Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Patrycja Kieblesz  12 czerwca 2015

Duda. Nowa wizja polityki obronnej?

Patrycja Kieblesz  12 czerwca 2015
przeczytanie zajmie 4 min
Duda. Nowa wizja polityki obronnej? Andrzej Duda/Facebook.com

Podczas dożynek poprzedzających ostatnie wybory samorządowe, w wielu gminach wiejskich w Polsce rozdawano ulotki Polskiego Stronnictwa Ludowego. Widniał na nich obrazek grzyba atomowego z podpisem „PiS = wojna”. Tymczasem rzeczywistość okazała się mniej upiorna od wizji ludowców. Polityka obronna według Andrzeja Dudy ma opierać się na trzech filarach: obronie terytorialnej, polskim przemyśle zbrojeniowym oraz zwiększonej obecności Sojuszu Północnoatlantyckiego w Polsce.

Prezydent-elekt podczas wykładu w Instytucie Wolności, opowiadając o wizji polskiej polityki zagranicznej, nakreślił wewnętrzny wymiar bezpieczeństwa, w którym Prezydent RP powinien działać. Wystąpienie to stanowi swoisty manifest poglądów, na podstawie którego zyskujemy obraz przyszłej polityki bezpieczeństwa. Choć to dopiero obietnice, warto przyjrzeć im się dokładniej, w szczególności, że wyróżniają się na tle innych.

Pierwszy pomysł ma dotyczyć stworzenia obrony terytorialnej na kształt amerykańskiej Gwardii Narodowej.

Jej celem będzie wykształcenie społeczeństwa tak, by każdy Polak wiedział, co zrobić w momencie zagrożenia nie tylko o charakterze wojennym, ale również w przypadku klęsk żywiołowych. Sam pomysł stworzenia czegoś na kształt armii obywatelskiej, która składać się będzie z rozlokowanych po całym terytorium cywili, zdolnych w momencie zagrożenia stać się oddziałami militarnymi zapewniającymi bezpieczeństwo, nie jest pozbawiony sensu. Jednym z najpopularniejszych propagatorów takiego rozwiązania jest Romuald Szeremietiew, jednym tchem wymieniający zalety: znikome koszty, dużą liczebność, znajomość terenu działania oraz przede wszystkim stanowienie rzeczywistego elementu odstraszającego agresora przed napaścią. Problem w wygłoszonej przez Dudę obietnicy polega na tym, że za wzór przyszłej siły stawia Gwardię Narodową, różniącą się znacząco od wizji Szeremietiewa. W wydaniu amerykańskim obrona terytorialna jest częścią sił zbrojnych USA i podlega bezpośrednio prezydentowi. Składa się zarówno z wojsk lądowych, jak i powietrznych. Służba w niej trwa tylko osiem lat. Co ważne, do jej zadań nie należy wyłącznie obrona przed zewnętrznym zagrożeniem czy reagowanie na klęski żywiołowe, ale i udział w misjach zagranicznych (z ostatnich lat: Irak, Afganistan, Libia). Duda, mając na myśli powszechną i niskobudżetową samoobronę, mówi o nieliczebnych, dobrze wyszkolonych i uzbrojonych wojskach.

Okazją do głębszego zapoznania się z wizją dotyczącą polskiego przemysłu zbrojeniowego był przetarg na helikoptery dla polskiego wojska, który – dla przypomnienia – wygrała francuska firma Airbus Helicopter. Obecność zakładów zbrojeniowych na naszym terytorium nie dość, że zapewnia nam bezpieczeństwo, to jeszcze wspiera polską gospodarkę, dlatego też wybór Caracali wzbudził oburzenie Dudy. Podczas przemówienia w zakładzie helikopterów w Mielcu mówił o wartości, jaką jest patriotyzm gospodarczy, i o realizacji polskiego interesu narodowego, w szczególności w przypadku tak kosztownego i kluczowego dla armii przetargu. Szkoda jednak, że we wszystkich wypowiedziach na ten temat nie dowiadujemy się o żadnych konkretnych pomysłach, jak odwrócić ten negatywny trend nieinwestowania w rodzime fabryki.

Podstawą naszego bezpieczeństwa jest i będzie NATO – to słowa Andrzeja Dudy podczas jednego ze spotkań z wyborcami w trakcie kampanii. Według stworzonej przez niego idei „Newport Plus”, na terenie Europy Środkowo-Wschodniej (ze szczególnym uwzględnieniem Polski) powinna zostać zwiększona obecność Sojuszu poprzez tworzenie silnych baz i infrastruktury.

Celem takiego rozwiązania ma być wzmocnienie zdolności obronnych naszego obszaru, w szczególności mając na uwadze odradzający się rosyjski imperializm. O wartości tej obietnicy będziemy mogli wkrótce się przekonać, ponieważ na 2016 rok planowany jest szczyt NATO w Warszawie, na którym Duda będzie chciał przekonać pozostałych przywódców do swojej koncepcji. Wola polityczna ze strony nowo wybranego prezydenta jest silna,. Trzeba sobie wszakże odpowiedzieć na pytanie, jakie są realne szanse, że uda się uzyskać aprobatę innych państw sojuszniczych i jak na to wszystko zareaguje Rosja. Poprzednie tego typu próby były blokowane przez porozumienie NATO-Rosja z 1997: W obecnym i przewidywalnym przyszłym środowisku bezpieczeństwa, Sojusz będzie wykonywał obronę zbiorową i swoje inne zadania poprzez zapewnianie interoperacyjności, integracji i zdolności wzmacniania, raczej niż przez dodatkowe stałe stacjonowanie większych sił bojowych (Akt Stanowiący o Wzajemnych Stosunkach, Współpracy i Bezpieczeństwie między NATO a Federacją Rosyjską).

Mówiąc prościej: na podstawie ustaleń pomiędzy Rosją a starszymi państwami Sojuszu, na terenie Polski nie mogą być ulokowane stałe bazy NATO. Dokument, o którym mowa, nie jest jednak umową międzynarodową (nie jest zarejestrowany w bazie ONZ).

Ponadto Rosja i tak łamała jego postanowienia, zajmując Krym i lokując przy granicy z Estonią, Ukrainą i Gruzją znaczącą ilość wojska. Pomocny Dudzie w przekonaniu do idei „Newport Plus” może także być przykład Bułgarii, na której terytorium udało się utworzyć aż pięć stałych baz. Podsumowując, siła argumentów po stronie koncepcji umacniania obecności Sojuszu w naszym regionie jest spora. Pozostaje pytanie, czy wystarczająca, by przełamać opór takich państw jak Niemcy i Francja.

Pomimo tego, że Andrzej Duda nie poświęcił wiele czasu w kampanii na kwestie bezpieczeństwa, jego przekaz jest klarowny: wzmocnienie polskiego potencjału obronnego. Jego plany wydają się być niezbyt kosztowne, a za to dające realne korzyści. Stworzenie obrony terytorialnej (oczywiście gdy zostanie wycofana wizja polskiej Gwardii Narodowej na rzecz koncepcji Szeremietiewa) będzie musiało pokonać olbrzymią niechęć polskich wojskowych do wprowadzania zmian oraz włożyć wiele wysiłku do nakłonienia Polaków na rzecz wspólnego działania. Kwestia wspierania polskiej gospodarki przy okazji zamówień publicznych wydaje się być prostsza do realizacji. Należy jednak pamiętać, że ze względu na nieduże rozmiary polskiego przemysłu zbrojeniowego jesteśmy skazani na import sprzętu z zagranicy; na decyzję o takim zakupie nie wpływają jedynie czynniki merytoryczne, ale również polityczne. Idea „Newport Plus” wydaje się być całkiem obiecująca. Gdyby przyszłemu prezydentowi udało się doprowadzić do powstania polsko-amerykańskich stałych baz na naszym terytorium, byłby to niewątpliwie jeden z ważniejszych sukcesów w obszarze bezpieczeństwa ostatnich lat.

To będzie prezydentura dotrzymanych obietnic, zapewnia Andrzej Duda. Jeśli faktycznie uda mu się zrealizować wszystkie pomysły z kampanii wyborczej, ludowcom nie pozostanie nic innego, jak wydrukowanie nowych ulotek z napisem „PiS = pokój” na tle białej gołębicy.