Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Sawicki  30 grudnia 2014

Wykorzystajmy gazową szansę

Bartosz Sawicki  30 grudnia 2014
przeczytanie zajmie 3 min
Wykorzystajmy gazową szansę flickr.com

Po zawieszeniu przez Rosję budowy gazociągu South Stream tworzy się chwilowa próżnia w polityce energetycznej regionu. Warto, abyśmy ją wykorzystali, sięgając po unijne projekty dywersyfikacyjne. Wśród nich można wskazać polski i chorwacki terminal LNG. Inicjatorem gazowego połączenia Bałtyk–Adriatyk–Morze Czarne powinna być Polska.

Decyzja Rosji bez wątpienia najbardziej dotknęła Bułgarię i Serbię, które pokładały duże nadzieje w rosyjskich inwestycjach oraz ewentualnych opłatach tranzytowych. Serbia zdążyła już utopić 30 mln EUR w pracach przygotowawczych. Bułgaria, forsując przez długi czas projekt jako zgodny z prawem Unii Europejskiej, postrzega siebie jako ofiarę sankcji i konfliktu między Brukselą a Moskwą, domaga się więc rekompensat za rezygnację lub wstrzymanie tej inwestycji. Węgry również mogą ucierpieć, choć jest to raczej porażka wizerunkowa premiera Orbàna, który stawiał na „pragmatyczny sojusz” z Rosją. Węgry są w lepszej sytuacji niż wspomniane kraje: ich podstawowym atutem jest trasa Korytarza Północ–Południe. Ponadto sąsiadują z Austrią, w której znajduje się regionalny hub gazowy w Baumgarten. Polska, Czechy i Słowacja nie były bezpośrednio związane z projektem, jednak intensywnie monitorowały sytuację ze względu na regionalne zmiany na rynku gazu, jakie mogłaby pociągnąć za sobą jego realizacja.

Region bardzo szybko zareagował na rezygnację z gazociągu. I tak słowacki operator gazowy Eustream zaproponował nowy gazociąg, mający transportować gaz ziemny z Europy Zachodniej na Bałkany, które są niemal całkowicie zależne od dostaw z Rosji. Projekt zakłada, że rurociąg będzie przesyłał surowiec z europejskich hubów za pośrednictwem istniejącego systemu Słowacji do Ukrainy, a następnie do Rumunii, Bułgarii oraz Serbii.

Z podobną inicjatywą powinna wyjść Polska. Naszym podstawowym atutem jest budowany terminal LNG w Świnoujściu. Oczywiście moce odbiorcze polskiego gazoportu (5 mld m3 rocznie) nie pozwolą zaspokoić potrzeb całego regionu, jednak w krótkoterminowej perspektywie terminal (który powinien być gotowy do połowy 2015 roku) oraz powstający korytarz gazowy Północ-Południe dają realną szansę naszym sąsiadom.

Podczas niedawnego spotkania ministra skarbu państwa Włodzimierza Karpińskiego z chorwackimi ministrem gospodarki Ivanen Vrdoljakiem odbyły się także rozmowy krajowych przedsiębiorstw inwestujących w sektor LNG. Podstawowym elementem rozmów był rozwój korytarza gazowego Północ-Południe. Vrdoljak zapewnił, że do roku 2020 powinny zostać zakończone prace we wszystkich projektach infrastrukturalnych.

Korytarz Północ-Południe połączy terminal w Świnoujściu przez Polskę, Czechy, Słowację i Węgry z planowanym terminalem LNG w Chorwacji. Z polskiej strony projekt realizuje operator gazociągów przesyłowych Gaz-System S.A. Korytarz składa się z wielu dwustronnych międzysystemowych połączeń oraz krajowych gazociągów, które już istnieją lub są na różnych etapach realizacji.

Trasa Korytarza Gazowego – Północ-Południe.  Źródło: Gaz-System S.A.

Jednym z elementów tego projektu jest chorwacki terminal LNG. Jak zauważył Vrdoljak, jego szacowana wartość wyniesie 600 mln EUR, a razem z gazociągami i tłoczniami koszt budowy przekroczy miliard euro. Rocznie gazoport ma przyjmować od 4 do 6 mld m3 gazu. Terminal powinien być gotowy do 2019 roku – Komisja Europejska w październiku 2013 roku przyznała mu status projektu o znaczeniu wspólnotowym (Projects of Common Interest). Vrdoljak przypomniał, że w listopadzie Chorwacja dostała z UE 4,9 mln euro na opracowanie dokumentacji technicznej i modelu finansowania budowy terminalu, a wykonawca inwestycji ma zostać wyłoniony w 2015 r.

Szansą na zorganizowanie takiego nieformalnego spotkania są posiedzenia Rady Europejskiej oraz Rady Unii Europejskiej. Kluczowy jest jednak czas. Warto przy tym wykorzystać fakt, że szefem Rady Unii Europejskiej, jest Polak, Donald Tusk. Rosjanie zapewne bardzo szybko wyjdą z inną propozycją dla państw naszego regionu, która ponownie może podzielić interesy państw Europy Środkowej i w praktyce uniemożliwić powstanie bliższej współpracy państw w regionie osi Bałtyk – Adriatyk – Morze Czarne.

Czytaj więcej o projekcie South Stream w analizie na stronie Visegrad Plus