Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Marcin Pawlik  17 kwietnia 2015

Albo inaczej. Jak Wodecki śpiewa Peję

Marcin Pawlik  17 kwietnia 2015
przeczytanie zajmie 2 min
Albo inaczej. Jak Wodecki śpiewa Peję facebook.com

Jeśli zapytamy przeciętnego przechodnia w jakim entourage’u wyobrażają sobie Ewę Bem, Wojciecha Gąssowskiego, czy Krystynę Prońko to jestem przekonany, że na pewno nie uzyskamy jednej odpowiedzi – rap. Dostaliśmy właśnie płytę, na której Zbigniew Wodecki wykonuje „Jest jedna rzecz”.

Projekt zapoczątkował utwór „Re-fleksje” Pezeta, który wyśpiewywał Andrzej Dąbrowski. Alkopoligamia całą akcję przeprowadziła w tajemnicy przed oryginalnym autorem. Zaprezentowali mu dopiero finalną wersję utworu i jak czytamy we wkładce „Słuchał w skupieniu, najpierw ze zdziwieniem, a po chwili, gdy się zorientował o co chodzi i kto wykonuje nową wersję oniemiał z wrażenia i pobłogosławił wersję „Albo Inaczej” i projekt ruszył z kopyta.

Kłopotów było od groma, bo jak przełożyć, odpowiednio poprzerzucać sylaby tak, aby śpiewane brzmiały w zgodzie z muzyką. Czy wreszcie najbardziej prozaiczne – jak wytłumaczyć Krystynie Prońko, czym jest „beta”, albo „melanż” – który w ustach Andrzeja Dąbrowskiego uzyskuje wręcz lordowski sznyt. Cała historia z pewnością nie zakończyłaby się happy endem, gdyby nie znakomita redakcja tekstów Łukasza Stasiaka i Mariusza Obijalskiego. Splątani twardymi, dosadnymi tekstami, nierzadko doprawianymi wulgaryzmami, poradzili sobie świetnie z przełożeniem ich w jazz, swing, czy nawet rock. Spójrzmy chociażby na jedyny utwór wykonywany w duecie, czyli „Dyskretny chłód” z największego klasyka Tedego – S.P.O.R.T-u. Piosenka napisana jako wyrażenie marzeń, chęci „hulaszczego” trybu życia zamieniła się w dialog między ciągle niezaspokojonym facetem, a damą, która w zasadzie wszystko już ma i patrzy na niego z drwiącym uśmiechem. Podobnych smaczków towarzyszących transformacji tekstów jest sporo, szczególnie warto zwrócić uwagę na wspomnianego już Zbigniewa Wodeckiego i klimat jaki stworzył wokół tekstu Peji. Big bandowa wersja, co by nie mówić mocnego i bardzo środowiskowego kawałka zmienia jego odbiór całkowicie.

Mariusz Obijalski odpowiada także za część kompozytorską i aranżacyjną, więc to jemu musimy dziękować, że nie poszedł na łatwiznę, tylko postarał się każdy utwór wymyślić od nowa. Bardzo trudno jest zbudować nastrój, czy klimat utworu całkowicie od początku i to była chyba właściwie największa obawa. Czy nie okaże się, że całość wypada zwyczajnie śmiesznie i nienaturalnie. Na całe szczęście aranżacyjna operacja zakończyła się sukcesem, pacjent przeżył, a kto wie czy nie ma się nawet lepiej niż przed zabiegiem?

Oglądając w zeszły weekend festiwal Prosto, zorganizowany na 15 lecie tej wytwórni można było zobaczyć jak pięknie spinają się losy tej muzyki w naszym kraju. Na scenie zobaczyliśmy Hemp Gru wykonujące surowe, uliczne kawałki ze swojej legendarnej już płyty „Klucz”, a później już na zamknięcie koncertu Sokoła i Marysię Starostę zaczynającym występ osiedlowym hymnem z 2003 roku, czyli „Damy radę”, kończąc na już współczesnej i w pełni dojrzałej „Czarnej białej magii”. Płyta „Albo Inaczej” jest ukoronowaniem ewolucji jaką przeszła rapowa brać przez te wszystkie lata, jedynym „normalnym” entuzjastą tej muzyki nie jest już Hirek Wrona, ale śmiało można dopisać do listy Ewę Bem. Na liście przebojów Programu Pierwszego Polskiego Radia singiel z „Albo Inaczej” jest blisko pierwszego miejsca. Bardzo źle by się stało, gdyby została potraktowana jako ciekawostka, albo zwykły eksperyment. To jest dowód na to jak „ponadpokoleniowa” i „ponadgatunkowa” może być muzyka, a właśnie hip-hop wydaje się być do budowy takich mostów porozumienia najlepszy.