Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Petros Tovmasyan  17 czerwca 2015

Wyrzuć smartfona

Petros Tovmasyan  17 czerwca 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Wyrzuć smartfona flickr.com

Bardzo ciężko jest mi się skupić na napisaniu tego tekstu. Podobnie jak Ty, czytelniku, jestem uzależniony od scrollingu. Regularnie spoglądam na ekran, mój mózg każe go przerzucić; skromna i spokojna architektura MS Worda męczy go, nudzi, mózg żąda doznań.

Czym jest scrolling? Facebooka, Twittera, Instagram, Snapchata i wszystkie inne sieci społecznościowe łączy ten sam mechanizm, oparty na nieprzerwanym aktualizowaniu tzw. tablicy, tresujący użytkownika do ciągłego odświeżania treści. Scrolling to model uzależnienia od informacji, w którym niewyobrażalna ich ilość przechodzi przez mózg internauty jak przez gąbkę. Uzależniony ślizga się przez powierzchnię informacji; celem jednak nie jest ich poznanie, ale sam ślizg, płytki jak rozrywki współczesności.

Dopiero za kilkanaście lat, gdy dojrzeje pokolenie scrollingu, zrozumiemy, jak ogromne zniszczenia pozostawił w kształcie relacji społecznych i kondycji intelektualnej pokolenia. 

Od lat kilka razy w roku prowadzę zajęcia dla młodzieży licealnej. Te spotkania odbywają się na tyle rzadko, że jestem w stanie dostrzec zmiany zachodzące powoli. Scrollingowa młodzież coraz ciężej skupia uwagę, coraz trudniej jest jej złapać bezcenny dla każdego prowadzącego kontakt wzrokowy. Chce słuchać/słyszeć, ale nie może patrzeć, bo oczy muszą regularnie spoglądać w dół na smartfona, niezależnie od tego, jak ciekawe jest spotkanie. Prowadzących przecież nie da się scrollować. Czym innym były telefony sprzed kilku lat, które nie miały dostępu do Internetu (sms-owanie nie mogło konkurować z rzeczywistością), czym innym są dzisiejsze minikomputery ze stałym dostępem do Internetu w 3G albo szkolnego WiFi. Byłem w szoku, gdy od grupy licealistów dowiedziałem się, że większość szkół posiada własną, otwartą sieć WiFi, a korzystanie z sieci społecznościowych w trakcie lekcji staje się czymś zupełnie normalnym. Wyobrażam sobie, jak na lekcji polskiego Nałkowska rywalizuje z Instagramem.

Nie wiem, jak długo potrafię wytrzymać bez scrollowania, a należę do pokolenia, które dzieciństwo spędziło na podwórkach. Próbuję  wyobrazić sobie ludzi, dla których sieci społecznościowe istniały całe dorosłe życie.

Zagrożeniem dla pokolenia scrollingu nie jest bowiem jedynie chroniczna nieuwaga, która bardzo utrudnia proces poznawczy; ważne zmiany zachodzą także w stosunkach społecznych.

Smartfony są niestety doskonałym narzędziem uniezależnienia się od otoczenia. Kiedyś dużo cięższe było odseparowywanie się od reszty rówieśników – bezczynnie siedzenie w samotności było zwyczajnie nudne. Dziś samotnik ma do dyspozycji całą Sieć, wraz z wszystkimi mrocznymi zakamarkami. 

Pozbyłem się smartfona, gdy zrozumiałem, jak niewiele się różnię od zombie w komunikacji publicznej, którzy całą podróż potrafią przejechać  bez jednego spojrzenia na współpasażerów.

A przecież poznałem mnóstwo fantastycznych ludzi w komunikacji. Jeszcze pamiętam te wspaniałe czasy, gdy w pociągu zagadywało się do towarzystwa; ile ciekawych historii można było usłyszeć. Może i komunikacja to niezbyt udany przykład, bo książkę skutecznie zastąpił smartfon. Ale co wtedy, gdy scrollowe zombie zaczynają zaludniać kawiarnie, biblioteki, a także (sic!) dyskoteki? Zadziwiające są dzisiejsze imprezy masowe: siedzi grupka nastolatków przy stoliku i każdy patrzy w telefon. Są tacy ludzie, który przyzwyczaili się do mówienia do osoby wpatrzonej w telefon, ale czy naprawdę w taki sposób można zbudować przyjaźń, a nawet, o zgrozo… miłość?

Może kolejnym projektem społecznym Klubu Jagiellońskiego powinien być dwutygodniowy obóz młodzieżowy bez Internetu i smartfona? Żeby młodzi ludzie przestali ciągle wchłaniać informacje, za to zaczęli je z siebie wyrzucać?

Może wiele osób dowie się, kim tak naprawdę są ich najbliżsi przyjaciele, i jak niewiele wiedzą o samych sobie?