Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Wójcik  10 lutego 2015

Pomożecie? Nie pomożemy!

Bartosz Wójcik  10 lutego 2015
przeczytanie zajmie 3 min
Pomożecie? Nie pomożemy! bialystok.ipn.gov.pl

Ostatnimi czasy szerokim echem odbiła się premiera filmu dokumentalnego Solidarność według kobiet. Mało kto pamięta dziś, że pełna wyrzeczeń i ryzyka droga polskich kobiet zaczęła się znacznie wcześniej, a wśród symbolicznych „miesięcy” jednym tchem obok czerwca, sierpnia czy grudnia, wymieniać powinniśmy luty.

12 grudnia 1970 roku władze PRL wprowadziły podwyżkę cen mięsa oraz innych artykułów spożywczych. Ten zupełnie nieprzemyślany ruch – według niektórych relacji wprowadzony bez wiedzy Władysława Gomułki jako element wewnątrzpartyjnej rozgrywki przeciw niemu – doprowadził do robotniczych wystąpień na całym niemal wybrzeżu oraz w Elblągu. Równolegle, w gmachu Komitetu Centralnego PZPR dokonywał się upadek całkowicie już nieudolnego towarzysza Wiesława i stanowiącej jego najbliższe zaplecze „grupy starego”. Nowa ekipa, na czele której stał stosunkowo młody, znający języki Edward Gierek – wizerunkowe przeciwieństwo siermiężnego Gomułki, zaczęła od natychmiastowego potępienia wypaczeń i zapowiedzi rychłej poprawy sytuacji, o ile społeczeństwo zechce Partii pomóc. Symbolem obranego wówczas kierunku są legendarne już słowa „No jak towarzysze, pomożecie?” rzucone przez nowego „pierwszego” do stoczniowców. Na odpowiedzi „Pomożemy!” kończy się w powszechnej świadomości zapoczątkowany 14 grudnia bunt społeczeństwa, a rozpoczyna krótka, lecz barwna era „gierkowskiej prosperity”.

Tymczasem podwyżka cen, bezpośredni powód krwawo stłumionych strajków i demonstracji, mimo 41 ofiar śmiertelnych i ponad tysiąca rannych, została utrzymana. Pomimo wytwarzanej przez władze atmosfery mobilizacji społeczeństwa u boku nowego kierownictwa, już w styczniu stawać zaczęły poszczególne zakłady Łodzi.

Kulminacją akcji strajkowej był 10 lutego i wstrzymanie prac w Zakładach Przemysłu Bawełnianego im. Juliana Marchlewskiego, a w najbliższych dniach w kolejnych, mniejszych zakładach związanych z tą branżą. Zdecydowaną większość ich załóg stanowiły kobiety, którym wraz z wprowadzeniem podwyżek cen, obcięto – i tak głodowe już – pensje.

Początkowo lekceważone przez władze zjawisko zaczęło wymykać się spod kontroli. Kiedy na miejscu zjawili się pierwsi przedstawiciele władz z wicepremierem Janem Mitręgą, w całym mieście strajkowało już kilkanaście tysięcy zdesperowanych pracowników. O ich nastrojach najlepiej świadczy zachowanie jednej z włókniarek, która nawołującemu do wznowienia pracy wicepremierowi pokazała gołe pośladki. Próba wygaszenia strajku zakończyła się kompletną kompromitacją władzy.

Determinację protestujących kobiet potęgowały tragiczne, katorżnicze wręcz warunki pracy, które niewiele różniły się od tych opisanych w Ziemi obiecanej. Co ciekawe, niewiele później na terenie „Marchlewskiego” powstała filmowa adaptacja powieści Reymonta.

Podczas jej premiery Andrzej Wajda miał przyznać, że scenografia była właściwie gotowa – część maszyn rzeczywiście pamiętała XIX wiek.

Po kompromitacji z udziałem wicepremiera Mitręgi, władze wysłały do Łodzi premiera Piotra Jaroszewicza, drugą obok Gierka twarz „odnowy”. Wraz z nim na spotkaniu z włókniarkami zjawiła się ekipa telewizji, spodziewająca się nakręcić materiał analogiczny do dialogu partyjno-proletariackiego w Stoczni Gdańskiej. Kobiety okazały się nieugięte i na zadane przez Jaroszewicza pytanie „Pomożecie?” odpowiedziała głucha cisza. Sytuację próbował ratować członek Biura Politycznego KC, towarzysz Szydlak, który prosząc o powrót „do roboty” usłyszał chóralne „Nie!”. Dalsze próby przekonania zdesperowanych kobiet zakończyły się ucieczką delegacji partyjno-rządowej po tym, jak jedna z nich wyrwała Jaroszewiczowi mikrofon. Nazajutrz, 15 lutego 1971 roku, podwyżki cen wycofano.

Strajk łódzki, nazywany też strajkiem włókniarek, o 9 lat wyprzedzający porozumienia sierpniowe, to pierwsze w dziejach PRL zwycięstwo społeczeństwa.

Zwycięstwo o tyle cenne, że odniesione bezkrwawo. Niestety – z różnych przyczyn – nie zajęło w pamięci Polaków należnego miejsca, a jego bohaterki i bohaterowie pozostali w większości anonimowi.

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Przekaż nam choćby symboliczną darowiznę w wysokości 4 złotych. To mniej, niż kosztuje najtańszy z tygodników opinii, a nasze teksty możesz czytać bez żadnych limitów i ograniczeń.

Klub Jagielloński
Nr konta: 16 2130 0004 2001 0404 9144 0001
W tytule: „darowizna na cele statutowe: jagiellonski24”
Dziękujemy!