem bez historycznego precedensu. Najbardziej realistyczne wydaje się wykorzystanie wyniku referendum do próby wydłużenia, a nawet częściowego zawieszenia programów dostosowawczych. Naraża to grecki rząd na znany z ekonomii politycznej problem niespójności w czasie, wynikający z konieczności zapewnienia uczestników rynku o wiarygodności rozłożonych na lata programów dostosowawczych, ale daje możliwość zmniejszenia negatywnego oddziaływania konsolidacji fiskalnej na wzrost gospodarczy.

5. Czy greckie „nie” zmieni kierunek ewolucji europejskich instytucji antykryzysowych?

Wynik referendum oznacza niepowodzenie dwóch europejskich projektów, które w przeświadczeniu Brukseli miały zatrzymać eskalację greckiego kryzysu i przerwać „błędne koło” pomiędzy zadłużeniem publicznym i prywatnym w strefie euro. Zawiódł Europejski Mechanizm Stabilizacyjny, który miał stać się surogatem centralnego budżetu – brakującego ogniwa Unii Gospodarczej i Walutowej – w obliczu kryzysu finansów publicznych. Grecja stała się największym beneficjentem tego instrumentu, a mimo to nie udało jej się z opanować narastającego zadłużenia. Pierwszą porażkę poniosła także idea unii bankowej, mającej zintegrować nadzór nad kluczowymi instytucjami finansowymi w skali europejskiej. Interesującą rolę w kryzysie będzie odgrywał dalej Europejski Bank Centralny, którego znaczenie pośród unijnych instytucji uległo wzmocnieniu w wyniku powierzenia mu części funkcji nadzorczych, ale także stosowania operacji bezpośrednie zakupu rządowych papierów wartościowych. Ubiegłotygodniowe zawieszenie tych narzędzi polityki pieniężnej w stosunku do greckich banków szybko wymogło na nich wprowadzenie ograniczeń w wypłatach gotówki dla deponentów i kontroli przepływu kapitału. Próby stabilizacji sytuacji Unii Gospodarczej i Walutowej z pominięciem wyalienowanej Grecji mogą prowadzić do niebezpieczeństwa kontynuacji reform instytucjonalnych przez kraje rdzenia strefy euro, którą będą projektować nowe rozwiązania na swoją miarę i potrzeby. Stąd, już tylko krok do dalszego odsuwania krajów peryferyjnych (a również tych spoza strefy euro) od europejskich ośrodków decyzyjnych i realizacji niesławnej wizji Europy „dwóch prędkości”.